diabollo
06.09.13, 07:33
Ogon kręci psem
Piotr Głuchowski, Jacek Hołub
Księża Adam Boniecki i Wojciech Lemański dostali od zwierzchników nakaz ograniczenia wypowiedzi w mediach. Dyrektorowi Radia Maryja Tadeuszowi Rydzykowi coś takiego nie grozi, choć jego antenowe sądy bywają mocno kontrowersyjne. Dlaczego Ojcu Dyrektorowi wolno więcej?
- Po pierwsze, dlatego że w Episkopacie jest część hierarchów, którym poglądy ojca Rydzyka i ton Radia Maryja są bliskie - mówi senator PO Jan Filip Libicki, konserwatysta, były poseł PiS. - Zwłaszcza pokolenie starszych biskupów myśli sobie: "Może ojciec Rydzyk nie jest taki, jak byśmy sobie wymarzyli, ale świat na nas dybie, więc musimy się bronić i trzymać w kupie".
Po drugie, nie można zestawiać ojca Rydzyka z księdzem Lemańskim wprost. Sprawa Lemańskiego dotyczyła konkretnego sporu księdza z konkretnym biskupem. Natomiast zjawisko Radia Maryja jest ogólnokościelne, więc wymaga wypracowania wspólnego stanowiska przy dużej różnicy poglądów wśród biskupów. Stąd problem. I brak rozwiązania.
Po trzecie, ojciec Rydzyk nie udziela wypowiedzi, które by kwestionowały nauczanie Kościoła w istotnych punktach. W związku z tym reakcja na jego działania jest inna, łagodniejsza.
Po czwarte, Ojciec Dyrektor jest zakonnikiem, a biskupi mają nad zakonnikami ograniczoną władzę.
Po piąte - i najważniejsze - ojciec Rydzyk stworzył media katolickie, które odniosły sukces. Nie mogą się z nimi równać żadne media diecezjalne, wyjątkiem jest "Gość Niedzielny". Jeżeli pan porówna słuchalność na terenie archidiecezji poznańskiej radia diecezjalnego Emaus i Radia Maryja, to będzie porównanie mrówki ze słoniem. Więc biskupi kalkulują: "czy chcemy mieć silne media, które podobają nam się w 80 procentach, a do 20 procent mamy zastrzeżenia, czy chcemy mieć media niszowe?".
Tyle poseł Libicki. Z kilkunastu innych rozmów, które przeprowadziliśmy, zbierając materiały do biografii księdza Tadeusza Rydzyka, wyłaniają się jeszcze dwie odpowiedzi:
* z anteny płynie to, co większość biskupów myśli lub mówi po cichu w zaufanych gremiach;
* zręczna polityka Ojca Dyrektora sprawiła, że dziś to nie Episkopat rządzi radiem, ale odwrotnie - jak to określił jeden z naszych informatorów: "ogon kręci psem".
Jak doszło do tej sytuacji?
Gdy cofamy się w czasie, widać, że najsłynniejszy redemptorysta zaczął "ustawiać" sobie zwierzchników i otoczenie już na początku istnienia radia. Potem wielekroć udowadniał, że potrafi obronić tych, którzy go wspierają. A nawet tych wątpiących.
Lemański. Trędowaty przy ołtarzu
Kobiecy szloch - pierwsza odsłona zjawiska
Jest rok 1993. W siedzibie Episkopatu Polski odbywa się spotkanie ponad czterdziestu szefów działających i powstających wówczas rozgłośni kościelnych, w tym Radia Maryja. Chodzi o ustalenie wzajemnych relacji i unikanie konfliktów. Gospodarzem spotkania jest sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski biskup Tadeusz Pieronek.
- Niektóre diecezje czuły się wtedy zastraszane przez Toruń - wspomina ksiądz Kazimierz Sowa, publicysta, dziś szef kanału Religia.tv. - Gdy chciały uruchomić swoje radio, to pojawiały się jakieś listy, protesty. W Rzeszowie i Katowicach były manifestacje, konflikt powstał przy próbie uruchomienia Radia Emaus w Łodzi. Dlatego właśnie sekretarz Episkopatu zwołał spotkanie. Ojca Dyrektora na nim nie było, choć był zaproszony. To była dosyć jasna manifestacja, że on nie jest jednym z wielu radiowców. A Radio Maryja nie jest jedną z wielu stacji religijnych w Polsce. Jest stacja z Torunia, jedna jedyna - i cała reszta. Kiedy biskup Pieronek zagaił, że teraz będzie próba porozmawiania szczerze, jak w rodzinie, o wiadomym problemie, paru redemptorystów rozłożyło sprzęt i zaczęli nagrywać. Ktoś zwrócił na to uwagę, zapytał, dlaczego tak robią. "Bo chcemy to puścić wieczorem w programie".
Biskup Pieronek się zbulwersował, ale ponieważ był gospodarzem, zaproponował, żeby wypowiedzieli się w tej sprawie pozostali. Przeważała opinia, że jeżeli to ma być szczera rozmowa, to uczestnicy sobie nie życzą, by nagrywać i puszczać później nie wiadomo w jakiej postaci. Wtedy dwie panie, które reprezentowały diecezję sosnowiecką i działały na rzecz ojca Rydzyka, wpadły w jakiś szloch. Zaczęły płakać, że to jest zaprogramowane, że tu się odbywa jakiś sąd nad Ojcem Dyrektorem, a on służy Polsce, Kościołowi, prawdzie. To pierwsza odsłona zjawiska. A jeszcze dodam, że już wtedy była grupa kilkunastu biskupów, która zapowiedziała, że świadomie nie będzie startowała w konkursie o częstotliwości. W Bielsku-Białej, Kaliszu, Bydgoszczy czy Olsztynie hierarchowie całkowicie odstąpili fale Radiu Maryja.
Kontrolerzy jedzą obiad
CDN...