Dodaj do ulubionych

Seksizm ich powszedni

27.10.12, 11:06
Seksizm ich powszedni
Agnieszka Kublik

Co się dzieje z tymi posłami? Joachim Brudziński (PiS) w czwartkowym programie Moniki Olejnik "Kropka nad i" chciał upokorzyć ministrę sportu Joannę Muchę i rzucił, że została członkinią gabinetu Donalda Tuska nie ze względu na "kompetencję, wiedzę i doświadczenie, a gładkość lica".

A przecież Mucha ukończyła studia na wydziale zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, ma doktorat z ekonomii opieki zdrowotnej. Rozumiem, że Brudziński (magister politologii) zazdrości ministrze nie tylko urody, ale i wykształcenia. Panie pośle, zazdrość piękności szkodzi. Zawsze może się Pan jeszcze pouczyć i napisać pracę doktorską (np. Doniosłość dokonań IV RP a kompleksy przywódcy partyjnego).

Swoim "gładkim licem" Brudziński dołączył do mało ekskluzywnego grona posłów-seksistów. W zeszłym tygodniu "zabłysnął" (niedo)rzecznik SLD Dariusz Joński. Zaapelował do ministry, by "złożyła rezygnację i zajęła się ciążą, a potem swoim dzieckiem" (Mucha nie jest w ciąży).

O dziwo, Joński odwołany nie został (choć to jego kolejna publiczna kompromitacja, wcześniej oblat test z najnowszej historii Polski). Leszek Miller się ponoć na niego wściekł i tyle. Nie miał wyjścia, przecież sam jest autorem równie żenujących seksistowskich tekstów, np. "mężne serce w kształtnej piersi" (o minister Aleksandrze Jakubowskiej), "prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy" (w wersji najnowszej "prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy"), czy z ostatniej kampanii wyborczej "jeżeli koło partii kręcą się osoby, kobiety nieatrakcyjne, to jest coś anachronicznego, coś, co odstręcza wyborców". Prof. Magda Środa ma Millera za hipokrytę i ocenia, że jego "język może służyć za wzorzec seksizmu, bo w całej Europie trudno znaleźć coś równie prymitywnego". Nie sposób się z nią nie zgodzić.

To może być efekt oswajania się z seksizmem, bo stał się powszedni. Przy polskich drogach pełno seksistowskich reklam. Np. kobiece nogi z majtkami opuszczonymi do kostek i napis: "Ceny spadają na maxa!" (reklama sklepu Maximus) albo trzy nagie leżące na plecach kobiety i tekst: "Nasze siedemnastki sprzedają się za darmo" (reklama monitorów komputerowych) albo młoda leżąca kobieta (ubrana) i napis: "Od września dajemy za darmo" (reklama usług internetowych) czy wreszcie na masce auta siedzi dziewczyna w czerwonej mini i czerwonych kozakach, tekst: "Zaliczysz za pierwszym razem" (reklama szkoły nauki jazdy).

Ale żeby posłowie pozwalali sobie na takie seksistowskie teksty, to naprawdę nie uchodzi.

Prof. Joanna Senyszyn postanowiła wziąć sprawę we własne ręce i organizuje dla aktywu SLD szkolenie antyseksistowskie. Będzie panów uczyć rzeczy fundamentalnych: że gdy mówią o urodzie kobiety zamiast o jej kompetencjach, to w istocie deklarują, że kobiety i mężczyźni nie są sobie równi i że wierzą, w wyższość mężczyzn nad kobietami.

Myślę, że prof. Senyszyn będzie miała sporo roboty. Takie szkolenie przydałoby się wszystkim klubom. I powinno być obowiązkowe. U nas seksizm to choroba ponadpartyjna.

wyborcza.pl/1,75968,12744487,Seksizm_ich_powszedni.html
Obserwuj wątek
    • kora3 Tej kropki nad "i" nie ogłądałam Diabciu 28.10.12, 18:25
      ale wierzę, że poan poseł Brudziński tak rzekł. Powiem Ci zupełnie szczerze -nie mam pojecia z jakich przyczyn pani minister Mucha została nie tyle członkinią gabinetu pana Tuska, co ministrem sportu. Nie ma ona bowiem nie tylko, jak zauważa nieopatrzniesmile pani red. Kublik ani wykształcenia w tym kierunku, ani też co zauwazam ja po jej działąniach i wypowiedziach zielonego pojecia o resorcie, którym kieruje.

      Pani minister jest istotnie osobą urodziwą co miałąm okazję widzieć na żywo i takoż zywo i chetnie potwierdzam. Nie ma w tym niczego złego, jak dla mnie wrecz przeciwnie!

      Wypowiedź pana posła Brudzińskiego byłą seksistowska i przede wszystkim chamska, sugerowała ona bowiem, to co sugerowała - za samą urodę się ministrem nie zostaje, pani Mucha faktycznie wiedzy nie ma, wiec musiałą jakoś te urode dla zdobycia stołka wykorzystać.

      Tak to w każdym razie mozna zrozumieć. Niemniej w samym zauwazeniu braku kompetencji, wiedzy i doświadczenia u pani minister w tematyce resortu jaki jej powierzono nic zdroznego nie dostrzegam. To są fakty. Kobita nie ma pojęcia smile Dziwie się pani redaktor Kublik, że uwaza, iż dyplom z zarządzania i doktorat z ekonomii opieki zdrowotnej akurat są tu atutami pani minister. Nie umniejszając nikomu, dziś doktoraty robią naprawdę sprawni intelektualnie inaczej, z róznych dziwnych, a niewymagających za bardzo inteligencji dziedzin. Nie oceniam wszelako ani inteligencji p. Muchy, ani dziedziny z której sie zdoktoryzowała, tylko, ze ona ma niewiele wspólnego ze sportem smile Jakby pani Mucha byłą ministrem zdrowi - to ok, taki doktorat byłby atutem jak najbardziej.

      Wiec reasumując: "głądkie lico", choć istotnie ono głądkim jest smile poseł Brudziński zdecydowanie winien sobie darować, ale resztę o kompetencjach itd. - nie. Jest posłem opozycji, ma prawo krytykować beznadziejnych ministrów bez żadnego przygotowania, nawet jesli są kobietami i to b. ładnymi.

      Dziwię się rzekłabym pompierskiego sortu "obronie" doktoratu pani Muchy przez panią red. Kublik. Tekst o rzekomej zazdrosci z tego pozodu pana B. był na poziomie jego tekstów o gładkości lica. Naprawdę pani redaktor Kublik nie wie, że doktorat to nie jest papier stwierdzający, że ktoś jest wszystkowiedzący, a stwoerdzający, ze woele wiedzący w jakiejś działce nauki, którą zgłębiał?
      Jako, ze też kobietam moze nie zostanę posądzona o seksizm i zazdrośc, aczkolwiek kto wie ...

      Nawiasem mówiąc, tak mi się przypomniało. Kilka lat temu obronił pracę doktorską jeden z podkomendnych mego partnera. Doktoryzował się z geologii (dokładnie z jakiego zagadnienia nie pamietam, choć mi mówił). W kilka miesiecy po obronie zaczął się starać o szkolenie na pilota. Wg toku myslenia pani A. Kudlik winien przejsc je koncertowo i eksternistycznie, bo wszak "zrobił" był doktorat smile Niewazne przecie, że z dziedziny bardzo ten no odległej od tego, z czego teraz miał się szkolić - ma doktorat? No masmile Chłopak jednak szkolił się normalnie i całe szczeście, bo w tym szkoleniu chodziło o to, żeby jak to mówią nie zaliczyć gleby, a nie dobrze znać jej najgłębsze warstwy - rzekłabym nawet, że poznanie tych warstw jako pilot mogłoby być ostatnią inwencją poznawczą delikwenta w życiu smile
      • chickenshorts Re: Tej kropki nad "i" nie ogłądałam Diabciu 28.10.12, 20:04
        kora3 napisała:


        > Dziwię się rzekłabym pompierskiego sortu "obronie" doktoratu pani Muchy przez p
        > anią red. Kublik. Tekst o rzekomej zazdrosci z tego pozodu pana B. był na pozio
        > mie jego tekstów o gładkości lica. Naprawdę pani redaktor Kublik nie wie, że do
        > ktorat to nie jest papier stwierdzający, że ktoś jest wszystkowiedzący, a stwoe
        > rdzający, ze woele wiedzący w jakiejś działce nauki, którą zgłębiał?

        To prawda, zwlaszcza to o doktoratach w kraju zw. P.

        Korciu, tak mnie korci... a nie powinno byc raczej: ` dziwie sie, rzekłabym, pompierskiemu sorotwi "obrony" doktoratu... etc...? smile, niz Dziwię się rzekłabym pompierskiego sortu "obronie" doktoratu pani Muchy przez panią red. Kublik.

