Dodaj do ulubionych

moja tarczyca...

17.04.12, 14:54
Witajcie,

mam 38 lat, historię tarczycową i następujące aktualne z nią kłopoty:

odebrałam właśnie wynik USG tarczycy zrobionego pod koniec lutego. W kraju, gdzie mieszkam, większość wyników trafia do lekarza i do pacjenta pocztą, ale jakoś nie dostałam ich wcześniej, a lekarz pierwszego kontaktu był na wakacjach itd., bardzo to się opóźniło.
Oto opis mojej tarczycy w badaniu: "niepowiększona, obraz nie pozwala na stwierdzenie wola. Płat prawy: 17x14mm, wysokość 49 mm; lewy: 17x16, wys. 51mm.
Twór hypogeniczny (cysta? guz?) w płacie lewym, wymiary 8x4, wys. 11mm. Zalecana cytopunkcja".
Dziś moja lekarka skierowała mnie do endokrynologa. Z tą specjalnością jest jednak w Belgii (jak i w PL) kłopot i będę musiała swoje odczekać.
Moje ostatnie wyniki z krwi:
TSH - 2,3
FT3 - 2,9 (2,0-4,0) - 45%
FT4 - 1,13 (0,8-1,76) - 36%
jak widać, nierewelacyjne.

W teście na niedoczynność mam 44 punkty. Co więcej, w wieku 19 lat zdiagnozowano u mnie wole młodzieńcze, byłam na Eltroxinie przez 4 lata. Wyjaśnię jeszcze, że nigdy nie zrobiono mi badań krwi (sic! brawo Kraków!). Potem, czyli po studiach, nie zostałam nigdzie skierowana, wróciłam do rodzinnego miasta i skończyło się leczenie. Standardowo co rok fundowałam sobie badanie TSH lub TSH i FT3 i 4, zależnie od finansów. Wyniki były w normach, ale wtedy nie miałam pojęcia o ich umowności, nie śledziłam też zmian ich poziomów. Czułam się nieźle, wola nie było.

Od listopada ub. roku mam jednak poczucie przeszkody w gardle, puchną mi palce i powieki, a przede wszystkim szybko się męczę, wzrósł mi bez powodu cholesterol (i tak mam rodzinnie podwyższony, a skoczył o 50 jednostek). Objawy są stałe, samo nie chce przejść sad.

Teraz wiadomo, że guz jest bezdyskusyjny, ale tyroksyny nie dostałam. Moja dr jest Angielką, Anglicy patrzą na normy, nie na samopoczucie pacjenta, a ja trzymam się norm. Wydębiłam od niej preparat żelaza (moja ferrytyna wynosi 25, norma 20-180), ale naprawdę nie wiem, jak dotrwam do spotkania z endo. Myślę o różnych rzeczach, biorę pod uwagę Hashimoto i leczenie do końca życia, ale na razie to życie jest kiepskie -mówiąc krotko, ledwo żyję.
Pocieszcie... A może ktoś poleci endo z (okolic) Brukseli?
Pozdrowienia.
Obserwuj wątek
    • pies_z_laki_2 Re: moja tarczyca... 18.04.12, 01:02
      Pocieszyć mogę, czemu nie, ale to chyba niewiele, prawda?

      Dobrze byłoby zrobić jeszcze badania przeciwciał atpo i atg, chociaż nie jest to bezwzględnie konieczne. A właściwie najlepiej byłoby dojechać / dolecieć do Poznania i zrobić sobie badania prywatnie i pójść z wynikami do prywatnego endokrynologa w Polsce. Koszt wizyty przeciętnie 75 -150 zł. badania trójki tarczycowej 35-150 zł, koszt benzyny ... (do obliczenia, w zależności od silnika i odległości), koszt biletu ... (do sprawdzenia), koszt wcześniej odzyskanego zdrowia i dobrego samopoczucia => bezcenne smile
      • mama_dorota Re: moja tarczyca... 18.04.12, 10:02
        Moja siostra w Anglii usłyszała o swoich przeciwciałach 2128 przy normie do 115, że to nie jest powód do niepokoju, mała tarczyca to taka uroda i to, że po euthyroxie przeszło jej sporo objawów, że nie jest chora, ale euthyrox będą jej wypisywać. Na szczęście ma dobrego GP, który robi jej wszystkie badania, o jakie prosi. Zostało jej leczyć się w Polsce, więc umawia się na wizytę na czas, kiedy i tak przyjeżdża. Oczywiście te przeciwciała warto zbadać, polski lekarz będzie tego wymagać.
        Niejedna osoba z powodu tarczyc zmieniła lekarza, ja to zrobiłam i nie żałuję, choć mam dalej.
    • bebelu Re: moja tarczyca... 18.04.12, 10:13
      Się nie martw, tylko skup na szukaniu endokrynologa smile a sompoczucie wróci.
      Pogrzebałam i na poczatek masz dwa linki, dalej musisz szukac sama:

      polski-lekarz-za-granica.pl/endokrynolog-w-brukseli/
      www.belgia.net/belgia.php?name=Forums&file=viewtopic&t=623&start=135
      Trzymaj się ciepło!
      • mama_dorota Re: moja tarczyca... 18.04.12, 10:24
        Ale z ciebie szperacz bebelu. Moje uznanie smile
        • agcerz Re: moja tarczyca... 18.04.12, 14:43
          Dziękuję, Wam, dziewczęta drogie, szczególnie za linki do polskiego lekarza w BXL. Może więc nie będę musiała lecieć do Poznania smile.

          Odpisała mi pewna pani profesor, polecana przez moją GP, idę do niej 3 maja. Koszt jest wysoki, 100 euro, ale ubezpieczalnia zwróci mi część.

          Co do badań - tu lekarz sam zwykle pobiera krew, więc poczekam już na wizytę do maja (ze zleceniem mogą być darmowe lub bardzo tanie).

          Jestem zaskoczona, że ta profesor znalazła czas, ponieważ druga lekarka, dr medycyny, zaproponowała mi 3 października. Poczułam się jak w ojczyźnie smile.
          Jakoś dotrwam,
          pozdrawiam Was!
          • agcerz Re: moja tarczyca... 18.04.12, 14:57
            Dodam jeszcze jedną rzecz: Belgia ma najwyższy w UE wskaźnik liczby lekarzy na 1000 pacjentów, a endokrynologów nie za wielu, ciekawe.

            Ja znalazłam takich lekarzy, może się przyda komuś:
            www.thyroid-info.com/topdrs/belgium.htm
            prof. Chantal Daumiere (St. Luc Hopital)
            dr Orsalia Alexopoulou (St. Luc Hopital)
            prof. Kris Poppe (UZ Brussel)

            Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka