Dodaj do ulubionych

Majmurek: Ubóstwo transformacji

03.03.11, 18:08
Ubóstwo transformacji
Jakub Majmurek

poverty.120.jpgProblem ubóstwa jako jednego z efektów transformacji społeczno-ustrojowej w Polsce rzadko pojawia się w debacie publicznej. Jeśli już, to są to artykuły neoliberalnych publicystów (z Januszem Majcherkiem na czele), którzy przekonują, na podstawie tak wyrafinowanych statystycznych danych, jak liczba pralek, telewizorów plazmowych czy telefonów komórkowych przypadających na mieszkańca, że w Polsce problem biedy nie istnieje. Złudzenia te rozwiewa raport Ubóstwo i wykluczenie społeczne w Polsce przygotowany przez Polską Koalicję Social Watch i Polski Komitet European Anti-Poverty Network. W jego przygotowaniu brali udział naukowcy, działacze związkowi, przedstawiciele ruchów społecznych (ruch lokatorski, ruchy kobiece, ruchy reprezentujące ludzi bezdomnych etc.). Raport rysuje mapę polskiej biedy i wykluczenia – mapy wypieranej ze świadomości i narracji o „sukcesach wolnej Polski” czy „zielonej wyspie” na morzu kryzysu.

Aby stracić dobre samopoczucie, wystarczy sięgnąć po dane GUS za 2009 rok: poniżej minimum socjalnego (dochody umożliwiające pełną partycypację w życiu społecznym, osiągane w pracy, który nie pochłania całkowicie, zostawiając czas jedynie na konieczny odpoczynek fizyczny) żyło 42,9% Polaków. Ktoś, kto żyje poniżej minimum socjalnego, nie doświadcza nędzy zagrażającej zdrowiu czy życiu, ale zaspokajanie najbardziej podstawowych potrzeb zajmuje mu tak wiele czasu i energii, że nie ma ich już na nic innego – np. na udział w demokratycznej wspólnocie. 15,3% Polaków doświadczało w 2009 roku ubóstwa absolutnego – czyli nie byli w stanie zaspokoić najbardziej podstawowych, biologicznych potrzeb. Ubóstwo tego rodzaju jest nie tylko zagrożeniem dla spójności społecznej i demokracji, ale dla samej biologicznej substancji naszego społeczeństwa. Autorzy raportu precyzyjnie pokazują też, w jaki sposób ubóstwo się w Polsce rozkłada, jaka jest dynamika jego rozwoju, kto przede wszystkim jest na nie narażony, jak wygląda wykluczenie w poszczególnych sferach, takich jak dostęp do mieszkania, opieki zdrowotnej, wiedzy, pomocy prawnej, internetu.

Choć w ostatnich latach poziom ubóstwa w Polsce spada, ma ono tendencję do „zastygania”, utrwalania się w określonych przestrzeniach i grupach społecznych. Ludzie, którzy zostali dotknięci ubóstwem, mają bardzo nikłe szanse, by się z niego wydobyć. Nie gwarantuje tego na przykład praca. W Polsce, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych (pisała o tym m.in. Barbara Ehrenreich), zaczyna wyraźnie wyodrębniać się grupa „pracujących ubogich” – ludzi, którzy mimo że pracują w pełnym wymiarze godzin (często nie na podstawie umowy o pracę, ale umów czasowych czy cywilno-prawnych), nie są w stanie wydobyć się z ubóstwa ani zdobyć środki umożliwiające zaspokojenie podstawowych potrzeb. Spośród 1,1 miliona gospodarstw domowych (ponad 3 miliony osób), które w ostatnim roku otrzymały pomoc społeczną, 27% należało do osób pracujących. Według raportu CBOS z 2008 roku liczbę „pracujących ubogich” w Polsce można szacować na 2,1 miliona osób – 6,6% populacji. Jego autorzy zaliczają do tej kategorii wszystkich tych, którzy po co najmniej sześciu miesiącach pracy uzyskują dochód poniżej 60% średniej krajowej (w 2008 roku było to 640 złotych na jednostkę konsumpcyjną). Ubóstwo nie jest więc wynikiem błędnych decyzji życiowych dotkniętych nim osób, ale pewnych zjawisk o strukturalnym charakterze: jego zasięg, koncentracja i skala zależą od rynku pracy, polityki społecznej państwa, a także obowiązującego kontraktu płci.

Szczególnie zagrożone ubóstwem są kobiety, dzieci i osoby starsze. Na kobiety, jak pokazuje w swoim tekście Ewa Charkiewicz, od początku transformacji przerzucano większość ciężarów związanych z ekonomicznymi przekształceniami. Na skutek wycofania się państwa z szerokiego finansowania różnego rodzaju instytucji opiekuńczych kobiety musiały wykonać więcej nieodpłatnej pracy opiekuńczej i emocjonalnej. Z kolei odpłatna praca opiekuńcza, która w obowiązującym w Polsce podziale ról płciowych przypada na ogół kobietom, jest nisko wyceniana przez rynek. Wykonujące ją kobiety często nie są w stanie osiągnąć dochodów pozwalających im wydobyć się z ubóstwa, zwłaszcza gdy praca ta jest głównym źródłem dochodów gospodarstwa domowego.

Ubóstwo zagraża w Polsce też dzieciom. Elżbieta Tarkowska przypomina, że kolejne badania GUS wskazują na nadreprezentację dzieci i młodzieży wśród osób ubogich lub zagrożonych ubóstwem. W 2004 roku osoby do lat 19 stanowiły 40% dotkniętych skrajnym ubóstwem. W raporcie UNICEFU z 2007 roku sytuacja dzieci w Polsce (oceniana za pomocą takich wskaźników jak dostęp do podręczników szkolnych, bezrobocie w rodzinie, stosunek dochodów gospodarstwa domowego do mediany obowiązującej w danym kraju etc.) została oceniona jako najgorsza spośród 21 państw rozwiniętych. W 2008 roku stopa skrajnego ubóstwa dla populacji poniżej 18 roku życia wynosiła 8%.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Majmurek: Ubóstwo transformacji 03.03.11, 18:09
      Także rynek mieszkaniowy stawia na szczególnie upośledzonej pozycji osoby uboższe. Piotr Olech wskazuje, że w Polsce wykształciła się nieodpowiednia – z punktu widzenia interesu społecznego – struktura własności mieszkań. Tylko około 10% z nich to mieszkania socjalne (komunalne, TBS-y, należące do zakładów pracy) – większość należy do spółdzielni lub jest własnością prywatną. Znacznie utrudnia to dostęp do mieszkania osobom o niskich, a nawet średnich dochodach. W krajach Europy Zachodniej te proporcje wyglądają zupełnie inaczej – np. w Holandii mieszkania społeczne to blisko jedna trzecia zasobów na rynku, w Danii i Szkocji jest to mniej więcej jedna czwarta. Ponadto stan większości mieszkań w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Wiele jest przeludnionych, nie spełnia podstawowych standardów socjalnych. Prawie 6,5 miliona osób (17,1% populacji) zamieszkuje mieszkania substandardowe, a ponad jedna trzecia Polaków (35%) mieszka w złych lub bardzo złych warunkach.

      Autorzy Ubóstwa i wykluczenia społecznego w Polsce przypominają, że bieda, ubóstwo i wykluczenie nie są po prostu naturalnymi przypadłościami kapitalizmu czy wynikiem błędnych życiowych decyzji leniwych i nieracjonalnych jednostek, ale efektem błędnie pomyślanej polityki społecznej i innych polityk państwa. Jak wskazują prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska oraz Kamil Kruszyński z Uniwersytetu Łódzkiego, nasza polityka społeczna opiera się na zasadzie subsydiarności. Oznacza to, że odpowiedzialność za jej realizację spoczywa na instytucjach, które są „najbliżej ludzi” potrzebujących pomocy – co w praktyce oznacza przede wszystkim instytucje samorządowe bądź podległe samorządom. Są one jednak chronicznie niedofinansowane, a do tego muszą realizować politykę, której głównych kierunków nie kształtują, i za pomocą środków, na których wysokość nie mają znaczącego wpływu.

      Jak podkreśla wiele zebranych w raporcie prac, efektywna polityka społeczna, która rzeczywiście walczy z ubóstwem i tworzonym przez nie wykluczeniem, nie może się ograniczać do prostej redystrybucji dóbr i środków. Choć każde państwo powinno likwidować bezpośrednie skutki ubóstwa, musi temu towarzyszyć polityka obejmująca kształtowanie rynku pracy, dostęp do opieki zdrowotnej, infrastruktury internetowej i wiedzy na temat cyfrowych form komunikacji czy rynku mieszkaniowego. Jeśli polityka społeczna ma służyć budowie demokratycznego, egalitarnego, wolnego od wykluczenia społeczeństwa, musi być częścią kompleksowej polityki gospodarczej państwa. Rynek sam nie rozwiąże tych problemów. Wzrost gospodarczy ostatnich pięciu lat i wentyl bezpieczeństwa w postaci emigracji zarobkowej do niektórych krajów „starej” UE doprowadziły do pewnego zmniejszenia rozmiarów ubóstwa w Polsce, nie pomogło to jednak obszarom i grupom doświadczających szczególnie głębokiego wykluczenia. Im może pomóc tylko szeroko zakrojona polityka państwa.

      www.krytykapolityczna.pl/Recenzje/MajmurekUbostwotransformacji/menuid-76.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka