kl-2
27.03.09, 21:03
Miasto idealne
Magdalena Staniszkis, architekt i urbanistka, mówi Joannie Bojańczyk
o tym, jak tworzyć lokalną przestrzeń do dobrego życia miejskiego.
Sklep blisko domu‚ knajpka na rogu‚ mała szkoła – to łączy ludzi
najbardziej
Na miasto jesteśmy cywilizacyjnie skazani. Ale czy ono zapewnia
dobre życie?
Dobrze się żyje w takim mieście‚ w którym wychodzi się z domu, idzie
ulicą i widzi ludzi‚ których zna się z widzenia‚ a w sklepie
sprzedaje ktoś‚ kto mówi: "niech pani tego sera nie kupuje‚ on jest
nieświeży". Jak się ma dzieci‚ można je wziąć za rękę i zaprowadzić
do przedszkola‚ a jak są starsze‚ mogą same bezpiecznie dojść do
szkoły.
Ale chcemy‚ żeby w mieście było także kino czy centrum handlowe. I
wtedy ono już tak się rozrośnie‚ że odległości przestaną być
przyjazne.
Wcale nie. Przecież jeśli ktoś mieszka np. w Warszawie na Saskiej
Kępie‚ to niespecjalnie go obchodzi‚ co się dzieje kilkanaście
kilometrów od niego w rejonie ronda Babka. I nie musi go to
obchodzić‚ bo sklepy pierwszej potrzeby ma niedaleko domu.
Życie składa się z potrzeb codziennych i niecodziennych. Niewiele
osób chodzi każdego dnia do filharmonii. A konieczne sprawy da się
co dzień załatwić, nie wsiadając do samochodu ani do metra. Ludzie
mają niezmienne zachowania od zawsze. Jak człowiek ma gdzieś iść
dłużej niż 10 minut‚ to nie idzie. W zasięgu tych 10 minut powinien
mieć mały park albo plac zabaw dla dzieci (one też nie lubią chodzić
daleko).
cd
www.rp.pl/artykul/2,282442_Miasto__idealne.html