Gość: patrykp
IP: *.gl.digi.pl
17.07.09, 16:06
Relacja wideo i więcej tutaj: www.patrykpluciennik.pl/2009/07/16-lipca-po-raz-drugi-moglismy_17.html
Posiedzenie Rady Miasta tak naprawdę zaczęło się dopiero około godziny 19.00, kiedy radni przeszli do punktów dotyczących linii tramwajowych. Szczerze mówiąc, zaczął się wtedy kabaret. Miałem wrażenie, że Frankiewicz bez względu na to, co mówią inni ma tylko jedną odpowiedź na wszystkie argumenty, prosił o „rzeczową rozmowę”. To już chyba jego swego rodzaju hasło reklamowe.
Bardzo ciekawą sprawą okazał się fakt, że radni Platformy nie potrafili zrozumieć różnicy między rozmową z mieszkańcami w sprawie linii tramwajowej przed i po fakcie jej likwidacji. Publiczność zgromadzona w sali obserwująca zaistniałą sytuację, aż miała ochotę wstać i przejść do pokoju obok, by dokładnie im to wytłumaczyć.
Czego można było się spodziewać, rozsądnie wypowiadali się pan profesor Marek Berezowski oraz pan Jarosław Wieczorek. Niestety obrona zdrowego rozsądku na Radzie Miasta nie ma prawa bytu i szybko na ich odpowiedzi znalazły się cięte riposty Kajetana Gorniga, Piotra Wieczorka, Tadeusza Olejnika oraz wyjątkowo niskich lotów dopowiedzi Dominka Dragona. Nie obyło się bez oskarżeń. Do końca nie było wiadomo, kto na jednym ze spotkań nabijał się z niepełnosprawnych i osób starszych, bowiem radni przerzucali co chwilę winę z jednej na drugą osobę. Pan profesor Berezowski został nazwany „głównym awanturnikiem”, ze względu na niezgodność jego poglądów - na wycinkę drzew, otwieranie kolejnego salonu gier na automatach w centrum, likwidacje tramwajów - z tak zwaną „mądrzejszą większością”.
Jeden z radnych bardzo rzucił mi się w oczy, gdyż ewidentnie się nudził. Pisał SMSy, starał się znaleźć dogodną pozycję na fotelu przez większość czasu, ziewał, popijał wodę, rozmawiał. Kto go wybrał? Na pewno nie ja. Jeśli oglądaliście transmisje w Internecie na pewno zauważyliście, że wspominanym przeze mnie radnym jest Mieszko Adamkiewicz. Trzeba też przyznać, że jego wypowiedzi nie są zbyt błyskotliwe, podczas wielu jego pytań czułem lekkie zażenowanie, że ktoś taki reprezentuje mnie na Radzie Miasta. Może miał słabszy dzień?
To właściwie takie ciekawostki z sesji Rady Miejskiej, sprawy, które rzuciły mi się w oczy, co do jej efektów, to niestety wniosek jest jeden. Opozycja nie jest w stanie nic przeforsować przez szczelnie zamknięte drzwi Frankiewicza. Może ze względu na brak „rzeczowej rozmowy”?
Na koniec dodam, że do głosu raz dzięki głosowaniu (przeciwko zamknięciu listy dyskutantów) dostał się pan Andrzej Pieczyrak. Niestety jego wyjątkowo krótkie 3 minuty nie pozwoliły na pełną wypowiedź, a i odpowiedź na pytania radnych nie była możliwa, ze względu na konieczność kolejnego głosowania w tej sprawie.
Jak oceniacie pracę Rady Miasta? Ja po ostatniej ponad 5 godzinnej wizycie na sesji wiem już, że te spotkania nic nie wnoszą nowego, a są jedynie zatwierdzaniem projektów uchwał przez Platformę. I to tyle w tej sprawie.