Dodaj do ulubionych

Tylko krowa...

27.12.11, 11:57
Minister Arłukowicz Bartosz (PO), grudzień 2011:
Celem tej ustawy było obniżenie cen leków i zaoszczędzenie na powtórne negocjacje. Tak się stanie. Leki będą tańsze, a pacjenci będą mieli większe możliwości.


Poseł Arłukowicz Bartosz (SLD), marzec 2011:
Zmiana przepisów ma wprowadzić sztywne marże handlowe, jednakowe ceny na leki we wszystkich aptekach. Ministerstwo uzasadnia swoje działania troską o pacjenta, przewidując wzmocnienie pozycji istniejących aptek i polepszenie jakości świadczonych przez nie usług. Tymczasem proponowane zmiany są próbą odgórnego sterowania rynkiem, które może spowodować drastyczny spadek liczby aptek i zablokowanie powstawania konkurencji na okres wielu lat. Czy ministerstwo zdaje sobie sprawę, że próba nadmiernego ograniczenia przez państwo mechanizmów wolnorynkowych może mieć negatywne skutki dla konsumentów?
Obserwuj wątek
    • oby.watel Jak minister lobbystów wykiwał... 29.12.11, 14:49
      Dzięki konferencji prasowej tow. ministra Arłukowicza Bartosza dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy. Na przykład dowiedzieliśmy się, że dobro pacjentów wymaga, by na liście leków refundowanych nie znalazły się długo działające insuliny, ponieważ są rakotwórcze. Z tego powodu są dopuszczone do sprzedaży na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej przez Ministerstwo Zdrowia, jednak za pełną odpłatnością. Dla dobra pacjentów.

      Oprócz tego dowiedzieliśmy się, że tow. minister Arłukowicz Bartosz był twardy i nieustępliwy i wynegocjował bardzo duże obniżki cen. Wynegocjowane obniżki i upusty były tak olbrzymie, że tow. Arłukowicz Bartosz, minister, musiał osobiście podjąć twardą decyzję, by za niektóre leki oraz niektóre paski do glukometrów chorzy płacili ryczałtem. Dla dobra niektórych pacjentów.

      Płemieł odważnie i twardo zapadł się pod ziemię.
    • oby.watel Neoliberalizm PO polsku 30.12.11, 10:53
      Po dwudziestu latach od transformacji liberalnemu inaczej rządowi udało się osiągnąć to, co komunistom - kolejki. Zamiast oglądać pożółkłe zdjęcia lub słuchać opowieści starszych młodzież może na własne oczy zobaczyć zdobycz socjalizmu i rządu PO-PSL udając się do najbliższej apteki.

      https://bi.gazeta.pl/im/1/10887/z10887151X,Gdansk--apteka-Gemini-przy-ul--Jagiellonskiej.jpg

      Pora na handel. Niechaj już nikt nie ma wątpliwości, że przy Donaldzie Tusku Hilary Minc to liberał. Walkę ze spekulantami spekulującymi cukrem niedawno wygrał, to i bitwę o handel 2 wygra...
    • diabollo Re: Tylko krowa... 30.12.11, 18:54
      Czcigodny Oby.watelu,

      W sporze ministra zdrowia (reprezentującego chyba interesy obywateli) z koncernami farmaceutycznymi (reprezentującymi własny interes masymalizacji zysków) tak intuicyjnie i brawurowo (bo nie znając szczegółów) wypadałoby chyba stanąć po stronie ministra.

      Kłaniam się nisko.
      • oby.watel Re: Tylko krowa... 30.12.11, 20:22
        Kiedy należy stawać po stronie? Wtedy, gdy tow. Arłukowicz Bartosz (taki Łapiński 2.0 w wydaniu PO) ustawę krytykuje, czy wtedy, gdy ustawę gloryfikuje? A znane są jakieś szczegóły tych negocjacji za szczelnym kordonem antykorupcyjnym? Wiadomo dlaczego jedne paski do glukometrów zyskały aprobatę, a inne nie? Dlaczego jedne firmy produkujące glukometry i paski do nich zostały wyróżnione, a inne nie? Dlaczego jedne firmy farmaceutyczne zostały wyróżnione i podpisano z nimi kontrakty, a inne nie i nie podpisano? Czy tow. Arłukowicz Bartosz wspomniał, że brano też pod uwagę jakość leków, a nie tylko ich cenę? Tanio już nam autostradę budowali. Chińczycy...

        Kiedy należy stawać po stronie tow. Arłukowicvza Bartosza? Wtedy gdy na liście leku nie umieszcza, czy wtedy, gdy ugina się nie uginając pod wpływem medialnej wrzawy i umieszcza? A może należy stanąć po stronie Arłukowicza Bartosza gdy oznajmia, że kończy się okres Dzikiego Zachodu w polskiej służbie zdrowia zapoczątkowany przez… mini ster Ewę Kopacz? Trudno jednakowoż stawać mając świadomość, że gniota wychwalanego pod niebiosa przez tow. Arłukowicza Bartosza wysmażała właśnie Ewa Kopacz w słusznie minionym okresie Dzikiego Zachodu!

        Tow. mini ster Arłukowicz Bartosz argumentował, że stałe ceny i marże leków refundowanych mają doprowadzić do równego dostępu do medykamentów, gdyż nie wszystkie apteki, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach, stosowały promocje. A to właśnie upusty dawały możliwość zakupu leków po preferencyjnych cenach. Jednak za niektóre leki, np. ważne produkty stosowane w onkologii, pacjenci zapłacą więcej niż w 2011 r.

        Odpłatność, określona jako "ryczałt" (3,20 zł) czy "bezpłatny", nie oznacza tego samego dla pacjenta. Bowiem cena, którą płaci pacjent, została w obwieszczeniu określona w ostatniej kolumnie. Jest to tzw. wysokość dopłaty świadczeniobiorcy. W wykazie zamieszczonym na stronie internetowej ministerstwa w przypadku wielu leków pacjent musi uiścić w aptece cenę - czyli tę dopłatę. W niektórych przypadkach to nawet 129,43 zł (lek stosowany w II rzucie hormonoterapii przy raku piersi) przy leku oznaczonym jako bezpłatny. Albo lek stosowany po przeszczepie narządu unaczynionego bądź szpiku - pacjent płaci ryczałtem. Ponad 450 zł.

        Proponuję przejrzeć sobie listę (warto zwrócić uwagę na leki "bezpłatne", za które trzeba niejednokrotnie zapłacić od kilku do kilkudziesięciu złotych - jeszcze raz link), a potem zastanowić się po której stronie wypadało by stanąć i czy przypadkiem nie byłoby wskazane pomyśleć o testamencie, jeśli dochody nie pozwolą na wykup "bezpłatnych" lub "zryczałtowanych" leków. Bo stawanie po stronie ministra tylko dlatego, że opowiada bajki o niezłomnej walce z pazernymi koncernami, bez których nie byłoby czego refundować, musi być poprzedzone upadkiem na głowę. I to z dużej wysokości.

        Komuniści też walczyli z burżujem, krwiopijcą, kułakiem, spekulantem i innymi wrogami ludu. Pamiętamy z jakim skutkiem.

        Ścielę się do nóżek.
        • oby.watel Re: Tylko krowa... 03.01.12, 00:22
          P.S. Już cokolwiek wiemy. Na przykład w aptece przy ul. Wilczej, insulina - zgodnie z obietnicami tow. ministra Arłukowicza Bartosza - syaniała z 25 do 280 zł, a paski do mierzenia poziomu cukru z 3,20 do 47,80 zł. W Aptece "Na Chmielnej" cena pozawałowego Plavixu wynosi nie 40, a 100 zł.

          Itd. Tuskowi można wierzyć jedynie wtedy, gdy nic nie mówi.
      • grzespelc Re: Tylko krowa... 30.12.11, 23:47
        A ja się zastanawiam, jak to jest, że ze służbą zdrowia od wielu lat żaden minister nie daje sobie rady...
        • oby.watel Re: Tylko krowa... 31.12.11, 00:10
          Bo tylko rząd Buzka spróbował. Szybko jego reforma została wywrócona i mamy to, co mamy. Za jakiś czas padnie pytanie jak to jest, że z systemem emerytalnym od wielu lat żaden minister nie daje sobie rady. Warto wtedy wspomnieć kto rozmontował z kolei tę reformę...
          • chickenshorts Re: Tylko krowa... 31.12.11, 12:30
            oby.watel napisał:
            y. Warto wtedy wspomnieć kto rozmo
            > ntował z kolei tę reformę...
            >

            I co to niby wyjasni? Bardzo watpie, ze to pomoze. Bo, tak naprawde, opieke zdrowotna i emerytury w kraju pt Polska mamy dzieki nieslawnym komunistom kosztem calego narodu.
            Niech dzisiejszy 'narod' polski nie da sobie odebrac tych zdobyczy. 'Market', a zwlaszcza 'global marke' ma gleboko w dupie narod i nigdy nie zadba o narodu emerytury... Stupid, simple& Economy...etc...

            Ale wcale nie jest wykluczone, ze moja noworoczna brednia jest nie na temat...
            Szczesliwego Nowego, etc....
            • oby.watel Re: Tylko krowa... 31.12.11, 17:11
              Nic nie wyjaśni ani nie pomoże. Ale może spowoduje, że panu ex-premierowi i paniom i panom ex-ministrom zostanie obniżona rządowa wypasiona emeryturka. Precedens już jest - emerytura pierwszego prezydenta III RP Wojciecha Jaruzelskiego.
              • chickenshorts Re: Tylko krowa... 31.12.11, 18:46
                oby.watel napisał:

                > . Preced
                > ens już jest - emerytura pierwszego prezydenta III RP Wojciecha Jaruzelskiego.
                >

                Mam wielka nadzieje ,, ze jakos to usubstunsiaesz.... wielka nadzieje...
                • oby.watel Re: Tylko krowa... 31.12.11, 19:33
                  Niewykluczone, że jak zrozumiem, co mam zrobić, to zrobię. Bez względu zaś na wszystko życzę wszystkiego najlepszego i udanej zabawy.
                • chickenshorts Re: Tylko krowa... 04.01.12, 13:01
                  chickenshorts napisał:

                  > oby.watel napisał:
                  >
                  > > . Preced
                  > > ens już jest - emerytura pierwszego prezydenta III RP Wojciecha Jaruzelsk
                  > iego.
                  > >
                  >
                  > Mam wielka nadzieje ,, ze jakos to usubstunsiaesz.... wielka nadzieje...

                  Doskonale (WRESZCIE) dzisiaj rozumiem Twoj Bol: otoz prawo jest prawo, i nawet jebany 'jaruzel' 'obywatelem'
                  • chickenshorts Re: Tylko krowa... 04.01.12, 13:03
                    chickenshorts napisał:

                    > chickenshorts napisał:
                    >
                    > > oby.watel napisał:
                    > >
                    > > > . Preced
                    > > > ens już jest - emerytura pierwszego prezydenta III RP Wojciecha Jar
                    > uzelsk
                    > > iego.
                    > > >
                    > >
                    > > Mam wielka nadzieje ,, ze jakos to usubstunsiaesz.... wielka nadzieje...
                    >
                    > Doskonale (WRESZCIE) dzisiaj rozumiem Twoj Bol: otoz prawo jest prawo, i nawet
                    > jebany 'jaruzel' 'obywatelem'
                    brakuje slowa 'jest'w popprzednim, ok?
                    • oby.watel Re: Tylko krowa... 04.01.12, 15:14
                      Rozumiem. Marzy Ci się kraj, w którym jebani są nie ci, którzy złamali prawo, ale ci, którzy się komuś nie podobają. Tylko na czele takiego właśnie kraju stał znienawidzony tow. Jaruzelski i taki właśnie kraj urządza nam ukochany Tusk.
                      Joanna Solska, Polityka:Zaczęły się roszady personalne w spółkach kontrolowanych przez państwo. Tomasz Zadroga stracił stanowisko prezesa Polskiej Grupy Energetycznej. Michał Szubski, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, choć przed kilkoma miesiącami ponownie wygrał konkurs na szefa firmy, sam złożył dymisję. Mówi się, że został do niej zmuszony przez Mikołaja Budzanowskiego, nowego ministra skarbu. Na razie zastępuje go wiceprezes Marek Karabuła, znajomy ministra jeszcze z Krakowa. Podobno „wyroki" zapadły już na kolejnych prezesów - w tym Herberta Wirtha z KGHM. Wprawdzie karuzela stanowisk rusza po każdych wyborach, ale tym razem miało być inaczej - ponownie wygrała przecież Platforma Obywatelska, która od lat mówi o konieczności odpolitycznienia spółek Skarbu Państwa. Prezesi największych państwowych przedsiębiorstw zostali nimi już za rządów tej właśnie partii. Jeśli okazali się marni, źle to świadczy o trybie ich wyłaniania (a także odwoływania). Ponieważ nie jest jasne, o co chodzi, mnożą się spekulacje. Podobno czystki dotyczą osób związanych z Grzegorzem Schetyną, gdyż obecnie rolę kadrowego po byłym wicepremierze przejął Tomasz Arabski, szef Kancelarii Premiera. Jego wpływ na szefa rządu bardzo wzrósł, mówi się więc także o ograniczeniu roli Jana Krzysztofa Bieleckiego, wcześniej niechętnego Schetynie...

                      Racjonalnego klucza zmian personalnych należy szukać w tym, że - jak na razie - roszady dotyczą sektora energetycznego i wydobywczego. To najbogatsze polskie firmy, tegoroczny zysk samego KGHM wyniesie aż 11 mld zł. Premier jest dotychczasową działalnością szefów tych spółek bardzo rozczarowany - ujawnia osoba z bliskiego otoczenia Donalda Tuska. Dla niego najważniejszą obecnie sprawą jest zintensyfikowanie poszukiwania gazu łupkowego. To dlatego ministrem skarbu został Mikołaj Budzanowski, który w tym resorcie zajmował się łupkami. Minister obecnie często kontaktuje się z premierem.

                      Niestety, entuzjazmu obu panów do gazu łupkowego nie podzielali szefowie największych spółek. Michał Szubski wręcz uważał, że to humbug i wolał się koncentrować na poszukiwaniu źródeł gazu konwencjonalnego. Od Wirtha oczekiwano, że KGHM zaangażuje się finansowo w poszukiwanie łupków, tymczasem zarząd wolał wydać 8 mld zł na zakup firmy kanadyjskiej. W poszukiwania za granicą wolał też angażować pieniądze PGNiG Szubski. Do Tomasza Zadrogi (najwyższym stanowiskiem, jakie zajmował w biznesie, zanim został prezesem PGE, było szefowanie Adidas Poland) były także inne zastrzeżenia. M.in. takie, że bez konsultacji wycofał się z projektu uczestniczenia przez PGE w budowie elektrowni atomowej w Ignalinie na Litwie. Uznał, że nie ma ona biznesowego uzasadnienia. Fakt, decyzja o budowie miała także podtekst polityczny.

                      Nabierająca rozpędu karuzela stanowisk też go ma. O zdymisjonowanych prezesach nie można powiedzieć, że byli niekompetentni. Mikołaj Budzanowski nie ukrywa jednak, że rząd oczekuje dziś od nich czegoś jeszcze: aby największe spółki państwowe stały się narzędziem realizacji tych rządowych celów gospodarczych, które uznaje dziś za najważniejsze (przede wszystkim - gaz łupkowy). Dla premiera i ministra ten cel staje się ważniejszy niż związane z nim ryzyko. Pozostali akcjonariusze spółek mogą mieć w tej sprawie inne zdanie. Konflikt będzie więc narastał, a o odpolitycznieniu nie ma już raczej mowy. Wręcz przeciwnie, sprawa jest bardzo polityczna. Niemcy i Francja mają gospodarczy i polityczny interes, żeby w Polsce łupków się nie wydobywało. Podobnie jak Rosja. Pracują nad tym już sztaby lobbystów. Gotowi do poszukiwań są tylko Amerykanie, ale pomóc im muszą polskie firmy; jak widać, z naciskiem na „muszą".
                      • chickenshorts Re: Tylko krowa... 04.01.12, 22:21
                        Odpowiem tak: w moim skorczonym noworocznym alkoholem mozgu 3 (trzy) sa wyjscia z tej jebanej sytuacji: wyjechac, zapic sie, albo zostac politykiiem, lub [tu mowi Beckett przeze mnie (w Polsce mozna zostac jeszce klecha, ale mam naddieje, ze to krotka kariera)], bo kurwa mieszkamy w koncu w Europie.

                        • diabollo Re: Tylko krowa... 05.01.12, 01:03
                          chickenshorts napisał:

                          > Odpowiem tak: w moim skorczonym noworocznym alkoholem mozgu 3 (trzy) sa wyjscia
                          > z tej jebanej sytuacji: wyjechac, zapic sie, albo zostac politykiiem, lub [tu
                          > mowi Beckett przeze mnie (w Polsce mozna zostac jeszce klecha, ale mam naddieje
                          > , ze to krotka kariera)], bo kurwa mieszkamy w koncu w Europie.

                          Przesadzasz, czcigodny Chickenshortsie.

                          Wyjechać, no cóż, o emigracji mam niewielką wiedzę - zależy jak leży, i zależy na co wyjeżdżać. Jak na dobrze płatny kontrakt lub etat, to jak najbardziej można się zastanawiać.
                          Jak na emigrację w stylu "praca na budowie w UK, a potem się zobaczy jak wykorzystać dyplom", to lepiej nie - grozi to kompletną obsuwą społeczną.

                          Zapić się - jak kto lubi. Osobiście uważam samobójstwo strzałem z "dziewiątki" w łeb jest w lepszym stylu. A może tylko ze mnie staromonda pierdoła.

                          Zostać politykiem - niezłe, niezłe, nie najgorsze. W życiu tak czy inaczej skurwić się wielokrotnie trzeba będzie. Choć polityka - wydaje mi się - to mocny hardcore, żadne jakieś małe "bambo na skwerku", trzeba mieć chyba spore predyspozycje, żeby zachować równowagę. Jak myślałeś wcześnie o zapiciu - to lepiej dać sobie spokój.

                          Zostać klechą - kompletnie chybiony pomysł. KGK to firma która powoli pada, i skurczyć się musi, a gęb ma całą masę do wykarmienia. Żal będzie patrzeć na te tragedie.

                          Jeszcze jeden staromodny pomyśł - "róbmy swoje"...

                          Kłaniam się nisko.
            • diabollo Re: Tylko krowa... 01.01.12, 03:30
              chickenshorts napisał:

              > I co to niby wyjasni? Bardzo watpie, ze to pomoze. Bo, tak naprawde, opieke zd
              > rowotna i emerytury w kraju pt Polska mamy dzieki nieslawnym komunistom koszte
              > m calego narodu.

              Czcigodny Chickenshorts,
              Kiedy w końcu polskie społeczeństwo (tudzież mainstream) zakończą etap myślenia "post-komunistycznego"?

              Jasne, że wstrętni "komuniści" wprowadzili emerytury. Wcześniej starzy ludzie zdychali z głodu, albo szli na żebry.
              Książka pt. "Chłopi" pana noblisty Reymonta, wiem, nikt nie czytał.

              Emerytury "kosztem całego narodu", wszystko przez jebanych "komunistów"...
              Post-komunistyczny cymesik.

              Kłaniam się nisko.
    • oby.watel Rzecznik praw 04.01.12, 12:54
      2 października 2009 Prezes Rady Ministrów Donald premier Tusk powołał na stanowisko Rzecznika Praw Pacjenta p. Krystynę Barbarę Kozłowską, która została wybrana w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru.

      Rzecznik Praw Pacjenta p. Krystyna Barbara Kozłowska jak na rzecznika praw przystało poradziła pacjentom, by pobiegali po mieście (jeśli mieszkają w dużym) lub po powiecie (jeśli mieszkają w małym lub na wsi) w poszukiwaniu "ludzkiego aptekarza", który wyda im lek z przysługującą im zniżką po czym zostanie ukarany przez NFZ.

      W 2001 roku Arłukowicz Bartosz ze Szczecina brał udział w drugiej edycji programu TVN "Agent". Wówczas kibicowała mu ogromna rzesza fanów. Potem, już jako poseł, trafił do komisji śledczej ds. afery hazardowej, by w końcu zapisać się do aferzystów i firmować krytykowaną wcześniej ustawę. Człowiek o tak niezłomnej postawie moralnej jest godny, by zasiadać w rządzie wraz z p. Gowinem Jarosławem, p. Grabarczykiem Cezarym, p. Kopacz Ewą, Zdzichem, Mirem, Grzechem, słowem kierownictwem partyjno-rządowym et consortes.

      https://m.onet.pl/_m/e5d5f697e65c648c1191bf90c6f5a64d,5,1.jpg
    • diabollo Re: Tylko krowa... 04.01.12, 20:13
      www.polityka.pl/kraj/opinie/1523095,1,goraczka-recept--skad-to-sie-wzielo.read
      • oby.watel Re: Tylko krowa... 04.01.12, 21:24
        Chciałbym zrozumieć jak to co pisze Paweł Walewski 4 stycznia 2012:

        Prawdziwy cel ustawy refundacyjnej, a było nim od początku poskromienie apetytu wytwórców leków na pieniądze z budżetu NFZ przeznaczane na refundację. Nikt przy zdrowych zmysłach, znający triki, jakich używa przemysł by poszerzać ekspansję na rynku farmaceutycznym, nie może powiedzieć, że to zły kierunek – we wszystkich krajach wydatki na leki rosną. W Polsce – być może – uda się tę tendencję wyhamować.

        Ma się do tego o czym mowa w raporcie IMS Health:

        O 302 mln zł wzrośnie kwota, którą pacjenci dopłacą do leków refundowanych, a Narodowy Fundusz Zdrowia zaoszczędzi 738 mln zł.

        Należy domniemywać, że apatyty wytwórców leków poskromił Arłukowicz Bartosz każąc pacjentom płacić więcej za leki. Poskromione koncerny do tej pory nie mogą dojść do siebie. Ze śmiechu.

        Diabollo, mogę mieć osobiste pytanie? Od kiedy tak bezgranicznym zaufaniem obdarzasz urzędników państwowych? Komuniści też poskromili "apetyty krwiopijców". Tęsknisz za tamtymi czasami?
        • diabollo Re: Tylko krowa... 05.01.12, 00:37
          oby.watel napisał:

          > Diabollo, mogę mieć osobiste pytanie? Od kiedy tak bezgranicznym zaufaniem obda
          > rzasz urzędników państwowych? Komuniści też poskromili "apetyty krwiopijców". T
          > ęsknisz za tamtymi czasami?

          Czcigony Oby.watelu,

          Generalnie uważam, że zaufanie to zajebiście fajna sprawa.
          Zaufanie to dobro (wartość?), które po słynnym "wind of change" zastąpiło w Ojczyźnie na najwyższym podium deficytu - papier toaletowy.
          I tak się to wszystko fajnie kręci od dwudziestu paru lat.

          Oczywiście każda wartość, nawet prędkość światła - jest ograniczona (choć ostatnio eksperymenty fizyków zdają się temu przeczyć, to znaczy ograniczoności prędkości do prędkości światła).

          A poza tym, to nie do końca rozumiem co masz na myśli pod tym wyświechtanym pojęciem: "komuniści"?

          Z historią radziłbym, czcigodny Oby.wateu, dać sobie spokój, bo może nie jest tak skomplikowana jak rzeczywistość, ale pojebana jest też nieźle.

          Z tego co piszesz raczej odnoszę wrażenie, że Ty nie należysz do kategorii "krwiopijców" tylko kategorii "wydymanych", skąd zatem pomysł, aby utożsamiać się z "krwiopijcami" i jebać mitycznych "komunistów", zamiast rozejrzeć się - po małym "śledztwie dziennikarskim" za jak najbardziej aktualnymi "dymaczami"?

          Ot, takie "filozoficzne" pytanie.

          Pozdrawiam i kłaniam się nisko.
          • oby.watel Re: Tylko krowa... 05.01.12, 01:28
            Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem. Także uważam, że zaufanie to zajebiście fajna sprawa. Wszakże nie uważam, ze kogoś, kto prawdę mówi tylko dlatego, że już pogubił się w kłamstwach można obdarzyć zaufaniem. Poza tym nie podnieca mnie jakoś świadomość, że ktoś komuś "utarł nosa". Ponieważ firmy farmaceutyczne to nie byt z innej rzeczywistości, jacyś nieokreślone, nierealne byty, które można przystrzyc czy wydoić, ale realne, działające na rynku firmy, w których pracują ludzie, którzy też chcą godziwie zarobić.

            Zważ, że każda decyzja urzędnika, który coś "wynegocjował", wybrał "najtańszą ofertę" to preferencja dla jednej firmy, strata dla innej. Na przykład dlaczego w żadnej z 41 aptek Wałbrzycha nie ma pasków do glukometru Evolution z listy refundacyjnej, a aptekarze proponują paski i glukometry ze "złogów magazynowych" spoza listy refundacyjnej? Dlaczego zniknęła z listy glukometry Abbott Optium Xido, chyba najlepsze na rynku światowym, a proponuje się gorsze o parę klas? Przecież cena pasków jest porównywalna, niezależnie od typu glukometru, a firmy żyją z pasków? Albo jak wykonać art.9 pkt 2. ustawy refundacyjnej (dotyczący zakupu leków m.in. przez apteki szpitalne, szpitale czy przychodnie) skoro ministerstwo nie udostępniło niezbędnych informacji dotyczących sposobu wyliczania cen leków (m.in. nie został wskazany produkt stanowiący podstawę limitu, nie podano dziennej dawki dobowej przyjętej przez ministerstwo dla każdego produktu z listy)?

            Pytań jest więcej.

            Donald premier Tusk, mimo gróźb i buńczucznych zapowiedzi, że "nie ustąpimy ani na krok" ugiął się i zadeklarował, że po zawieszeniu protestu "pieczątkowego" przez lekarzy rząd znowelizuje ustawę. Idę o zakład, że żadnej nowelizacji nie będzie, a obietnica ma na celu wyłącznie zakończenie protestu.

            diabollo napisał:

            > A poza tym, to nie do końca rozumiem co masz na myśli pod tym wyświechtanym poj
            > ęciem: "komuniści"?

            To co było: społeczna własność środków produkcji.

            > Z tego co piszesz raczej odnoszę wrażenie, że Ty nie należysz do kategorii "krw
            > iopijców" tylko kategorii "wydymanych", skąd zatem pomysł, aby utożsamiać się z
            > "krwiopijcami" i jebać mitycznych "komunistów", zamiast rozejrzeć się - po mał
            > ym "śledztwie dziennikarskim" za jak najbardziej aktualnymi "dymaczami"?

            Należę do kategorii realistów. Dlatego nie staję po stronie wydymanych, bo jak nie będzie dymiących, to kto dymanych zatrudni w celu dymania? Żyliśmy w kraju, w którym nie było dymiących, za to byli sami wydymani rządzeni przez wydymanych. Ponawiam pytanie: tęskno Ci?

            Co zaś do spraw ostatnich - nie odnoszę wrażenia, że byłem dymany przez firmy farmaceutyczne. Odnoszę wrażenie, że jestem dymany przez Tuska et consortes. Bo to nie koncerny farmaceutyczne każą mi płacić 101, 68 zł za lek dla ojca chorego na raka, na recepcie opatrzony adnotacją "bezpłatny".
            • oby.watel Prawda vs. fałsz, czyli wy dymani 05.01.12, 01:48
              Znalezione w sieci wyjaśnienie perfidii tuskarłukopaczyzmu pozwoli, myślę, ustalić bezzwłocznie i bez cienia wątpliwości kto kogo dyma. Przypomnę tylko dla porządku, że podczas głosowania nad ustawą Donald premier Tusk zarządził dyscyplinę....


              Pewnie wielu z Was zastanawia się o co chodzi w proteście "pieczątkowym" lekarzy. Część pewnie uwierzyła w słowa ministra zdrowia, albo szefa NFZ o niemoralnych lekarzach, którym "się nie chce", albo "są na smyczy koncernów farmaceutycznych" ewentualnie po prostu są złośliwi i odsyłanie kogoś z kwitkiem powoduje u nich wielokrotne orgazmy.

              Pozwolę sobie wyjaśnić piekielność sytuacji. Niestety, będzie dość długo...

              Jak wiecie, nowa ustawa weszła 1 stycznia, a w połowie grudnia zostały zapowiedziane protesty. Od czasu do czasu ktoś zarzuca, że ustawa jest znana już pół roku, a wcześniej było OK. Nie było. Już w maju poszedł pierwszy list z podpisami kilkunastu tysięcy lekarzy do minister zdrowia, że ustawa wprowadza bałagan i złe rozwiązania. Pomijam oczywiście fakt, że rozporządzenie i lista leków zostały opublikowane na ostatnią chwilę (dokładnie 30 grudnia o 23.10 był dostępny komplet dokumentów), chyba po to, żeby nikt normalny nie miał szansy się z nimi zapoznać.

              A jakie rozwiązania wprowadzają?

              Nakładają kary na lekarzy, którzy przepiszą receptę niezgodnie z wytycznymi ministerstwa. Na pierwszy rzut oka oczywiste, przecież jeśli chcę brać pieniądze, muszę mieć wytyczne i ich przestrzegać. ALE:

              1. Muszę sprawdzić PEWNY dowód ubezpieczenia. W Polsce nie ma takiego dokumentu! Cały czas "jest wprowadzany" (od 2004 roku...). W związku z tym jest pełno różnych "dokumentów, które chwilowo świadczą o ubezpieczeniu". Jak to wygląda?

              Składka jest odprowadzona nie wtedy, kiedy pracodawca pobierze pieniądze z naszej wypłaty, tylko kiedy wpłaci je na konto NFZ. I to w terminie. Jeden dzień zwłoki sprawia, że na kolejny miesiąc jesteśmy nieubezpieczeni. Innymi słowy, najpowszechniejszy druk - RMUA, o niczym nie świadczy. Bo jak mogę brać odpowiedzialność za to, że ktoś zapomniał? Tak samo wygląda to z ZUSem. Jedyny pewny dowód, to potwierdzenie przelania składki z ZUS do NFZ. A takiego nie ma! Nawet dzieci, które obowiązkowo są ubezpieczone, mogą się załapać na "brak ubezpieczenia". Jak? Dzieci ubezpiecza albo "rodzic" albo "urząd" - każdy ma swoje oznaczenia. Jeśli podam na dokumencie zły kod, pacjent jest traktowany jako nieubezpieczony! A rodzice których pytam kto zgłasza dziecko do ubezpieczenia najczęściej nie wiedzą o czym mówię... Oczywiście za nieubezpieczonego płacę karę.

              2. Muszę sprawdzić, czy lek który przepisuję jest zarejestrowany w danej chorobie. Na pierwszy rzut oka znów OK. Ale tylko leki oryginalne mają pełną rejestrację. Zamienniki już nie. Dlaczego? Bo każda zarejestrowana "choroba" kosztuje. A wcześniej nikt nie dbał czy rejestracja jest czy nie, bo i tak stosowano tę samą substancję. Teraz np. nie mogę dać Polocardu pacjentowi po zawale, bo tylko Aspirin ma rejestrację. A to ten sam lek. Pierwszy oczywiście dużo tańszy, ale nie ma rejestracji na zawał, mimo, że jest powszechnie stosowany. Jeśli go zapiszę, zostanę ukarana. Poza tym duża część leków zaczyna być stosowana poza pierwotnymi wskazaniami - na tym polega postęp w medycynie. Okazuje się, że lek działa też w innych chorobach, więc zaczyna się go tam stosować. Teraz ministerstwo tego zabrania.

              3. Muszę sprawdzić najnowsze obwieszczenie na stronie ministerstwa. Urzędnicy zapowiadają, że lista leków będzie się zmieniać tak często jak trzeba. Co to oznacza? Codziennie przed pracą będę musiała przejrzeć listę kilku tysięcy preparatów, żeby zobaczyć czy nic nowego nie doszło. Jeśli zapiszę lek ze "starej listy" nie wiedząc, że dziś rano wyszła nowa, zostanę ukarana. (PS. W momencie pojawienia się listy serwery MZ padły)

              4. Muszę mieć zaświadczenie od specjalisty. Taki druk jest ważny rok. Czyli co rok, nawet osoby które tego nie potrzebują muszą stanąć w kolejce do np. kardiologa. Tylko po papier. Jeśli natomiast dopiero rozpoznałam chorobę, np. alergię u małego dziecka, nie mogą dać mu tańszych leków od razu. Muszę mieć zaświadczenie. Czyli na kilka miesięcy (bo tyle czeka się na wizytę u specjalisty) pacjent dostaje tylko drogie leki. Dla wielu rodzin nie do wykupienia, więc dzieciak zostaje nieleczony. Jeśli się zlituję i wpiszę zniżkę, zostanę ukarana.

              5. Muszę określić, czy pacjent nie należy do jednej z 9 grup "zniżkowych" - np. kombatanci, krwiodawcy itd. Większość pacjentów nie nosi ze sobą zaświadczeń o przynależności do danej grupy. Poza tym większość tych zaświadczeń można łatwo sfałszować. I znów - to ja zostanę oszukana, ale to ja zapłacę karę.

              6. W tym całym zamieszaniu z papierami mam jeszcze mieć czas zbadać pacjenta i pomyśleć jak go leczyć. A później sprawdzić, czy urzędnik z NFZ mi na to pozwoli, bo może moja wiedza i publikacje naukowe nie wystarczą i dostanę karę...

              Na przykładzie (naciągam tu trochę, ale sens jest zachowany) - przychodzi matka z małym dzieckiem. Nie wie jak dziecko jest ubezpieczone (już powinna dostać receptę na 100%). Dziecko ma alergie, musi dostać specjalne mleko, ale nie mam zaświadczenia od specjalisty (recepta 100%), w dodatku podejrzewam alergię, której objawem jest wysypka, a urzędnik NFZ uznał, że to mleko należy się tylko przy dusznościach (100%). Może jest już nowa lista i to mleko ma zniżkę, ale nie mam tego jak sprawdzić, bo strona ministerstwa padła. Tak czy inaczej do wyboru mam napisać receptę na 100%, albo przybić pieczątkę "do decyzji NFZ" - wtedy może jakaś refundacja będzie...

              Musicie przyznać, że nie jest wesoło. Do teraz jakoś to działało, bo prawo było złe, ale nie było kar za naginanie go do realiów. Teraz są i muszę się sztywno trzymać. Do wyboru mam albo zaszkodzić pacjentowi, albo sobie. Nikomu nie życzę takich wyborów.

              I dlatego piszę recepty z pieczątką "refundacja leku do decyzji NFZ". Żeby się wreszcie urzędasy zbudziły i zajęły tym, co powinni wprowadzić już dawno - kartą ubezpieczenia i ogólnopolskim systemem. A od leczenia wara - chyba, że chcecie się leczyć u urzędników...
              • oby.watel I jeszcze o dymaniu 05.01.12, 03:08
                Pacjenci po operacji serca są wypisywani do domu z receptą bez refundacji. Powodem wcale nie jest protest lekarzy. Medycy przestrzegają przepisów ustawy refundacyjnej, które nakazują im przepisywać refundowane leki wtedy, gdy mają one odpowiednie wskazania zapisane przy rejestracji produktu. Inaczej grozi im kara finansowa nałożona przez NFZ. – To najpoważniejszy z problemów, które niesie ze sobą ustawa refundacyjna – przyznaje Wiesław Latuszek-Łukasiewicz z branżowego wydawnictwa Medycyna Praktyczna. – Wiele leków, nawet jedną piątą, lekarz przepisuje, opierając się na wiedzy medycznej, a nie na wskazaniach producenta.

                Leki, które dostali krakowscy pacjenci, wskazań do podawania po operacji nie mają – rejestrując je, producent zapisał, że stosuje się je,by zapobiegać zawałom. Dopiero gdy zaczęli ich używać kardiolodzy, okazało się, że ratują życie także po operacji, która była wykonywana w trakcie zawału.

                Co więcej – w liście do ministra zdrowia dr Edyta Karasek, dyrektor medyczny EMC Instytut Medyczny (giełdowa spółka prowadząca kilka szpitali i przychodni), napisała: "Lekarze mimo najszczerszych chęci nie są w stanie zweryfikować wskazań medycznych, dla jakich produkt leczniczy został zarejestrowany, i jaka przysługuje pacjentowi refundacja". Charakterystyka Produktu Leczniczego, w której zawarte są wskazania rejestracyjne, jest dla lekarzy po prostu niedostępna. Nie ma jej na żadnej z urzędowych stron – Ministerstwa Zdrowia ani NFZ. Dokumentów rejestracyjnych dla wszystkich leków nie ma też Urząd Rejestracji Leków: dysponuje on danymi tylko tych farmaceutyków, które były rejestrowane w Polsce – i to po 1 maja 2011 roku! "Urząd nie dysponuje bazą danych, w której są wszystkie wskazania rejestracyjne wszystkich produktów leczniczych dopuszczonych w Polsce do obrotu!" – oburza się dr Karasek.

                Kilka dni temu "Rz" pisała o alarmie, który podnieśli reumatolodzy – wiele podstawowych leków używanych w ich dziedzinie zostało zarejestrowanych np. jako środki przeciwdziałające odrzuceniu przeszczepu. Firmom nie opłaca się prowadzenie kosztownych badań i rejestrowanie ich w innych wskazaniach.

                Powody do niepokoju mają też lekarze innych specjalności. Do redakcji "Rz" odezwali się np. pediatrzy – nawet 80 proc. stosowanych przez nich leków nie ma w dokumentach rejestracyjnych zapisane, że można je stosować u dzieci. "Są też takie leki, w których jest ta sama cząsteczka chemiczna, ale jeden jest zarejestrowany do stosowania u dzieci do czterech, a drugi do sześciu lat. Ci lekarze, którzy jeszcze przepisują leki poza wskazaniami robią to tylko dlatego, że nie zorientowali się, co im grozi" – napisał nasz czytelnik.

                Dotyczy to także psychiatrów. Wykorzystują oni np. skutek uboczny leku przeciwalergicznego, jakim jest senność, do uspokajania pacjenta.
                • diabollo Re: I jeszcze o dymaniu 05.01.12, 17:38
                  Czcigodny Oby.watelu,

                  Dobrze, przejdzmy na poważniejszy ton, rzeczywiście spłycanie problemu do "dymanych i dymających", a już napewno do mitycznych "komunistów" do istoty sprawy nie przybliża.

                  Po pierwsze wpisywanie danych ubezpieczenia pacjenta na recepcie przez lekarza - to chyba oczywista oczywistość.
                  To znaczy może nie bezpośrednio przez lekarza - tylko przez rejestrację pacjenta - lekarz ostatecznie się pod receptą podpisuje.
                  W Niemczech to akurat bardzo proste, bo każdy ma kartę ubezpieczenia, taką z czipem jak karta bankomatowa, gdzie są wszyskie niezbędne informacje o zawodniku. Każda praktyka lekarska ma czytniki tych kart i jest skomputeryzowna - więc każdy lekarz doskonale wie jaki lek przepisuje i jak refundowany.
                  I lekarz odpowiada głową (no może nie głową, ale własnym majątkiem) za ewentualne nadużycia, ba za naruszenie limitów wypisywania danego leku.

                  Akurat znam kilku lekarzy w Niemczech (nota bene Polacy) i zawsze opowiadają jak przywaleni są biurokracją i jak bez szermania muszą odwalać tę robotę.

                  Wiem, w Polsce takie karty ciągle nie ma, ale znowu to chyba nie jakiś wielki problem, jeżeli pacjent pokaże inny dowód ubezpieczenia?

                  Poza tym same leki refundowane. Naprawdę nie rozumiem, jak taki polski lekarz w Polsce może pracować bez laptopa, w którym ma cały system refundacyjny i czarno na białym stopień refundacji?
                  Przecież taki konował nawet nie wie co przepisuje? Nie wie, co jest dostępne?
                  Ma jakąś stertę papierów z 3 tysiącami pozycji i w tych papierach chce szukać tej jednej, potrzebnej pozycji?
                  To kabaret, burdel czy gabinet lekarski?
                  A może taki konował przepisuje tylko pięć leków na krzyż, które to modele "zareklamowano" mu w czasie tygodniowych wczasów zafundowanych przez producenta?

                  Dlatego - tak bez wgłębiania się w szczegóły - wydaje mi się, że zmiany rządowe poszły w dobrym kierunku.
                  Jak zwykle w Polsce wykonanie jest kiepskie i pewnie też po stronie rządu, choć pana min. Arłukowicza jest mi szkoda - tak przepięknie robi za chłopca do bicia i to z powodu problemów, których on sam chyba w ogóle nie zawinił.

                  Oczywiście problem systemowy jest jeszcze głębszy, forsy jest niewiele (wszak podatki i "daniny" - potomkowie niewoliników-chłopi zawsze tylko o "daninach" - w tym ubezpieczenia społeczne to ZŁOOO), pazerność drugs-koncernów nieograniczona, więc temat zawsze będzie trudny i potencjalnie zapalny.
                  Dobrze, że to pierwszy rząd, który za tę potrzebną reformę polityki refundacji leków się zabrał, tylko jakoś znowu nie docenili tego "zwolennicy reform".

                  Kłaniam się nisko.
                  • oby.watel Re: I jeszcze o dymaniu 05.01.12, 20:13
                    Poważniejszy ton jest zdecydowanie bardziej wskazany. Ja tez uważam, ze konowałom we łbach się poprzewracało. Domagają się na przykład, żeby ich nie karać za wypisywanie leków zgodnie z wiedzą medyczna, a nie wytycznymi urzędników NFZ. No kto to widział, żeby konował decydował w tak istotnych sprawach jak zdrowie i życie pacjentów! Od tego jest NFZ i mini ster.

                    Wydaje mi się, że najpierw należy wybudować dom, powstawiać szyby, a dopiero potem rozpalać w piecu. Nigdy na odwrót. Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia miało przygotować informatyczną rewolucję w administrowaniu służbą zdrowia. Niestety wygląda na to, że projekt skończy się wielką klapą. Ostatnia, wciąż trwająca kontrola – tym razem prowadzona przez Władzę Wdrażającą Programy Europejskie – wykazała nieprawidłowości i opóźnienia w realizacji projektu. Chodzi o platformę gromadzącą dane medyczne, finansowaną z funduszy unijnych.

                    Podczas ostatniej kontroli przeprowadzonej przez NIK kontrolerzy wytykali CSIOZ opóźnienia (do 2008 roku miała powstać możliwość internetowego umawiania wizyt, systemu nie ma do dziś), nieprawidłowości przy przetargach (konflikt interesów, umowy z wolnej ręki, które powinny być prowadzone w ramach konkursów), brak pracowników merytorycznych, którzy by mogli monitorować projekt informatyczny.

                    Do Ministerstwa Zdrowia nieustannie napływają nowe informacje o dramatycznej sytuacji w CSIOZ – z jednej strony skarżą się pracownicy Centrum, z drugiej resort dostaje kolejne, druzgocące wyniki przeprowadzanych kontroli. Jednak resort do tej pory nie podjął żadnych kroków, by ratować sytuację. Ministerstwo wie, że siedzi na tykającej bombie i będzie się musiało tłumaczyć, co się stało z projektem za blisko miliard złotych. Ale nic nie robi.

                    Taki stan twa od kilku lat. I co robi premier twardo i odważnie podejmujący niepopularne decyzje? Nic nie robi. Czeka aż się Unia wkurwi i odbierze dotacje.

                    Materiał z maja 2010 na ten temat.
                    Materiał z kwietnia 2011 na ten temat.

                    P.S. Jeśli chcesz mi wmówić, że za błędy rządu i idiotyczne ustawy odpowiedzialność ponoszą obywatele, w tym przypadku lekarze, to poniekąd masz rację. Teoretycznie można było nie wybierać kretynów. Ale to co wyprawia rząd, ten rząd, woła o pomstę do nieba. Tusk jak chciał to potrafił uchwalić ustawę w dwa dni. Dlaczego nie wykazuje woli rozwiązania tego problemu? Dlaczego straszy i pokrzykuje?

                    I jeszcze życzenie dla Was, Polaków od szafa rządu:Życzmy sobie wszyscy, żeby Euro 2012, które będzie u nas już za kilka miesięcy, okazało się sukcesem nie tylko organizacyjnym, ale i sportowym. Życzmy sobie wszyscy, żeby polska gospodarka i siła polityczna rosły przynajmniej tak, jak dotąd. Życzmy sobie, żeby miliony dużych i małych przedsięwzięć, pomysłów, inicjatyw, które Wy - Polacy, będziecie wprowadzać w życie, zakończyły się w 2012 roku sukcesem.

                    https://niezalezna.pl/uploads/foto/2012/01/szafa_rzadu.jpg
                    • diabollo Re: I jeszcze o dymaniu 05.01.12, 22:19
                      Czcigodny Oby.watelu,

                      Nie mam argumntów, bo "nie mam wiedzy", jak mawiali kilka lat temu w ojczystej TV.

                      "Wiedzę" mam taką, że "kierunek" ustawy rządowy jest słuszny.

                      Przepraszam za krotochwile.
                      Przykro mi z powodu Twojego ojca. Też miałem ojca (nie żyje).

                      Kłaniam się nisko.
                      • oby.watel Re: I jeszcze o dymaniu 05.01.12, 23:44
                        Nie musisz przepraszać. Nie ma za co. Chodzi o to, że kierunek zmian jest zupełnie od czapy. Zwłaszcza, że celem nie jest żadna reforma, żadne usprawnienie pracy, żadne ulgi i nowoczesne leki, ale bezczelne wyrwanie kasy od pacjentów. Bo nawet nie firm farmaceutycznych. Gdyby bowiem naprawdę chodziło o firmy farmaceutyczne, to nie byłoby na liście refundacyjnej tyle generyków. Dzięki sztywnym cenom firmy je produkujące już nie muszą ze sobą konkurować ceną. To na pewno nie leży w interesie pacjentów.

                        Zadziwiające jak łatwo można zyskać poklask wprowadzając najbardziej idiotyczne uregulowania i wskazując pazernego wroga, któremu się dzięki nim "przykręci śrubę", czy "uszczupli zyski". Komuniści na tych hasłach doszli do władzy. Jedyna różnica to taka, że oni to robili dla dobra i w interesie klasy robotniczej, a obecny rząd to robi dla dobra i w interesie pacjentów. Ale od czegoś trzeba zacząć...
                        • diabollo Re: I jeszcze o dymaniu 06.01.12, 22:51
                          Czcigodny Oby.watelu,

                          Chodzi o oszczędności - rzad nie ma forsy, bo składki ubezpieczeń zdrowotnych są zbyt niskie, a ich podniesienie to dopiero byłoby "wyrywanie kasy" "przedsiębiorcom", więc rząd musiał przyciąć z jednej strony ceny producentom leków (bardzo dobrze!), a z drugiej obciążyć w większym stopniu pacjentów kosztami leczenia (już i tak procentowo obciążonych podobno najbardziej w EU).

                          Inaczej się po prostu nie da - jeżeli nie można zwiększyć ani podatków, ani składek ubezpieczeń.
                          Rząd zwyczajnie zmniejszył to wstrętne, "lewackie" "rozdawnictwo". Wszak "rozdawać" nie ma z czego. I tak odpowiedzialnie, w takiej Grecji np. rządy nie miały forsy na "rozdawnictwo", więc się ponad miarę zadłużały, ze znanym skutkiem.

                          Niechcący chyba jeszcze wyszła afera z lekarzami, którzy nie zamierzają pracować w sposób bardziej zorganizowany, bo nie lubią, bo nie chce im się używać w pracy laptopów.

                          Kłaniam się nisko.
                          • oby.watel Re: I jeszcze o dymaniu 07.01.12, 01:31
                            To co powiadasz byłoby prawdziwe, gdyby nie fakt, ze rząd nic nie robi, żeby zaoszczędzić. Sytuacja wygląda następująco: mamy dom, w którym nie ma szyb w oknach. Ale nie można szyb powstawiać, ponieważ cała kasa idzie na ogrzewanie. Rzad nie ma forsy, bo czynsz jest zbyt niski, a jego podniesienie to dopiero byłoby "wyrywanie kasy" "lokatorom", więc rząd musiał przyciąć z jednej strony palaczowi (bardzo dobrze!), a z drugiej obciążyć w większym stopniu najemców kosztami ogrzewania (już i tak procentowo obciążonych podobno najbardziej w EU).
              • erzecznik_polpharma Re: Prawda vs. fałsz, czyli wy dymani 25.01.12, 20:28
                W odniesieniu do zamieszczonego powyżej wpisu użytkownika oby.watel, w którym znalazła się informacja, że lekarze nie mogą zalecić leku Polocard pacjentom po zawale, bo jak go zapiszą zostaną ukarani, chcielibyśmy uspokoić pacjentów i lekarzy.

                1. Polocard jest lekiem dostępnym bez recepty i nierefundowanym, w związku z tym nie istnieje żadne ryzyko, że lekarz zostanie ukarany za jego przepisywanie
                2. nie jest prawdą, że tylko Aspirin Protect ma we wskazaniach profilaktykę zawału serca, ponieważ Polocard również może być stosowany w:
                 profilaktyce chorób układu krążenia, które grożą powstaniem zakrzepów i zatorów w naczyniach krwionośnych:
                - zawał serca,
                - niestabilna i stabilna choroba niedokrwienna serca,
                oraz
                 profilaktyce innych chorób przebiegających z zakrzepami w naczyniach.

                Co wynika z ulotki dla pacjentów znajdującej się w każdym opakowaniu leku Polocard.
          • chickenshorts Re: Tylko krowa... 05.01.12, 21:32
            diabollo napisał:

            > oby.watel napisał:
            >
            > > Diabollo, mogę mieć osobiste pytanie? Od kiedy tak bezgranicznym zaufanie
            > m obda
            > > rzasz urzędników państwowych? Komuniści też poskromili "apetyty krwiopijc
            > ów". T
            > > ęsknisz za tamtymi czasami?
            >
            > Czcigony Oby.watelu,
            >
            > Generalnie uważam, że zaufanie to zajebiście fajna sprawa.
            > Zaufanie to dobro (wartość?), które po słynnym "wind of change" zastąpiło w Ojc
            > zyźnie na najwyższym podium deficytu - papier toaletowy.
            > I tak się to wszystko fajnie kręci od dwudziestu paru lat.

            Moim skromnym zdaniiem zaufanie to jednak 'wartosc,' ktora wiekszosc ludzi ma w dupie..., no, chyba ze to ich dupa, to wtedy 'zaufanie' oczywiscie maja w sercu (-ach) - pozwole sobie zadac pytanie - kiedy ostatnio byles w kosciele (np. z podu burzy, przed deszcm, albo z ciekawosci, albo sie w spokoju napic whskey)?

            Raptem tyle... - przepraszam za oddexh!
            • oby.watel Re: Tylko krowa... 05.01.12, 22:11
              Bez zaufania dobrobytu się nie zbuduje. Problem w tym, ze władza, która nie splamiła się mówieniem prawdy (wystarczy wspomnieć oględzie, czy obietnice składane wyborcom) uważa, ze wszyscy kradną i oszukują co najmniej tak jak ona. To jest źródło problemów - każdy obywatel jest złodziejem dopóki władza nie stwierdzi, ze jest inaczej.
              • chickenshorts Re: Tylko krowa... 05.01.12, 22:40
                oby.watel napisał:

                > Bez zaufania dobrobytu się nie zbuduje. Problem w tym, ze władza, która nie spl
                > amiła się mówieniem prawdy (wystarczy wspomnieć oględzie, czy obietnice składan
                > e wyborcom) uważa, ze wszyscy kradną i oszukują co najmniej tak jak ona. To jes
                > t źródło problemów - każdy obywatel jest złodziejem dopóki władza nie stwierdzi
                > , ze jest inaczej.

                Nonsens!
                Bez obywatelskiej kontrtoii wladzy, ktora ma wiecej wspolnego z brakiem zaufania do wladzy niz z zaufaniem nie da sie zbudowac prawdziwej demokracji. - oba j wiemy o tym...
                • oby.watel Re: Tylko krowa... 05.01.12, 23:49
                  Ja mówię o odwrotnym zwrocie wektora zaufania. Jeśli władza uważa obywatela za złodzieja i kontroluje, sprawdza go na każdym kroku, to obywatel się broni i traktuje władzę jako wroga, którego trzeba wykiwać. Stąd na przykład po uchwaleniu ustawy zakazującej reklamy aptek apteki zmieniają nazwy na "Centrum Niskich Cen", "Centrum Tanich Leków", "Leki za grosze", "Tanie leki"...
                  • chickenshorts Re: Tylko krowa... 06.01.12, 19:21
                    Ah, ok...
                    I sorry za ton.
                    • oby.watel Re: Tylko krowa... 07.01.12, 20:09
                      Nie ma za co. Bałem się, że Jolanta Fedak zostanie bez pracy, ale niepotrzebnie. Wspólnym wysiłkiem Tusk z Pawlakiem znaleźli dla niej pracę. Była minister pracy zostanie Głównym Inspektorem Pracy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka