Dodaj do ulubionych

Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja

06.05.11, 13:01
Poniżej przeklejam dość żywiołową dyskusję, która rozwinęła się w wątku użytkowniczki izka1976.
Obserwuj wątek
    • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 06.05.11, 13:02
      do ona1.2.3.4.5.6
      gralint 03.05.11, 21:14
      Ja mialam niedoczynnosc i cala góre przeciwciał dawno temu na tle wyczerpania
      stresem. Przeszlo mi bez lekow. TSH wrocilo do normy (ok 1) przeciwciala zniknely
      calkowicie.
      Mialam nadnercza wyczerpane stresem (= niski kortyzol ,ponizej normy). Nawet nie
      bralam sterydow by to uzupelnic, samo przeszlo. Nadnercza mi zbadali i nie mieli watpliwosci
      ze sa zdrowe tylko wyczerpane stresem.
      To ze ktos mial kiedys niedoczynnosc tarczycy nie oznacza ze bedzie mial ten
      problem do konca zycia, nawet jesli nazywa sie to hashimoto!
      Na forum o nazwie "hashimoto" jakies dwie panie jedna o nicku rosteda, druga o nicku
      hashi-tess wierza niezłomnie ,ze wszystko co nazywa sie hashimoto jest nieuleczalne i chroniczne a to bzdura kompletna.
      Niedoczynnosc tarczycy jest WYLECZALNA a nie ZALECZALNA. Po prostu wszystko zalezy na jakim tle ktos ma niedoczynnosc (autoimmunologiczną).
      • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 06.05.11, 13:04
        Re: do ona1.2.3.4.5.6
        psychofinka 03.05.11, 22:10

        Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli, pisząc o "autoimmunologicznej niedoczynności"??

        Ja wiem jedno, w czym utwierdziła mnie endokrynolog, bardzo polecana na forum, pomogła naprawdę wielu osobom - Hashimoto jest chorobą autoimmunologiczną, a zatem przewlekłą, a więc nieuleczalną.

        Owszem, zdarzają się okresy wyciszenia choroby, ale najczęściej potem następują nawroty. Może nie zawsze, fakt. Nie jestem do końca pewna, jak to jest z niedoczynnością, jednak przy Hashimoto na pewno konieczne jest stałe leczenie, do końca życia. Wcale nie uważam, że to bzdura kompletna

        Sądzę też, że jeśli nawet ktoś "zakończył leczenie" niedoczynności, to powinien regularnie badać hormony i robić usg tarczycy co jakiś czas, żeby monitorować sytuację.

        Re: do ona1.2.3.4.5.6
        gralint 03.05.11, 22:58

        psychofinka napisała:

        > Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli, pisząc o "autoimmunologicznej niedoczynn
        > ości"??

        Istnieje zwykła niedoczynnosc i autoimmunologiczna.

        > Ja wiem jedno, w czym utwierdziła mnie endokrynolog, bardzo polecana na forum,
        > pomogła naprawdę wielu osobom - Hashimoto jest chorobą autoimmunologiczną, a za
        > tem przewlekłą, a więc nieuleczalną.

        Źle Ci powiedziala. Przeszukaj sobie Medline.

        > jednak przy Hashimoto na pewno konieczne jest stałe leczenie, do ko
        > ńca życia.

        Hashimoto to nie choroba a skłonnosc. Sklonnosc do wytwarzania przeciwcial
        przeciw tarczycy. Powstaja one na b roznym tle. W zaleznosci od tła mozna wyleczyc lub nie. Przeszukaj sobie Medline pod tym kątem. Jesli niedobor kortyzolu sprawia ,ze powstaja przeciwciala i niedoczynnosc tarczycy to daje sie to calkowicie wyleczyc, ja jestem takim przypadkiem.
        No chyba ,ze wróżysz mi ,ze wczesniej czy pozniej odezwie mi sie "choroba" hashimoto bo
        tak twierdzi Twoj lekarz?

        > Sądzę też, że jeśli nawet ktoś "zakończył leczenie" niedoczynności, to powinien
        > regularnie badać hormony i robić usg tarczycy co jakiś czas, żeby monitorować
        > sytuację.

        Zgadza sie. Powinno sie badac co jakis czas, jesli mialo sie epizod choroby.
        • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 06.05.11, 13:06
          Re: do ona1.2.3.4.5.6
          psychofinka 04.05.11, 16:55

          Wiesz, nie będę z Tobą dyskutować, bo czytałam już Twoje wypowiedzi na sąsiednim forum i kompletnie mnie nie przekonują
          A co do mojego lekarza - nigdy w życiu takiej wiedzy mieć nie będziesz
          Pozdrawiam.

          Re: do ona1.2.3.4.5.6
          psychofinka 04.05.11, 17:47

          To znaczy źle się wyraziłam, całkiem możliwe, że będziesz mieć ogromną wiedzę, ale i tak dla mnie autorytetem jest moja lekarka i to jej opinie mnie przekonują.
          Wyłączam się z offtopiku.

          Re: do ona1.2.3.4.5.6
          gralint 04.05.11, 18:39

          psychofinka napisała:

          > To znaczy źle się wyraziłam, całkiem możliwe, że będziesz mieć ogromną wiedzę,
          > ale i tak dla mnie autorytetem jest moja lekarka i to jej opinie mnie przekonuj
          > ą.

          Leczyl mnie profesor endokrynologii i wiedzial co robi. Na szczescie nie wpuscil mnie w maliny
          z wpychaniem euthyroxu tam gdzie nie jest on potrzebny.
          A nawet przy oslabionych stresem nadnerczach nie jest zalecane podawanie euthyroxu bo moze to zaszkodzic a nie pomóc.

          > Wyłączam się z offtopiku.

          Ja nie czuje potrzeby przekonywania Cię do niczego. Jesli szukasz kogos z kim bedziesz chciala rozmawiac o dawkach to idz na forum 'Hashimoto' tam jednostronne kitowanie kogos ze ma podwyzszac dawke (choc moze to byc dla niego złe i źle adresowac problem) jest dosc popularne.
          Ja podaje swoje poglądy i moj przypadek - calkowicie zgodne ze wspolczesna wiedza i poparte artykulami z Medline. Moze sie on roznic od Twojego. I nie zmieni to faktu ,ze sklonnosc hashimoto to nie choroba, w chorobe przeradza sie jesli lekarz nie umie zdiagnozowac przyczyny powstania przeciwcial.
          • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 06.05.11, 13:07
            Re: do ona1.2.3.4.5.6
            jurmik 04.05.11, 22:05

            Czy mamy rozumieć, że jak ktoś ma skłonność do produkowania przeciwciał i te przeciwciała "zjadły" mu większą część tarczycy i zamiast 13-15 ml ma jej tylko 4,5 ml (jak ja), i z tego powodu ma niedoczynność, to mu kiedyś ta niedoczynność się cofnie, a tarczyca odrośnie jak ogon jaszczurce? To ciekawa teoria, możesz podać jakieś źródło - poza Twoim profesorem - gdzie to można przeczytać?

            Re: do ona1.2.3.4.5.6
            gralint 05.05.11, 10:42

            jurmik napisała:

            > Czy mamy rozumieć, że jak ktoś ma skłonność do produkowania przeciwciał i te pr
            > zeciwciała "zjadły" mu większą część tarczycy i zamiast 13-15 ml ma jej tylko 4
            > ,5 ml (jak ja), i z tego powodu ma niedoczynność, to mu kiedyś ta niedoczynność
            > się cofnie, a tarczyca odrośnie jak ogon jaszczurce?

            Czytaj uwazniej, pls. Jesli kiedys mialas zdiagnozowana obecnosc przeciwcial i lekarz nie umial
            okreslic skad sa przeciwciala u Ciebie i to leczyc to potem jest efekt zniszczenia tarczycy.
            U mnie lekarz w porę umial okreslic skad sie biora przeciwciala i stad calkowite wyleczenie
            i calkowity (do zera) spadek przeciwcial (niedoborow immunologicznych nie mam gdyz badalam to).

            >To ciekawa teoria, możesz
            > podać jakieś źródło - poza Twoim profesorem - gdzie to można przeczytać?

            Nie znajdziesz we mnie partnerki do kłótni. Jak Ci zalezy na przepychankach czczych to nie ze mna, ja jestem za powazna na to, i zbyt szanuje siebie i innych.

            Przeciwciala przeciw wlasnym organom wystepuja w wyniku różych czynnikow, jesliprzyczynę uchwyci sie odpowiednio wczesnie to mozna zapobiec zniszczeniu tarczycy. Jest wiele na to artykulow w Medline. Czy mozliwy jest odrost tego organu po pozbyciu sie przeciwcial - przeszukaj Medline.

            Re: do ona1.2.3.4.5.6
            jurmik 05.05.11, 16:03

            Nie o kłótnię mi chodzi, bo nie mam ani ochoty ani czasu, tylko o jasne i udokumentowane stwierdzenie, że wszyscy się mylimy i choroba Hashimoto jest wyleczalna. Skoro tak, to następny wniosek nasuwa sie sam - powinniśmy zaprzestać niepotrzebnego brania Eutyroxu! Ciekawe, kto się odważy spróbować?
            Napisałaś, że przeciwciała miałaś "od stresu" i pozbyłaś się ich. Zgoda, moja endo też zawsze mówi, że każda choroba pogarsza się przez stres, a już szczególnie układ odpornościowy szaleje podczas stresu. Tylko zdradź mi, jak w dzisiejszych czasach mam się pozbyć stresu? Mam dom, rodzinę, pracę, starszych schorowanych Rodziców - i jak mam żyć bez stresu? Może doradź nam, jak się całkowicie pozbyć stresów, to wszystkie się wyleczymy.
            No i jeszcze jedno pytanie - jak się cokolwiek niedobrego stanie i będziesz miała znów ogromny stres, to znów będziesz miała niedoczynność tarczycy z powodu przeciwciał? Pewnie tak, bo tak miałaś poprzednio. A jeśli tak, to o jakim wyleczeniu mówimy? To najwyżej jest przerwa w chorobie, a nie żadne wyleczenie czyli choroba Hashimoto nie jest wyleczalna - cbdo (co było do udowodnienia, tak mnie kiedyś uczono na matematyce).
            I nie traktuj naszych dyskusji w kategoriach kłótni - zmagamy się z Hashimoto od lat, leczą nas różni lekarze z całej Polski, lepsi i gorsi, sami się interesujemy, czytamy na ten temat - a tu nagle zjawiasz się Ty i twierdzisz, że wszyscy sie mylą, tylko Ty i Twój profesor macie rację. No to próbujemy podyskutować - to chyba normalne, prawda?
            • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 06.05.11, 13:09
              Re: do ona1.2.3.4.5.6
              gralint 05.05.11, 17:33

              Sluchaj! Nie chodzi mi o stwierdzenie ze wszyscy sie mylicie. Moze byc tak ze ktos ma niedoczynnosc i musi to leczyc ale zwaracam uwage ze moze byc tez tak ze jest to sytuacja tylko przejsciowa i calkowicie uleczalna jak to bylo u mnie.
              Moze byc wiele przyczyn powstawania przeciwcial i przejsciowej niedoczynnosci tarczycy.
              Np jesli masz celiakie to mozesz brac i tony cale euthyroxu i nic Ci to nie pomoze na niedoczynnosc po odstawieniu glutenu nie tylko znikaja przeciwciala przeciw tarczycy ale i niedoczynnosc sie cofa samoistnie. Na to jest artykul w Medline! Tojest udokumentowane!
              A co do odrastania to - juz Ci napisalam: przeszukaj sama Medline pod tym kątem jesli Cie ten temat interesuje i bron Boze nie sluchaj wypowiedzi tych dwoch osob z forum hashimoto: hashi-tess i rosteda, bo to sa osoby ,ktore nie posiadaja ani glebokiej wiedzy ani zrozumienia tego tematu. Szkodza innym zalecajac zazywanie duzych dawek selenu 200mcg (selen w postaci selenitu jest przyswajalny w 30% a w postaci zwiazanej z aminokwasami w 60% wiec dzienna dawka 200mcg moze byc szkodliwa i blokowac tarczyce)
              Przeciwciala przeciw tarczycy to nie choroba! czesto jest to naturalny mechanizm np w ciazy czy w sytuacji gwaltownego odchudzenia, jak rowniez w gwaltownym oslabieniu nadnerczy (pod wplywem stresu, infekcji itp).

              Re: do ona1.2.3.4.5.6
              gralint 05.05.11, 17:45

              jurmik napisała:
              > jak mam żyć bez stresu? Może doradź nam, jak się całkowicie po
              > zbyć stresów, to wszystkie się wyleczymy.

              Nie wiem jurmik czy u Ciebie to jest na tle stresu! Badalas nadnercza testami?
              Badal Ci je specjalista od nadnerczy?? Slabych nadnerczy nie rozpoznaje sie po ilosci
              stresu w domu czy pracy!

              > No i jeszcze jedno pytanie - jak się cokolwiek niedobrego stanie i będziesz mia
              > ła znów ogromny stres, to znów będziesz miała niedoczynność tarczycy z powodu p
              > rzeciwciał? Pewnie tak, bo tak miałaś poprzednio. A jeśli tak, to o jakim wylec
              > zeniu mówimy? To najwyżej jest przerwa w chorobie.

              Na pewno masz racje ,ze sklonnosc do choroby moze powracac. Z tym ,ze ja podkreslam co innego a mianowicie to ,ze niedoczynnosc autoimmunologiczna tarczycy moze byc na roznym tle u roznych osob! Nie u kazdego wymaga ona brania euthyroxu! U mnie nie wymaga/ła.

              Re: do ona1.2.3.4.5.6
              jurmik 05.05.11, 20:47

              No to z grubsza dochodzimy do jakiegoś zbliżenia stanowisk, choć nadal nie zgadzam się z częścią Twoich stwierdzeń. I myślę, że kiedyś będziesz tak jak i my musiała jednak brać Eutyrox - tak myślę.
              W wolnej chwili przejrzę internet i poczytam, może znajdę coś o odrastaniu tarczycy w Hashimoto.
              A co do korzystania z zaleceń dziewczyn z forum hashimoto- przede wszystkim słucham się mojej endo (masz rację, ona też nie polecała selenu w dawce wiekszej niż 100 mg i nie dłużej jak kilka miesiecy, bo mówiła, że nie ma dokładnych badań na temat stosowania selenu w większych dawkach i przez dłuższy czas).
              • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 06.05.11, 13:12
                Re: do ona1.2.3.4.5.6
                gralint 05.05.11, 21:06

                jurmik napisała:

                > No to z grubsza dochodzimy do jakiegoś zbliżenia stanowisk, choć nadal nie zgad
                > zam się z częścią Twoich stwierdzeń. I myślę, że kiedyś będziesz tak jak i my
                > musiała jednak brać Eutyrox - tak myślę.

