Monty Python - best of the best

IP: 212.2.99.* 27.06.07, 11:18
Każdy kto widział Latający cyrk ma swoje ulubione orzeszki z twórczości MP.
Jaki jest Twój?

KRÓL ARTUR: Jest ! Most Śmierci !
KTOŚ: Sama radość...
KTOŚ INNY: Patrzcie, to stary człowiek ze sceny 24. Co on tu robi ?
KRÓL ARTUR: Jest strażnikiem mostu śmierci. Zadaje każdemu podróżnemu 5 pytań.
SIR GALAHEAD: 3 pytania.
KRÓL ARTUR: ... 3 pytania. Ten, kto odpowie na 5 pytań...
SIR GALAHEAD: 3 pytania.
KRÓL ARTUR: ... na 3 pytania, może przejść bezpiecznie.
SIR ROBIN: A jeśli źle odpowie ?
KRÓL ARTUR: Zostanie strącony do wąwozu wiecznej zguby.
SIR ROBIN: Super...
SIR GALAHEAD: Kto pójdzie odpowiadać na pytania ?
KRÓL ARTUR: Dzielny sir Robinie, ty idź.
SIR ROBIN: Mam pomysł: może Lancelot by poszedł.
SIR LANCELOT: Dobra, pójdę. Załatwię go jedną ręką.
KRÓL ARTUR: Zaczekaj. Po prostu odpowiedz na 5 pytań...
SIR GALAHEAD: Trzy, Panie.
KRÓL ARTUR: ... na 3 pytania najlepiej jak potrafisz, a my będziemy obserwować
i modlić się.
SIR LANCELOT: Zrozumiałem.
KRÓL ARTUR: Powodzenia dzielny sir Lancelocie i niech Cię Bóg prowadzi.
STRAŻNIK: Stój ! Kto chce przez most śmierci przejść, musi odpowiedzieć mi na
te pytania trzy i wtedy drugą stroną zobaczy.
SIR LANCELOT: Zadaj mi pytania, strażniku mostu, nie boję się
STRAŻNIK: Jak się nazywasz ?
SIR LANCELOT: Sir Lancelot z Camelot.
STRAŻNIK: Jaki jest twój cel ?
SIR LANCELOT: Szukać świętego Graala.
STRAŻNIK: Jaki jest twój ulubiony kolor ?
SIR LANCELOT: Niebieski.
STRAŻNIK: Dobra, możesz iść.
SIR LANCELOT: Dziękuję.
SIR ROBIN: To proste ! (biegnie do strażnika)
STRAŻNIK: Stój ! Kto chce ... itd.
SIR ROBIN: Zadaj mi pytania strażniku mostu, nie boję się.
STRAŻNIK: Jak się nazywasz ?
SIR ROBIN: Sir Robin z Camelot.
STRAŻNIK: Jaki jest twój cel ?
SIR ROBIN: Szukać świętego Graala.
STRAŻNIK: Jak się nazywa stolica Asyrii ?
SIR ROBIN: Tego nie wiem ! ... Aaaaaaaaa... (spada w przepaść; podchodzi sir
Galahead)
STRAŻNIK: Stój ! Jak się nazywasz ?
SIR GALAHEAD: Sir Galahead z Camelot.
STRAŻNIK: Jaki jest twój cel ?
SIR GALAHEAD: Szukam Graala.
STRAŻNIK: Jaki jest twój ulubiony kolor ?
SIR GALAHEAD: Błękitny ! Nie, czerwony ! Aaaaaaaaa... (spada w przepaść;
podchodzi król Artur)
STRAŻNIK: Stój ! Jak się nazywasz ?
KRÓL ARTUR: Jestem Artur, król Brytyjczyków !
STRAŻNIK: Jaki jest twój cel ?
KRÓL ARTUR: Szukać Graala !
STRAŻNIK: Jaka jest prędkość lotu jaskółki bez obciążenia ?
KRÓL ARTUR: Jakiej jaskółki: afrykańskiej czy europejskiej ?
STRAŻNIK: Nie wiem. Aaaaaaaaa... (Strażnik spada w przepaść)
    • faar Re: Monty Python - best of the best 27.06.07, 11:25
      Gość portalu: wilczur napisał(a):

      > STRAŻNIK: Jaka jest prędkość lotu jaskółki bez obciążenia ?
      > KRÓL ARTUR: Jakiej jaskółki: afrykańskiej czy europejskiej ?
      > STRAŻNIK: Nie wiem. Aaaaaaaaa... (Strażnik spada w przepaść)

      Rycerz do Króla Artura: skąd wiesz tyle o jaskółkach?
      Król Artur: jak się jest królem to takie rzeczy trzeba wiedzieć

      :)
      • Gość: wilczur Re: Monty Python - best of the best IP: 212.2.99.* 27.06.07, 11:36
        Wyjaśnienie historii jaskółek:
        KRÓL ARTUR: Prrr....
        KRÓL ARTUR: Stój!
        STRAŻNIK1: Kto tam?
        KRÓL ARTUR: Jam jest Artur z zamku Camelot.Król Brytyjczyków!Pogromca
        sasów!Niepodzielny władca Anglii!To mój wierny sługa Patsy.Przejechaliśmy cały
        kraj|wszerz i wzdłuż...w poszukiwaniu rycerzy, którzy|przyłączą się do mnie w
        zamku Camelot.Muszę rozmówić się|z twym panem i władcą.
        STRAŻNIK1: Przejechaliście na koniu?
        KRÓL ARTUR: Tak.
        STRAŻNIK1: Używacie kokosów.
        KRÓL ARTUR: Co?
        STRAŻNIK1: Stukacie w siebie dwa kokosy.
        KRÓL ARTUR: Wyruszliśmy, kiedy śniegi spowiły ten kraj.Poprzez królestwo Mercji...
        STRAŻNIK1: Skąd macie kokosy?
        KRÓL ARTUR: Znaleźliśmy je.
        STRAŻNIK1: W Mercji?.Kokosy to owoce tropikalne.
        KRÓL ARTUR: Co masz na myśli?
        STRAŻNIK1: Tu jest klimat umiarkowany.Jaskółka odlatuje za słońcem na południe
        KRÓL ARTUR: a siewka do ciepłych krajów na zimę,mimo to nie są niczym dziwnym w
        naszych krajach.
        STRAŻNIK1: Sugerujesz, że kokosy mogą się przemieszczać?
        KRÓL ARTUR: Wcale nie.Ale mogą być przenoszone.
        STRAŻNIK1: Co? Jaskółka niosącą kokos?
        KRÓL ARTUR: Mogłaby go chwycić za skorupę.
        STRAŻNIK1: Nie chodzi o to|za co mogłaby go schwycić...tylko o stosunek wag.Ptak
        ważący parę deko nie mógłby unieśc półkilogramowego kokosa.
        KRÓL ARTUR: Jakie to ma znaczenie?Oznajmij swemu panu, że przybył Artur, pan na
        zamku Camelot.
        STRAŻNIK1: Żeby utrzymać właściwą prędkość lotu...jaskółka musi uderzać
        skrzydłami|43 razy w ciągu sekundy.
        KRÓL ARTUR: Proszę!
        STRAŻNIK1: Czy nie mam racji?
        KRÓL ARTUR: Nie interesuje mnie to.Mógłby być przeniesiony przez jaskółkę
        afrykańską.
        STRAŻNIK1: Tak, przez afrykańską, ale nie eurpojeską.
        STRAŻNIK2: Tak sądzę.
        KRÓL ARTUR: Zapytasz swego pana, czy przyłączy się do mnie w zamku Camelot?
        STRAŻNIK1: Z drugiej strony, jaskółki afrykańskie nie migrują,Nie mogłyby zatem
        przynieść tu kokosa tak czy owak.
        STRAŻNIK2: Zaraz, zaraz. Być może dwie jaskółki przyniosły go wspólnie.
        STRAŻNIK1: Nie, musiałyby mieć linę.
        STRAŻNIK2: To proste. Użyłyby pnącza.
        STRAŻNIK1: Przytwierdzonego do piór?
        STRAŻNIK2: Czemu nie?
    • demorgan Re: Monty Python - best of the best 27.06.07, 11:31
      Mój ulubiony był w pierwszym epizodzie Latającego Cyrku bodajże.

      To był skecz o zabójczym żarcie który zabijał każdego czytelnika. Armia
      Brytyjska postanowiła użyć go na froncie zachodnim w czasie II WŚ.

      Niemcy w odpowiedzi produkują własny V-żart, Poczym nadają go przez radio :)

      Treści nie przytoczę dosłownie ale szło to jakoś tak :

      "Idą zwei orzeszki przez die Strasse, i jeden był posolony".

      Po czym nastąpiło odegranie hymnu "Deutschland, Deutschland...." i tak dalej.

      Wiem że to może wyrwane z kontekstu nie do końca oddaje skeczu w rzeczywistości
      :) Ale polecam gorąco ten odcinek.

      I jeszcze John Cleese w mundurze oficera SS policzkujący jeńca z okrzykiem:

      "Zet's not funny !"

      Uwielbiam ich absurdalne poczucie humoru
      • Gość: wilczur Re: Monty Python - best of the best IP: 212.2.99.* 27.06.07, 11:41
        "Najśmieszniejszy kawał świata"
        Osoby:
        ERNEST PISMAK
        Michael Palin
        NARRATOR
        John Cleese
        MATKA ERNESTA
        Eric Idle
        DOWÓDCA
        Eric Idle
        ŻOŁNIERZ ANGIELSKI
        John Cleese
        HITLER
        (we własnej osobie)
        ŻOŁNIERZE NIEMIECCY
        (?)
        (dom Ernesta)
        ERNEST PISMAK
        (zapisując kawał)W pokoju jest pełno mleczarzy, niektórzy z nich są bardzo
        starzy....(gniecie i wyrzuca te kartę)
        NARRATOR
        Oto Ernest Pismak- twórca kawałów. Za chwile wymyśli najzabawniejszy kawał
        świata i w konsekwencji umrze ze śmiechu.
        (napisał najzabawniejszy kawał świata i po chwili umarł ze śmiechu!!!!)
        NARRATOR
        Kawał okazał się zabójczy. Nikt nie mógł go przeczytać i przeżyć. Matka Pismaka,
        zaniepokojona hałasem. Weszła do pokoju i znalazła kartkę, którą uznała za list
        pożegnalny. (Przeczytała kawał i po chwili umarła za śmiechu. Pojawia się kilka
        biało- czarnych scen z wojny) ... tymczasem trwała wojna, dzielni brytyjscy
        chłopcy walczyli ze Szwabami, zaś ich dowódcy poszukiwali nowej broni, żeby
        ostatecznie zniszczyć przeciwnika... i chyba naleli ją tutaj. W tym małym domku
        w Kansienson. Był to kawał tak zabójczy, że nawet uzbrojone po zęby oddziały nie
        mogły mu się oprzeć.
        (Uzbrojone po zęby oddziały przybyły po kartkę z kawałem)
        NARRATOR
        doświadczenia na równinie Silen potwierdziły skuteczność rażenia kawałem do 50
        jardów.
        (Dwóch żołnierzy odsłania kawał, który jest napisany dużymi literami. Trzeci
        żołnierz czyta go z dużej odległości. Po przeczytaniu pada nie żywy na ziemię.
        Dwóch dowódców stoi w bunkrze, są poza zasięgiem kawału.)
        PIERWSZY DOWÓDCA
        Fantastyczne.
        DRUGI DOWÓDCA
        Przez całą zimę `43 roku, nasi anty-kawałowo zabezpieczeni tłumacze pracowali
        nad niemiecką wersją kawału. Dla większego bezpieczeństwa każdy opracowywał
        tylko jedno słowo. Jeden przypadkowo zobaczył dwa słowa i spędził kilka tygodni
        w szpitalu, lecz poza tym incydentem wszystko przebiegało pomyślnie i już w
        styczniu `44 roku dysponowaliśmy kawałem niezrozumiałym dla naszych oddziałów
        przeznaczona dla Niemców.
        NARRATOR
        ....i tak 8 lipca `44 roku w Ardenach Niemcy usłyszeli kawał po raz pierwszy.
        ŻOŁNIERZ ANGIELSKI
        Do kawału!
        (Żołnierze angielscy czytają głośno kawał w wersji niemieckiej. Niemieccy
        żołnierze konsultują między sobą interpretacje kawału)
        NARRATOR
        Działanie kawału było zabójcze.
        (Angielscy żołnierze biegną do ataku, zamiast broni maja kartki z kawałem.
        Czytają kawał- Niemcy po chwili umierają ze śmiec hu)
        NARRATOR
        Niemcy ponieśli straszliwe straty.
        (szpital niemiecki. Żołnierze pokładają się ze śmiechu)
        NARRATOR
        Był to fantastyczny sukces co najmniej 80.000 razy większy niż kawał użyty przed
        wojna w Monachium. Hitler nie potrafił mu sprostać!
        (Kilka scen biało- czarnego filmu)
        HITLER
        Mój pies stracił nos.
        TŁUM
        A co z węchem.
        HITLER
        Śmierdzi okropnie.
    • faar Re: Monty Python - best of the best 27.06.07, 11:46
      Gość portalu: wilczur napisał(a):

      > Każdy kto widział Latający cyrk ma swoje ulubione
      > orzeszki z twórczości MP.
      > Jaki jest Twój?

      Scena z logicznym dowodem na bycie czarownicą :))
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=64914148&a=64930819
      Judeański Front Ludowy o Rzymianach oraz o możliwościach urodzenia dziecka przez
      Erica Idle :)))
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=64914148&a=64931821
      Jednym z moich ulubionych fragmentów jest jeszcze scena z Graala jak ojciec
      'pana młodego' (rewelacyjny tekst Cleese: 'myślałem, że to kobieta' i riposta
      Palina: nie tylko Ty) opowiada jak uparł się zbudować zamek:
      ... i mimo, że mówili mi, że to głupi pomysł budować zamek na bagnach to ja
      jednak to zrobiłem i ten zamek zatonął, więc wybudowałem znowu i ten również
      pogrążył się w bagnach więc wybudowałem trzeci, a ten najpierw się spalił, a
      potem zatonął, a teraz jesteśmy w zamku zbudowanym po raz czwarty ... ;-)))

      Potem tekst Cleesa, jak przeprasza Palina, że pozabijał mu gośći i odpowiedź:
      'nie łam się' :))))

      Żywot - scena przeszukania mieszkania przez oddział Rzymian i wymiana zdań
      pomiędzy gospodarzem a Cleesem w roli centuriona
      * jeszcze raz, a pójdziesz na ukrzyżowanie
      ** e tam ukrzyżowanie ....
      * przecież to straszna męka
      ** no tak, ale jednak na świeżym powietrzu

      Poza tym to takich orzeszków ;-) to jest sporo. Niektóre niestety niezbyt dobre
      do oddania za pomocą tekstu scenariusza - przykłady:
      1. Graal - narastający dźwięk w zamku (Palina), który ściągał problemy i dlatego
      Palin za wszelką cenę starał się dźwięk uciszać :)))
      2. Żywot .. - Brian malujący graffiti na murach i tekst pilnującego go
      strażnika, gdy skończył dzieło 'WIĘCEJ TEGO NIE RÓB' (jak również zabawne gierki
      słowne z odmianami słów w zdaniu 'Rzymianie idźie do domu')
      3. Żywot - scena w wpadaniem do domu Cleesa przez oddział Rzymian i ukrywanie
      się JFL
    • Gość: wilczur Re: Monty Python - best of the best IP: 212.2.99.* 27.06.07, 12:24
      jeszcze moja ulubiona scena z królikiem:
      (na pierwszym planie ludzka czaszka; z prawej strony, po grzbiecie górskim,
      prowadzeni przez Tima, podążają Rycerze Okrągłego Stołu wraz z giermkami; po
      chwili Tim daje ręką znak do zatrzymania się; wszyscy stają; giermkowie symulują
      rżenie koni, które nerwowo przebierają kopytami)

      GALAHAD: Są zdenerwowane panie.
      ARTUR: Najlepiej zostawmy je tutaj i dalej idźmy pieszo. Z koni!
      (podkradają się do jaskini; kryjąc się za skałami obserwują wejście)
      TIM: Oto jaskinia Caerbannog!
      ARTUR Dobra!
      (do Galahada)
      Ubezpieczaj mnie.
      GALAHAD: Czym?
      ARTUR: Po prostu mnie ubezpieczaj.
      TIM Za późno!
      (dramatyczny akord)
      ARTUR: Co?
      TIM:Jest!
      (z jaskini wychodzi mały, biały królik)
      ARTUR:Gdzie?
      TIM:Tam!
      ARTUR:Za królikiem?
      TIM:To właśnie królik!
      ARTUR:Ty tępy ćwoku! Ale nas nabrałeś!
      TIM:To nie jest zwyczajny królik. To najbardziej ohydny, okrutny, zły gryzoń
      kiedykolwiek widziały wasze oczy!
      ROBIN:Ty głupi cycu! Całą zbroję sobie osrałem ze strachu.
      TIM:Ten królik ma skok na milę. To morderca!
      GALAHAD:Wypchaj się!!!
      TIM:Już on wam pokaże!
      GALAHAD:Czyżby?
      ROBIN:Ty dupku żołędny!
      TIM:Ostrzegam was!
      ROBIN:A co on mi zrobi? Ugryzie w zadek?
      TIM:Ma wielkie i ostre zębiska... może skakać... spójrzcie na te kości!
      ARTUR:(do Borsa)Jazda! Idź i zetnij mu głowę.
      BORS:Dobra! Za chwilę zjemy gulasz z królika.
      (Bors wychodzi zza skał i z mieczem w ręce kieruje się do jaskini,
      przed którą przycupnął królik)
      TIM:Patrzcie!
      (królik wykonuje bardzo długi skok w kierunku rycerza, któremu błyskawicznie
      odgryza głowę; Bors krzyczy, głowa opada na ziemię, a z szyi tryska fontanna krwi;
      scenie towarzyszy dramatyczna muzyka)
      ARTUR:Jezu Chryste!
      TIM:Ostrzegałem!
      ROBIN:Znów się posrałem!
      TIM:Ostrzegałem was ale nie chcieliście słuchać! O nie! To nic! To tylko mały
      niewinny króliczek...
      ARTUR:No i co!
      TIM:...zawsze jest tak samo, zawsze...
      ARTUR:Zamknij się!
      TIMO: nie...
      ARTUR:Naprzód!
      (wszyscy wyskakują zza skał i ruszają do ataku na królika, który zaczyna
      błyskawicznie skakać pomiędzy rycerzami; głowy spadają, krew się leje, totalna rzeź)
      ARTUR:Uciekajmy! Uciekajmy!
      RYCERZE:Uciekajmy! Uciekajmy!
      (wycofują się w panice na pozycje za skałami)
      TIM:Ha, ha, ha!!!
      ARTUR:No dobra! Ilu straciliśmy?
      LAUNCELOT:Gawaina...
      GALAHAD:Ectora...
      ARTUR:...i Borsa . To pięciu.
      GALAHAD:Trzech.
      ARTUR:Trzech. Lepiej nie ryzykujmy następnego ataku. Ten królik to dynamit.
      ROBIN:Może go zmylimy jeśli uciekniemy dalej?
      ARTUR:Zamknij się. Lepiej idź zmienić zbroję.
      GALAHAD:Zwymyślamy go! Zdenerwuje się i popełni jakiś błąd.
      ARTUR:Jaki?
      GALAHAD:No...
      LAUNCELOT:Czy mamy łuki?
      ARTUR:Nie.
      LAUNCELOT:Ale mamy Święty Granat Ręczny.
      ARTUR:Naturalnie! Święty Granat Ręczny z Antiochii! Jedna ze świętych relikwii,
      które ma przy sobie brat Maynard! Bracie Maynardzie przynieś nam Święty Granat
      Ręczny!

      (ze wzgórza, gdzie zgromadzili się mnisi, brat Maynard i drugi brat znoszą
      granat przy dźwiękach psalmu "Pie Iesu domine dona eis requiem"; następnie
      podają granat Bedeverowi, który przekazuje go królowi Arturowi)

      ARTUR:Jak to... jak to działa?
      LAUNCELOT:Nie wiem panie.
      ARTUR:Zajrzyjcie do Księgi Uzbrojenia.
      BRAT MAYNARD:Uzbrojenie, Rozdział drugi, wersety od dziewiątego do dwudziestego
      pierwszego.
      DRUGI BRAT:"I Święty Attyla wzniósł granat ręczny wysoko, mówiąc - O Panie
      błogosław ten granat ręczny, który rozniesie nieprzyjacioły twe na malutkie
      kawałeczki w łasce twojej.
      A Pan skrzywił się w uśmiechu a ludzie spożywać poczęli owce, leniwce, karpie,
      orangutany, płatki śniadaniowe, przetwory owocowe..."

      BRAT MAYNARD:Streść się trochę bracie.

      DRUGI BRAT:"I Pan powiedział - Wpierw wyjąć musisz Świętą Zawleczkę.
      Potem masz zliczyć do trzech, nie mniej nie więcej.
      Trzy ma być liczbą, do której liczyć masz i liczbą tą ma być trzy.
      Do czterech nie wolno ci liczyć ani do dwóch.
      Masz tylko policzyć do trzech. Pięć jest wykluczone.
      Gdy liczba trzy jako trzecia w kolejności osiągnięta zostanie,
      wówczas rzucić masz Święty Granat Ręczny z Antiochii w kierunku wroga,
      co naigrywał się z ciebie w polu widzenia twego,
      a on kitę odwali.

      BRAT MAYNARD:Amen.
      WSZYSCY:Amen.
      (król Artur wyrywa zawleczkę i pozostają w pozycji gotowości do rzutu zaczyna
      odliczać)
      ARTUR:Dobra! Raz... dwa... pięć!
      GALAHAD:Trzy.
      ARTUR:Trzy!
      (rzuca granat ręczny w kierunku wejścia do jaskini, gdzie tenże eksploduje;

      dwaj mundurowi policjanci i inspektor, którzy w tym czasie przebywali w lesie,
      zainteresowali się detonacją i ruszyli w kierunku skąd dobiegł odgłos wybuchu)
    • braid Re: 27.06.07, 14:46

      wiem ... to nie Monty Python ... ale tez niezle ;)




      "Tego poranka ktos zapukal do mych drzwi. Kiedy je otworzylem, ujrzalem
      zadbana, ladnie ubrana pare ludzi. Mezczyzna odezwal sie pierwszy:
      - Czesc! Ja jestem Jan, a to Maria.
      Maria: - Czesc! Przyszlismy by zaprosic cie bys pocalowal z nami dupe
      Henryka.
      Ja: - Przepraszam?! O czym wy mówicie? Kim jest Henryk i dlaczego mialbym
      chciec calowac jego dupe?
      Jan: - Jesli pocalujesz Henryka w dupe, da ci on milion dolarów; a jesli nie,
      spierze cie na kwasne jablko.
      Ja: - Co? Czy to jakies wariackie podpuchy?
      Jan: - Henryk jest miliarderem i filantropem. Henryk zbudowal to miasto.
      Henryk posiada je cale. On moze zrobic wszystko co zechce i chce ci akurat
      dac milion dolarów, ale nie moze póki nie pocalujesz go w dupe.
      Ja: - To zupelnie bez sensu. Dlaczego...
      Maria: - Kim jestes by podawac w watpliwosc dar Henryka? Nie chcesz miliona
      dolarów? Czy nie sa one warte malego pocalunku w dupe?
      Ja: - No cóz, moze, jesli to prawda, ale...
      Jan: - A wiec chodz pocalowac z nami dupe Henryka.
      Ja: - Czy czesto ja calujecie?
      Maria: O tak, caly czas...
      Ja: - I dal wam juz te milion dolarów?
      Jan: - No cóz, nie, nie mozna dostac pieniedzy póki nie wyjedzie sie z
      miasta.
      Ja: - A wiec czemu jeszcze z niego nie wyjechaliscie?
      Maria: - Nie mozesz wyjechac póki Henryk ci nie pozwoli, albo on nie da ci
      pieniedzy i stlucze na kwasne jablko.
      Ja: - Czy znacie kogokolwiek kto pocalowal Henryka w dupe, wyjechal z miasta
      i dostal milion dolarów?
      Jan: - Moja matka calowala Go w dupe cale lata. Rok temu wyjechala i jestem
      pewien ze dostala pieniadze.
      Ja: - Nie rozmawiales z nia od tamtej pory?
      Jan: - Oczywiscie ze nie, Henryk nie pozwala na to.
      Ja: - Dlaczego wiec sadzicie ze ktokolwiek dostaje pieniadze, skoro nigdy z
      nikim takim nie rozmawialiscie?
      Maria: - No cóz, dostajesz troszke przed wyjazdem. Moze bedzie to podwyzka,
      moze wygrasz cos na loterii, moze po prostu znajdziesz dwudziestaka na ulicy.
      Ja: - A co to ma wspólnego z Henrykiem?
      Jan: - Henryk ma pewne znajomosci.
      Ja: - Przykro mi, ale pachnie mi to jakims monstrualnym oszustwem.
      Jan: - Ale to przeciez milion dolarów, czy mozesz przepuscic taka szanse?
      Poza tym, pamietaj ze jesli nie pocalujesz Henryka w dupe, zbije cie on na
      kwasne jablko.
      Ja: - Moze jesli bym mógl zobaczyc Henryka, pogadac z nim, uzyskac wiecej
      bezposrednich informacji...
      Maria: - Nikt nie widzial Henryka, nikt z nim jeszcze nie rozmawial.
      Ja: - A wiec jak calujecie go w dupe?
      Jan: - Czasem posylamy po prostu calusa, myslac o jego dupie. Czasem calujemy
      w dupe Karola i on przekazuje to dalej.
      Ja: - Kim jest Karol?
      Maria: - Naszym przyjacielem. To on nauczyl nas wszystkiego o calowaniu dupy
      Henryka. Wszystko co musielismy zrobic, to po prostu zaprosic go do nas kilka
      razy na obiad.
      Ja: - I tak po prostu uwierzyliscie mu na slowo, kiedy powiedzial ze jest
      Henryk, ze Henryk chce byscie pocalowali go w dupe i ze zostaniecie za to
      wynagrodzeni?
      Jan: - O nie, Karol mial list który Henryk wyslal mu wiele lat temu, w którym
      wszystko zostalo wyjasnione. Tutaj jest jest jego kopia, sam ja zobacz.
      Jan podal mi kserokopie recznie zapisanej kartki, w której naglówku stalo: "Z
      notatnika Karola". Bylo tam wypisanych jedenascie punktów.
      1. Pocaluj Henryka w dupe, a dostaniesz milion dolarów gdy opuscisz miasto.
      2. Uzywaj alkoholu z wstrzemiezliwoscia.
      3. Bij na kwasne jablko kazdego kto jest inny od ciebie.
      4. Zdrowo jadaj.
      5. Henryk osobiscie podyktowal ten list.
      6. Ksiezyc jest zrobiony z zielonego sera.
      7. Wszystko co Henryk powiedzial jest prawda.
      8. Myj rece po skorzystaniu z toalety.
      9. Nie pij.
      10. Jadaj swe parówki wylacznie w bulkach, bez zadnych dodatków.
      11. Pocaluj Henryka w dupe, albo zbije cie on na kwasne jablko.
      Ja: - Ale to wyglada na pisane w notatniku Karola.
      Maria: - Henryk akurat nie mial papieru.
      Ja: - Mam wrazenie ze gdybysmy sprawdzili, okazaloby sie to pismem Karola.
      Jan: - Oczywiscie, ale to Henryk to podyktowal.
      Ja: - Mówiliscie przeciez ze nikt Henryka nie widzial?
      Maria: - Teraz nie, ale wiele lat temu przemawial on do niektórych ludzi.
      Ja: - Mówiliscie ze jest on filantropem. Co za filantrop bije ludzi na kwasne
      jablko tylko za to ze sa inni?
      Maria: - Tego chce Henryk, a ma on zawsze racje.
      Ja: - Skad to wiecie?
      Maria: - Punkt 7 mówi ze 'Wszystko co Henryk powiedzial jest prawda'. To mi
      wystarczy!
      Ja: - Moze wasz przyjaciel Karol po prostu zmyslil to wszystko?
      Jan: - Nie ma mowy! Punkt 5 mówi 'Henryk osobiscie podyktowal ten list'. Poza
      tym, punkt 2 mówi 'Uzywaj alkoholu z wstrzemiezliwoscia', punkt 4 'Zdrowo
      jadaj', i punkt 8 'Myj rece po skorzystaniu z toalety'. Kazdy wie ze te
      stwierdzenia sa prawdziwe, a wiec i reszta taka musi byc.
      Ja: - Ale punkt 9 stwierdza 'Nie pij', co nie pasuje zbytnio do punktu 2.
      Punkt 6 zas mówi 'Ksiezyc jest zrobiony z zielonego sera', a to jest totalna
      bzdura.
      Jan: - Nie ma sprzecznosci miedzy 9 i 2; 9 po prostu uscisla 2. A co do 6, to
      przeciez nigdy nie byles na Ksiezycu, a wiec nie mozesz wiedziec na pewno.
      Ja: - Naukowcy udowodnili przeciez ze ksiezyc jest zrobiony ze skal...
      Maria: - Ale nie wiedza czy przybyly one z Ziemi, czy z glebi kosmosu, wiec
      równie dobrze moze to byc zielony ser.
      Ja: - Naprawde nie jestem tu ekspertem, ale wydawalo mi sie ze teoria iz
      Ksiezyc powstal z fragmentów Ziemi zostala obalona. Poza tym, niewiedza skad
      skala przybyla nie czyni jej jeszcze zielonym serem.
      Jan: - Aha! Wlasnie przyznales ze naukowcy czesto sie myla, lecz my wiemy ze
      Henryk zawsze ma racje!
      Ja: - My wiemy?
      Maria: - Oczywiscie ze tak, Punkt 5 przeciez tak mówi.
      Ja: - Mówicie ze Henryk zawsze ma racje poniewaz tak mówi list, a list jest
      prawdziwy poniewaz Henryk go podyktowal, poniewaz tak mówi list. To okrezna
      logika, w niczym nie rózniaca sie od stwierdzenia: 'Henryk ma racje, poniewaz
      powiedzial ze ma racje'.
      Jan: - Wreszcie zaczynasz rozumiec! To takie radosne widziec kogos
      przyblizajacego sie do mysli Henryka.
      Ja: - Ale... eh, niewazne. A co z parówkami?
      Maria sie zarumienila. Jan mi zas odpowiedzial:
      - Parówki, w bulkach, bez dodatków. To po Henrykowemu. Kazdy inny sposób jest
      zly.
      Ja: - A co jesli nie mam bulki?
      Jan: - Nie ma bulki, nie ma parówki. Parówka bez bulki jest zla!
      Ja: - Bez przypraw? Bez musztardy?
      Maria zamarla porazona. Jan krzyknal: - Jak ci nie wstyd uzywac takich slów!
      Wszelkie dodatki sa zle!
      Ja: - A wiec wielki stos kiszonej kapusty z kawaleczkami parówek jest nie do
      przyjecia?
      Maria zatkala sobie uszy palcami, mruczac: - Nie slysze tego, la la la, la
      la, la la la.
      Jan: - To obrzydliwe. Tylko jakis potworny zboczeniec móglby to jesc...
      Ja: - To dobrze! Ja jem to bardzo czesto.
      Maria omdlala. Jan zdazyl ja pochwycic i wysyczal: - Jeslibym wiedzial ze
      jestes jednym z tych, nie marnowalbym swego czasu. Kiedy Henryk zbije cie na
      kwasne jablko, ja tam bede, liczac swe pieniadze i glosno sie smiejac. Na
      razie jednak pocaluje Henryka w dupe za ciebie, ty bezbulkowy, parówkokrojacy
      pozeraczu kapusty!
      Mówiac to, pociagnal Marie do ich czekajacego samochodu, i odjechal."

      - Robert Anton Wilson
      • sss9 Re: 27.06.07, 15:52
        :D
        nie mogłem tego odnaleźć na forum, fajnie, że przypomniałeś.
        wazelinowi chłopcy słusznie zamilkli. ;)
        • braid Re: 27.06.07, 19:44

          tylko ja wkleilem ten post w watku pythona nie po to zeby komus cos dowalic

          Kiedys dedykowalem to pewnemu brunatnemu teletubbie i jego wiernej gromadce
          ale ostatnimi czasy gliwickie forum miejskie przyjemniej sie czyta
          wiec nikomu nie wsadzam szpilek ;)
          • sss9 Re: 27.06.07, 19:49
            :) ci obecni też niestety wpadają w pułapkę walki o czapkę śliwek i napinają się
            jak dziecinne łuki.
      • faar Re: 27.06.07, 21:23
        braid napisał:

        > wiem ... to nie Monty Python ... ale tez niezle ;)

        Niezłe, niezłe :)
        Czytałem to kiedyś, ale w skróconej wersji :)
        • rivia a mój... 27.06.07, 23:35
          ojciec:czego chcesz od ksiązniczki Luki? ma ładny usmiech ,i wielkie....połacie
          ziemi...-to Brian
          albo
          zgłosił pan chęc oddania wątroby
          tak ,ale wie pan,ja jej WCIĄŻ używam -to z SENSU wg
          albo
          setki innych jak ten skecz o podwójnie widzącym alpiniscie,dziwnych krokach
    • Gość: abc Re: Monty Python - best of the best IP: *.warynski.net 28.06.07, 10:00
      Life is a piece of shit , when you look at it! ;))) Brian
    • Gość: wilczur Re: Monty Python - best of the best IP: 212.2.99.* 28.06.07, 10:11
      Scena druga
      (Typowa średniowieczna wioska, błoto, gnój, totalny brud. Zbieracz Umarlaków
      idzie przy wozie wypełnionym nieboszczykami; przed każdym okrzykiem uderza pałką
      w metalowy trójkąt)

      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      Wynieście swoich umarłych! Wynieście swoich umarłych!
      (ludzie unurzani w błocie i gó..e, czołgają się, pełzną, chcąc się schować
      gdzie popadnie)
      (człowiek przynosi umarłego, który lokowany jest na wozie)

      Dziewięć.
      (do Zbieracza Umarlaków podchodzi Klient, niosąc na ramieniu Nieszczęśnika)
      KLIENT
      Tu jest jeden.
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      Dziewięć pensów.
      NIESZCZĘŚNIK
      Nie jestem martwy!
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      Co?
      KLIENT
      Nic, nic. Oto pieniądze - dziewięć pensów.
      NIESZCZĘŚNIK
      Nie jestem martwy
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      On mówi, że nie jest martwy.
      KLIENT
      Jest martwy!
      NIESZCZĘŚNIK
      Nie jestem!
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      Nie jest!
      KLIENT
      Kipnie lada chwila. Jest na wykończeniu.
      NIESZCZĘŚNIK
      Czuję się lepiej!
      KLIENT
      Nieprawda, zaraz będziesz sztywny.
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      Nie mogę go wziąć to wbrew przepisom.
      NIESZCZĘŚNIK
      Nie chcę żeby mnie zabierano!
      KLIENT
      Ach! Nie jęcz jak dziecko!
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      Nie mogę go zabrać...
      NIESZCZĘŚNIK
      Czuję się świetnie!
      KLIENT
      Ach, zrób to dla mnie...
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      Nie mogę.
      KLIENT
      Wpadnij za kilka minut, on do tego czasu wykituje.
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      Nie da rady. Muszę wpaść do Robinsonów zmarło im dziś dziewięcioro.
      KLIENT
      Dobra. Kiedy masz następny objazd?
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      W czwartek.
      NIESZCZĘŚNIK
      Chcę iść na spacer.
      KLIENT
      Nikogo nie nabierzesz. Może mógłbyś coś zrobić?
      NIESZCZĘŚNIK
      Jestem szczęśliwy... Jestem szczęśliwy, jestem szczęśliwy.
      (Zbieracz umarlaków ogląda się za siebie a następnie uderza pałką Nieszczęśnika
      w głowę)
      KLIENT
      Serdeczne dzięki.
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      Nie ma za co. Do zobaczenia w czwartek.
      (obok nich przejeżdża król Artur z giermkiem Patsy)
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      A to co za jeden?
      KLIENT
      Nie wiem.
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      Musi król.
      KLIENT
      Dlaczego
      ZBIERACZ UMARLAKÓW
      Bo nie jest cały obesrany.
    • Gość: mark Re: Monty Python - best of the best IP: *.za.digi.pl 28.06.07, 13:25
      Dla mnie wszystkie skecze to orzeszki, ale takie najbardziej zabawne to np.
      pomysł z gratisami: "...do każdej polisy ubezpieczeniowej - naga kobieta
      gratis". Albo rewelacyjny skecz o aptekarzu, w którem Cleese wychodzi do osób w
      poczekalni i pyta: "dla kogo maść na syfa?". Bardzo lubię skecz o brudnym
      widelcu i moment kiedy Cleese mówi swoim wzburzonym basem: "You bastard!!" Albo
      niesamowite zawody sportowe: - bieg maratoński dla osób ze słabymi pęcherzami
      albo zawody pływackie dla osób nie umiejących pływać i tekst lektora na
      końcu: "...wrócimy tu gdy zaczną wyławiać zwłoki". OOj i wiele wiele innych -
      kocham Montiego i myślę że długo, długo nie bedzie nikt ich w stanie pobić.
      pozdrawiam fanów
      Mark z Ministerstwa Głupich Kroków
      • rivia Re: Monty Python - best of the best 28.06.07, 13:36
        a moze ktos ma pythonów na dvd i moze sie podzielic?chodzi mi o skecze bo filmy
        mam a na zakup mnie nie stac...mam w zamian oryginalny scenariusz KROLA ARTURA
        -wraz ze zdjeciami,rękopisami i usunuiętymi wątkami -do wglądu
        • Gość: wilczur Re: Monty Python - best of the best IP: *.gwardii.osi.pl 28.06.07, 20:36
          niestety odcinkami nie poratuję ale cały scenariusz także z wyciętymi
          fragmentami jest tu:\
          www.modrzew.stopklatka.pl/graalsc.htm
        • Gość: mark Re: Monty Python - best of the best IP: *.za.digi.pl 29.06.07, 09:10
          Rivia!
          W sumie to mam wszystko, napisz mejla - to sie odezwe!
          Mark "Mielonka" Harris

          ps
          Wiadomosc dla jednostek policyjnych zwalczajacych piractwo:
          Wszystko mam legalne i ... NIC JEJ NIE DAM!
          • Gość: wilczur Re: Monty Python - best of the best IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 29.06.07, 09:32
            tu Rivia:
            podaj maila :)

            p.s.
            nic od Ciebie nie chcę - Ty ofiarujesz mi odcinki Monthy Pytona wystawionego na
            hubie dc++ a ja ofiaruję Ci 100zł.

            - może Pan zje szyneczkę?
            - już nie mogę...
            - może jednak? taki cienki jak opłatek kawałeczek?
            - dawaj....
            - no wiedziałem że da się pan skusić
            - dawaj wiadro będę żygał...
            • Gość: mark Re: Monty Python - best of the best IP: *.za.digi.pl 29.06.07, 10:48
              hmmmmm!
              Jak dasz 100 zł i....2 tony obornika zajęczego to ja dam ci wszystkie odcinki i
              dorzuce nagą zakonnice na wózku widłowym!
              Mark "Patafian" Nesbitt

              ps
              Wiadomość dla Kościelnych Grup Antypirackich: zakonnica jest legalna, a wózek
              po przegladzie gwarancyjnym w Zrembie (zawsze na czasie!)
              • faar Re: Monty Python - best of the best 29.06.07, 20:49
                > dorzuce nagą zakonnice na wózku widłowym!
                > Mark "Patafian" Nesbitt

                Dir Sirs
                Nie lubię jak ludzie robią coś dla zwykłej, taniej zgrywy
                Z poważaniem
                William 'Majtki' Smith

                P.S.
                Nie podoba mi się post, który zostanie napisany za chwilę ;-)))
    • Gość: mmx166 Re: Monty Python - best of the best IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.07, 21:29
      "coś mnie ugryzło"
      • Gość: kaja Re: Monty Python - best of the best IP: *.nj.res.rr.com 29.06.07, 04:00
        dziekuje za cudowna lekture...makijaz splynal, brzuch boli...
        osobiscie uwielbiam koncowa scene z "Zywota Brian'a" gdy Eric Idle
        spiewa "always look on the bright side ..." a szczegolnym nabozenstwem
        darze "you came from nothing, you'll come back to nothing. what you loose?
        nothing!!!!!!!!!" :))))))))))
        I szczegolny hold nalezy oddac Tomaszowi Beksinskiemu za rewelacyjne
        tlumaczenie nielatwych tekstow Monty.

        • faar Re: Monty Python - best of the best 29.06.07, 20:56
          Gość portalu: kaja napisał(a):

          > "always look on the bright side ..." a szczegolnym nabozenstwem
          > darze "you came from nothing, you'll come back to nothing. what you
          > loose? nothing!!!!!!!!!" :))))))))))
          To od momentu, gdy zrozumiałem ten tekst jest niemalże moim motto życiowym.

          > I szczegolny hold nalezy oddac Tomaszowi Beksinskiemu za
          > rewelacyjne tlumaczenie nielatwych tekstow Monty.
          Zgadza się ! Rewelacja. Ja do dzisiaj uważam, że tak jak przetłumaczył to
          Beksiński to nikt nie byłby w stanie.
          Pamiętasz jeszcze audycje Tomka w Trójce? Nastawiałem sobie herbatę, albo nawet
          kawę (jak byłem bardzo zmęczony i bałem się że nie doczekam) i siadałem przed
          radiem słuchając jego audycji.....
          Ehhhhh czasy :))
          • braid Re: Monty Python - best of the best 29.06.07, 21:15

            a znacie tego (godnego chyba) nastepce Pythonow?

            www.youtube.com/watch?v=ZVAbDqHE178
            • faar Re: Monty Python - best of the best 29.06.07, 22:02
              braid napisał:

              > a znacie tego (godnego chyba) nastepce Pythonow?

              Mowa :)
              Czarną Żmiję miałem nawet na DVD kilka miesięcy temu. Nie wiem jak się to stało,
              ale oddałem nie przegrywając sobie żadnej płytki :((((((

              * Edmundzie - zawalczysz dziś z nami ?
              * Myślałem, że będziemy walczyć z wrogiem .... ???

              ;-)
    • rivia ZARAZ zaraz- co to za podszywadzctwo? ;) 29.06.07, 21:57
      tu rivia-MArk byłabym wielce zobowiazana-pisz na riannonn@interia.pl, moze bedeę
      sie mogła czymś zrewanżować ;)mam np Hotel ZACISZE-uwaga -LEGALNY i nIKOMU nie
      udostępniam!!!
      mam tez grupe monty pythona we wczesniejszych skeczach,no i kupe ksiązek...
      dobrą muzykę(legalną)-dam posłuchac przez słuchawki z mych oryginalnych płyt ;)
      Dzieki
      Mesjasz się obudził!!!!!!!!!!!!!!!!Gdzie jego sandał?
      • faar Re: ZARAZ zaraz- co to za podszywadzctwo? ;) 29.06.07, 22:04
        rivia napisała:

        > Mesjasz się obudził!!!!!!!!!!!!!!!!Gdzie jego sandał?

        Co tam sandał - ja mam jego lampę ! :)

        P.S.
        Hotel - mam odcinki 5-10 :-) a wszystko ładnie upakowane i mieści się na jednej
        DVD :)
        • rivia a ja mam TYKWĘ! 29.06.07, 22:09

          • faar Re: a ja mam TYKWĘ! 29.06.07, 23:42
            * Co on powiedział?
            * Chyba 'Błogosławieni malujący pokój'
            * Dlaczego malarze mają być błogosławieni?
            * Jemu chodziło chyba o wszystkich rzemieślników

            ;-)
            • rivia FAAR plisss juz mnie żołądek boli...juz tu nie wch 29.06.07, 23:57

      • faar symbol walki z rzeczywistością :) 29.06.07, 23:52
        *** Świetnie. Francis? Taaa, uważam, że opinia Judyty jest bardzo istotna, pod
        warunkiem, ze organizacja nie zapomni... że niezaprzeczalnym prawem każdego
        mężczyzny
        *** Lub kobiety.
        *** lub kobiety ... jest wyzwolić go
        *** Lub ją
        *** Lub ją, Zgadzam się. Dziękuje bracie
        *** Lub siostro.
        *** Lub siostro ... Na czym stanąłem?
        *** Myślę, że skończyłeś.
        *** Acha, to w porządku.
        *** Co więcej, wrodzonym prawem każdego mężczyzny
        *** Lub kobiety.
        *** Zamknij się wreszcie z tymi kobietami!
        *** Kobiety mają takie samo prawo do przystąpienia do naszego ruchu.
        *** Dlaczego ciągle przypominasz o kobietach, Stan?
        *** Chcę być kobietą.
        *** ???????? Co takiego????????
        *** Chcę być kobietą. I od tej chwili chcę, żebyście mówili do mnie "Loretta".
        *** Co?
        *** To moje prawo, jako mężczyzny.
        *** Dlaczego chcesz stać się Lorettą, Stan?
        *** Chcę mieć dzieci.
        *** Chcesz mieć dzieci?
        *** Prawem każdego mężczyzny jest mieć dzieci, jeśli tego chce.
        *** Ale ty nie możesz mieć dzieci.
        *** Nie prześladuj mnie.
        *** Nie prześladuję cię. Nie masz macicy. Gdzie niby będzie się rozwijał płód?
        Będziesz go trzymał w pudełku?
        *** O właśnie, mam pomysł. Załóżmy, że nawet jeśli zgodzimy się z tym, że on nie
        może mieć dzieci, z powodu braku macicy, co nie jest niczyją winą, nawet
        Rzymian, ma prawo je mieć?
        *** Niezły pomysł, Judith. Będziemy walczyć z okupantem...o twoje prawo do
        rodzenia dzieci, bracie
        *** Siostro.
        *** Przepraszam.
        *** Jaki w tym sens? Jaki jest sens walki o jego prawo do rodzenia... skoro on
        nie może mieć dzieci?
        *** To symbol naszej walki przeciwko najeźdźcy.
        *** Raczej symbol jego walki z rzeczywistością.
    • rivia polecam ciekawy wątek 29.06.07, 22:11
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=36469&w=35756348&a=3575634
    • faar Co nam dali Rzymianie 29.06.07, 23:58
      *** Rzymianie zabrali nam wszystko. I czy kiedykolwiek dali nam coś w zamian?
      *** Akwedukt.
      *** Co?
      *** Akwedukt.
      *** A tak, tak. Dali nam go.
      *** I kanalizację.
      *** O, tak kanalizacja Reg. Pamiętasz, jak kiedyś wyglądało miasto.
      *** Tak, przyznaję akwedukt i kanalizacja są jedynymi rzeczami, które dali nam
      Rzymianie.
      *** I drogi.
      *** No, oczywiście, drogi.
      *** Myślę, że o drogach nawet nie trzeba wspominać?
      *** Ale poza kanalizacją, akweduktem i drogami
      *** Irygacja. Medycyna. Edukacja.
      *** Tak, w porządku. Wystarczy.
      *** I wino.
      *** Tak, tego naprawdę by nam brakowało, Reg, gdyby Rzymianie odeszli.
      *** Łaźnie miejskie.
      *** I bezpieczniej się teraz chodzi po ulicach nocą.
      *** Tak, zdecydowanie potrafią utrzymać porządek.
      *** Tylko im się to tutaj udało.
      *** No dobrze, ale oprócz kanalizacji, medycyny, edukacji, wina, porządku
      publicznego, irygacji, dróg, wodociągów i służby zdrowia, co takiego zrobili dla
      nas Rzymianie?
      *** Zaprowadzili pokój.
      *** O, pokój! Zamknij się!
    • faar Interesy po arabsku :) 30.06.07, 00:11
      *** Ile, szybko? To dla żony.
      *** Aaa, to - 20 szekli.
      *** Dobra.
      *** Że jak?
      *** No, tu masz.
      *** Chwileczke.
      *** No, co?
      *** Mamy się targować.
      *** Nie, nie, nie.
      *** Muszę - Jak to nie?
      *** Nie mam czasu.
      *** To oddawaj.
      *** Nie, nie. Przecież ci zapłaciłem.
      *** Burt, ten facio nie chce się targować.
      *** Nie? W porządku. Muszę?
      *** Chcę za nią 20!!!!
      *** Właśnie ci dałem 20.
      *** Twierdzisz, że to nie jest warte 20 szekli?
      *** Nie.
      *** Zobacz tę jakość. Mówisz, że nie jest tyle warta?
      *** No to dam ci 19.
      *** Nie, nie, nie. Rób to, jak należy.
      *** Co?
      *** Targuj się porządnie. 'To nie jest warte 19'.
      *** Przed chwilą mówiłeś, że jest warta 20.
      *** Ja cię kręcę. Dalej, targuj się.
      *** No dobra, dam ci 10.
      *** O, już lepiej.... Dziesięć??? Chcesz mnie obrazić??????????!!!!!!!!!!! Mam
      umierającą babcię!!! Dziesięć?????????
      *** No to dam ci 11.
      *** O, już chwytasz..... Dobrze usłyszałem????? Jedenaście??????? Dałem za to
      12!!! Chcesz mnie zrujnować????
      *** Siedemnaście?
      *** Nie, nie, nie, nie.
      *** Siedemnaście. Osiemnaście.
      *** No nie. Teraz powinieneś powiedzieć 14.
      *** Dobra, dam ci 14.
      *** Czternaście??????? Żartujesz sobie????????
      *** Przecież sam mi kazałeś tak powiedzieć!
      *** O rany.
      *** Proszę, powiedz mi co mam powiedzieć!
      *** Zaproponuj 14.
      *** Dam ci 14.
      *** On mi proponuje 14 za to!!!!!!!!
      *** Piętnaście!
      *** Siedemnaście. Moje ostatnie słowo. Nie wezmę mniej ani grosza, po moim trupie.
      *** Szesnaście.
      *** Zgoda. Miło z tobą robić interesy.
      • faar Interesy po arabsku - PS 30.06.07, 00:12
        *** Dorzucę ci jeszcze to.
        *** Nie chcę, ale dziękuję..
        *** Burt.
        *** Już dobrze, dobrze.
        *** No, to gdzie te 16?
        *** Przecież ci dałem 20.
        *** Faktycznie. To ja ci wiszę 4.
        *** Tak jest. Zgadza się.
        *** Gdzieś je tu mam.
        *** Niech będzie czwórka za tykwę.
        *** Czwórka?????? Za tę tykwę??????????
        *** Spójrz tylko! Jest warta 10!!!!!!!
        *** Dałeś mi ją za darmo.
        *** Tak, ale jest warta dziesięć.
        *** Niech ci będzie.
        *** Nie, nie, nie, nie.
        *** Nie jest warta dziesięć.
        *** Masz się kłócić.... "Dycha za to? Chyba ocipiałeś".

        Brian w końcu ucieka. Sprzedawca zrezygnowany:
        *** No cóż. Co minutę się taki rodzi.

        :))))))))
    • faar tekst z Kleopatry .... (Asterix.....) 30.06.07, 12:50
      * los całego Egiptu jest w Twoich rękach Asterixie
      * hmmm.... nie przedzasz trochę?
      * mój los jest w Twoich rękach...??
      * tak już lepiej :)
Pełna wersja