Gość: iwan
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.05.06, 21:39
Od wtorku w Gliwicach rusza jedno z największych centrów squasha w kraju.
W starej modelarni Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych jeszcze dwa lata
temu powstawały odlewy pomników. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, że była to
część huty. Pod dachem otwarto cztery nowoczesne klimatyzowane korty do
squasha.
W Polsce odbijanie piłeczki w zamkniętym pomieszczeniu uchodzi za sport
elitarny. Tymczasem początki dyscypliny temu zaprzeczają. Jako pierwsi w
squasha zaczęli grać angielscy więźniowie, którzy z braku miejsca odbijali
piłkę o ścianę. Później gra przeniosła się do elitarnych szkół brytyjskich,
gdzie cieszyła się dużą popularnością wśród arystokratycznych uczniów.
Dzisiaj, jak mówi Bogdan Żelazny, prezes gliwickiego klubu, squash staje się
sportem masowym. - Ludzie kojarzą go z zachodnich filmów, kiedy dwóch
biznesmenów wyskakuje na mecz podczas lunchu. Tymczasem to sport powszechnie
dostępny, w którym może sprawdzić się każdy - wyjaśnia Żelazny.
Gliwicki klub jest największym ośrodkiem squasha na Śląsku i jednym z trzech
największych w Polsce. Można tutaj również poćwiczyć na siłowni, skorzystać z
sali fitness i sauny. Swoje umiejętności będzie można doskonalić pod okiem
profesjonalnych trenerów, wśród których jest Marcin Kozik z Zabrza, mistrz
polski w tej dyscyplinie.
- Squash to cała filozofia życia. Jak ktoś raz spróbuje, to już trudno
przestać. Nie ukrywam, że to bardzo męcząca dyscyplina, ale przecież o to
chodzi - mówi Żelazny.
Z sąsiedztwa klubu zadowolony jest Tadeusz Wojarski, prezes GZUT-u. - Od 2004
r. nie użytkujemy hali i właściwie od tego czasu to miejsce czekało na jakieś
nowe przeznaczenie. Tyle się teraz mówi o urządzaniu centrów sportowych czy
rozrywkowych w starych obiektach poprzemysłowych. U nas się to udało -
twierdzi Wojarski.