Dodaj do ulubionych

Filozofia/Religia

21.05.06, 23:05
jeśli ktoś zainteresowany
Obserwuj wątek
    • didolec2000 Re: Filozofia/Religia 23.05.06, 22:04
      Odnośnie filozofii"przeżycia" diolosy.Wsponałaś izaczku o związku wilgoci z
      przemyśleniami, czy to ten artykuł?Jeżeli tak to czy należy zastanawiać się nad
      rozwiązywaniem problemów, czy niech tao dziala sobie samo?
      • izaczekk Re: Filozofia/Religia 24.05.06, 16:08
        Hej Didi! to nie był ten artykuł, a ten, który podałeś jest bardzo ciekawy i
        jego treść zgadza się z moimi przeczuciami, przemyśleniami. Wydaje mi się, że
        same techniczne zabiegi nie wystarczą. Gdzieś tam w środku wierzę, że czuwa nad
        nami "Światełko", które poprzez nasze cierpienia kieruje nas na właściwą drogę i
        zmusza nas do myślenia. I chcąc pozbyć się cierpienia nie mamy wyjścia, jak
        tylko szukać rozwiązania, prawdziwej przyczyny choroby. cytat z art. od Ciebie:
        definicja zdrowia odnosi się bardziej do stanu realizacji i zrozumienia, niż do
        bogactwa [red. chodzi tu o pełne urzeczywistnienie naszej wewnętrznej prawdy,
        czyli urzeczywistnienie stanu bezpośredniego wglądu w pierwotną, widzialną
        Naturę Umysłu ciągłym i żywym doświadczeniem. W innych fragmentach wykładu autor
        używa różnych określeń na Naturę Umysłu: Królestwo Boże, Natura Buddy,
        Rzeczywistość lub Potencjał.

        dla mnie sprawa wygląda tak-aby powrócić do stanu zdrowia trzeba zrozumieć i
        urzeczywistnić prawdę. Pozdrawiam:)
          • jamila Re: Filozofia/Religia 24.05.06, 17:22
            Nie wiem, izaczku, czy planujesz wejsc w posiadanie 'Makrobiotyki Zen', o
            ktorej tyle pisalam, ale warto tu powiedziec, ze polowe tej ksiazki stanowi
            fascynujaca wschodnia filozofia dotyczaca stanu umyslu / swiadomosci. To jest
            to, co zapamietalam najlepiej z tej ksiazki i co mnie zachwycilo. Ohsawa - jak
            to jest przyjete na Wschodzie, wyroznia 7 stadiow osadu. Kazdemu z nich
            przyporzadkowane sa inne cechy (np. emocje, uczucia, intelekt itd)
            odpowiadajace wlasciwie kazdej z 7 glownych czakr (choc o tym autor nie
            wspomina). Zachwycil mnie najbardziej oczywiscie 7-my poziom (na rysunku, iscie
            po chinsku, przedstawiony byl jako wewnetrzne kolo w centrum kilku wiekszych;
            kolo zewnetrzne to I stadium osadu). Jaka jest dieta 7-mego poziomu osadu? -
            'Je i pije wszystko z najwieksza przyjemnoscia':))) Od tamtej pory przestalam
            sie przejmowac nadmiernie dieta - co nie znaczy, ze nie jest ona czasem wkazana
            czy niezbedna. Jednakze moze przyjsc taki moment, gdy bedzie malo istotna.

            O tym chinskim centrum warto wspomniec slowo - to zasadnicza roznica w mysleniu
            Wschodu i Zachodu. Gdyby czlowiek zachodni mial narysowac te stadia osadu, 7-me
            umiescilby na gorze, mowiac, ze to poziom najwyzszy. W naszej kulturze lubi
            sie, gdy cos jest 'naj' - wyzsze, lepsze itd. Tymczasem u Chinczykow np.
            przywodca to czlowiek Srodka (Chiny - Kraj Srodka;), ktos kto jest w CENTRUM a
            nie ponad...
            • izaczekk Re: Filozofia/Religia 24.05.06, 17:36
              to ciekawe, co napisałaś. zachęciłaś mnie do tej książki. Czy mogłabyś napisać,
              choć w skrócie, jakie cechy odpowiadają siódmemu stadium osądu? Obecnie też nie
              przejmuje się za bardzo dietą, bo widze, jak czasem zjem sporo niezdrowych
              rzeczy i czuję się ok, a czasem jestem dłużej zła, smutna, albo się boję i wtedy
              czuję się gorzej.
              • didolec2000 Re: Filozofia/Religia 24.05.06, 17:47
                Maya(maja)- slowo sanskryckie tłumaczy się jako "złudzenie", ale także "
                osąd".Jak długo istnieje osądzanie tak długo człowiek żyje w zludzeniach. Nie
                ważne, czy punktem osądu jest środek , góra, czy też dół. Wolny czlowiek to
                taki, kóry przekracza wszelkie ograniczenia, wszelkie poziomy, on nie osądza
                ponieważ nie potrafi oddzielić siebie od otaczającego go świata.
                Tako żecze didolec...
                • izaczekk Re: Filozofia/Religia 24.05.06, 17:55
                  Powiadacie-nie osądzać? to mam jeszcze "trochę" roboty.....:)To nie jest proste,
                  zwłaszcza, że ego mi mówi, że jestem oddzielona od całości. choś intelektualnie,
                  owszem dociera do mnie, że wszysko to jedno, jako na górze tak i na dole. ale to
                  ego...
                  • jamila Re: Filozofia/Religia 24.05.06, 18:02
                    Mam taki pomysl: sprobuj zapomniec o ego na jakis czas. Twoje cialo mowi Ci, ze
                    warto cos zrbic z okreslonymi czakrami. Zajmij sie nimi zwyczajnie wg znanych
                    Ci metod, stworz afirmacje...i patrz na efekty. Skup sie na odczuwaniu/zmianie
                    energii w ciele, a wiele rzeczy stanie sie sama. Tak mawiaja jogini;) I fakt,
                    ze niejeden, co cwiczy chocby sama hatha joge doznaje subtelnej przemiany, az
                    ktoregos dnia stwierdza, ze nie pamieta swojego ego;)))
                    Najtrudniej pokonac ten gadajacy umysl - wiec mozna go zignorowac i skupic sie
                    np. na wlasnym ciele. Tak sobie mysle...:)))
                    • didolec2000 Re: Filozofia/Religia 24.05.06, 18:09
                      To co budzi moj niepokoj;
                      Nie ma czegos takiego jak działanie pozbawione ego.
                      Jeżeli np. pragniesz oświecenia, jest to jak najbardziej akt egoistyczny.
                      Po prostu uważasz ,że to extra i pragniesz tego...
                      • jamila Re: Filozofia/Religia 24.05.06, 18:20
                        Didi, gdy mowie, zeby zapomniec o ego, nie oznacza to jego braku:) Mowie, zeby
                        sie nim nie przejmowac i robic swoje. Podobno, gdy ego zanika z okazji
                        oswiecenia, czlowiek wyzbywa sie pragnien - jak Budda!
                      • izaczekk Re: Filozofia/Religia 24.05.06, 18:22
                        Jamila, ćwiczenia są w porządku ale to, że sie zapomni o ego, nie oznacza wcale,
                        że przestanie ono istnieć. Poza tym nie wiem, czy egzystencja bez ego w tej
                        naturze jest możliwa. Najgrożniejsze moim zdaniem są działania z
                        nieuświadomionych pobudek. I chyba chodzi o to, żeby rozpoznać swój stan tu i
                        teraz, poznać prawdę o naturze i na tej podstawie, tj. wewnętrzej wiedzy i
                        doświadczenia, zmienić świadomość, a co za tym idzie zobaczyć swoje miejsce we
                        wszechświecie... Zapominanie na siłe, powstrzymywanie, podobne jest troszke do
                        zamiatania brudu pod dywan. Niby czysto, a jednak..
                          • jamila Re: Filozofia/Religia 24.05.06, 18:38
                            Ja mam na mysli nie przejmowanie sie sprawa ego, ale robieniem tego, co sie
                            nasuwa - i lezy tuz pod nosem (prawie), np. uzdrawianiem czakry korzenia lub
                            splotu. Taka jest moja obecna idea:) O ego nie ma co rozprawiac, dopoki nie
                            zniknie samo, prawda? A to moze wcale w tym zyciu nie nastapic (droga do
                            oswiecenia bywa, podobno, dluga). Za to rozwijanie np. czakry serca (najlepiej
                            by ponizsze byly juz zrownowazone) daje wspaniala przeciwwage dla ego.
                            A tak w ogole, to nie jestem do konca pewna, ze 'ego to ja':))) Przy prawdziwym
                            otwarciu wyzszych czakr - od serca w gore - odczucia/percepcja sie zmieniaja i
                            pojecie ego takze.

                            Powiadaja, ze wiekszosc ludzi ma aktywne czakry od dolu do manipury/splotu
                            (stad bezwarunkowa milosc czakry serca nie ma wiele do powiedzenia w tym
                            swiecie). Jednakze, to nie znaczy ze wszyscy. Dlatego istnieja np. lamowie
                            tybetanscy lub wielcy chrzescijanie (np. Jan Pawel II). Dalaj Lama pisze sporo
                            o otwarciu serca, bo uwaza to za zasadnicze dla rozwoju/przemiany
                            swiata/uwalniania karmy.........
    • didolec2000 Re: Filozofia/Religia 24.05.06, 18:45
      Chcesz kontynuować?
      Człowiek oświecony nie chce zmieniać świata ponieważ on jest jego częścią i on
      nie widzi w świecie problemu, niczym się od świata nie różni, kiedy znika to
      odzielenie,więc co miałby zmieniać , Swiat, czyli siebi?
      O ile wiem budda długo poszukiwał, aż miał serdecznie dość wszystkiego i wtedy
      to się po prostu stało.Mylę się?
        • didolec2000 Re: jamilo 24.05.06, 19:18
          Przecztałem dzisiejsze posty "filozoficzne" całkiem zabawnie wyszło hihi, no
          ale wieczorem to normalnie machnę cos o alergii i o splociku, do izaczka też
          wyślę swoj adres, czytalaś, że znalazla te plytki?
          Pozdrawiam.
                  • makrobiotyczka Re: oświecenie na mistrza 02.06.06, 20:56
                    cytat ze strony www.dzogczen.pl/f_rinpoche.html
                    "W idealnym przypadku, uczeń powinien starać się podążać za mistrzem, ponieważ
                    posiada on żywy przekaz pochodzący od samego źródła nauk."
                    Uwazam ze MOJA sciezka do oswiecenia jest tylko we MNIE, mistrz ma swoja. Wynika
                    to miedzy innymi z karmy.
                    Takie slowa jak przytoczony cytat podprogowo wpisuja lek i pieknie rozkrecaja ego
                    • didolec2000 Re: oświecenie na mistrza 02.06.06, 21:40
                      Całkiem nieżle Makrobiotyczko...tylko że;
                      Jeżeli chodzi o cytat po pierwsze zastanowmy sie jakie jest jego rzeczywiste
                      przeslanie. Oczywiscie oboje rozumiemy, że nie chodzi tu o kopiowanie, oraz
                      wierne nasladownictwo, tylko bycie jak najbliżej źrodla, aby jak naj pelniej
                      móc z niego czerpać. To tak jak z matką i dzieckiem; Zanim dziecko sie
                      usamodzielni podaża za matką obserwuje ją i poprzez jej wiedze zaczyna
                      doswiadczac tego swiata, gdyby zostalo samo jak odnalazlo by sie w tym
                      wzsystkim co je otacza?
                      Jasne, że twoja ścieżka droga, czy też autostrada jest twoja,ale ci ktorzy
                      posluguja sie pojeciem karmy mowią iz wchodząc w związek z mistrzem, zwiazujesz
                      z nim tez swoja karmę.Jeżeli byloby w tym cos z prawdy to slowo "moja" zaczyna
                      brzmieć dosyc dziwne, ponieważ wszystko czego doswiadczasz jest konsekwencją
                      tego co juz sie stalo.To jak krówka ciągutka.
                      Po za tym jak chcesz tego dokonac sama? Wszystkie pojęcia i mysli są przecież z
                      drugiej ręki.Niestety wszystko co o tym wiemy i tak pochodzi od
                      tych...mistrzow...
                      Lęk? Jezeli twoj mistrz jest Mistrzem przez duze M to jego glowa w tym aby ten
                      lek cie opuscił..
                      Ale w sumie zgadzam się.Osobiście nie znosze mistrzow.To upokażające za kim
                      podążać.
                      • makrobiotyczka Re: oświecenie na mistrza 03.06.06, 00:05
                        No jasne, ze nie chodzi o nasladownictwo, bo to ze uznajemy kogos za mistrza
                        oznacza , ze stawiamy go wyzej od siebie a wtedy nasze stlamszone ego nie
                        pozwoli nawet dotknac prawdy samodzielnie, no chyba , ze mistrz powie ze mozemy.
                        Zeby wiecej zrozumiec polecam Kardeca "ksiege duchow" / niefortunny tytul/ oraz
                        prace nad budowaniem wlasnego/ale tylko dla siebie/ pomnika, zeby przez soja
                        Nadswiadomosc polaczyc sie ze Zrodlem Mocy
                        • didolec2000 Re: oświecenie na mistrza 03.06.06, 00:18
                          HIHI Makrobiotyczko to brzmi grożnie, tyle tylko, że wymienilas właśnie
                          własnego mistrza...wiem zaprzeczysz...
                          Widzę, że tak jak ja nalezysz do osob ktore wierzą, że wiedzą więc do nikąd nas
                          ta dyskusja nie zaprowadzi.Wspólczuję nam szczerze, bo widzisz i ty i ja
                          jestesmy od "żrodla "tak daleko jak nigdy dotad...
                          Niniejszym zakańczam watek.Chyba, że chcesz aby ostatnie słowo należalo do
                          ciebie.Amen.
                          • makrobiotyczka Re: oświecenie na mistrza 03.06.06, 00:27
                            Sorki pociagne dalej
                            Wyzsze Ja czy Nadswiadomosc nie jest Mistrzem. Mistrz zawsze jest na zewnatrz.
                            Tej zewnetrznosci ego sie boi i kurczy...
                            Didolcu ja nie wiem ale wiem ze moge wiedziec ...oczyszczam intencje, lęki, chce
                            sie dowiedziec po co przyszlam, tego mi zaden mistrz nie powie
                            Martwi mnie Twoj pesymizm, ze do źrodla daleko, ja wierze w "proscie a bedzie
                            wam dane"...
                            • didolec2000 Re: oświecenie na mistrza 03.06.06, 00:36
                              Naprawde chcesz?
                              Samo postrzeganie jest na zewnatrz.Postrzeganie nad czy też pod świadomości
                              jest jak najbardziej na zewnątrz.Nie ma czegoś takiego jak wewnetrzne
                              doświadczenie.
                              Przeczytalaś książkę, ktora wlala w twe serce nadzieję że możesz.Ktos
                              powiedzial"żyjesz z tą nadzieja , i umżesz z ta nadzieja"
                              Nie chcę ci jej odbierać , ona jest dla ciebie bardzo ważna dlatego nie chce
                              kontynuować wątku.To bezcelowe a nie pesymistyczne Makrobiotyczko.
                                  • jamila Re: oświecenie na mistrza 03.06.06, 13:10
                                    Tak czytam to wszystko i widze, ze lubicie spekulacje:) Gdyby ktos z Was
                                    zetknal sie osobiscie z prawdziwym mistrzem buddyjskim, raczej inaczej by ten
                                    watek wygladal;)
                                    Prawdziwy mistrz nie odbiera doswiadczenia ani nie narzuca wiedzy, ale prowadzi
                                    ku wyzwoleniu z iluzji (czyli ego). Prawdziwy mistrz to ten, ktory uczy
                                    prawdziwie samodzielnego myslenia, nie przyjmujacego zadnych ostatecznych
                                    koncepcji.

                                    Goraco polecam film (o ile duch Dalekiego Wschodu jest Wam bliski) pod dlugim
                                    tytulem: 'Wiosna, lato, jesien, zima...i wiosna'. Zrobil go pewien intrygujacy
                                    koreanski tworca Ki Duk Kim. Jest to jeden z najniezwyklejszych filmow, jakie
                                    widzialam, w ktorym jest przedstawiona wspaniala i inspirujaca postac mistrza.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka