Hej,
obliczyłam za pomocą kalkulatora ft3 i ft4. Oto moje wyniki:
FT4 6.49% [ wynik 0.98, norma (0.93 - 1.7)]
FT3 -6.67% [ wynik 1.84, norma (2 - 4.4)]
(TSH 2,260 (norma 0,27 - 4,2) - 2 lata temu miałam TSH 4,650 jednak nikt wtedy nie zlecił żadnego leczenia).
aTPO 13,11, aTG <10
Wyniki USG:
"tarczyca połozona typowo, dwupłatowa. płat prawy 11 mm x 10 mm, dł. 46 mm. płat lewy 10 mm x 10 mm, dł. 35 mm. cieśń 1,9 mm. echogeniczność miąższu tarczycy prawidłowa, jednorodna. unaczynienie w badaniu z kolorem prawidłowe. węzły chłonne na poziomie tarczycy niepowiększone"
Tarczyca 4,18 ml
Objawy tarczycowe mam od jakiś 4 lat, ale lekarze zwalali winę na nerwicę i ataki paniki (dostałam SSRI, które spowodowało, że na rok przylgnęłam do łóżka z braku sił i ledwo funkcjonowałam). W międzyczasie/później/i wcześniej wychodziły mi różne kwiatki w postaci podwyższonego cholesterolu, problemów z wątrobą, pojawiła się silna nietolerancja glutenu i kazeiny (lekarze nazwali to zespołem jelita drażliwego

dopiero potem testy potwierdziły nietolerancje i alergie), z czasem dochodziły kolejne alergie i nietoleracje.. więc zasadniczo teraz czego nie zjem to jest z tym spory problem. Rok temu okazało się tez, że mam insulinooporność, która po 3 miesiącach się wyleczyła bez leków.. potem okazało się, że mam przedwczesną menopauzę. Nie reaguję na luteinę, więc dostałam w sierpniu duphaston i estrofem, po pierwszym miesiącu dostałam okres, ale kolejne 4 miesiące znowu nic (jednorazowe lekkie plamienie i koniec).
Ostatnio wyciągnęłam stare wyniki tarczycy, które pokazywały podwyższony TSH (niestety to jedyne badania jakie miałam robione na tarczycę) i lekarz stwierdził, że to niedoczynność i przepisał jod. Jednak nie wiem czy to po jodzie czy nie, kiepsko się czułam, więc odstawiłam. Na własną rękę zrobiłam wszystkie badania tarczycowe (wyniki wyżej) i takie coś się narodziło
Czy moje problemy zdrowotne mogą być spowodowane niedoczynnością? czy to w ogóle jest niedoczynność? czemu tarczyca jest taka mała? mam 23 lata, siwieje i łysieje

o ciągłym zmęczeniu, bólach stawów i innych cudownych objawach nie wspomnę...
w poniedziałek idę na pierwszą wizytę do dr. Witka z Warszawy. Zna ktoś może tego lekarza? poleciła mi go koleżanka, która leczy u niego hashimoto. Może ktoś ma jeszcze jakieś opinie na jego temat? bo z mojej obecnej endo rezygnuję...
Będe wdzięczna za opinię i wszelkie informacje

pozdrawiam