oby.watel
09.07.11, 10:55
1
Szefowa Ministerstwa Pracy Jolanta Fedak w styczniu 2009 r. pozwoliła pobierać emeryturę, a jednocześnie zarabiać w dotychczasowym miejscu pracy. Był to element programu 50+. Cel: zwiększenie aktywności zawodowej osób po pięćdziesiątce. W tej grupie wiekowej pracuje zaledwie co trzeci rodak. W Europie gorzej jest tylko na Malcie.
W ubiegłym roku Fedak zmieniła zdanie. Emeryci, którzy nie zwolnili się ze swojego zakładu, muszą do końca września odejść z pracy. Jeśli nie, to od 1 października ZUS zawiesi im emeryturę. Wypowiedzenia muszą składać jednak trzy miesiące wcześniej, czyli już. Osoby, które dziś łączą emeryturę z pensją, odejdą z pracy i przestaną płacić składkę, a emerytury będą pobierać nadal. Jaki interes z tego odniesie państwo wie tylko minister Fedak i być może jej pryncypał, Prezes Rady Ministrów. Z tym, że nie na pewno.
2
Z wielkopowierzchniowymi reklamami minister infrastruktury chciał rozprawić się rozporządzeniem z listopada 2009 r. Zarządcy budynków dostali sporo czasu na dostosowanie się do nowego prawa i ściągnięcie reklam z elewacji. Termin minął 18 czerwca br., a megabannery jak wisiały, tak wiszą. Dlaczego? Po prostu "przepis nie przewiduje kar w przypadku jego naruszenia". Nadzór może za to - na podstawie prawa budowlanego - nałożyć mandat o wysokości 500 zł, a za niedostosowanie się do nakazu zdjęcia nośnika zarządcy grozi 10.000 zł grzywny. Może.
Szansę na ominięcie nowego prawa daje też samo rozporządzenie, ogólnie zastrzegające: zakaz nie dotyczy budynków, w których prowadzony jest remont elewacji. Wystarczy więc, że robotnik przestawi taczkę z miejsca na miejsce, wpisze to w dziennik budowy i już jest podstawa, by reklama wisiała. Ministrowi nie starczyło wyobraźni? A może właśnie o to chodziło, żeby przypadkiem nic się nie zmieniło?