        OK, czy Twoim zdaniem pani Ministerka Mucha bylaby lepsza ministerka sportu z doktoratem z wuefu?... Minister sportu chyba nie musi robic 100 m ponizej 10 sek. Nie kazdy minister sportu to Pele musi byc od razu, mam nadzieje... smile
        • kora3 Re: Tej kropki nad "i" nie ogłądałam Diabciu 29.10.12, 10:30
          chickenshorts napisał:


          > Korciu, tak mnie korci... a nie powinno byc raczej: ` dziwie sie, rzekłabym, po
          > mpierskiemu sorotwi "obrony" doktoratu... etc...? smile,


          Mogłoby tak być - moim zdaniem twa "interpretacja" też jest ok - tyle, że Ty dziwiłbyś się "sortowi" a ja się dziwiłam "obronie" smile

          Podobne:

          - Dziwię nie nie najwyższego poziomu argumentacji kogoś tam
          - Dziwię się nie najwyższemu poziomowi argumentacji kogoś tam

          > OK, czy Twoim zdaniem pani Ministerka Mucha bylaby lepsza ministerka sportu z d
          > oktoratem z wuefu?... Minister sportu chyba nie musi robic 100 m ponizej 10 sek
          > . Nie kazdy minister sportu to Pele musi byc od razu, mam nadzieje... smile


          Widzisz, niespecjalnie mnie zrozumiałeś. Moim zdaniem akurat, gdyby pani Mucha byłą czynnym sportowcem np. w kadrze to miałąby wiedzę choćby w zakresie tego, jak w praktyce tę kadre się traktuje. Ale do ministrowania nie jest to wcale niezbedne, acz mogłoby być przydatne. Co do doktoratu z zakresu wychowania fizycznego - czy byłby on atutem - zależy od tematyki wg mnie. Gdyby to była praca z zakresu np. badań w temacie dopingu to nieza bardzo, a gdyby była to praca z zakresu "zarządzania sportem"smile - owszem.

          Ja broń bogowie smile nie umniejszam doktoratowi pani Muchy, uwazam jedynie, że powoływanie sie nań redaktor Kublik w formie argumentu przeciw tezie posła Brudzyńskiego w temacie nikłych wiedzy i kompetencji minister Muchy w zakresie resortu, którym ona kieruje, jest rzw. strzałem kulą w płot. Prosto mówiąc: to, że minister Mucha ma jakiś doktorat (jakiś, bo akurat zupełnie nie zwiazany z resortem) nie oznacza, że ma wiedzę i komptetencję w zakresie resortu, jaki jej powierzono.
          Sądziłam, ze dobrze to zobrazował przykłąd z podkomendnym mojego faceta - ma on doiktorat, ale z dziedziny zupełnie INNEJ, niż ta, z której miał się szkolić. Czy sam doktorat wystarczy, zeby uznać, że chłop już wyszkolony i można mu odpuścić np. czesc teoretyczną bodaj szkolenia? No moim zdaniem - nie. Ale gdyby kolo miał doktorat z technik pilotażu np, to byłąby spora szansa, że wiele z tego, co miało obejmowac szkolenie, wiedziałby już. Czy terz jasne?
          • chickenshorts Re: Tej kropki nad "i" nie ogłądałam Diabciu 29.10.12, 16:32
            kora3 napisała:

            > Czy terz jasne?

            Jasne, ze jasne, Korciu... Zawsze bylo! Jest i bedzie... Ale czysta przyjemnosc rozmowy z Toba kaze mi kluczyc i udawac, ze nie wszystko lapie, albo po prostu sie czepiac (jak rzep psiego ogonasmile

            Z drugiej strony - podkomendny Twego faceta ma doktorat, co swiadczy, ze czytaty i pisaty, no i... po prostu mentalny ... Czy nie lepiej zatrudnic kogos (o ile nie ma bardziej odpowiednich kandydatow), kto jest czytaty, pisaty... etc... niz p osla Brudzinskiego... na jakimkolwiek stanowisku. W istocie - ludzie ucza sie w pracy... Czy Ty przyszlas do redakcji jako przygotowana dziennikarka?
            • kora3 :) 30.10.12, 10:00
              hmmm widzisz Qrczaku - tak się składa, że analfabetyzm już u nas dośc dawno zlikwidowano i dlatego chociażby wiekszosc ludzi w PL jest "pisata" i "czytata". Poziom tych umiejętności, co zapewne dostrzegasz bywa wszelako różny.

              Oczywiscie - powinno być jak mówisz, albo raczej chyba myslisz - człowiek z doktoratem z jakiejkolwiek dziedziny poza tym, że umie czytać i pisać powinien przede wszystkim kojarzyć się z elastycznością umysłową. Powinien, ale nie zawsze moze się kojarzyć, bo niektórym doktorom zwyczajnie tej elastyczności brak.


              Powiadasz, że ów podkomendny (nawiasem mówiąc miły chłopak) czyta. Ano taksmile Tylko, że najfajniej jest, gdy ktoś nie tylko czyta, ale i jeszcze ze zrozumieniem. Moze to dziwne, ale włąsnoie ten chłopak miał nawiększe problemy z opanowaniem np. teorii z nawigacji. Nie, nikt go do mnie nie obgadał, po prostu sam mi mówił. Nie czarujmy się - obecni doltorzy to nie są Leonardowie da Vincismile Nikt zresztą w dzisiejszych czasach już nie ma szans takowym zostaćsmile

              Nie da sie na serio "porównać" doktoratu z fizyki ciała stałego z doktoratem z powiedzmy kulturoznawstwa - nie umniejszając żadnemu z doktorów.
              Po prostu nie mozna zakładać, ze samo posiadanie doktoratu już świadczy o kimś, ze jest bardzo inteligentny, ma elastyczny umysł itd., tym bardziej, jesli się wie, jak sie obecnie te doktoraty robi smile - a ja wiem akurat.

              Ad vocem Twego pytania dotyczącego mnie. Odpowiedź brzmi: tak. Wiem, uznasz, ze jestem nieskromna, ale uwazam, że skoro tak się lubimy, to należy nam sie wzajemnie szczerość, a nie fałsz, nawet jesli ładnie wyglądałaby np. fałszywa skromność. smile

              Ta odp. wcale nie oznacza, że niczego nie musiałam już i nie muszę się uczyćsmile Przeciwnie - uczę się codziennie i to z przyjemnością. Rzecz w tym, że ten zawód jest akurat taki, że ukończenie kierunkowych studiów niewiele zmienia. Albo się ma smykałkę do niego - albo zwyczajnie nie. Znam przynajmniej kilkanaście osób po dziennikarstwie, które zwyczajnie nie nadają sie do tego zawodu, tak smutno i po prostu. Skończyli studia, bo byli i są POPRAWNI. Umieli sklecić coś zgodnie z pewnymi regułami dotyczącymi danego gatunku (co jest banalnie wręcz proste) i zaliczyli. ale w tym zawodzie sama poprawność oznacza zwyczajnie oklapłą przeciętność. To, co ktoś taki wytworzy jest schematyczne, bez życia, bez tzw. nerwu i chęci czytelnika, słuchacza, czy widza na kontynuowanie. A nie o to chodzi przecież ...
              • chickenshorts Re: :) 31.10.12, 05:17
                kora3 napisała:

                > Ad vocem Twego pytania dotyczącego mnie. Odpowiedź brzmi: tak.

                "tak" co? 'Tak', przyszlas do redakcji gototowa... pelnic posluge gazeciarska? czy pietnowac zlo... np.?... eh?

                Wiem, uznasz, ze
                > jestem nieskromna, ale uwazam, że skoro tak się lubimy, to należy nam sie wzaj
                > emnie szczerość, a nie fałsz, nawet jesli ładnie wyglądałaby np. fałszywa skrom
                > ność. smile
                >
                > Ta odp. wcale nie oznacza, że niczego nie musiałam już i nie muszę się uczyćsmile
                > Przeciwnie - uczę się codziennie i to z przyjemnością. Rzecz w tym, że ten zawó
                > d jest akurat taki, że ukończenie kierunkowych studiów niewiele zmienia. Albo s
                > ię ma smykałkę do niego - albo zwyczajnie nie. Znam przynajmniej kilkanaście os
                > ób po dziennikarstwie, które zwyczajnie nie nadają sie do tego zawodu, tak smut
                > no i po prostu. Skończyli studia, bo byli i są POPRAWNI. Umieli sklecić coś zgo
                > dnie z pewnymi regułami dotyczącymi danego gatunku (co jest banalnie wręcz pros
                > te) i zaliczyli. ale w tym zawodzie sama poprawność oznacza zwyczajnie oklapłą
                > przeciętność. To, co ktoś taki wytworzy jest schematyczne, bez życia, bez tzw.
                > nerwu i chęci czytelnika, słuchacza, czy widza na kontynuowanie. A nie o to ch
                > odzi przecież ...

                A o co tak naprawde chodzi, Korciu, eh?.... O dobre samopoczucie ino?....
                • kora3 Re: :) 31.10.12, 09:02
                  chickenshorts napisał:

                  >
                  > "tak" co? 'Tak', przyszlas do redakcji gototowa... pelnic posluge gazec
                  > iarska? czy pietnowac zlo... np.?... eh?


                  Ło Matko Qrczaku, zaraz z posługami smile Odpowiedziałam Ci: przyszłam i zaczełąm pracować tj. pisać teksty, które szły, były czytane przez Czytelników i wydawcy i korekta nie rwali sobie włosów z głowsmile Widocznie musiay sie moje teksty pisane podczas praktyki podobać, skoro nie ja sobie szukałąm tej pracy, tylko ona mnie znalazła, czyli mi ją zaproponowano.
                  >
                  > A o co tak naprawde chodzi, Korciu, eh?.... O dobre samopoczucie ino?....

                  Nie Qrczaku, bynajmniej. Widzisz, mnie kompletnie nie przekonuje to, co napisałeś w kontekscie pani minister Muchy, że człowiek uczy się w pracy, ba ja się najzwyczajnie w swiecie z tym nie zgadzam. Człowiek w pracy nabiera doświadczenia i moze się wiele nauczyć - to racja. Jesli człowiek przychodzi do pracy się uczyć to powinien mieć status stażysty, albo praktykanta. Nie zauwazyłam wszelako,by pani minister takowy miała.

                  Zapytałeś w tym kontekście o moją profesję - odpowiedziałam Ci, ale tak naprawdę to nie jest standardowa profesja i tu reguły są nieco inne, po prostu. A to dlatego, że bardzo dobrze np. pisać moze osoba nie mająca wykształcenia w kierunku dziennikarskim, a mająca tzw. dobre pióro i wyczucie. Jasne - niezbedna jest wiedza ogólna i znajomość warsztatu, ale wiedze ogólną ma wielu ludzi spoza tego zawodu, a zasady warsztatu są wręcz trywialnie proste.
                  Rzecz w tym, że nie każdy poprawnie napisany tekst dziennikarski jest napisany fajnie, z nerwem, bo poza poprawnością merytoryczną i znajomością reguł warsztatu w tym zawodzie jest tak, ze móiwąć prosto, albo ktoś ma do tego talent, albo nie. I moze mieć talent i nie znać podstaw warsztatu, a mimo to napisać świetnie i moze mieć doskonałą wiedzę na temat tego warsztatu i przy braku talentu zrobi coś, co się czyta jak sprawozdanie. I z tego sprawozdania wnikliwie czytający dowie się tego, o czym twórca hehe chciał powiedzieć i co przekazać, ale nic poza tym - nie poczuje klimatu, nie bedzie miał wrazenia, że był tam gdzie autor, nie odczuje emocji. A tak właśnie powinien wyglądać dobry reportaż - powinieneś się czuć, jakbyś tam był, widział to na własne oczy...Czy mozna sie tego nauczyć? No cóż - zdania są podzielonesmile - mój promotor z dziennikarstwa, nawiasem mówiąc teoretyk tegoż, czyli gośc niepiszącysmile uwazał, że nie, ze albo się ktoś z takim czymś już urodzi, albo nie i nic na to poradzić nie mozna. Ja teraz ucząc młodzież, o czym ci wspominałam kiedyś zaczynam mieć podobne zdanie, ale o to mniejsza.

                  Poza dziennikastwem jest jednak cały szereg zawodów innych. Nie jest to osobista wycieczka, ale weźmy na ten przykłąd nauczyciela. Czy on sie uczy w pracy? TAK, ale podejmujc ją na ogół posiada pewien niezbędny zakres wiedzy - merytorycznej z przedmiotu swego nauczania i pedagogicznej z zakresu pracy z dziećmi/młodziezą i dydaktyki. To, co nabywa w pracy to doświadczenie - bardzo ważne i przydatne. Niemniej nie jest tak, że np. nawet doświadczonemu nauczycielowi założmy jezyka polskiego powierza się z nagła prowadzenie zajęć z fizyki, nie? No dooobra, moze jakieś zastępstwo na cito, ale nie realizację programu przecież. A teoretycznie - można by smile - ma dyplom najprawdopodobniej magistra i doświadczenie smile Tylko, ze u licha dyplom ma z czego innego! A doświadczenie mu się przyda, żeby np. utrzymać klasę w ryzach, ale nie do nauki fizyki, z której dyplomu ni ma smile
            • kora3 Coś jeszcze dla Qrczaczka specjalnie :) 30.10.12, 10:21
              Widzisz - parę razy napisałam "nie powinno się zakładać" czegoś tam w domyśle.
              Kilka razy tu sprzeczałąm sie z Wami co do pewnych spraw uwazając, że niektórzy pojmują je w sposób zbyt prosty stawiając tezy jakie są wygodne i biorąc pod uwagę jedynie to, co je potwierdza.
              Bo w moim zawodzie własnie chodzi o to, żeby tego nie robić. Tak uwazam w każdym razie. A niestety wielu znanych i uznanych dziennikarzy tak robi i nie piszę teraz wcale o dziennikarzach mediów niszowych,. czy silnie ukierunkowanych ideologicznie czy politycznie.

              Miałam ostatnio okazję któryś już raz spotkać sie z pewną znaną i uznaną w zawodzie osobą i muszę powiedzieć, ze po tym spotkaniu jestem bardzo, ale to bardzo osobą tą rozczarowanasad
              Pomijam już teatralnośc i arogancję, które poprzednimi razami kładłam na karb zmęczenia (tym razem nastąpiło przegięcie, ale o to mniejsza). Po prostu ta osoba jest bardzo schematyczna. Uważa, ze musza być łzy, krzyki, bieda i syf u kogoś, żeby ludzi przekonać, iż ten ktoś potrzebuje pomocy. Jeśli ktoś jest przy całym swym nieszczęsciu optymistą, nie histeryzuje, ale spokojnie opowiada, mimo np. choroby stara się, by wokół niego było schludnie i przytulnie, to nie ma o czym mówić, bo "ludzi to nie weźmie".
              Moim zdaniem dobry dziennikarz z optymizmu i dawania sobie rady w miare swych mozliwosci takiego bohatera potrafi zrobić swietny materiał! Oto masz kogoś, kto się nie podaje, mimo kopania go przez los w dupę prze do przodu, wierzy, że mu się uda... To wspaniały przyklad dla tych, którzy łątwo się poddają i dla tych, którzy z duperelenych problemików robią zaraz megadramat! Ale nie - wg tej osoby to bohater do dupy - bo nie kwiczy, nie wylewa lez, nie drze szat i nie żyje w norze. Sorry, ale nie trzeba wielkiego talentu żeby z kogoś takiego zrobić wyciskającego łzy widza czy czytelnika bohatera. Zresztą nie zawsze trzeba wyciskać łzy moim zdaniem, nie tylko dlatego, ze jak spiewał pewien pan "bo za dużo jest, na tym swiecie łez, ale także dlatego, że ludziom czasem potrzeba uśmiechu nadziei...
              • chickenshorts Re: Coś jeszcze dla Qrczaczka specjalnie :) 31.10.12, 07:33
                kora3 napisała:

                > nie ma o
                > czym mówić, bo "ludzi to nie weźmie".


                I tu jest, niestety, dziennikarski pies pogrzebany... wiem. Ale musisz probowac... Musisz!

                > Moim zdaniem dobry dziennikarz z optymizmu i dawania sobie rady w miare swych m
                > ozliwosci takiego bohatera potrafi zrobić swietny materiał! Oto masz kogoś, kto
                > się nie podaje, mimo kopania go przez los w dupę prze do przodu, wierzy, że mu
                > się uda... To wspaniały przyklad dla tych, którzy łątwo się poddają i dla tych
                > , którzy z duperelenych problemików robią zaraz megadramat! Ale nie - wg tej os
                > oby to bohater do dupy - bo nie kwiczy, nie wylewa lez, nie drze szat i nie żyj
                > e w norze. Sorry, ale nie trzeba wielkiego talentu żeby z kogoś takiego zrobić
                > wyciskającego łzy widza czy czytelnika bohatera. Zresztą nie zawsze trzeba wyci
                > skać łzy moim zdaniem, nie tylko dlatego, ze jak spiewał pewien pan "bo za dużo
                > jest, na tym swiecie łez, ale także dlatego, że ludziom czasem potrzeba uśmiec
                > hu nadziei...


                Yeah, yeah.... and a load of bolloxs, too...smile
                • kora3 Re: Coś jeszcze dla Qrczaczka specjalnie :) 31.10.12, 09:12
                  chickenshorts napisał:
                  >
                  > I tu jest, niestety, dziennikarski pies pogrzebany... wiem. Ale musisz probowac
                  > ... Musisz!


                  Ale co niby musze próbować? Bo nie zrozumiałamsmile Ja nic nie muszę i to jest niesamowity komfort powiem Ci. A "pies dziennikarski" wcale nie jest tam pogrzebanysmile
                  Przecie włąsnie napisałam, ze z braku histerii w trudnej sytuacji, pogodnej w niej postawy mozna zrobić świetny materiał o nadziei, samozaparciu, niepoddawaniu sie ...

                  > Yeah, yeah.... and a load of bolloxs, too...smile

                  przepraszam Cię ale nie wiem co znaczy "bolloxs" mozesz się zarykiwać ze śmiechu, ale na serio smile
                  • chickenshorts Re: Coś jeszcze dla Qrczaczka specjalnie :) 31.10.12, 14:28
                    kora3 napisała:

                    > chickenshorts napisał:
                    > > ... Musisz![/i]
                    >
                    > Ale co niby musze próbować? Bo nie zrozumiałamsmile Ja nic nie muszę i to jest nie
                    > samowity komfort powiem Ci. A "pies dziennikarski" wcale nie jest tam pogrzeban
                    > ysmile

                    Np: gdzie mieszka 'sprawca' samobujstwa Bartka... jak sobie radzi.... etc... tego typu rzwczy.... smile

                    > Przecie włąsnie napisałam, ze z braku histerii w trudnej sytuacji, pogodnej w n
                    > iej postawy mozna zrobić świetny materiał o nadziei, samozaparciu, niepoddawani
                    > u sie ...

                    O nadziei, eh? To moze napisz o beznadzieji... U prawda i fakt w P.

                    > > Yeah, yeah.... and a load of bolloxs, too...smile
                    >
                    > przepraszam Cię ale nie wiem co znaczy "bolloxs" mozesz się zarykiwać ze śmiech
                    > u, ale na serio smile

                    Korciu, "bolloxs" to po prostu chamskie jaja (meskie), ale jako slowo znaczy... bullsfit
                    • kora3 Re: Coś jeszcze dla Qrczaczka specjalnie :) 31.10.12, 14:41
                      chickenshorts napisał:

                      > kora3 napisała:

                      >
                      > Np: gdzie mieszka 'sprawca' samobujstwa Bartka... jak sobie radzi.... etc... te
                      > go typu rzwczy.... smile


                      Qrczaczku, ale ja pracuję w mediach LOKALNYCH - nie mogę zajmować się sprawami z całego krajusmile Mogę się nimi interesować, ale daruj, na prowadzenie prywatnego śledztwa dziennikarskiego nie mam czasu zważywszy jeszcze na liczbę spraw, które mam na swoim terenie do załatwienia.

                      >
                      > O nadziei, eh? To moze napisz o beznadzieji... U prawda i fakt w P.

                      Kompletnie nie zrozumiałeś - włąsnie teraz mam taką sprawę- sytuacja jest beznadziejna "dzieki" naszej służbie zrowia i "dobrej woli" lekarzy, ale osoba, której dotyczy jest optymistą, potrafi mówić o tym z uśmiechem (czasem sarkastycznym) i walczyć. nie wierm dlaczego miałabym na siłę zmieniać tego bohatera historii i pokzywać go jako twkiącego w raczy i nie mającego już nadziei

                      > Korciu, "bolloxs" to po prostu chamskie jaja (meskie), ale jako slowo z
                      > naczy... bullsfit

                      Dzięki, nie znałam tego słowa
                      • chickenshorts Re: Coś jeszcze dla Qrczaczka specjalnie :) 31.10.12, 16:35
                        kora3 napisała:


                        > Kompletnie nie zrozumiałe

                        Kompletnie, eh? A ja uwazam, ze zrozumialem lepiej niz bys Ty chciala....

                        - włąsnie teraz mam taką sprawę- sytuacja jest bezna
                        > dziejna "dzieki" naszej służbie zrowia i "dobrej woli" lekarzy, ale osoba, któr
                        > ej dotyczy jest optymistą, potrafi mówić o tym z uśmiechem (czasem sarkastyczny
                        > m) i walczyć. nie wierm dlaczego miałabym na siłę zmieniać tego bohatera histor
                        > ii i pokzywać go jako twkiącego w raczy i nie mającego już nadziei

                        I widzisz... on se da rade... zajmij sie tymi, co nie daja (se rady!)... posluga dziennikarska my arse...
                        • kora3 Nie znasz się :( 31.10.12, 22:11
                          Ona, bo to jest dziewczyna nie da se jak piszesz rady- bo ma jednokomorowe serce od urodzenia i żeby żyć musi mieć przeszczepione inne, a lekarze jej go nie przeszczepią - bo nie chodzi, a nie chodzi, bo jej urósł na kregosłupie guz, którego usuniecie u zdrowego na serce człeka jest kosmetycznym zabiegiem, ale u niej ci lekarze do których ją skierowano się nie podejmą, bo jej serce nie wytrzyma. Bez przeszczepu - umrzesad Jedyna szansa dla niej to usunięcia guza podczas zabiegu na odłączonym sercu, tylko żaden lekarz nie umiał jej powiedzieć gdzie taki zabieg się wykonuje! ni nawet miasta, nazwy placówki, nazwiska lekarza. Ja się dowiedziłam gdzie ...

                          Na jakiej qrva podstawie uwazasz, ze masz jakieś moralne moralne prawo mówić mi, ze tą osobą nie mam się zajmować, bo se da radę? Kto Ci dał do ch... to prawo człowieku? Uwazasz tak, że zajmowac się mam tylko tymi, co są w stanie w gazecie pokazać jak srają pod siebie, albo jak sie bzykają i potrzebują pomocy? Otóż nie masz takiego prawa i jesli myslisz ze je masz to sie mylisz - nie kazdy człowiek jest taki, że zaraz ma płącz koło dupy i wywala bebechy na stół. Myslisz tak, jak ta osoba z mojej branży która mówiłą co mówiła. Widać terz, ze wie co mówiła - takich ma odborców - uśmiechniety w obliczu śmierci da se radę - jaaaasne.

                          Msz jaja Qrczak ?smile To ja cIę skontaktuję z tą 21-latką i powiesz jej, że uwazasz, iż jej dziennikarz nie powinien pomagać, bo da se radę, ok? Masz tyle jaj?
                          • chickenshorts Re: Nie znasz się :( 02.11.12, 05:26
                            kora3 napisała:

                            > Ona, bo to jest dziewczyna nie da se jak piszesz rady- bo ma jednokomorowe serc
                            > e od urodzenia i żeby żyć musi mieć przeszczepione inne, a lekarze jej go nie p
                            > rzeszczepią - bo nie chodzi, a nie chodzi, bo jej urósł na kregosłupie guz, któ
                            > rego usuniecie u zdrowego na serce człeka jest kosmetycznym zabiegiem, ale u ni
                            > ej ci lekarze do których ją skierowano się nie podejmą, bo jej serce nie wytrzy
                            > ma. Bez przeszczepu - umrzesad Jedyna szansa dla niej to usunięcia guza podczas
                            > zabiegu na odłączonym sercu, tylko żaden lekarz nie umiał jej powiedzieć gdzie
                            > taki zabieg się wykonuje! ni nawet miasta, nazwy placówki, nazwiska lekarza. J
                            > a się dowiedziłam gdzie ...

                            Jeszcze bardziej Cie kocham (niz to mozliwe), Korciu.... Qj!



                            > Na jakiej qrva podstawie uwazasz, ze masz jakieś moralne moralne prawo mówić mi
                            > , ze tą osobą nie mam się zajmować, bo se da radę? Kto Ci dał do ch... to prawo
                            > człowieku? Uwazasz tak, że zajmowac się mam tylko tymi, co są w stanie w gazec
                            > ie pokazać jak srają pod siebie, albo jak sie bzykają i potrzebują pomocy? Otóż
                            > nie masz takiego prawa i jesli myslisz ze je masz to sie mylisz - nie kazdy cz
                            > łowiek jest taki, że zaraz ma płącz koło dupy i wywala bebechy na stół. Myslisz
                            > tak, jak ta osoba z mojej branży która mówiłą co mówiła. Widać terz, ze wie co
                            > mówiła - takich ma odborców - uśmiechniety w obliczu śmierci da se radę - jaaa
                            > asne.
                            >
                            > Msz jaja Qrczak ?smile To ja cIę skontaktuję z tą 21-latką i powiesz jej, że uwaza
                            > sz, iż jej dziennikarz nie powinien pomagać, bo da se radę, ok? Masz tyle jaj?

                            No!
                            Nie kontaktuj, pliiz... Niby mam te jaja, ale chyba ich nie mam (w porownaniu z Twoimi, eh?...)
                            • kora3 Ależ dlaczego ? 02.11.12, 20:00
                              Ja nie mam takich jaj, żeby powiedzieć komuś : nie umiesz dobrze płąkać i zrobić szoł przed ludźmi, to sama se poradź, albo zdychaj panienko i ja przyznaję, ze ich nie mam. I nie mam też zdania, ze każdy kto nie wywali flaków na stół i nie da se zrobić zdjęcia, jak wali w pampersy nie potrzebuje pomcy i sam se poradzi. Ty atkie zdanie masz to miej i jaja, zeby takiej osobie to powiedziećsmile
                              • chickenshorts Re: Ależ dlaczego ? 04.11.12, 20:37
                                kora3 napisała:

                                > Ja nie mam takich jaj

                                Masz, masz... Jak nie masz, skoro masz, eh?

                                Mi jestes w stanie powiedziec... to fuck off, Jaki problem powiedziec innym, eh?
                                • kora3 Re: Ależ dlaczego ? 04.11.12, 20:52
                                  a c,oż ja panu mam jaja powiedzieć? Że pan się tylko wymądrzasz?smile No tak sobie myslęsmile Ale to wg mnie informacja odmienna od powiedzenia potrzebujacemu pomocy, żeby sie wypchał, bo za mało melodramatycznie płacze...
                                  • chickenshorts Re: Ależ dlaczego ? 06.11.12, 20:08
                                    kora3 napisała:

                                    > a c,oż ja panu mam jaja powiedzieć? Że pan się tylko wymądrzasz?smile No tak sobie
                                    > myslęsmile Ale to wg mnie informacja odmienna od powiedzenia potrzebujacemu pomoc
                                    > y, żeby sie wypchał, bo za mało melodramatycznie płacze...

                                    Korciu, kochana, byl se taki pan Beckett i napisal Molloya, (w jezyku francuskim w dodatku) i tam stoi jak byk, ze cierpiacy na bezsennosc Molloy sie byl nocami zastanawial nad takim oto waznym problebem: czy ksiezyc w pelni pokazuje twarz czy dupe... Nikt ciagle tego nie rozstrzygnal... NikT!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka