slezan
04.01.06, 10:30
Prognozy Huntingtona sprawdziły się. Wojna cywilizacji stała się faktem.
Znajdujemy się na głębokich tyłach świata zachodniego, więc nie odczuwamy
bezpośredniego zagrożenia, ale to może szybko się zmienić. Wynik tej wojny
jest przesądzony - ani islamizm, ani chiński kolektywizm nie stanowią
atrakcyjnej alternatywy dla kultury atlantyckiej. Konflikt ma jednak już
teraz dla Zachodu negatywne skutki. Każda wojna jest okazją do ograniczenia
swobód obywatelskich, a rządy mają skłonność do ograniczania ich w większym
stopniu niż uzsadniałaby to sytuacja. Paradoksalnie tendencja ta jest
najbardziej na rękę dążącej do wzmocnienia państwa lewicy, która najbardziej
ujada na politykę USA. Spośród lewactwa rekrutuje się też żerujące na
prymitywnym antyamerykanizmie grono sprzymierzeńców islamistów. Dziś ich
idolem jest Osama, jutro będzie to pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii
Chin. Z głupoty, frustracji czy zwykłej podłości element ten chce zniszczyć
podstawy zachodniej kultury. Każdy bandzior na świecie może liczyć na ich
przychylność - byleby był odpowiednio wrogo nastawiony do USA, wielkiego
kapitału itp.