                Niestety widze ze jestes ofiarą tego forum Hashimoto. To smutne ze te dwie babki wkrecaja
                innym choroby. Nie kazda niedoczynnosc trwa cale zycie!

                > W wolnej chwili przejrzę internet i poczytam, może znajdę coś o odrastaniu tarc
                > zycy w Hashimoto.
                > A co do korzystania z zaleceń dziewczyn z forum hashimoto- przede wszystkim słu
                > cham się mojej endo

                Wpierw powiedz czy Twoj endo Cie dokladnie przebadal bo ja mam mocna watpliwosc
                co do tego..

                > masz rację, ona też nie polecała selenu w dawce wiekszej n
                > iż 100 mg i nie dłużej jak kilka miesiecy, bo mówiła, że nie ma dokładnych bada
                > ń na temat stosowania selenu w większych dawkach i przez dłuższy czas).

                Jest wiele artykulow o szkodliwosci selenu tzw selenozy. W Brazylii gleby sa bogate w selen stad wypadanie wlosow, zębów itp. , nadmiar selenu jest toksyczny i nie pomaga a blokuje tarczycę. O blokowaniu pracy tarczycy przez selen podam Ci link ale w wolnej chwili, nie moge teraz. Badz pewna ,ze nie cytuje siebie a artykuly z bazy danych medycznych artykulow o nazwie Medline.
                Lekarze nie maja zbytnio czasu na szkolenia, weź to pod uwagę.


                Re: do ona1.2.3.4.5.6
                jurmik 05.05.11, 21:42

                Masz rację, zaczynam być ofiarą - tyle że nie całego forum, a Twoich wpisów. Choruję na Hashimoto ładnych parę lat, nauczyłam się słuchać swojego organizmu, mam świetnie dobraną dawkę Eutyroxu, czuję się doskonale, świetnie układa mi się współpraca z endo, której wierzę, bo mnie nie zawiodła, poza tym stale się dokształca i jest chyba na bieżąco (i wielu ją chwali, nie tylko ja) - a tu nagle dowiaduję się od Ciebie, że niepotrzebnie biorę leki, że lekarze wmówili mi chorobę, że endo pewnie mnie źle zdiagnozowała, a poza tym pewnie sama niewiele umie - można się załamać!
                Ale mnie nie tak łatwo załamać, więc dzięki za rady, ale zostanę przy swoim Eutyroxie i przy swojej endo, bo czuję się świetnie i nie chcę z tego zrezygnować!
                Ale z powodu Twoich wywodów nie rzucę tabletek ani mojej endo - chcę sie dalej czuć dobrze

                Re: do ona1.2.3.4.5.6
                jurmik 05.05.11, 21:43

                Sorry, ostatnie zdanie powtórzyło mi sie niepotrzebnie!

                Re: do ona1.2.3.4.5.6
                gralint 05.05.11, 22:47
                jurmik napisała:

                jurmik napisała:

                > Masz rację, zaczynam być ofiarą - tyle że nie całego forum, a Twoich wpisów.

                A to przepraszam. Nie taka byla moja intencja. Niestety cierpie na obsesje ze kazdy kto
                pisze o tarczycy ulegl tym dwom osobom: hashi-tess i rosteda.
                Jesli masz wszystko potwierdzone i zbadane to wycofuje moje oskarzenie Twego endokrynologa.

                >Ch oruję na Hashimoto ładnych parę lat, nauczyłam się słuchać swojego organizmu, m
                > am świetnie dobraną dawkę Eutyroxu, czuję się doskonale, świetnie układa mi się
                > współpraca z endo, której wierzę, bo mnie nie zawiodła, poza tym stale się dok
                > ształca i jest chyba na bieżąco (i wielu ją chwali, nie tylko ja) - a tu nagle
                > dowiaduję się od Ciebie, że niepotrzebnie biorę leki,

                Bo czasem tak wlasnie jest. Nie bierz tego do siebie az tak. Ja zwracam na to uwage
                bo u mnie tak bylo. I chce by ludzie chorujacy na niedoczynnosc zdawali sobie sprawe
                ze leczac tarczyce euthyroxem wcale moga jej nie wyleczyc i nie czuc sie dobrze.

                >że lekarze wmówili mi chorobę, że endo pewnie mnie źle zdiagnozowała, a poza tym pewnie >sama niewiele umie - można się załamać!
                > Ale mnie nie tak łatwo załamać, więc dzięki za rady, ale zostanę przy swoim Eut
                > yroxie i przy swojej endo, bo czuję się świetnie i nie chcę z tego zrezygnować!
                > Ale z powodu Twoich wywodów nie rzucę tabletek ani mojej endo - chcę sie dalej
                > czuć dobrze

                Jak sie czujesz dobrze to nie ma co wczytywac sie moje sugestie. Te sugestie sa skierowane
                do tych ktorzy nie czuja sie dobrze i nie maja jeszcze pelnej diagnozy.
      • przeciwcialo Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 06.05.11, 22:15
        Spotkałam się z teorią że tarczycę trzeba tak prowadzic aby przeciwciała ja zniszczyły. Nie ma czynnej tarczycy nie ma problemu. Teoria wg dr nauk med endokrynologa.
    • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 06.05.11, 13:13
      do Gralint
      psychofinka 05.05.11, 21:34

      Nie, no, miałam nie offtopować, ale nie wytrzymałam.
      Po pierwsze, tak się składa, droga Koleżanko, że jurmik i ja mamy tę samąznakomitą endo. I zapewniam Cię, że ta dr zajmuje się wszystkimi aspektami zdrowia swoich pacjentek, traktując nas holistycznie, a przede wszystkim poważnie. Nie skupia się tylko na wypisywaniu kolejnych recept na niedarzony przez Ciebie sympatią Euthyrox. Zapewniam Cię również, że onama czas na szkolenia, co więcej, szkoli też innych lekarzy i planuje napisać kiedyś poradnik dla pacjentów - oby tak się stało i obyś go przeczytała, szczerze Ci życzę. Na pewno sporo byś na tym skorzystała, może nawet więcej niż na wielbionej przez Ciebie bazie Medline Bo nasza endo opiera się na żywych, konkretnych przypadkach, tu i teraz, a nie na odległych statystykach, np. Azjatek
      Po drugie, może pochwal się nam, jakim to niezwykłym badaniom zostałaś poddana?
      Po trzecie, osobiście mam przewlekłe zapalenie tarczycy typu Hashimoto, jednak z przeciwciałami w normie - być może wg Ciebie jednak wcale go nie mam, skoro przeciwciała są w normie właśnie?
      Po czwarte, brawo dla Twojego lekarza, że udało mu się dociec, jakie jest źródło Twoich przeciwciał. Weź jednak pod uwagę, że gdyby to zawsze było możliwe do określenia, to nie byłoby tylu różnych chorób autoimmunologicznych, bo ktoś w końcu by się za te przeciwciała wziął i zrobił z nimi porządek. A one zachowują się dość nieobliczalnie, choć być może u Ciebie faktycznie było inaczej.
      Po piąte, jeśli nawet określi się źródło przeciwciał, to co zrobić, jeśli już one zniszczyły tarczycę (bądź inny narząd)? Nie odsyłaj nas stale do Medline, oszczędź nam czasu, podaj jakiś konkret, skoro czytałaś na ten temat? I ile tych tarczyc odrosło?
      Po szóste, co do Hashimoto i innych chorób autoimmunologicznych, nie zmienię zdania, i nie ma na to wpływu żadna osoba z żadnego forum, tylko czysta logika - choroba autoimmunol. = choroba przewlekła = choroba nieuleczalna. Skoro organizm zwraca się przeciw sobie, to dopóki będzie żyw, taka możliwość istnieje. Coś na zasadzie, że alkoholik zawsze będzie alkoholikiem, choćby nie pił.
      Po siódme, coś mi się zdaje, że mylisz trochę pojęcia. Nie spotkałam się z autoimmunologiczną niedoczynnością tarczycy, tylko z autoimmunol. jej zapaleniem, którego przejawem lub konsekwencja może być niedoczynność. Ale rozumiem, że to taki skrót myślowy.
      Po ósme, pozwolisz, że każdy z nas sam zadecyduje, kogo będzie lub nie będzie słuchał - każdy ma swój rozum. Jeśli nawet ktoś doradza wg Ciebie źle, to ok, wypowiedz się, ale nie pisz stale, żeby nie słuchać czyichś wypowiedzi, to wolny kraj, wolne forum.

      A na koniec, niespodziewanie, w jednym aspekcie się z Tobą zgodzę Owszem, zwiększanie na oślep dawki tyroksyny i liczenie na to, że w cudowny sposób uzdrowi ona z wszelkich dolegliwości, nie jest dla mnie sensowne. Bo jeśli poprawa nie następuje, to trzeba sprawdzić inne rzeczy. Choć mnie osobiście Euthyrox bardzo pomógł i postawił mnie na nogi, nadal nie czuję się dobrze, pojawiły się inne dolegliwości, więc po konsultacji z endo (wyobraź sobie!) szukam innych możliwych przyczyn, m.in. w nadnerczach. Zresztą mam też inne schorzenia, już zdiagnozowane, i na nie sama tyroksyna na pewno nie pomoże.
      Inna sprawa, że na forum jest sporo osób, które właśnie były leczone na co innego, a ich problemem jest głównie niedoczynność/Hashimoto, czego niedouczeni lekarze nie potrafili rozpoznać.
      Uff, mój rekordowy post. Ale musiałam.
      • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 06.05.11, 13:15
        Re: do Gralint
        gralint 05.05.11, 23:09

        > jurmik i ja mamy tę samą zn
        > akomitą endo. I zapewniam Cię, że ta dr zajmuje się wszystkimi aspek
        > tami zdrowia swoich pacjentek,

        Odpowiem tylko krotko:

        Wiesz ile razy wpisywalam na forum Hashimoto link do Medline? Zawsze!
        I bylo to kasowane. Po co komus wiedziec ,ze objetosc tarczycy zmienia sie w zimie, zmienia sie w czasie okresu, powieksza sie w ciazy itp. Ja nie mam sily po sto razy przeszukiwac Medline by znajdowac te same linki wpisywac je i miec je skreslone!
        Artykul o azjatkach to jedno, artykuly z chorwacji, hiszpanii i wloch to drugie, ale sprowadzaly sie do jednego - objetosc u zdrowych osob doroslych moze byc mala i niekonieczne oznacza to zniszczenie tego organu.
        Zrezygnowalam na dobre z czytania i zagladania do forum 'Hashimoto'. Gdyz te dwie kobiety tam wmawiaja innym ,ze 10ml to tarczyca dziecka, podczas gdy moja mama czuje sie od zawsze swietnie i nigdy nie miala zadnego problemu z tarczyca a ma 10ml wlasnie.
        Co do niedoczynosci tarczycy - zgadza sie ,ze jedni maja niedoczynnosc tego organu i kropka. Czyli: musza to leczyc euthyroxem. Ale nie jest tak i nie we wszystkich przypadkach. Czasem leczenie wymaga innych lekow (i nie mam tu na mysli selenu ani b12 czy zelaza!).

        Co do uleczalnosci schorzen autoimmunologicznych to mysle ,ze Ty wrzucasz je do jednego mianownika: nieuleczalne. Przeciwciala sa naturalnym mechanizmem obronnym organizmu i np w silnym odchudzaniu sie organizm je wytwarza przeciw tarczycy gdyz w ten sposob broni sie przed samozniszczeniem ,zwalniajac w ten sposob metabolizm, po odzyskaniu wagi przeciwciala zanikaja. To samo w infekcjach. Podam Ci link jak to przeciwciala zniknely po wyleczeniu grzybicy. Sporobuje jeszcze raz ten link znalezc w Medline.
        Niestety przeciwciala przeciw wlasnym organom moga uszkodzic organy ,to prawda, zwlaszcza jesli mechanizm ich powstawania jest nieodwracalny np w infekcjach wirusowych. Etiologia przeciwcial moze byc bardzo rozna, zwróc uwage. I dlatego to Twoj endo sie myli mowiac ze wszystko co auto- to nieuleczalne.
        I na koniec: ciekawe skad Twoja endo jest tak pewna ,ze u Ciebie sprawa jest nieodwracalna..i ciekawe jaka endo masz na mysli? Czy Jastrzebska?
        • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 06.05.11, 13:16
          Re: do Gralint
          psychofinka 06.05.11, 06:58

          Nic nie wiem o kasowaniu linków. Zauważ jednak, że nie jesteśmy na forum Hashimoto, ok? Jednak , jak ktoś chce tam bywać, niech bywa, jego sprawa. Też zaglądam.

          Nie mam pojęcia, dlaczego tak się "czepiasz" mojej endo, nie znając jej?
          Nie, to nie jest Jastrzębska, pierwsze słyszę o tej osobie. Ja jestem z Trójmiasta!
          Nie lubię, jak ktoś jest do kogoś uprzedzony, nie znając osoby.

          Poza tym nie jestem osobą ślepo słuchającą kogokolwiek

          Re: do Gralint
          gralint 06.05.11, 09:36

          psychofinka napisała:

          > Nic nie wiem o kasowaniu linków. Zauważ jednak, że nie jesteśmy na forum Has
          > himoto, ok? Jednak , jak ktoś chce tam bywać, niech bywa, jego sprawa. Też
          > zaglądam.

          Jestem na tym forum pierwszy raz i nie wiedzialam czy tu ktos tez nie skresla.
          Ja tamtego forum nie czytam juz. Jezeli osoba tam skresla wpis o tym ze orzechy brazylijskie zawieraja selen bo woli komus wciskac by bral suplementy sztuczne ,bardzo malo przyswajalne, to ja nie mam po co takiego forum czytac.

          > Nie mam pojęcia, dlaczego tak się "czepiasz" mojej endo, nie znając jej?
          > Nie, to nie jest Jastrzębska, pierwsze słyszę o tej osobie. Ja jestem z Trójmia
          > sta!
          > Nie lubię, jak ktoś jest do kogoś uprzedzony, nie znając osoby.

          Skoro Ci ona odpowiada to OK. Po prostu czesto jest tak ze lekarz widziac
          przeciwciala i wysokie TSH wyrokuje a taki wyrok nie jest nic wart bez dokladnej
          analizy innych rzeczy w organizmie. Lekarze w ogole nie widza potrzeby badania
          pacjenta skoro znalezli juz przyczyne jego objawow.

          Ktos z Was pytal o testy nadnerczy: to bylo dawno temu wiec nie pamietam,
          z tego co pamietam robili mi test z Synactenem po to by sprawdzic czy ten organ jest zdrowy
          oraz szereg roznych pomiarow hormonow/metabolitow wydzielanych przez nadnercza. Dokladnie okreslono wszystko.

          > Poza tym nie jestem osobą ślepo słuchającą kogokolwiek
      • em-i-la Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 30.06.11, 21:47
        Przepraszam za być moze malo dyskretne pytanie ale na co sie jeszcze leczysz oprócz oczywiscie niedoczynnosci? Pytam bo mam 24 lata i choroby ktorych miec zdecydowanie nie powinnam w tym wieku np wrzody żołądka..
    • anka.83 Gralint 06.05.11, 13:22
      Twoje teorie:

      - choroby autoimmunologiczne powoduje stres.

      Nie. Stres je tylko indukuje. Przyczyny są oficjalnie nieznane.

      - kompletną bzdurą jest fakt, że Hashimoto jest nieuleczalne, na poparcie tezy masz swój przykład oraz opinię swojego profesora endokrynologa

      Nigdy, powtarzam, nigdy nie wnioskujemy na podstawie jednostkowych przypadków.

      Inna rzecz - musi być ten profesor niesamowicie bogatym człowiekiem, bo jako pierwszy i jedyny na świecie umie wyleczyć chorobę Hashimoto. I do tego niesamowicie skromnym, bo jego wieści o jego osiągnięciach próżno szukać w czasopismach medycznych i innych publikacjach.

      - „hashimoto to nie choroba, w chorobe przeradza sie jesli lekarz nie umie zdiagnozowac przyczyny powstania przeciwcial.”

      Nobla Twojemu profesorowi, jeżeli jest w stanie określić przyczynę powstawania procesów autoimmunologicznych. Bo jak dotąd nikomu to się nie udało. Może podaj jego nazwisko, zapiszemy się wszystkie do tego geniusza i tym samym pozbawimy pracy naszych endokrynologów.

      - „Istnieje zwykła niedoczynnosc i autoimmunologiczna”

      Już nie powiem, ile razy tłumaczyłam na sąsiednim forum, że nie ma czegoś takiego, wydawało mi się, że w miarę przystępnie. Lekarze stosują skróty myślowe, których potem ludzie nie rozumieją. Psychofinka ładnie Ci to napisała, może przeczyta jeszcze raz jej post.

      - „Hashimoto to nie choroba a skłonnosc. Sklonnosc do wytwarzania przeciwcial”

      No proszę Cięuncertain Grypa to też nie jest choroba, tylko skłonność organizmu do ulegania atakom wirusów z zewnątrz/skłonność do niedostatecznej produkcji przeciwciał przeciwko temu wirusowi? Nowotwór złośliwy to nie choroba, tylko skłonność do produkowania zmutowanych komórek atakujących własny organizm?

      - Twoje teorie poparte są li i jedynie przez Twój „crying...) przypadek - calkowicie zgodne ze wspolczesna wiedza i poparte artykulami z Medline.”.

      Oczywiście nie muszę chyba pisać, że wcale nie jest to zgodne ze współczesną medycynąJ




      Fakt:

      - przy niedoczynności kory nadnerczy i tarczycy błędem jest podawanie tyroksyny bez wcześniejszego wyprowadzenia nadnerczy na prostą. Ale to żadne odkrycie. Problem polega na tym, że nasi lekarze nie są zaznajomieni specjalnie z problemem zmęczonych nadnerczy (zmęczonych nadrabianiem zaległości za niedoczynną tarczycę). Przeszukaj nasze forum, gdzieś tu opisałam dość szeroko ten mechanizm (tarczyca - nadnercza).


      Wyjaśnienia:

      „Co do uleczalnosci schorzen autoimmunologicznych to mysle ,ze Ty wrzucasz je do jednego mianownika: nieuleczalne. Przeciwciala sa naturalnym mechanizmem obronnym organizmu i np w silnym odchudzaniu sie organizm je wytwarza przeciw tarczycy gdyz w ten sposob broni sie przed samozniszczeniem ,zwalniajac w ten sposob metabolizm, po odzyskaniu wagi przeciwciala zanikaja.”

      Poproszę artykuł na ten temat, my nie kasujemy, więc możesz bez obawy wklejać. Faktem jest, że każdy człowiek ma tam jakiś naturalny poziom autoprzeciwciał, więc do czegoś one służą. Jednakże w wypadku, o którym mówisz, o wiele prostszym sposobem dla organizmu jest obniżenie poziomu TSH. Zasada funkcjonowania autoprzeciwciał jest nie do końca poznane przez współczesną medycynę, immunologia ogólnie to ciężka i zawiła dziedzina.

      „To samo w infekcjach. Podam Ci link jak to przeciwciala zniknely po wyleczeniu grzybicy. Sporobuje jeszcze raz ten link znalezc w Medline.”

      Przeciwciała przeciwko tarczycy?

      „Niestety przeciwciala przeciw wlasnym organom moga uszkodzic organy ,to prawda, zwlaszcza jesli mechanizm ich powstawania jest nieodwracalny np w infekcjach wirusowych.”


      „Etiologia przeciwcial moze byc bardzo rozna, zwróc uwage.”

      Oczywiście, ile antygenów, tyle przeciwciał. Proponuję Ci poczytać trochę o tym. Etiologia (czyli przyczyna) nadmiernej produkcji autoprzeciwciał jest nieznana.

      „I dlatego to Twoj endo sie myli mowiac ze wszystko co auto- to nieuleczalne.”

      Nie rozumiesz jak widzę jednej kwestii – problemem w chorobach z autoagresji nie jest sam mechanizm powstawania przeciwciał, bo jest on w miarę zbadany, tylko powód, dla którego organizm traktuje własną tkankę jako wroga i konsekwentnie i bezlitośnie ją niszczy. Czyli nie jak – ale dlaczego. Takie działanie systemu odpornościowego jest absolutnie zrozumiałe w przypadku jakiejkolwiek infekcji, ale przeciwko własnemu, niezbędnemu do życia organowi, jakim jest tarczyca? Nie jest to chwilowe przegięcie systemu odpornościowego, to stały proces (z okresami zaostrzenia i uśpienia – ale postępujący, niestety).
      • djpa Hashimoto 06.05.11, 14:19
        Hashimoto jest zapisane w genach. W kilku genach. To choroba genetyczna, nie do końca zbadana pod względem genetycznym, złożona.

        Mamy genetyczną skłonność do wytwarzania przeciwciał przeciwko tarczycy lub takiej skłonności nie mamy. Zależy od naszych genów.

        Nie wszystkie geny ulegają ekspresji w jednakowym stopniu cały czas. Niektóre wcale nie ulegają ekspresji. To znaczy, że organizm nie musi korzystać ze swojej informacji genetycznej cały czas i w takim samym stopniu. Niektóre geny są wyłączone. To często zależy od warunków środowiskowych ale nie tylko, np. niektóre geny są dominujące na innymi.

        Czyli, teoretycznie, przeciwciał można się pozbyć. Ale, jeśli się ma Hashi zaszyte w genach, to uderz w stół a nożyce się odezwą. Ciąża, poród, wirusy, grzybice, bakterie, pasożyty, stres, Czarnobyl, metale ciężkie i... nie da się tak na 100% oszukać genetycznych skłonności, (chyba żeby zostać pustelnikiem w idealnie czystym środowisku, nie mieć dzieci itd. Ale i tak nie ma gwarancji, że organizmowi z nudów nie przyjdzie do głowy sobie trochę za dużo przeciwciał przeciw tarczycy wyprodukować...).

        Czyli: lekarz, który by potrafił zupełnie wyleczyć Hashi, musiałby prowadzić terapię genową...

        Bibliografia:
        www.ncbi.nlm.nih.gov/omim?term=hashimoto
        Hashimoto łączy się z chromosomami 8, 2 i 6, Gravesa z chromosomem 14, w grę jeszcze wchodzi chromosom 5 itd.

        www.ncbi.nlm.nih.gov/gene?term=hashimoto%20and%20human
        Tu jest kilka genów: gen Hashi, gen tyreoglobuliny...
        • gralint Re: Hashimoto 06.05.11, 14:29
          djpa napisała:

          > Hashimoto jest zapisane w genach. W kilku genach. To choroba genetyczna, nie do
          > końca zbadana pod względem genetycznym, złożona.

          Nie choroba a predyspozycja! Nie u kazdego predyspozycja powoduje chorobe.
          To raz. Dwa, powstawanie przeciwcial przeciw tarczycy ma bardzo rozne podloze, nie tylko
          genetyczne.
          • anka.83 Re: Hashimoto 06.05.11, 14:57
            Człowiek uczy się przez całe życie.

            Czy tak mocno celowana terapia genowa w ogóle istnieje?
            • anka.83 Poza genetyczną przyszcyną - Wirus Epstein-Barr 06.05.11, 15:14
              www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20404456
              Ja np. czytałam o tej wersji przyczyn hashimoto.
              • anka.83 Re: Poza genetyczną przyszcyną - Wirus Epstein-Ba 06.05.11, 15:15
                www.suite101.com/content/mononucleosis-and-hashimotos-thyroiditis-a154143
                tu wyjaśnienie
          • djpa Re: Hashimoto 06.05.11, 17:35
            A anemia sierpowata i hemochromatoza to też nie są choroby genetyczne tylko predyspozycje?

            Moje hashi jest genetyczne. Tatuś ma chorobę autoimmunologiczną, dziadek miał, dziadka siostra babci - jeszcze w XIX wieku, też miała autoimmunologiczną...
    • psychofinka Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 06.05.11, 20:23
      Na początku myślałam, Anka, że wykasowałaś wątek wink He he.

      Gralint - Anka napisała kilka istotnych kwestii, Djpa słusznie podkreśliła, że Hashimoto ma podłoże genetyczne. Niestety, nie sprawdzę już, po kim mogłam odziedziczyć te predyspozycje, podejrzewam, że moja Mama mogła mieć problem z tarczycą, i to już w ciąży ze mną, ponieważ urodziłam się z pewną wadą. Może dlatego dwie endokrynolog (jedna niezła, druga znakomita) stwierdziły u mnie to schorzenie mimo niewysokiego TSH i niskich przeciwciał - decydujące okazały się obraz kliniczny, samopoczucie oraz wynik USG i biopsji guzka, bo mam takowy. Zatem widzisz, obie lekarki miały pełniejszy obraz sytuacji niż Ty, dlatego zanim wyda się osąd, warto poznać aspekt... Myślisz naprawdę, że weszłam do gabinetu, machając kartką z wynikami megawysokiego TSH i od razu dostałam końską dawkę Euthyroxu oraz na wszelki wypadek diagnozę Hashimoto?

      Już pisałam, że tu na forum głównym problemem jest brak właściwej diagnozy chorób tarczycy przez lekarzy. Dlatego też skoro nagle pojawiasz się i oznajmiasz nam, że zapewne się mylimy i jest nam zupełnie co innego, wywołujesz tymi teoriami lekkie poirytowanie... Żebyś słyszała, co wmawiało mi kilka lekarek rodzinnych... I nie tylko mnie.

      Naprawdę dziwi mnie, że z takim uporem odpychasz od siebie myśl o przewlekłości = nieuleczalności pewnych chorób. Przecież ich jest mnóstwo. Być może akurat Ciebie faktycznie to nie dotyczy, ale na litość boską, całe mnóstwo osób ma tego typu schorzenia, czasem po kilka, bo lubią występować zbiorowo uncertain Nie wiem, RZS, cukrzyca typu 1, stwardnienie rozsiane, także endometrioza lubi im towarzyszyć. I jak to wyjaśnić? Może Twój profesor potrafi jakoś znaleźć źródła tych wszystkich zbuntowanych przeciwciał i je usunąć? Jaka jest jego teoria na ten temat?

      "I chce by ludzie chorujacy na niedoczynnosc zdawali sobie sprawe
      ze leczac tarczyce euthyroxem wcale moga jej nie wyleczyc i nie czuc sie dobrze."


      Ok, to miłe, że tak o nas dbasz, to cenna uwaga, ale trochę za bardzo nas atakujesz, takie odnoszę wrażenie, a tu naprawdę są myślące osoby, które same potrafią wyciągać wnioski.


      • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 07.05.11, 14:35
        psychofinka napisała:

        > Na początku myślałam, Anka, że wykasowałaś wątek wink He he.

        Ale gdzie tam, przecież ja uwielbiam takie dyskusjesmile

        > Gralint - Anka napisała kilka istotnych kwestii, Djpa słusznie podkreśliła, że
        > Hashimoto ma podłoże genetyczne.

        No więc to mnie caly czas zastanawia. Teoreycznie u mnie w rodzinie po 1 stronie sa przypadki chorób auto (m.in. stwardnienie rozsiane, cukrzyca) ale z hashimoto jestem pierwsza. I teraz tak - jeżeli mutacja wystepuje w konkretnym genie i jest dziedziczna, to czy jest to mozliwe, żeby dawala wiele różnych chorób auto? Gdzieś czytałam o mutacjach kilku genów, w których jeden daje predyspozycje do Hashi i Gravesa (w ogole czytałam również, że to jedna i ta sama choroba o 2 biegunach, ciekawa teoria), inna do hashi tylko, jeszcze inna tylko do Gravesa...


        • djpa Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 07.05.11, 20:52
          U mnie w rodzinie ja też jestem pierwsza z Hashi. Tatuś ma bielactwo (organizm sam sobie niszczy komórki wytwarzające brązowy barwnik w skórze), a dziadek miał cukrzycę 1 typu (organizm sobie niszczył trzustkę). Podobnie jak jego ciotka dziadka. Od dziecka mi tłumaczono, że u mnie jest duże ryzyko cukrzycy typu 1. Szczerze mówiąc Hashi bardziej mi się podoba niż cukrzyca typu 1 wink Mam nadzieję, że cukrzyca mnie nie dopadnie. Jak dotąd, to oprócz synka jestem jedyną osobą w mojej rodzinie chorującą na tarczycę.

          Z kolei męża dziadek miał chorobę autoimmunologiczną Addisona-Beimera. Mąż póki co OK, ale jego siostry już niekoniecznie, jedna miała PPZT i nadal źle się czuje (przy TSH 3.0 nie chcą jej na Śląsku leczyć), a druga ma problemy z anemią (na Śląsku z okazji anemii wysłali ją na kolonoskopię zamiast do hematologa). Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

          Genetyka i dziedziczenie to złożona sprawa. Pamiętacie z biologii jak powstają komórki rozrodcze? Krzyżowania, mitozy, mejozy, mutacje... Dziecko obu rodziców z krwią Rh+ może mieć krew Rh-. Bardziej skomplikowana sprawa jest z dziedziczeniem koloru oczu. I pewnie podobnie skomplikowana sprawa jest z chorobami autoimmunologicznymi. Jak są w rodzinie, to Hashi też może wyjść.

          Podobne zdanie o pochodzeniu mojego Hashi wyrażała nasza najbardziej polecana endo na forum. Choroby auto są w rodzinie? - Są. - No to wiadomo, skąd u mnie Hashi.
          • psychofinka Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 07.05.11, 21:05
            W skrócie to skłaniam się ku przekonaniu, że dziedziczna jest skłonność do chorób autoimmunologicznych, po prostu dziedziczy się gen/zespół genów odpowiedzialnych za autoagresję. W określonych warunkach te choroby mogą (ale chyba nie muszą) się ujawnić. Jak ujawni się jedna, w ślad za nią bieży często druga. Podobno często dzieje się to pod wpływem stresu, po 30. rż. U mnie tak właśnie było. Ale myślę, że mogą być też inne poza stresem czynniki spustowe.
            • djpa Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 08.05.11, 15:58
              Hashi mi wylazło tuż po maturze, w wieku 18 lat. A rozhulało się po pierwszej ciąży. Choć endo mi sugerowała, i myślę, że ma rację, że tarczyca to mój problem od dzieciństwa.
              Jak dotąd nic innego auto, poza Hashi, mi nie wyszło.
              Podobnie jak innym członkom mojej rodziny: co najwyżej jedna choroba auto na osobę.

              Każdy z nas jest genetycznie inny (oprócz bliźniąt jednojajowych). Jest mnóstwo wariacji i możliwości doboru materiału genetycznego. Jesteśmy wyjątkowi. Ponieważ za Hashi odpowiadają różne geny, różne są wersje Hashi. Różnią się rodzajami przeciwciał, objawami. Różnie możemy reagować na jod, na stres, ciążę, na anginę i przeziębienia. To, co jednym szkodzi, innym wcale nie musi. Hashi ma różne postaci. Niektórzy nie mogą schudnąć, inni przytyć itp.
              • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 09.05.11, 11:41
                Ma to sens, nie powiem. Faktycznie, podłoże genetyczne chorób auto może odpowiadać za różny przebieg np. hashi u różnych osób. Teraz pytanie, jak bardzo geny predysponują, tzn. jak bardzo nieuchronne jest nadejście choroby auto, ile % wagi przypada na geny, a ile na czynniki środowiskowe itp. Wiemy, że stres może powodować "ujawnienie się" Hashimoto, pytanie hipotetyczne, czy gdybyśmy całe życie bezstresowo przeszli, to czy choroba by się pojawiła? Czy to jest tak, że u jednej osoby czynnikiem uaktywniającym jest stres, u innej grypa, czy ten zestaw czynników dla każdego jest tak szeroki, że nie sposób tego uniknąć?
                • djpa Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 09.05.11, 16:46
                  Świetne pytania!

                  Ale ciąży też by trzeba unikać wink

                  Z tego, co się orientuję, to genetycy nie wiedzą, dlaczego pewne geny ulegają ekspresji, a inne nie, a inne tylko czasami, np. w życiu płodowym organizm korzysta z innych informacji genetycznych do produkcji hemoglobiny niż w życiu po porodzie. Informacje o obu hemoglobinach znajdują się na jednym chromosomie, niedaleko od siebie. Ale skąd organizm wie, którą hemoglobinę kiedy ma produkować?

                  We fragmencie kodującym hemoglobinę opisano już setki, jeśli nie tysiące mutacji, zwykle 1-2 punktowych. Jedna z mutacji powoduje anemię sierpowatą.

                  Jesteśmy wyjątkowi genetycznie. To uczy pokory, to co komuś pomaga, nie musi działać u mnie. Ale przyglądajmy się bliżej naszym dzieciom. Ich geny pochodzą od rodziców. smile
                  • anka.83 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 09.05.11, 19:44
                    djpa napisała:

                    > Ale ciąży też by trzeba unikać wink

                    Ale czy u każdej kobiety z mutacją na Hashimoto po ciąży pojawi się Hashi?

                    > Z tego, co się orientuję, to genetycy nie wiedzą, dlaczego pewne geny ulegają e
                    > kspresji, a inne nie, a inne tylko czasami, np. w życiu płodowym organizm korzy
                    > sta z innych informacji genetycznych do produkcji hemoglobiny niż w życiu po po
                    > rodzie. Informacje o obu hemoglobinach znajdują się na jednym chromosomie, nied
                    > aleko od siebie. Ale skąd organizm wie, którą hemoglobinę kiedy ma produkować?

                    Genetyka jak dla mnie to czarna magia. Coś kiedyś próbowałam czytać o genach dominujących, recesywnych, nadekspresji (przy okazji tego, że są mutacje ujawniające się co drugie pokolenie) - ponad moje możliwości.

                    > Jesteśmy wyjątkowi genetycznie. To uczy pokory, to co komuś pomaga, nie musi dz
                    > iałać u mnie. Ale przyglądajmy się bliżej naszym dzieciom. Ich geny pochodzą od
                    > rodziców. smile

                    Bardzo słuszna uwaga. Tylko czasem trudno dojść do tego, co mają po kimwink
                    • djpa Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 11.05.11, 12:01
                      Przypomniało mi się, że na jednym z sąsiednich for o tarczycy pisały bliźniaczki o sobie w liczbie mnogiej i podawały jeden pakiet wyników i objawów. Badania zrobiła każda oddzielnie, ale wyniki TSH, fT3, fT4 wyszły im niemal identyczne. Obie dostały Euthyrox, w tej samej dawce.

                      Jesienią w odstępie miesiąca i córka i ja robiłyśmy badania na krzepliwość krwi, 5 parametrów. 3 z nich wyszły u nas identyczne, wynik jednego parametru różnił się o 0.01 i tylko wynik piątego parametru różnił się nieco więcej. Gdy odebrałam te wyniki, myślałam, że to jakaś pomyłka, ale nie...

                      Ciąża to czas, w którym organizm mamy produkuje więcej przeciwciał każdego rodzaju i wysyła je na eksport do dziecka, aby nie było bezbronne po porodzie, zanim samo nie nauczy się walczyć z wrogami. To czas wzmożonej pracy całego organizmu. Okres ciąży przyrównuje się do ciągłego chodzenia po górach - tak obciążony jest układ krwionośny i oddechowy. Do tego trzeba więcej pić, trawić, wydalać. Pod koniec ciąży organy pracują u kresu swoich możliwości, w dodatku niektóre są ściśnięte, a nawet pokopane przez całkiem duże już dziecko. Potem poród, czyli ogromny stres dla obu organizmów. W organizmie mamy z ogromnej ilości hormonów ciążowych nagle nie pozostaje prawie nic. Depresja poporodowa, ogromne zawirowania hormonalne. Do tego często niedobory witaminowo-mineralne. Dziecko jak pasożyt zabiera nie tylko żelazo i wapń.

                      W ciąży "wychodzi" czasami cukrzyca, nadciśnienie, psują się zęby, w moczu pojawia się białko, bo nerki nie dają rady, nie daje rady wątroba, pojawia się zgaga...

                      Ale bywa i na odwrót, moja mama chorująca na nerki od lat, w ciąży ze mną była zupełnie zdrowa smile

                      Mnie nic z tych gorszych rzeczy w ciąży nie spotkało. Czułam się świetnie, oprócz, wiadomo, szybkiego męczenia się, szczególnie gdy dużo stałam lub chodziłam.
                      • drizle81 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 11.05.11, 16:25
                        a u mnei nikt nie miała nigdy żadnej choroby autoimmunologicznej- a mimo wszystko, pomimo braku przeciwciał, przy normalnej echogenicznosci tarczycy stwierdzono u mnie Hasimoto na podstawie małej tarczycy........a ja ciągle mam wątpliwości,szczególnie,że pomimo wdrożonego leczenia(juz Letrox 100, wcześniej Eutyrox) u lekarki polecanej tu na forum cąły zcas żle sie czuję.......
                      • psychofinka Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 11.05.11, 21:07
                        Nie mam bliźniaczki ani nie znam żadnych bliźniąt osobiście, ale wydaje mi się niezmiernie mało prawdopodobne, aby nawet bliźnięta jednojajowe miały zawsze identyczne wyniki! Może się mylę, ale przecież mimo wszystko każdy organizm jest inny, nawet bliźniaczy. Może tak się zdarza w pewnym okresie życia, ale chyba nie zawsze, bo to by było jakieś straszne uncertain Czasem przecież choruje tylko jeden bliźniak.
                        • djpa Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 11.05.11, 22:07
                          One miały prawie identyczne wyniki smile

                          Myślę, że geny mają większy wpływ na nas niż nam się wydaje. To takie moje odkrycie po parumiesięcznym zajmowaniu się genetyką od strony gromadzenia i przetwarzania informacji zapisanych w DNA.
                          • psychofinka Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 11.05.11, 22:48
                            OK, ale nie sądzę, aby taki stan rzeczy trwał przez całe życie bliźniąt, to wg mnie niemożliwe. Chyba że stale będą razem mieszkać, to samo jeść, prowadzić identyczny tryb życia. Geny genami, ale przecież na wyniki badań wpływa takie mnóstwo czynników, że głowa mała smile Chodzi mi tylko o wyniki badań, bo informacje i predyspozycje zapisane w genach to całkiem inna sprawa.
                            • djpa Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 12.05.11, 11:33
                              Znalazłam ten wątek

                              forum.gazeta.pl/forum/w,24712,116866395,,Interpretacja_wynikow_Niedoczynnosc_tarczycy_.html?v=2
                            • milaemalka Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 12.05.11, 11:37
                              Niestety skłonności do zachorowan w obrębie rodziny daje sie zauważyc.Moje trzy znajome i ich córki są chore na hashimoto. Hashimoto ma moja mama ,ja i teraz prawdopodobnie zaczyna chorowac moja córka.
                • pies_z_laki_2 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 04.03.12, 02:38
                  > Czy to jest tak, że u jednej osoby czynnikiem uaktywniającym jest stres, u innej grypa, czy ten zestaw czynników dla każdego jest tak szeroki, że nie sposób tego uniknąć?

                  Fajny wątek smile Przeczytałam cały i żałuję, że nie miał dalszego ciągu smile

                  We wrześniu 2010 przez miesiąc z okładem dzień i noc byłam pod wpływem wielkiego stresu. Czułam się zdrowo, żadnych objawów chorobowych, a tylko wielki stres. Z trudem opanowywane nerwy, bo musiałam trzymać sytuację "w garści". Sytuacja się zmieniła, stres minął, wszystko więc wróciło do normy.
                  W lutym-marcu 2011 pojawiły się objawy solidnej niedoczynności, które tłumaczyłam sobie na wszelkie możliwe sposoby, bo o tarczycy wiedziałam tylko tyle, że ją mam.
                  W kwietniu 2011 zdiagnozowano u mnie Hashimoto na podstawie wyników kolejno tsh, ft4 i ft3, atpo i atg, usg. Objawy nie ustępowały, a wręcz przeciwnie. Zaczęłam szperać co takiego mogło się zdarzyć, że aż tak się "zepsułam".
                  W maju 2011 znalazłam boreliozę i trzy koinfekcje (starsze tj. igg), rumień od kleszcza (nowszy) i kleszcza w skórze brzucha (najnowszy).
                  Uznałam, że stres mnie osłabił, a borelioza tak mi nabruździła w systemie odpornościowym, że musiałam na coś zapaść. Nie wiem dlaczego padło na tarczycę, bo jestem jedyna w rodzinie do czwartego pokolenia, której wyszło jakieś immuno-cóś. Przecieram szlaki sad
                  Miałam w rodzinie zawał, nowotwór trzustki, wycinanie wrzodów żołądka, opanowany nowotwór piersi, przeszczepioną wątrobę (daleka kuzynka po mieczu), ale tarczycę wszyscy mi znani wstępni, równolegli i zstępni mają w porządku.
                  Im więcej szperam, im więcej o tym myślę, tym większe mam wątpliwości, co było pierwsze. Teraz skłaniam się do opcji, że Hashi było pierwsze... Że mama z tatą dali mi felerny garniturek genetyczny, a stres i kleszcze tylko niecnie to wykorzystały. Czyli było sobie Hashi, potem przyszedł stres i rozwalił mi system hormonalny (i pewnie każdy inny, z z układem pokarmowym na czele), a kleszcze tylko wsiadły na osłabiony organizm i dokończyły dzieła.

                  Reasumując - wg mojej dzisiejszej koncepcji, Hashi jest chorobą przewlekła, dożywotnio suplementowaną zmiennymi dawkami hormonów i suplementów. Czy Hashi skutkuje niedoczynnością, czy nadczynnością tarczycy, to inna sprawa, ale przy Hashi oba te stany są skutkiem stanu tarczycy i wyjście z niedoczynności czy nadczynności nie oznacza automatycznego wyleczenia Hashi.

                  Genetycznie uwarunkowana skłonność nie jest jeszcze chorobą. Nie wiem czy jest sens badać się w kierunku mutacji genetycznej odpowiedzialnej za tę czy tamtą chorobę, szczególnie jeśli i tak nie ma jeszcze terapii genowej... bo de facto terapii przyczynowej Hashi nie ma.

                  Ale może kiedyś będzie... Tylko że wtedy będę miała już nikły ślad po tarczycy i tak czy tak łykanie hormonu mam zapewnione do końca życia sad O przeszczepach tarczycy jeszcze nie słyszałam tongue_out

                  (O matko jedyna, a miałam napisać tylko Up /\ smile)
                  • just_she24 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 24.08.12, 20:35
                    Up.

                    Będąc świadoma iż Nasi wspaniałomyślni lekarze nie poszerzają swojej wiedzy, bądź ograniczają się do jednej teorii "Hashimoto to choroba na całe życie i nie można jej wyleczyć", to chciałabym Wam napisać iż jest ktoś komu udało się wyleczyć z Hashimoto w 2 lata ... Jak to zrobił - dieta i suplementacja ... na wszystkie pytania ma odpowiedź - polecam pogawędkę z djfafa na poniższym forum:

                    commed.pl/dieta-i-supl-przy-nied-tarczycy-i-chor-hashimoto-vt50353.html
                    • pies_z_laki_2 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 25.08.12, 12:03
                      Obawiam się, ze temat djfafa już przerabialiśmy i niekoniecznie chcemy do niego wracać.
                      Ale dziękujemy za przypomnienie smile
                      • just_she24 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 27.08.12, 11:07
                        a dlaczego nie chcecie wracać? czy jego wskazówki i wiedza którą zdobył jest zła?

                        • pies_z_laki_2 Re: Czy hashimoto jest uleczalne - dyskusja 28.08.12, 09:39
                          Bo to reklama jego miejsca w sieci tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka