Dodaj do ulubionych

Sory Dżizas, pan Orliński

30.09.11, 07:44
Sory Dżizas

W papierowej „Wyborczej” wyśmiałem propozycję Ludwika Dorna, by bojkotem firm reklamujących się przy programie „The Voice of Poland” zmusić TVP do rezygnacji z Nergala. Tekstu jeszcze nie ma (chyba?) online, więc niestety nie dam linka, może się pojawi w dyskusji.
Ideę kpiny zaczerpnąłem ze słynnej notki Radkowieckiego, który wcześniej na swoim blogu wyjaśniał, dlaczego wszystkie prawicowe pomysły typu „bojkotujmy media” kończą się porażką. Temat jest sam w sobie ważny i wart poważniejszej dyskusji.
Prawica nie rozumie mediów, bo ma skłonność wpadania w teorie spiskowe, zgodnie z którymi mediami rządzą Michnik, Walter, Salon, Układ, Szara Sieć, Majestic 12 i konspiracja humanoidalnych jaszczurów. Z całym szacunkiem dla wszelkich sekretnych stowarzyszeń, prawda jest znacznie prostsza.
Mediami w kapitalizmie rządzą ogłoszeniodawcy, czyli w polskich realiach przede wszystkim sprzedawcy szybkozbywalnych produktów konsumenckich, banki i telekomy. Na użytek kpiny z Dorna robiłem notatki w blokach reklamowych przy „The Voice of Poland”; tak na oko jakieś 80% reklam to FMCG, przede wszystkim Unilever, Kraft Foods, Ferrero i Procter & Gamble.
Prawica lubuje się w opowieściach o tym, jak to spisek ogłoszeniodawców wykańczał im jeden tytuł po drugim. Zamiast szukać spisków można jednak zadać proste pytanie: czy ten tytuł był dobrym wehikułem do reklamowania FMCG (batoników, kosmetyków, proszków do prania i płynów do płukania)?
Kto sobie nie zada tego pytania, ten nie ma czego szukać na kapitalistycznym rynku mediów. Chyba, że ominie kwestię pozyskiwania reklam przez zręczną akwizycję składek od wielbicieli (Rydzyk) albo wsparcia publicznego (Sierakowski); w obu przypadkach dostaniemy jednak medium niszowe.
Na nasze ogromne szczęście, pierwsza fala prawicy polskiej, która opanowała media za czasów Walendziaka - czyli Michalski, Koehler, Horubała, Pospieszalski, Tekieli, „Fronda” i „Brulion” - nie rozumiała tego. Ironicznie nazywano ich „pampersami”, ale ich „konserwatyzm integralny” nie pasował do brandu z portfolio Procter & Gamble.
Gdyby wypracowali taki prawicowy dyskurs, przy którym dobrze wyglądałaby reklama kremu przeciwzmarszczkowego dla mężczyzn i samochodu dla kobiet, mielibyśmy od dawna w Polsce Berlusconiego czy Orbana. Na szczęście polecieli w te swoje ukochane martyrologie, neosarmatyzm, neomesjanizm i propagowanie „tradycyjnej roli kobiety i mężczyzny”.
Dla relatywistycznie moralnej lewicowo liberalnej cywilizacji śmierci stworzyło to historyczną okazję. Między reklamą peelingu do stóp a reklamą tamponów można wrzucić tekst o wymowie feministycznej, między reklamą pampersów a reklamą oliwki dla niemowląt świetnie skomponuje się tekst o postępowym rodzicielstwie.
Jako młody człowiek w PRL wyobrażałem sobie karierę tak, że zdobędę kosmopolityczne wykształcenie, które pozwoli mi wyjechać na Zachód i pracować tam, kto wie, może dla Glaxo czy Unilevera właśnie. Jeśli nie bezpośrednio to pośrednio, na przykład na uczelni współpracującej z przemysłem.
Jak wiadomo, zostałem w końcu dziennikarzem. A więc: w perwersyjny sposób zrealizowałem jednak młodzieńcze marzenia o chemii.
Nie ma oczywiście takiego bezpośredniego przełożenia, że Procter & Gamble wydaje mediom Sekretne Polecenia. Ale jest tak, że firmy medialne starają się antycypować potrzeby dużych ogłoszeniodawców.
Zatrudniają specjalistów, którzy im mówią: „słuchajcie, w przyszłym roku prognozujemy wzrost wydatków na reklamę w segmencie 18-25 lat”, na co zarząd firmy mówi: „uruchamiamy serwis dla studentów”. Przykład na rybkę, ale to tak naprawdę wyjaśnia, dlaczego TVP bardziej się boi podpaść Unileverowi niż Episkopatowi.
Episkopat mało wydaje na reklamę, a demografię ma taką sobie. A jak spojrzeć na dynamikę, jest już zupełnie fatalnie: systematyczny spadek bez szans na odwrócenie trendu. Każdy by w takiej sytuacji wybrał Nergala. Sory Dżizas - biznes is biznes.

wo.blox.pl/2011/09/Sory-Dzizas.html
Obserwuj wątek
    • chickenshorts Re: Sory Dżizas, pan Orliński 30.09.11, 17:03
      diabollo napisał:


      > Episkopat mało wydaje na reklamę, a demografię ma taką sobie. A jak spojrzeć na
      > dynamikę, jest już zupełnie fatalnie: systematyczny spadek bez szans na odwróc
      > enie trendu. Każdy by w takiej sytuacji wybrał Nergala. Sory Dżizas - biznes is
      > biznes.

      Hmm, panie Orlinski - episkopat chitry - po co reklamowac crap, skoro mozna wejsc do przedszkoli i szkol, w dodatku za pensje (dla chujow w sukienkach)
      > wo.blox.pl/2011/09/Sory-Dzizas.html
      • zawszekacperek Re: Sory Dżizas, pan Orliński 30.09.11, 18:16
        Dla mnie fenomenem jest nauczanie religii rzymskokatolickiej w przedszkolach, do których jak wiadomo uczęszcza młódź w wieku do lat bodajże sześciu. Jeden z kanonów prawa kanonicznego mówi bodajże, że dziecię do lat siedmiu nie ma zdolności posługiwania się rozumem (Czy jakoś tak. Nie chce mi się w tej chwili sprawdzać.) Zastanawiam się jakimi metodami dydaktycznymi katecheci przekazują zawiłą wiedzę teologiczną takim małym "bezrozumnym istotkom."
        Jako dorosły wiem, że religia udziela odpowiedzi , do których nie zadaje się pytań a filozofia zadaje pytania, na które nie ma odpowiedzi. Ale skąd ma mieć takową wiedzę sześciolatek albo trzylatek?
        Kacperek
        • chickenshorts Re: Sory Dżizas, pan Orliński 30.09.11, 19:53
          zawszekacperek napisał:

          > Zastanawiam się jakimi metodami dydaktycznymi katecheci przekazują zawi
          > łą wiedzę teologiczną takim małym "bezrozumnym istotkom."

          Ach, gdyby to byla 'wiedza', moznaby mowic o 'dydaktyce' i metodologii, ale poniewaz to rodzaj abrakadabra-wiedza - dzieci sa najlepszymi sluchaczami.
          Wiara to pewnosc tego, czego sie spodziewamy - czy jakos podobnie...

          > Jako dorosły wiem, że religia udziela odpowiedzi , do których nie zadaje się py
          > tań a filozofia zadaje pytania, na które nie ma odpowiedzi.

          Udziela odpowiedzi? Na niezadawane pytania? Moglbys dac przyklad?

          > Ale skąd ma mieć ta
          > kową wiedzę sześciolatek albo trzylatek?

          Albo jego 'nauczyciel'? Otoz - z rekawa, albo z biblii.

          > Kacperek
        • chickenshorts Re: Sory Dżizas, pan Orliński 30.09.11, 19:55
          zawszekacperek napisał:

          > Zastanawiam się jakimi metodami dydaktycznymi katecheci przekazują zawi
          > łą wiedzę teologiczną takim małym "bezrozumnym istotkom."

          Ach, gdyby to byla 'wiedza', moznaby mowic o 'dydaktyce' i metodologii, ale poniewaz to rodzaj abrakadabra-wiedza - dzieci sa najlepszymi sluchaczami.
          Wiara to pewnosc tego, czego sie spodziewamy - czy jakos podobnie...

          > Jako dorosły wiem, że religia udziela odpowiedzi , do których nie zadaje się py
          > tań a filozofia zadaje pytania, na które nie ma odpowiedzi.

          Udziela odpowiedzi? Na niezadawane pytania? Moglbys dac przyklad?

          > Ale skąd ma mieć ta
          > kową wiedzę sześciolatek albo trzylatek?

          Albo jego 'nauczyciel'? Otoz - z rekawa, albo z biblii.

          > Kacperek

          A jak Ty dotarles do tych odpowiedzi?
        • gaika Re: Sory Dżizas, pan Orliński 30.09.11, 22:26
          zawszekacperek napisał:

          > Zastanawiam się jakimi metodami dydaktycznymi katecheci przekazują zawi
          > łą wiedzę teologiczną takim małym "bezrozumnym istotkom."

          Metodą papier+kredka+pensja(via Konkordat).
          Dla nieuczęszczających dodatkowa porcja budyniu(via kucharka).
          • grgkh Re: Sory Dżizas, pan Orliński 01.10.11, 02:33
            Religia to "wiara" czyli przyjmowanie czegoś za prawdę bez dowodu (bez logicznego uzasadniania). Logicznie myśleć i usamodzielniać się w takim myśleniu zaczyna człowiek w nieco poźniejszym wieku. Dziecko ma przyjmować to, co mu mówią starsi i już.

            Zręby poglądów, sposobu myślenia, zachowania się wobec świata ustala się w psychice na samym początku. Uprany dobrze mózg na ogół nie nadaje się później do przeróbki. Dobrze ukształtowana owieczka będzie odporna na krytyczne uwagi pod adresem swoich pogladów.

            I właśnie tym należy tłumaczyć zainteresowanie religii nauką tej od kołyski. System religijny nie chce przeoczyć granicy, po przekroczeniu której bardzo rosną nakłady a zwrot w postaci uzależnienia od religii jest mniejszy.

            Czy się to KRK opłaca?

            Opłaca się wszystko, co utrzymuje w dłuższym czasie znaczenie religii jako ważnego w kulturze religijnego mempleksu. Nakłady na zdobywanie władzy nic nie kosztują, bo są efektem wcześniejszej indoktrynacji, która te metody działania przyswoiła jako własne. Ich skutkiem są owieczki (kler też nimi jest), które pracują na system, na jego powodzenie.

            Bardzo małe dzieci mało rozumieją, ale przecież tu nie o jakieś zrozumienie chodzi. Należy tresurą wyrobić odruchy - sympatię dla religii, czucie jej niezbędności (zależność od reguł moralnych pochodzących "od boga"), skojarzenie, że dorośli uprawiają kult, uczestniczą w rytuałach, więc te rytuały powinny wiązać ludzi ze sobą, cementować więzi między nimi itd. I nauczyć, że to są reguły absolutne, że absolut istnieje, że jest realny, że uczestniczy się w czymś wspaniałym, ze dostanie się największa możliwą nagrodę, nieśmiertelność.

            Przecież coś takiego jak strach przed śmiercią nie ma żadnego uzasadnienia. Wokół nas wszystkie istoty żywe umierają. I rodzą się od nowa. To jest natura. Ten strach wytwarza się w dziecięcej psychice poprzez tresurę, a potem towarzyszy nam on przez całę życie - jesli ktoś nie uwolni się "siłowo" od tego schematu.

            I dlatego tak złe jest to, że religia zaczęła towarzyszyć nam od najmłodszych lat, od przedszkoli i szkół. Fakt, obrzydła w ten sposób części uczniów, ale dopiero tym starszym. Najpierw - takie było założenie - dzieci powinny się od religii uzależnić, a dopiero potem (dzięki temu, że nasze czasy przewróciły do góry nogami wzorce życia i podlegają odmienionym odziaływaniom - mniejszy wpływ rodziców i silny środowiska rówieśniczego, internetu itp), dopiero potem część dzieci dostaje szansę na uwolnienie się od religijnego uzależnienia.
            • zawszekacperek Re: Słusznie dowodzisz, iż 01.10.11, 16:54

              religia to system. Każdy system pozycjonuje swoje elementy. Skutki tego pozycjonowania są moim zdaniem dwojakie. Albo się akceptuje system i jest się w nim posłusznym trybikiem albo wypada się z systemu i ... . I właśnie co dalej. Natura nie znosi próżni. Wchodzi się do nowego systemu i staje się jego trybikiem. Czy nowy system jest lepszy od poprzedniego? Jeżeli tak, to dlaczego i w czym?

              Kacperek
              • chickenshorts Re: Słusznie dowodzisz, iż 01.10.11, 18:57
                zawszekacperek napisał:

                >
                > religia to system. Każdy system pozycjonuje swoje elementy. Skutki tego pozycjo
                > nowania są moim zdaniem dwojakie. Albo się akceptuje system i jest się w nim po
                > słusznym trybikiem albo wypada się z systemu i ... . I właśnie co dalej. Natura
                > nie znosi próżni. Wchodzi się do nowego systemu i staje się jego trybikiem.

                Mozna i tak na to spojrzec.

                >Czy nowy system jest lepszy od poprzedniego? Jeżeli tak, to dlaczego i w czym?

                Mowimy o systemie religijnym i niereligijnym? Tak, jest lepszy. Bez 'zycia wiecznego' jako celu zycia, ludzie zyja dluzej, zdrowiej i lepiej...
                I to nie kwestia wiary.




                • zawszekacperek Re: Spłycasz problem 01.10.11, 19:12
                  Są systemy, które jako cel stawiają rozpłynięcie się bytu (po iluś tam wcieleniach ) w nicości.
                  W czym są one lepsze lepsze/gorsze od systemów zapowiadających życie wieczne. Albo inaczej. Jaki system absolutnie wyzwala psyche od trwogi transcedentalnej?

                  Kacperek
                  --
                  • chickenshorts Nie lapiesz buddyzmu 01.10.11, 20:35
                    zawszekacperek napisał:

                    > Są systemy, które jako cel stawiają rozpłynięcie się bytu (po iluś tam wcielen
                    > iach ) w nicości.

                    Nie! Celem tego 'systemu' jest uwolnienie sie od cierpienia. A co wskazuje na mozliwosc zycia wiecznego? Albo inaczej - co wskazuje na jego istnienie?

                    No i gdzie ich Watykan?

                    > W czym są one lepsze lepsze/gorsze od systemów zapowiadających życie wieczne.

                    Taki sam, ale jakby mniejszy religijny nonsens...

                    >Albo inaczej. Jaki system absolutnie wyzwala psyche od trwogi transcedentalnej?

                    Zrozumienie, ze 'psyche; to nie 'dusza' czyli zlota ges prawie kazdej religii... Dojrzalosc do zaakceptowania, ze 'absolutnie' to religijny nonsens... i wiara polegajaca na zaufaniu do zycia tu i teraz.... no i tworzenia warunkow do zycia 'tu i teraz'

                    Kacperku, Twoja ulubiona religia powstala w regionie i w czasach, kiedy zycie bylo krotkie i raczej gowniane z naszej perspektywy.

                    Ale czym innym jest Twoje religijne onanizowanie sie w realiach Twoich swiatyn, a czym innym
                    system religijny w szkolach i przedszkolach swieckiego panstwa.
                    • zawszekacperek Re: Nie lapiesz buddyzmu 01.10.11, 22:02
                      Buddyzm to też system. Też obiecuje wyznawcom osiągnięcie określonego celu po spełnieniu określonych warunków. Czyli też determinuje działanie jednostki. Mówiąc prościej ujarzmia ją.
                      System ten ma także swój "Watykan".i swoich funkcjonariuszy.
                      "Mniejszy religijny nonsens". Hmmm... Mógłbyś rozwinąć tę tezę, żebym mógł uchwycić różnicę między "mniejszym" a "większym" nonsensem?
                      Skąd ta absolutna pewność u Ciebie, że życie, kiedy formowały się systemy religijne, było gówniane.
                      BTW. W tej chwili popijasz whiskey w Londynie. Zobacz jakie to dziwne państwo ta GB. Z jednej strony religie nie wdzierają nachalne się do instytucji państwowych a z drugiej strony głowa państwa przyjmuje koronę z rąk funkcjonariusza religijnego. Jak wytłumaczysz ten dysonans? Czyli, jaki interes ma władza świecka w kooperacji z organizacją stricte religijną?

                      Kacperek
                      • gaika Re: Nie lapiesz buddyzmu 01.10.11, 22:29
                        zawszekacperek napisał:

                        > Jak wytłumaczysz ten dysonans? Czyli, jaki interes ma władza świecka
                        > w kooperacji z organizacją stricte religijną?

                        Przepraszam, że wdepnę, ale jakiż dysonans? Władza świecka ma pełnię władzy, bo i nad funkcjonariuszami religijnymi, a człowiek za to uwielbia rytuały. Toż nawet zachowania kompulsywne pełnią ważne funkcje.

                        Kooperacja jest tam wtedy, kiedy się państwu nie wchodzi w paradę.
                      • a000000 Re: Nie lapiesz buddyzmu 01.10.11, 23:06
                        zawszekacperek napisał:

                        Czyli, jaki interes ma władza świecka
                        > w kooperacji z organizacją stricte religijną?

                        w GB konkretnie? ano taki, że władza świecka jest jednocześnie władzą kościelną. Królowa jest głową kościoła anglikańskiego.
                        Nie wiem, jak ona oddziela cesarskie od boskiego. No ale jakoś to od wielu lat się kręci bez większych zgrzytów...

                        GB jest jeszcze dziwniejszym państwem.... tam jest wysepka w Kanale Kilońskim... na wysepce obowiązuje .... prawo pierwszej nocy. Że nieczynne...to inna sprawa, ale jest LEGALNE!!!!

                        pl.wikipedia.org/wiki/Sark
                        • chickenshorts Re: Nie lapiesz buddyzmu 01.10.11, 23:28
                          zawszekacperek napisał:

                          > Buddyzm to też system. Też obiecuje wyznawcom osiągnięcie określonego celu po s
                          > pełnieniu określonych warunków. Czyli też determinuje działanie jednostki. Mówi
                          > ąc prościej ujarzmia ją.

                          Tybetanski? Tak! Mial. Do wejscia Chinczykow (nie zebym rekomendowal wejscie Chinczykow)

                          > System ten ma także swój "Watykan".i swoich funkcjonariuszy.

                          Juz nie. A nawet ‘wcielony reprezentant’ - szczerze mowiac, nie rozumiem tego - buddy, ten z odmlodzona twarza, czyli face lift zafundowanym przez Richarda Gere zrzekl sie tytulu do ‘wcielonego reprezentanta’....

                          > "Mniejszy religijny nonsens". Hmmm... Mógłbyś rozwinąć tę tezę, żebym mógł uchw
                          > ycić różnicę między "mniejszym" a "większym" nonsensem?

                          Sluze:
                          tinyurl.com/5rcg7fl
                          A o Pawle i chrzescijanstwie wiesz pewnie wiecej niz ja. Moze byc nawet Jezus... w waflu.


                          > Skąd ta absolutna pewność u Ciebie, że życie, kiedy formowały się systemy reli
                          > gijne, było gówniane.

                          Z historii. I archeologii

                          No i napisalem, ze ‘gowniane’ widziane przez nas...

                          Polecam ‘Zywot Briana’ - bardzo dobry dokument!

                          > BTW. W tej chwili popijasz whiskey w Londynie. Zobacz jakie to dziwne państwo t
                          > a GB. Z jednej strony religie nie wdzierają nachalne się do instytucji państwow
                          > ych a z drugiej strony głowa państwa przyjmuje koronę z rąk funkcjonariusza rel
                          > igijnego. Jak wytłumaczysz ten dysonans? Czyli, jaki interes ma władza świecka
                          > w kooperacji z organizacją stricte religijną?

                          Przyjedz i sie przekonaj - po prostu!
                        • zawszekacperek Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 08:20
                          Z tym Kanałem Kilońskim to lapsus wynikły zapewne z pośpiechu. Rozumiem. Natomiast ius primae noctis to ciekawe zjawisko socjologiczne. W dziejach ludzkości rożne były zabawy w tym względzie. Np. Herodot w Dziejach zapodaje (o ile mu wierzyć), że w Babilonie dorosła zamężna kobieta miała obowiązek raz w życiu wyjść poza bramę miasta i oddać się za pieniążek przygodnemu cudzoziemcowi. Podobno miało to likwidować proceder cudzołóstwa smile.
                          To, że królowa jest głową kościoła anglikańskiego, jest oczywiste. Sedno problemu tkwi właśnie w tym jak ona oddziela interes państwa od interesu swojego kościoła. A może nie musi rozdzielać tych interesów, bo są one wspólne. Albo inaczej (łopatologicznie - Po co mąci w głowach "oświeconych Angoli" iż jej legitymacja królewska pochodzi od Najwyższego. I wyjaśnienia tej kwestii oczekiwałem od chickenshorts'a.

                          Kacperek
                          • a000000 Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 10:54
                            zawszekacperek napisał:

                            > Z tym Kanałem Kilońskim to lapsus wynikły zapewne z pośpiechu.

                            z nieuwagi. To jest ciutkę dalej na Zachód. La Manche. Ale przyznasz, że wielkie to dziwadło. Ze też takie się jeszcze uchowało?
                            Herodot opisuje czasy zamierzchłe - wówczas różne dziwne historie ponoć się działy. Być może, że kobiety miały taki obyczaj, że raz w roku... choć po prawdzie, to ja tego nie rozumiem. Jak ten obyczaj miał chronić przed cudzołóstwem? Homeopatia czy cuś? Zło złym zwalczaj?

                            A Jejmość Królowa chyba nie mąci. Jej legitymacja nie od Najwyższego pochodzi, tylko od Henryka VIII Tudora. Chciałoby się rzec - administracyjna tradycja, przez króla Elizabeth nie nadużywana.

                            >I wyjaśnienia tej kwestii oczekiwałem od chickenshorts'a.

                            nie doczekasz się. Ten osobnik potrafi tylko pluć na katolików. Ma jakąś taką fobię.
                            • oby.watel Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 11:31
                              a000000 napisała:

                              > nie doczekasz się. Ten osobnik potrafi tylko pluć na katolików. Ma jakąś taką fobię.

                              Każdy ma jakieś wady. Jedni plują na katolików, inni aż sinieją z nienawiści do wszystkiego, co neguje wszechmoc trójpojedynczych stworzycieli i ich uskrzydlonych pomagierów oraz rogatych opozycjonistów. Swoje działania określają mianem dialogu, tolerancji i przebaczania.
                              • a000000 Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 11:41
                                oby.watel napisał:

                                > Każdy ma jakieś wady.

                                fobia to nie wada, to choroba.

                                mając usta pełne o tolerancji dla INNOŚCI, trzeba się przygotować na to, że czasem pojawi się inność nie do zaakceptowania.
                                • oby.watel Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 11:50
                                  Dla katolików od maleńkości nawykłych do miłości i odpuszczania swoich win zadziwiająco dużo jest rzeczy nie do zaakceptowania.
                                  • a000000 Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 12:01
                                    oby.watel napisał:

                                    > Dla katolików od maleńkości nawykłych do miłości i odpuszczania swoich win zadz
                                    > iwiająco dużo jest rzeczy nie do zaakceptowania.

                                    a Ciebie nienawiść aż kipi... nawet nie zauważasz, kiedy przekraczasz granice śmieszności.

                                    Dla KAŻDEGO człowieka pewne sprawy są nie do zaakceptowania. Choćby nie wiem jak go "zaprogramowywać" - w sytuacji ekstremalnej powie NIE!
                                    To są rzeczy od religii niezależne. Każdej religii czy braku religii.
                                    • oby.watel Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 12:12
                                      Skąd wiesz co jest nie dla zaakceptowania dla każdego, skoro paradujesz z końskimi okularami, które pozwalają dostrzegać tylko to, na co pozwalają patrzeć pasterze? Podziwiam Twoją zdolność dostrzegania nienawiści u wszystkich, tylko nie u siebie. Poczytaj swoje wynurzenia chociażby o Nergalu. Oskarżałaś bez dowodów, nie zadając sobie nawet trudu by sprawdzić, czy to co mówisz jest prawdą. Tory a wraz z nią dekalogu wyparłaś się. Ale nawet nauki Jezusa, by trzymać się prawdy i nie oskarżać fałszywie olewasz. I Ty mówisz o nienawiści?
                                      • a000000 Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 12:32
                                        Nergal? Żal mi tego faceta, ale żeby go nienawidzić? Bez przesady... To, że krytykuję jego postawę oznacza tylko tyle, że krytykuję. Do nienawiści bardzo daleko.

                                        >Ale nawet nauki Jezusa, by trzymać się prawdy i nie oskarżać fałszywie olewasz.

                                        W sądzie byś przegrał bo oskarżasz gołosłownie. Czyli mniemanologicznie.
                                        • oby.watel Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 13:04
                                          a000000 napisała:

                                          > Nergal? Żal mi tego faceta, ale żeby go nienawidzić? Bez przesady... To, że kry
                                          > tykuję jego postawę oznacza tylko tyle, że krytykuję. Do nienawiści bardzo dale
                                          > ko.

                                          Jaka postawę? Aktorów grających zbrodniarzy też krytykujesz za postawę? A kwestie jakie wypowiadają z ekranu cytujesz jako "dowód", tak jak dowodem satanizmu miały być zacytowane słowa jednej z piosenek Behemota? Szatan i jego kult to bękart religii chrześcijańskiej. Bez jednych nie byłoby drugich.

                                          > W sądzie byś przegrał bo oskarżasz gołosłownie. Czyli mniemanologicznie.

                                          Oskarżam? A o cóż niby? Nie mam ochoty niczego Ci udowadniać. Ale jeśli potrzebujesz dowodów na mijanie się z prawdą poszukaj swoich postów. Znajdziesz bez trudu i w obfitości. Są bowiem ludzie, którzy nie wierzą w dobro, a mimo to dostrzegają pozytywy i ufają ludziom i tacy, którzy wierzą w dobro, a wszędzie widzą zło i nikomu nie ufają.
                            • chickenshorts Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 11:35
                              zawszekacperek napisał:
                              > Sedno problemu tkwi właśnie w tym jak ona oddziela interes państwa od interesu
                              > swojego kościoła. A może nie musi rozdzielać tych interesów, bo są one wspólne.

                              Czyjego problemu? I jakie sedno? I jak to sie ma do religii w przedszkolach i szkolach w Polsce?

                              >Albo inacze
                              > j (łopatologicznie - Po co mąci w głowach "oświeconych Angoli" iż jej legitymac
                              > ja królewska pochodzi od Najwyższego. I wyjaśnienia tej kwestii oczekiwałem od
                              > chickenshorts'a.

                              Nie maci - czas jakis temu bylo referendum dla i oswieconych i nieoswieconych angoli, panie Kacperek, i wyszlo, ze drobna przewaga glosow angole nie maja nic przeciwko krolowej i jej dworowi - argument ekonomiczny (moim zdaniem slaby) byl taki, ze generuje dochod turystyczny... Angole kochaja tradycje. Swoja.

                            • zawszekacperek Re: Azerko, na miłość boską! 02.10.11, 15:09
                              Raz w życiu. Tylko raz w życiu! smile

                              Kacperek
                              • a000000 Re: Azerko, na miłość boską! 02.10.11, 19:58
                                zawszekacperek napisał:

                                > Raz w życiu. Tylko raz w życiu!

                                tym bardziej jest to wielce podejrzane...
                                • zawszekacperek Re: Jesteś boooska! n/t :) 02.10.11, 21:32
                                  Kacperek
                                  a000000 napisała:

                                  > zawszekacperek napisał:
                                  >
                                  > > Raz w życiu. Tylko raz w życiu!
                                  >
                                  > tym bardziej jest to wielce podejrzane...
                                  >
                                  >
                                  • chickenshorts Re: Jesteś boooska! n/t :) 02.10.11, 22:21
                                    No prosze! I sie dogadali! A kto wie czy i nie pokochali...
                  • gaika Re: Spłycasz problem 01.10.11, 20:42
                    zawszekacperek napisał:

                    > Są systemy, które jako cel stawiają rozpłynięcie się bytu (po iluś tam wcielen
                    > iach ) w nicości.
                    > W czym są one lepsze lepsze/gorsze od systemów zapowiadających życie wieczne. A
                    > lbo inaczej. Jaki system absolutnie wyzwala psyche od trwogi transcedentalnej?

                    Żaden nie jest lepszy, bo jeśli przyjąć, że taka jest ich rola, spełnia ją każdy w wymaganym przez jednostkę zakresie. Natomiast forma zinstytucjonalizowania 'systemu'- to już całkiem inna bajka.
              • gaika Re: Słusznie dowodzisz, iż 01.10.11, 20:46
                zawszekacperek napisał:

                > Natura
                > nie znosi próżni. Wchodzi się do nowego systemu i staje się jego trybikiem. Cz
                > y nowy system jest lepszy od poprzedniego? Jeżeli tak, to dlaczego i w czym?

                To rzeczywiście może być ciekawe co się dzieje, kiedy niektórym w zwoje wchodzi aniołek/diabełek, a innym budyń. Jak to wpływa na percepcję oraz (krytyczny) stosunek do świata. I lęki egzystencjalne.
            • a000000 Re: Sory Dżizas, pan Orliński 01.10.11, 19:44
              grgkh napisał:

              > Religia to "wiara"

              NIEPRAWDA panie logiku!

              CytatReligia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

              CytatWiara jest terminem wieloznacznym. W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. Stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości. W religioznawstwie polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt.

              W skrócie: wiara to akceptujący stosunek człowieka do religii.
              • grgkh Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 20:15
                a000000 napisała:

                > grgkh napisał:
                >
                > > Religia to "wiara"
                >
                > NIEPRAWDA panie logiku!
                >
                CytatReligia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

                CytatWiara jest terminem wieloznacznym. W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. Stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości. W religioznawstwie polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt.

                Nie napisałem, że to jest to samo.

                Gdybyś nie mieszkała na obczyźnie i nie zapomniała wszystkich możliwych konstrukcji używanych w języku ojczystym, to byś pamiętała, że "to" nie musi oznaczać tożsamości dosłownej. Tej konstrukcji używa się także w sytuacji, gdy istnieją dwie różne kategorie, ale jedna z nich pociąga za sobą występowanie drugiej.

                To by było w kwestii zapomnianego przez Ciebie języka polskiego.

                A z resztą mojej wypowiedzi się zgodziłaś? OK.

                > W skrócie: wiara to akceptujący stosunek człowieka do religii.

                Skracasz definicje wyrzucając z nich to, co Ci jest niewygodne? Nieładnie.

                Wiara to nieuzasadniona (brak dowodu) pewność. Najczęściej to także taka sama pewność pomimo istnienia dowodów podważających tezy religijne.

                Człowiek, który w ten sposób wierzy, przestaje analizować i poddawać krytyce fałsze. Zmanipulowany, dla swojej ulubionej tezy, gotów jest działać nieracjonalnie i ze szkodą dla innych (lub siebie).
        • a000000 Re: Sory Dżizas, pan Orliński 01.10.11, 19:38
          zawszekacperek napisał:

          Zastanawiam się jakimi metodami dydaktycznymi katecheci przekazują zawi
          > łą wiedzę teologiczną takim małym "bezrozumnym istotkom."

          metodami niezwykle uproszczonymi, o stopniu skomplikowania adekwatnym do rozwoju mentalnego dziecka. Stąd - gdy człowiek na nauce w szkole poprzestanie, jako dorosły nie rozwija swej wiedzy, nie pogłębia wiary - pozostaje na etapie bozi i aniołków. Bez zrozumienia istoty wiary. Nie dziwota, że łatwo porzuca wyśmiewając się z zabobonów.

          Jestem przeciwna nauczaniu religii w przedszkolach - to jest etap edukacji wyłącznie w rodzinie.
          • zawszekacperek Re: Sory Dżizas, pan Orliński 01.10.11, 21:31
            Droga Azerko,
            te "uproszczone metody" wołają o pomstę do nieba. Daruję Ci linki do konspektów lekcji religii w przedszkolu dla dzieci w wieku 3-6 lat, bo szanuję Twoją inteligencję.
            Cieszy mnie twoje zdanie, że edukacja religijna na etapie przedszkolnym, jeśli już, to powinna odbywać się w rodzinie.
            Dyskurs rozwinął się od konstatacji, że prawo kanoniczne neguje "posługiwanie się rozumem" przez dziecko do 7 roku życia. Zatem wg mnie katecheza przedszkolna (tzn. katecheza w przedszkolu) to wyrywanie kasy od państwa przez KRK, bo nie kieruje się on w tym względzie ustanowionym przez siebie prawem.

            Kacperek
            • chickenshorts Re: Sory Dżizas, pan Orliński 01.10.11, 21:33
              kapelusz z glowy, panie Kacperek!
              • chickenshorts Re: Sory Dżizas, pan Orliński 01.10.11, 21:47
                Ale i natychmiast na nia... Bo nie piketujesz obecnosci biskupow w parlamencie

                I niby dkaczego dopiero lamanie prawa kanonicznego ma byc lamaniem prawa w panstwie?

                'Bezrozumne istoty' - czyli dzieci do 7 - wg prawa kanonicznego to cel i zabiegi 'chujow w sukienkach' od wiekow, a w Polsce ostatnio rowniez chujow w spodniach... bo tak 'polityczniej'
            • a000000 Re: Sory Dżizas, pan Orliński 01.10.11, 22:55
              zawszekacperek napisał:

              > Droga Azerko,
              > te "uproszczone metody" wołają o pomstę do nieba.

              drogi Kacperku... z punktu widzenia osoby dorosłej - TAK, po stokroć. Ale z punktu widzenia dziecka... chyba mu aniołek i choinka z prezentami wystarczy...

              > Dyskurs rozwinął się od konstatacji, że prawo kanoniczne neguje "posługiwanie s
              > ię rozumem" przez dziecko do 7 roku życia.

              chodzi o to, że takie dziecko nie ma zdolności rozeznania czynu, a więc nie grzeszy. I tylko o to.

              Zatem wg mnie katecheza przedszkolna
              > (tzn. katecheza w przedszkolu) to wyrywanie kasy od państwa przez KRK,

              nie jestem bezpośrednio i na bieżąco w temacie, ale cusik mi się wydaje, że lekcje w przedszkolu są finansowane przez miasto i tylko dla najstarszej grupy.

              osobiście nie spotkałam się z lekcją religii w przedszkolach do których chodziły znajome maluchy. No ale widać - w niektórych rodzice sobie życzą.
              • zawszekacperek Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 08:31
                Hmmm. Dziwne. Dziecko do lat siedmiu nie grzeszy. W takim razie, dlaczego dorośli straszą dziecko Bozią, za jego nieakceptowalne zachowania. Przecież to rodzi w niewinnej duszyczce ogromne poczucie winy. Czy to jest etyczne i pedagogiczne? (postępowanie dorosłych). Wszak verba docent,exempla trahunt jak mawiali starożytni Rosjaniesmile
                BTW. Kasa miejska to nie jest kasa publiczna?

                Kacperek
                • a000000 Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 11:10
                  zawszekacperek napisał:

                  >W takim razie, dlaczego doroś
                  > li straszą dziecko Bozią, za jego nieakceptowalne zachowania.

                  czas szybko ucieka - dziecko trzeba przygotować do nadciągających obowiązków chrześcijanina. Aby nie doznało szoku. Oczywiście, że przykłady kształcą.... tylko że my mówimy o małych dzieciach, które wiele przykładów po prostu nie pojmują, z braku wiedzy o meritum tychże.

                  >Kasa miejska to nie jest kasa publiczna?

                  Kasa samorządowa (bo to samorządy utrzymują lokalną edukację szkolną) to pieniądze mieszkańców danego terenu - i to sami mieszkańcy sobie decydują, na co chcą przeznaczyć swoje podatki. Są miasta w których samorząd nie dotuje przedszkoli i tam płaci się około 500 zł... a są miasta gdzie płaci się około 200 zł, bo samorząd dotuje. I to zależy tylko od samorządu, czy płaci za religię czy nie. Tak samo samorząd może podjąć uchwałę, że dotuje na przykład ogrzewanie mieszkań... albo komunalnych... albo zajęcia dodatkowe w szkole... albo szkółki tenisowe dla dzieci...
                  Z budżetu centralnego chyba nie przychodzi konieczna ilość kasy.... aktualnie chyba nastąpi pierwsze bankructwo miasta w Polsce - Nieszawa. I słyszałam wypowiedź burmistrza - nie ma kasy, ponieważ rząd nakazał podwyżkę pensji nauczycieli, a kasa miejska nie ma na to środków. Swoją drogą, to jest hucpa! Rząd wyborczo rozdaje budżetówce cudze pieniądze.
                  Poza tym - w mieście padły już wszystkie zakłady pracy. Tam Tuskobus się nie pokazał! ani żaden inny kandydat. Ciekawe, kto tam pójdzie do urn...
                  • oby.watel Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 11:49
                    Za lekcje rytmiki samorządy płacić mogą, za lekcje religii muszą, a katecheci są finansowani przez urząd. Rytmika jest nadobowiązkowa ze zrozumiałych przyczyn - ważniejsze jest by dziecko umiało klękać i składać rączki niż tańczyć. Pierwsza umiejętność jest w kościele niezbędna, druga niepożądana.
                    • a000000 Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 11:53
                      oby.watel napisał:

                      > Za lekcje rytmiki samorządy płacić mogą, za lekcje religii muszą,

                      w przedszkolach? masz jakiś link? Przyznam, że nie wiem, jak jest organizowane przedszkole.
                  • zawszekacperek Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 11:50
                    Zaiste okrutne musi być chrześcijaństwo, skoro może wywołać (spowodować) szok.
                    Koniec komentarza.

                    Kacperek

                    a000000 napisała:


                    > czas szybko ucieka - dziecko trzeba przygotować do nadciągających obowiązków ch
                    > rześcijanina. Aby nie doznało szoku. Oczywiście, że przykłady kształcą.... tylk
                    > o że my mówimy o małych dzieciach, które wiele przykładów po prostu nie pojmują
                    > , z braku wiedzy o meritum tychże.
                    • a000000 Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 11:58
                      zawszekacperek napisał:

                      > Zaiste okrutne musi być chrześcijaństwo,

                      jest wiele aspektów życia z religią nie związanych powodujących u małych dzieci szok... dlatego też proces nauczania jest dawkowany i stopniowany - odpowiednio do rozwoju mentalnego i poznawczego.
                      Sądzę, że wiadomość że jeśli dziecko będzie uporczywie łamać przykazania to pójdzie do piekła jest wiadomością ze zbioru tych szokujących. Dlatego o tym dziecku poniżej lat 7 nie powinno się mówić wprost.
                      • oby.watel Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 12:05
                        a000000 napisała:

                        > jest wiele aspektów życia z religią nie związanych powodujących u małych dzieci
                        > szok... dlatego też proces nauczania jest dawkowany i stopniowany - odpowiedni
                        > o do rozwoju mentalnego i poznawczego.

                        Kłamiesz. Bo przeważnie nie jest. Dowodzi tego chociażby pokazywanie dzieciom wydłubanych płodów. "Lekcje" prowadzą owszem, nawiedzeni, ale bez żadnego merytorycznego przygotowania. Opowiadają dzieciom dyrdymały nie przejmując się, że to co plotą pustoszy psychikę dziecka. Świętych obcowanie, cudzołóstwo, gadające węże, masowe mordy dokonywane przez trójpojedynczego stwórcą z miłości do ludzi, których stworzył - nikt tych bredni nie jest w stanie pojąć, a co dopiero dziecko.
                        • a000000 Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 12:11
                          oby.watel napisał:

                          Dowodzi tego chociażby pokazywanie dzieciom w
                          > ydłubanych płodów.

                          Dzieciom przedszkolnym???? Czy młodzieży gimnazjalnej, która już empirycznie stoi przed problemem aborcji.

                          ja filmu NIE WIDZIAŁAM, w mojej rodzinie żadnym dzieciom tego nie pokazywano.
                          • oby.watel Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 12:15
                            Twoja rodzina holokaustu też nie doświadczyła. Ani innych zbrodni dokonywanych ze śpiewem na ustach i bogiem na sztandarach, przez wyznawców ideologii miłej hierarchom i ich protegowanym. Czy z tego wynika, że holokaustu nie było?
                            • a000000 Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 12:25
                              oby.watel napisał:

                              > Twoja rodzina holokaustu też nie doświadczyła.

                              czyżby? Nie posuwasz się zbyt daleko?
                              • oby.watel Re: Sory Dżizas, pan Orliński 02.10.11, 13:19
                                a000000 napisała:

                                > ja filmu NIE WIDZIAŁAM, w mojej rodzinie żadnym dzieciom tego nie pokazywano.

                                > czyżby? Nie posuwasz się zbyt daleko?

                                Twoja rodzina, która nie widziała wyskrobanego embriona doświadczyła holokaustu? W postaci ofiary całopalnej, miłej woni dla pana? CytatA gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna.Bowiem w przeciwieństwie do chrześcijan chociażby w Jedwabnem pan w swoim niebotycznym miłosierdziu zgadza się, by ofiara nie była palona żywcem...
    • oby.watel Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 11:51
      Głódziowi nie przystoi.
      • chickenshorts Re: Nie lapiesz buddyzmu 02.10.11, 12:24
        oby.watel napisał:

        > Głódziowi nie przystoi.

        Z powodu wieku czy nadmiaru gorzaly?...

        Ale azerka potrafi!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka