Dodaj do ulubionych

Rozpoczynamy rok szkolny, amen

01.09.10, 18:41

Rozpoczynamy rok szkolny, amen

Aleksandra Pezda, Marcin Markowski

Pierwszy dzwon(ek) w kościele - nowa moda? A może jednak dyskryminacja
"Uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego dla wszystkich klas odbędzie się dnia 1
września 2010 r. w kościele pod wezwaniem św. Faustyny (ul. Żuromińska 2).
Zapraszamy wszystkich uczniów, nauczycieli i rodziców, również osoby innego
wyznania. Wszystkich prosimy o stosowne zachowanie i ubiór. Oficjalne
rozpoczęcie roku odbędzie się tym razem jedynie w kościele. Po mszy św.
uczniowie udadzą się do szkoły do swoich klas na spotkanie z wychowawcami" -
czytamy na stronie internetowej jednego z warszawskich publicznych liceów.
Wczoraj nie udało się nam skontaktować z dyrekcją szkoły, dlatego nie podajemy
jej pełnej nazwy. Ale to tylko jeden z przykładów łączenia uroczystości
szkolnych z religijnymi.

Harmonogram na stronie internetowej innego warszawskiego zespołu szkół:
"Rozpoczęcie roku szkolnego odbędzie się 1 września: godz. 8.00 Liceum; godz.
9.00 Msza Św. w kościele pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus; godz. 10.30
Gimnazjum".

W kościele rok szkolny zaczyna też publiczna Szkoła Podstawowa nr 182 w Łodzi.
Ogłoszenie na drzwiach szkoły: "Uwaga rodzice i uczniowie! Uroczyste
rozpoczęcie dla klas II-VI odbędzie się w parafii Niepokalanego Serca NMP i
św. Antoniego M. Klareta w dniu 1 września o godz. 8. Następnie uczniowie wraz
z wychowawcami udadzą się na spacer, podczas którego odbędzie się pogadanka
nt. rocznicy wybuchu II wojny światowej oraz zostaną podane informacje na
temat nowego roku szkolnego".

- To łamanie praw mniejszości światopoglądowych i promowanie jednej religii w
szkołach publicznych, które powinny być świeckie z charakteru - uważa Kamil
Ślesiński z nieformalnej grupy Młodzi Racjonaliści. Na Facebooku kilka dni
temu grupa ogłosiła akcję sprawdzania szkół w Warszawie. Znaleźli dziesięć
szkół, które ściśle łączą rozpoczęcie roku szkolnego z mszą świętą. Wysłali
protest do mazowieckiego kuratora oświaty, powołali się w nim na Konstytucję
RP i Kartę nauczyciela. "Oczekujemy podjęcia działań, które przywrócą stan
wynikający z postanowień Konstytucji i Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej" -
napisali.

Podobnie sprawę komentuje dla "Gazety" prof. Monika Płatek z Wydziału Prawa
Uniwersytetu Warszawskiego: - Takie pomysły łamią konstytucyjną zasadę
rozdziału świeckiego państwa od Kościoła. Wskazują też, że szkoła zupełnie nie
liczy się z uczuciami uczniów i rodziców.

Młodzi racjonaliści nie otrzymali jeszcze odpowiedzi kuratora. Ale my już
wiemy, że jej nie będzie.

- Sprawa nie leży w naszych kompetencjach - mówi nam rzecznik prasowy Andrzej
Kulmatycki. Jego zdaniem miejsce rozpoczęcia roku szkolnego to kwestia
uzgodnień między dyrektorem szkoły a rodzicami uczniów. Odsyła nas też do
właścicieli szkół, czyli samorządów terytorialnych.

Inaczej sprawę rozumie łódzki kurator Jan Kamiński: - Rozpoczęcie roku to
uroczystość szkolna, dlatego uczniowie powinni się spotkać w szkole.
Oczywiście, msza w kościele też może być, ale dla chętnych i oprócz, a nie
zamiast uroczystości szkolnych - mówi.

Sprawdziliśmy w MEN.

- Może nie mają gdzie zrobić rozpoczęcia? - zastanawia się Ligia Krajewska,
szef gabinetu politycznego MEN. Nawiązuje do tego, że VIII LO w Warszawie im.
Władysława IV organizuje początek roku w kościele właśnie z powodu remontu
auli. Tuż po mszy. - To nic złego, jeśli szkoła potraktuje kościół jak dużą
salę. Ale obie uroczystości powinny być rozdzielone - mówi.

Halina Bortnowska, Helsińska Fundacja Praw Człowieka: - Utożsamiać mszę świętą
z rozpoczęciem roku szkolnego, sprowadzić ją do obowiązku, jest nie w
porządku. Po pierwsze, wobec uczniów innych religii niż katolicka oraz
niewierzących. Po drugie, także wobec mszy, bo jest to uroczystość religijna i
nie powinna się stać świeckim spotkaniem dotyczącym podziału na klasy itp.

wyborcza.pl/1,75478,8315160,Rozpoczynamy_rok_szkolny__amen.html
Obserwuj wątek
    • diabollo Licealiści: religia w szkole jest bez sensu 01.09.10, 18:43
      Licealiści: religia w szkole jest bez sensu

      Wysłuchał Piotr Guzik

      Obowiązkowa religia w szkole jest niepotrzebna. Ludzie w naszym wieku mają już
      uformowany światopogląd i pisanie sprawdzianów ze znajomości modlitw mija się z
      celem - mówią opolscy licealiści.
      Środowe rozpoczęcie roku szkolnego. Uczniowie klasy 3b w III LO w Opolu siedzą
      jeszcze w ławkach po spotkaniu z wychowawcą, gdy wchodzimy i pytamy, czy
      porozmawiają z nami o tym, czy warto, by religia była w szkole.

      Zapada cisza. Pierwsza odzywa się Magda: - Myślę, że niepotrzebnie się nas do
      chodzenia na religię zmusza. Słuchanie opowieści o prorokach i świętych nie
      buduje naszego światopoglądu, bo on już jest uformowany. U nas w szkole są dwie
      godziny religii tygodniowo i myślę, że to totalna strata czasu. Już wolałabym w
      tym czasie uczestniczyć w jakichś bardziej przydatnych zajęciach, na przykład
      przygotowujących do matury.

      Wtóruje jej Karolina: - Lekcje religii powinny się odbywać przy kościołach, tak
      jak to było kiedyś. Na takie zajęcia mogliby chodzić ci, którzy czują taką
      potrzebę. Nie ma natomiast sensu zmuszać do tego wszystkich ludzi. Przecież
      zagadnienia związane z religią występują też na lekcjach historii i języka
      polskiego. Nie ma potrzeby przerabiać ich jeszcze raz na osobnej lekcji.

      Część uczniów mówi, że należy religię usunąć nie tylko ze szkół średnich, lecz
      take gimnazjów i podstawówek.

      - Ale przecież religia pomaga dzieciom uporządkować świat, ułatwia wyjaśnianie
      sobie pewnych zjawisk. Np. dzieci są bezradne, gdy umiera ktoś z bliskich, bo
      nie wiedzą, co dzieje się dalej zarówno z nimi, jak i ich bliskimi. Dzięki
      religii mają odpowiedź - pada z sali.

      Marta: - Zgadza się, ale lepiej takiemu dziecku logicznie wyjaśnić, co się
      dzieje z człowiekiem, dlaczego się starzeje, choruje i umiera. Lepiej uświadomić
      je wcześniej, bo jeśli zbuduje się jego świat wokół iluzji, to gdy ta rozstanie
      rozbita przez twarde, życiowe fakty, tym bardziej je to zaboli.

      Daje się wyczuć, że zwolennicy religii w szkole (w tej klasie wyraźnie w
      mniejszości) są niezdecydowani, czy dyskutować, czy lepiej się nie odzywać.
      Jednym z nich jest inna Karolina. Zagadujemy ją.

      - Jestem osobą wierzącą i z własnej woli chodzę na religię oraz do kościoła.
      Stąd nie zgadzam się ze wszystkim, co mówią koledzy, ale w pewnych aspektach
      rzeczywiście potrzebne są zmiany. Religia w takiej formie, w jakiej odbywa się w
      szkołach obecnie, jest mocno infantylna i często sprowadza się do klepania
      utartych formułek. To sprawia, że zajęcia te potrafią być zniechęcające.

      I dodaje: - Inny problem jest taki, iż na religii omawiane są tylko zagadnienia
      związane z chrześcijaństwem, a szczególnie z katolicyzmem. A przecież to mogłaby
      być lekcja, na której poznawalibyśmy inne wyznania. Sama z chęcią bym się o tym
      dowiedziała, ponieważ takie rzeczy bardzo mnie ciekawią.

      - Nikt przecież nie każe chodzić na religię - pada z tyłu.

      - Trudno chodzić na etykę, skoro zwykle jest w dziwnych, późnych godzinach -
      odpowiada kilku uczniów naraz.

      Magda: - Nieraz zdarzało się, że na etykę musiałabym czekać dwie godziny. To już
      lepiej pójść na religię i się przemęczyć przez 45 minut, licząc na to, że ten
      czas szybko upłynie. Szczególnie że na lekcjach religii nie trzeba się zbytnio
      starać, a zajęcia z etyki wymagają jednak pewnego przygotowania oraz zaangażowania.

      Karolina (zwolenniczka religii w szkole): - Najlepszym rozwiązaniem byłoby
      wprowadzenie do szkoły obowiązkowej etyki. Na tych zajęciach moglibyśmy poznać
      różne religie, a także skonfrontować swoje zdania i przekonania na ich temat. A
      religię w takiej formie jak teraz chyba rzeczywiście lepiej wyprowadzić ze szkół
      i przenieść do domów katechetycznych.

      Natalia: - Bo po co taka religia jak teraz? Powszechną praktyką jest, że jak
      chce się podciągnąć średnią ocen, to idzie się na szóstkę z religii, o którą
      zwykle jest dosyć łatwo. A przecież nie o to powinno w tym chodzić!

      Patrycja: - Moim zdaniem w ogóle powinno się zrezygnować z wystawiania ocen z
      religii, bo to wypacza jej sens. Bo czym jest taka ocena? Mierzeniem tego, kto
      jest bardziej wierzącym i bardziej przystaje do wzorca "prawdziwego" katolika?
      Czy ten, co ma z religii piątkę jest bardziej wierzącym czy lepszym człowiekiem
      niż ten, który ma z niej czwórkę? Nie wydaje mi się, ale wiele osób, szczególnie
      starszych, postrzega to właśnie w taki sposób.

      Zdecydowana większość uczniów podkreśla, że powinno się znieść zarówno oceny z
      religii, a najlepiej to wycofać w ogóle religię ze szkoły. - To powinna być
      kwestia wyboru. Kto chce, ten idzie na zajęcia przy kościele, a kto nie chce, to
      nie - podkreślają młodzi opolanie.

      piotr.guzik@opole.agora.pl

      Nie podaliśmy nazwisk uczniów na ich prośbę, ponieważ - jak stwierdzili - nie
      chcieliby, by ich dziadkowie mieli do nich pretensje.

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8324723,Licealisci__religia_w_szkole_jest_bez_sensu.html
      • diabollo Re: Licealiści: religia w szkole jest bez sensu 01.09.10, 18:48
        Dzieci, drogie, jasne, że religia w szkole jest bez sensu.
        Ale pomyślcie, że przecież kler musi z czegoś żyć, mieć jakieś stałe, sztywne
        dochody z budżetu państwa, czyli wszystkich podatników.

        Dlatego religia w szkole ma ogromny sens - jako dotacja skarbu państwa dla
        Kościoła Katlicko-Ginekologicznego.

        Kłaniam sięn isko.
        • grgkh Re: Licealiści: religia w szkole jest bez sensu 02.09.10, 13:14
          diabollo napisał:

          > Dzieci, drogie, jasne, że religia w szkole jest bez sensu.
          > Ale pomyślcie, że przecież kler musi z czegoś żyć, mieć jakieś stałe, sztywne
          > dochody z budżetu państwa, czyli wszystkich podatników.

          Czy można by teraz religię usunąć ze szkół? Wydawałoby się, że są ku temu
          sprzyjające warunki (coraz lepsze), ale nikt nie potrafi określić, jak dużo
          jeszcze musi się zmienić, by się to stało faktem. Ile lat jeszcze będziemy
          musieli na to czekać?

          > Dlatego religia w szkole ma ogromny sens - jako dotacja skarbu państwa dla
          > Kościoła Katlicko-Ginekologicznego.

          Chyba najpierw musi się odbyć inna przemiana. Ateiści MUSZĄ zostać dopuszczeni
          przez KK oficjalnie, w przestrzeni publicznej do głosu jako "tak samo dobrzy jak
          teiści". Musi się skończyć to legalne szkalowanie nas jako domyślnie złych,
          przypisywanie nam niemożności kreowania akceptowalnej moralności. Musimy mieć
          prawo, możliwość obrony naszych uczuć ateistycznych na równi z uczuciami
          teistycznymi (religijnymi). Czy do tego trzeba zmienić zapisy w konstytucji? Nie
          wiem.

          Na razie ten koncern działa poza prawem, jako święty, posiadając przywileje, na
          jakie nie zasługuje. A to przecież INTUICYJNIE widzi każdy człowiek. I to jest
          tragedia, bo jest przyczyną erozji naszej moralności, którą traktujemy jak
          hipokryci.

          Z tym trzeba się przebić do powszechnej świadomości Polaków. Święta krowa musi
          przestać być święta, bo naprawdę taka nie jest i tylko nam mydli oczy.
    • kora3 Re: Rozpoczynamy rok szkolny, amen 01.09.10, 20:40
      no cóż Diabollo. Byłam dzis na uroczystosci szkolnej (powiazanej z
      przekazaniem pewnych cennych przedmiotów dla uczniów przez org.
      charytatywną). Poczatek roku w szkole poprzedziła msza swieta. Ja na
      niej nie bylam, bo i po co? Msza zaczynala się o godz. 9 rano, ja
      pojawiłam się w szkole około 10, zgodnie z umową z dyrektorem. Tzw.
      plaza, znaczy jeszcze sa w kosciele. i tak przez niemal (uwaga)
      godzinę! pikanterii wszystkiemu dodaje fakt, ze w szkoel uczą się
      dzieci niepełnosprawne z ciezkim i umiarkowanym uposledzeniem
      intelektualnym (temu rodzajowi uposledzenia nierzadko towarzyszą
      też powazne schorzenia ruchowe i zwiazane z tum klopoty z pecherzem
      np.) GORZUNA I TRZY KWADRANSE "mszy" dla dzieci, które niewiele z
      tego rozumieją, maja kłopoty ze staniem, ba nawet siedzeniem. Takie
      dzieco czesti psokojnie nie moga wusiedzieć godziny lekcyjnej, a co
      dopiero w kosciele. Msza jest usnadaryzowana, to anaczy, ze skiądz
      tak długo walił kazanie - do niepenosprawnych inyelektualnie
      (ciezko, albo lzej, ale znacznie w ogóle) dzieci. Tak wlasnie byo,
      mówila o tym dyrekcja, mówili oburzeni nauczyciele, oczywiscie nie
      do "gazety" tylko do mnie, jako człowieka.
      Dyrekltor do minimum skrócił uroczystosci rozpoczecia roku szkolnego
      i przekazania cennych darów (sptzet edukacyjny i rehabilitacyjny) -
      jak powiedzial, ksiadz tak długo mówil, ze dzieci już swoje dzis
      odsiedzialy a one sa specyfoczne, nawet jak na dzieci i im jest tak
      trudno.

      Pomjając juz fakt, ze u nas nie tylko rok szkolny nie moze się
      obejsc bez mszy i swiecenia, ale nawet uwaga - w jednej z
      nieodleglych miejscowosci nastapiła masza swieta i swiecenie
      obiektu, który w glownej czesci był (teraz sobie wygodnie usiądź)
      SZALETEM MIEJSKIM - nowym bo nowym, ale sraczem publicznymsmile
      Jak trzeba być pozbawionym wyobraźni do cholery, zeby godzne nawijac
      do uposledzonych intelektualnie dzieci, które mają problem z
      usiedzeniem na lekcji (i ez nie muszą, moga pochodzić, pobiegac,
      byle bez agesji) - trzeba byc inelektualnie znacznie ubozszym niż te
      dzieci, w kazdym razie w sferze empatii na pewno.
      • karafka_do_wina Re: Rozpoczynamy rok szkolny, amen 02.09.10, 02:14
        z moich doswiadczen wynika, ze wiekszosc ksiezy ma dziwne przekonanie, ze im
        wiecej modlitw i czasu spedzonego w kosciele tym lepiej (liczy sie ilosc, nie
        jakosc - to chyba nawyk z seminarium), a towarzyszy mu kompletny brak
        swiadomosci tego, ze msza jest dla dzieci po prostu nudna. do tego dochodzi
        totalny brak jakiejkolwiek wiedzy na temat dzieci i zero przygotowania do pracy
        z nimi.
        • karafka_do_wina tak na marginesie 02.09.10, 03:43
          to po co sie swieci te wszystkie szalety i inne szkoly, samochody czy tornistry
          pierwszoklasitow?
        • grgkh Re: Rozpoczynamy rok szkolny, amen 02.09.10, 14:15
          Katolicyzm, przez to odniesienie do "męki Chrystusa", jest nastawiony na
          epatowanie cierpieniem. Stąd te np. biczowania - podobno nawet JP2 stosował
          wobec siebie podobne praktyki. A "wyniesiona na ołtarze" Matka Teresa? Przecież
          jest powszechnie znanym faktem, że mało przykładano się w ośrodkach prowadzonych
          przez jej organizację do ulżenia cierpienia biedaków, raczej wciskano im do
          głów, że im bardziej będą cierpieli, tym większa nagroda ich spotka w zaświatach.

          Chodzi o uczynienie ludzi najbardziej pokornymi niewolnikami, bo takich
          najskuteczniej i bez szemrania doi się.

          A wszystko to opiera się na Jezusie. Jego próba nauczenia ludzi humanitaryzmu
          poszła w kąt. Schedę przejęła sekta skupiająca się na manipulowaniu ludzką
          psychiką. To obrzydliwe.
        • grgkh Re: Rozpoczynamy rok szkolny, amen 02.09.10, 14:22
          To przekonanie nie jest dziwne. To sprawdzona taktyka. Poprzez modlitwę do
          boga
          odsuwa się odpowiedzialność za sprawowanie opieki nad wiernymi od
          siebie. A kler sprawujący władzę rzeczywistą spija bezkarnie śmietankę i udaje,
          że jest bliżej boga, więc mu się należy większy splendor. To taktyka
          pośrednictwa bez brania odpowiedzialności za skutki pośrednictwa.

          Ludziom wmawia się, że ilość modlitw skutkuje jakością boskiej uwagi. W
          rzeczywistości skutkuje odrealnieniem, oderwaniem ludzi od rzeczywistości, a
          takimi (ogłupionymi) łatwiej się steruje.

          Przecież katolicyzm "walczy z sektami", ale jeśli się przyjrzeć na jego metody
          działania, to sam stosuje identyczne - pranie mózgów i eksploatacja niewolników.
        • kora3 Nie fo końca tak jest Karafko :) 04.09.10, 10:32
          są parfie, koscioły, gdzie jedna z niedzielnyh mszy jest mszą "dla dzieci" smile nie jst ak, ze dorosły nie
          moze uczestniczyc, nawet taki dorosły spoza grona rodziców czy opiekunów dzici, moze ale musi
          liczyc sie z kazaniem na pozimie dzieci i z piosenkami religijnymi na takimż pozomie oraz tym, ze w
          kosciele me nie byc cicho, jak makiem zasiałsmile
          Kazania sa na ogół na tyh mszach krótkie, a wyglaszane są prostym jezykiem zrozumialym dla dzieci.
          W miescie gdzie traz mieszkam jest taki jeden ksiadz, na którego, jak ktos zapomni nazwiska mówi
          się "no tem ksiadz, od dzieci "smile Posługuje na dzieciecym oddziale szputalnym, poza seminarium
          skończył pedagogike i pedagogikę specjalna (podyplomowo), w olnych chwilach (jakos tam je
          znajduje, jak mówi) pisze bajki religijne dla dzieci. Młody stosunkowo człeksmile potrafi płaczącego
          malucha w kosciele wziąć na rece i z nim na ramieniu wygłaszac kazanie - ot takie kazanie
          np "Kochacie mamusie i tatusia? " "Taaaaak" "To ładnie, bo to sie Panu Bogu podoba. Jest nawet
          takie przykazanie "Czcij ojca swego i matke swą", a co to znaczy "czcic"? Ktos wie? " łapka w
          górze "Być grzecznym i nie odpyskiwac" "Ładnie, też to znaczy! I zeby nie bałaganic, poszprzatac
          swój pokój, jak mama prosi, bo mama jest zmeczona, nie ma siły wszystkiego robic, albo tata" w
          tym stylu
          Dzieci mają problem ze zrozumieniem patosu, wziosłosci, smile ale tez nudzą sie podczas monologów smile
          dlatego "interaktywnosc" w kontaktach z nimi jest bardzo wazna i ten akuratnie ksiądz ti rozumie,
          bo raz, ze ma podejscie do maluchów (a nie kazdy dorosły je ma, takze ksiadz smile), a dwa, ze jak
          sam mówił "samo lubienie dzieci nie wystarczy, gdy chodzi o ich nauczanie, samemu trzeba sie
          wpierw czegos nauczyc" i ja mu przyznaje racjesmile
          • karafka_do_wina Re: Nie fo końca tak jest Karafko :) 04.09.10, 15:10
            alez wiem, ze sa msze dla dzieci smile tyle, ze oprocz tych momentow, ktore sa poswiecone dzieciom, reszta jest juz nudna. po prostu formula mszy jest nudna. prawie godzina modlitw i obrzedow - wytrzymac to to jest dla dziecka obowiazek, nie przyjemnosc, a juz na pewno nie duchowe przezycie. no sorry, ale nawet dorosli nieraz przysypiaja na mszach, a dla malego dziecka msza ciagnie sie w nieskonczonosc.

            ten ksiadz, o ktorym piszesz to niesamowity czlowiek. widac ze ma powolanie do pracy z dziecmi, ze je lubi. to wazne, ale niestety wiekszosc ksiezy taka nie jest. co gorsza - jest wielu ksiezy bez zadnego przygotowania nawet teoretycznego do pracy z dziecmi, a do tego zupelnie oderwanych od rzeczywistosci. spotkalam sie z przypadkiem, ze ksiadz nie rozumial dlaczego babcia cieszy sie z narodzin pierwszego wnuka. serio. obawiam sie, ze wiecej jest wlasnie takich ksiezy, niz takich jak ten opisany przez ciebie.

            wracajac do tematu - ksiadz odprawiajacy msze dla dzieci chorych powinien sie streszczac. ale jak widac nie mial w seminarium pedagogiki ani psychologii (jak wiekszosc ksiezy pracujacych z dziecmi) i skutki tego sa oplakane.
            • kora3 kochana, ja widze to tak: 04.09.10, 15:39
              całkiem małe dzieci w kosciele (takie maluchy) to dla mnie nieporozumienie, czy na mszy dla dzieci
              specjalnej, czy nie. dziecko marudzi, przeszkadza i samo się meczy.

              jesli chodzi o dzieci male, ale starsze juz, np wczesnoszkolne, cóż...w szkole też bywa, nudzą się.
              Liturgia w KRK (w odróznieniu od prawosłanej np.smile) nie ejst aż tak długasna, najbardziej wydłuza ja
              kazanie na ogół Jesli wiec owo bedzie dostosowane trescia i zcasem do dzieci, nie powinno byc
              problemu, tym bardziej, ze na mszy dla dzieci, wspomniany ksiadz takze w zcasie liturgii wprowadza
              interakcjęsmile np. zacheca dzieci do głosnieszego spiewania, chodzi zmikrofonem (on albo ktos inny),
              zeby np. przystawic go Jasiowi czy Kasi, jak mówi "Ojcze nasz"
              Generalnie, masz racje - do pracy takze duszpasterskiej z dziećmi, a już szczególnie
              niepełnosprawnymi, trzeba miec przygotowanie swieckie, pedagogiczne i POWOŁANIE.
    • karafka_do_wina Re: Rozpoczynamy rok szkolny, amen 02.09.10, 02:08
      niezle jaja, nie wiedzialam ze inauguracja roku szkolnego w kosciele jest tak
      powszechnym obyczajem. coraz ciekawiej sie robi w ojczyznie naszej.

      byle tylko proboszczowie nie zaczeli wystawiac szkolom rachunkow za prad zuzyty
      w trakcie mszy oraz za nadgodziny, ktore przepracowali dla szkoly smile
    • diabollo Nie ma ucieczki od kato-ideologii... 02.09.10, 07:49
      ...chyba o to chodzi w tym cyrku mszalnym na rozpoczęcie roku szkolnego.

      Uczeń dostaje jasny komunikat, że wolnym od kato-ideolo to on może być w domu i
      to po kryjomu, ale w przestrzeni publicznej panuje niepodzielnie katolicki
      zabobon, on rządzi, a za nim oportuniści deklarujący jedynie słuszną linię:
      kler, politycy, urzędnicy, dyrektor szkoły.

      Jak ci się nie podoba to jesteś zwierz ("wierz boś nie zwierz"), albo jesteś
      Niepolakiem. ("tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem").

      Jest w tym jednak coś optymistycznego. Zrobiło się duszno jak za PRLu, kiedy też
      wszystko było wolno, pod warunkiem jednak, że się zadeklarowało jedynie słuszną
      linię pochwały "socjalizmu" i sojuszu ze Związkiem Radzieckim.

      Skończyło się to jak się skończyło, a nawet dzisiejsza rusofobia pewnie ma
      korzenie w tamtych, peerelowskich czasach.

      Pozytywne zatem jest, że najpewniej polski Kościół Ginekologiczno-Katolici do
      spóły z podlizującymi się mu politykami, urzędnikami i dyrektorami szkół
      wychowują nowe naprawdę antyklerykalne pokolenie.
      (Już widzieliśmy pierwsze "jaskółki" w czaskie kilkutysięcznej demonstracji w
      Warszawie pt. "Akcja krzyż").

      Kłaniam się nisko.
      • karafka_do_wina Re: Nie ma ucieczki od kato-ideologii... 02.09.10, 14:03
        > (Już widzieliśmy pierwsze "jaskółki" w czaskie kilkutysięcznej demonstracji w
        > Warszawie pt. "Akcja krzyż").

        ja tez uwazam, ze nareszcie cos zaczyna sie dziac - widac golym okiem, ze
        spoleczenstwo (zwlaszcza mlodsze pokolenie) ma juz dosc postepowania kosciola,
        tego przymuszania do akceptowania jedynego wlasciwego swiatopogladu. mysle, ze
        to pierwsze kamyki, ktore wywolaja lawine, to tylko kwestia czasu. trzeba byc
        cierpliwym i jeszcze troche poczekac smile

        a tak poza tym to ciekawi mnie pewna rzecz. czy jesli uczen opusci taka msze sw.
        to ponosi jakies konsekwencje? bedzie mial przechlapane u pani katechetki? w
        koncu katolik ma obowiazek uczestniczyc we mszy sw. tylko w niedziele i swieta,
        w pozostale dni moze ale nie musi.
        • grzespelc Re: Nie ma ucieczki od kato-ideologii... 04.09.10, 00:56
          > spoleczenstwo (zwlaszcza mlodsze pokolenie) ma juz dosc

          Młodsze pokolenie cierpi, więc się burzy. Starsi już powoli zapominają, bo jak
          się skończy liceum, to katopaństwo nie dociera już ze swoim ideolo niesionym
          przez wierne nauczycielskie sługi.
      • grgkh Diabollo 02.09.10, 14:26
        Mechanizm jest taki:

        Przed szereg (np. z tym proponowaniem mszy) wychodzą pojedynczy fundamentaliści,
        ale społeczeństwo jest tak urobione, że nie śmie zaprotestować.

        Czy to rozumiesz?

        Dopóki nie staniemy się siłą zdolną do przeciwstawiania się takim zagraniom,
        dopóty religia wciąż będzie zdobywała nowe przyczółki.

        Na razie możemy sobie w swoim kącie pomruczeć. I tyle.
        • kora3 To nie jest takie proste Grgkh, jakby się zdawało 04.09.10, 10:11
          Zaczne tak od srodka troche, od swego podwórka smile otóż kilka lat tem, podczas rozmowy z
          gronem pewnych wiejskich nauczyczycieli, padly pod moim (ni moze jak zwykle ogólniej -
          dziennikarzy) "zarzuty"smile, że "nic nie piszecie o tym, co sie w naszej szkole wyprawia na lekcjach
          religii" Pozwollam soboe wówczas zauwazyc,ze zapewne oni wiedza co się wyprwia , a ja nie, bo
          jam ani nauczycie, ani uczeń, ani rodzic ucznia tej szkoły, ani mieszkaniec tej gminy nawet - to i
          skad mnie wiedziec a?

          Po chwili zastanowienia przyznan mi w zasadzie racjęsmile No i popłyneła opowiesc, ze ksiądz dzieci
          rozpytuje (w klasie, przy inych) dlaczego rodzice tego, czy owego ślubu w kosciele nie brali, do
          kocioła nie chodza, jakie sprzety w domu maja, czy się kłocą mama z tata - chodziło o dzieci
          przygotowujące się do I komunii sw. wiec małe - opowiesc zakończyła się konkulzja,ze "media
          powinny z tym zrobić porządek" smile
          Nieraz słyszałam juz takie teksty o mediach, ale wtedy się we mnie zagotowało Powiedziaąm tym
          ludziom wprost. "Państwo myslicie, ze my chodzimy po wsiach, miescie i pytamy
          przechodniów "przepraszam, ja z gazety, czy czasem u państwa w sklepie ktoś na wadze nie
          ozukuje? a moze ksiadz pyta dzieci na religii o dziwne rzeczy? a może wójt pół rodziny do pracy
          przyjał w gminie? Nie? o to przepraszam" i tak każdego napokanego? Otóż nie! Ludzie sami
          zgłaszają się do dziennikarzy, jak im się dzieje krzywda, cos nie tak itd Zapewniamy anonimowosc,
          intrwencję, ale nie jasnowidztwo"

          Do zcgo zmierzam? Do tego, ze jesli nikt z zainteresowanych w sposób jawny, albo niejawny (np
          przez zinteresowanie problemem mediów nie okazuje, ze taka sytuacja mu nie odpowiada , to
          wyglada na to, ze mu odpowiada !!! Mnie sie osobiscie wydaje dziwaczne, ze swieci się sracze, a
          kazde najmniejsze nawet i raczj codzienne wyarzenie, jak rozpoczecie roku szkolnego zaczyna się
          mszą Ale to mój osobisty pogladi nie moze być powodem interwencjismile Skoro NIKT z
          zainteresowanych nie reaguje nijak, nie uskarza się, to jak ja moge zaintrweniować? Opiszę to no
          i? No i najwyzej bedzie komenta pod tekstem "Dziennikarzyno (albo pismaku), jak ty nie chodzisz
          do koscioła to nie znaczy, ze nikt nie chce"
          i tyle moi mili
          Zeby problem społeczny zostal dostrzeżony, musi "mieć ludzi" - niekoniecznie z ich zdjeciami,
          nazwiskami, ale z ich emojami. Wtedy my mozemy to opisac, pokazac. I nie mówcie mi, ze wszyscy
          sie tak bojąsmile Po prostu ludzie nie chcą sie wycylac, gdy spraa dotyczy nie tylko ich. Bo jak chodzi o
          ICH miedze, znają droge do wszystkich redakcji w egionie np. smile A tu myslą "Niech Kowaslki powie,
          niech Nowak, niec sami sie domyslą"

          Dopóki nikt nie bedzie reagował na opisane zjawisko, dopóty ono bedzie sie dobrze miało. Trzeba
          o swoje prawa walczyc, a nie czekac, aż zawalczy Kowalski, albo Nowak smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka