Dodaj do ulubionych

Gender polski listopadowy

19.11.13, 14:40
Agnieszka Graff

Mam ochotę napisać o Papuszy, ale przecież nie mogę. Genderowy obowiązek wzywa. Jest listopad, więc ja, ideolożka gender, muszę napisać coś o męskości. Tej najbardziej męskiej, radykalnej, narodowej, polskiej, wszechpolskiej. Prężnej i muskularnej. Zakapturzonej, maszerującej z pochodniami na tęczę, z kamieniami i racami na squoty. Nawiasem mówiąc, tęcza dopuściła się wobec organizatorów marszu jawnej prowokacji samym faktem swojego istnienia. Wręcz domagała się podpalenia. Czy może być coś gorszego niż tęcza w środku miasta? Chyba tylko gigantyczna wagina byłaby gorsza. W środku miasta powinny stać tylko i wyłącznie znaki falliczne oraz pomniki bohaterów.

Powinnam was pewnie przekonywać, że gender jest wyłącznie konstruktem społecznym. Ale przecież widać gołym okiem, że nie do końca tak jest. Jak się ogląda nagrania (najlepiej ich własne, bo te najwięcej mówią o tym, kim są, jak sami siebie widzą), nie ma się wątpliwości, że w grze uczestniczy biologia. 11 listopada od kilku lat jest w Polsce świętem testosteronu. Karnawałem oflagowanej samczości. To pod te buzujące hormony podczepiona jest ideologia: naród, ojczyzna, Bóg, a zwłaszcza honor.

Sprawa narodowa to męska sprawa. A ten marsz to naprawdę jest marsz niepodległości – ich niepodległości. Przez Warszawę przeszedł tłum młodych mężczyzn pełnych odrazy do otaczającej ich rzeczywistości, sfrustrowanych, gniewnych... i głęboko przekonanych, że niczemu i nikomu nie podlegają. Żadnemu prawu, żadnym normom społecznym. Nienawidzą demokracji, bo demokracja jest dla mięczaków. Jeśli nadal nie wiecie, czym jest narodowa męskość oraz dlaczego tęcza musiała spłonąć, to sobie poczytajcie wywiad z Cejrowskim w „Newsweeku” („Won z pederastami”wink.

Nie twierdzę, że tylko o męskość tu chodzi. To jasne, że triumfalny marsz nacjonalistów i przyzwolenie na ich funkcjonowanie w przestrzeni publicznej ma wiele wspólnego z sytuacją na rynku pracy, z brakiem perspektyw, z arogancją Platformy... krótko mówiąc, z ekonomią i polityką. Nie twierdzę też, że radykalni narodowcy w Polsce to sami mężczyźni. Kongres Kobiet odwiedziły w tym roku Kobiety dla Narodu, żeńskie ramię narodowców. Przyszły w sprawie płodów, z płodami na koszulkach, ratować „nienarodzone dzieci” przed feministyczną zarazą. Storpedowały jedną z sesji, dzielnie przebiły się przez ochronę. W kobiecej przestrzeni odegrały rolę wojowniczek. Jednak czerwiec to nie listopad. Listopad to czas walki, czas honoru. Męski czas.

Gender jako taki jest niepoliczalny, ale warto czasem policzyć panów i panie w rozmaitych gremiach. Na oficjalnym filmie z marszu widać, że organizatorom na pierwiastku żeńskim zależy. Bez niego nie uda się przecież narodowcom przejąć elektoratu PiS-u. Pewnie dlatego baner z hasłem „Idzie Nowe Pokolenie” trzyma grupa młodych kobiet. I tylko tak jakoś wyszło niefortunnie, że przez kolejnych 36 minut nagrania patrzymy na morze męskich twarzy. Nie da się tego faktu ukryć pod wzruszającą muzyką, nie zasłonią go przemówienia o świętości rodziny. W tłumie miga czasem para, rzadziej dziecko albo starsza pani, ale to są promile, nawet nie procenty.

Nacjonalizm to ideologia męskości. Zranionej i gniewnej męskości. Homofobicznej i wrogiej kobietom. Nie przypadkiem w marszu wzięła udział znacząca reprezentacja ruchów ojcowskich (widać ich na zdjęciu z dużym banerem „Dzielny Tata.pl”wink. Tu nie chodzi o reformę prawa rodzinnego ani o chęć opiekowania się dziećmi, ale o męskość, która w swoim mniemaniu została stłamszona przez kobiety. Ta męskość właśnie powstaje z kolan, odzyskuje swój honor i dumę. „Odzyskać Polskę” – to było główne hasło tego marszu. Co nam obca przemoc wzięła...

Męskość to zabawa w wojnę. Coś o tym wiem, bo spędzam sporo czasu na placach zabaw w towarzystwie cztero- i pięciolatków. Pojedynczy mały chłopiec często wybiera zjeżdżalnię, ale małym chłopcom w większej grupie niezawodnie świecą się oczy do pistoletów. A już takie kapiszony albo sztuczne ognie to po prostu czad. Mali chłopcy uwielbiają hałas, dym i przepychanki. Lubią się też poczuć „sprowokowani” do bójki, bo wtedy mogą się już dalej bić bezkarnie. Czy głoszę biologiczny determinizm? Bynajmniej. Biologia jest tu obecna, nie ma co się czarować.

Jednak jest różnica między chłopcem, którego ktoś wychowuje, ucząc samokontroli i empatii, kierując jego agresję w stronę odpowiedzialności za siebie i innych, a chłopcem, którego agresja jest przez dorosłych podsycana.

W przypadku polskiej męskości listopadowej mamy do czynienia z rodzicem – państwem – które dopuściło się haniebnych zaniedbań.

Z roku na rok nacjonaliści bawią się coraz tłumniej i coraz niebezpieczniej. Lubią, gdy ktoś ich sprowokuje, właściwie nieustannie czują się sprowokowani. Ale potrafią też zagadać elegancko. Na swoich stronach internetowych wzywają, deklarują, oddają hołdy wybitnym działaczom. A ostatnio też dziękują: „Dziękujemy wszystkim za udział w Marszu! Był to kolejny krok ku odbudowie Wielkiej Polski Katolickiej, w której nie będzie miejsca na promowanie zboczeń i patologii. Każde małe zwycięstwo nad lewackim światopoglądem, oraz zniszczenie ich na przestrzeni miasta to wielki krok naprzód!". I zachęcają: „Dołącz do ONR! 
Jutro należy do nas!”. Nie sądzę, by było to świadome i ironiczne nawiązanie do słynnej sceny z Kabaretu Boba Fosse’a.

Sądzę, że oni to mówią całkiem serio. Czy nadal uważamy, że możemy ich ukrócić?


www.krytykapolityczna.pl/felietony/20131118/gender-polski-listopadowy
Obserwuj wątek
    • zauroczonaewa Re: Gender polski listopadowy 20.11.13, 05:31
      W bardzo krzywym zwierciadle ten "nacjonalizm" Ale z drugiej strony przykład idzie od górnie - czyli rządu.
      "Nasz" diabollo zaś sie POPISał wklejając bzdety - oto prawdziwa definicja nacjonalizmu,patriotyzmu i szowinizmu ( podaj dalej )
      Wykładni pojęcia nacjonalizmu dokonało wielu wybitnych polskich nacjonalistów z Romanem Dmowskim na czele. Dziś antynarodowi politycy i antynarodowe media przypisują nacjonalizmowi wszelkie negatywne cechy szowinizmu, choć są to zasadniczo różne, sprzeczne pojęcia. Ci politycy i media dopuszczają jedynie patriotyzm.

      Przypomnę zasadnicze cechy nacjonalizmu.
      Zakres pojęciowy nacjonalizmu jest znacznie szerszy niż patriotyzmu, który jest umiłowaniem ojczyzny i narodu, ojczystej kultury i historii. Patriotyzm nie zawiera w sobie krytycyzmu, nie analizuje i nie ocenia żadnych kwestii związanych z życiem i funkcjonowaniem narodu w ojczyźnie, czyli nie wyciąga wniosków mogących konstruktywnie kształtować rozwój własnej państwowości. Spełnia te funkcje nacjonalizm. Jest patriotyzm uczuciem miłości do ojczyzny i narodu z całym dobrodziejstwem inwentarza, z jego wszystkimi zaletami i wadami, a nawet szerzej – jest uczuciem miłości do społeczeństwa, czyli do narodu z mniejszościami wpływającymi pozytywnie i negatywnie na całokształt tych wszystkich spraw, które tworzą obraz ojczyzny i państwa.
      Nacjonalizm zawiera w sobie patriotyzm, ale wyzbywa się jego sentymentalizmu. Nacjonalizm analizuje, poddaje krytycznej ocenie wszystko to, co tworzy obraz ojczyzny, narodu i w końcu państwa. Jest racjonalnym myśleniem o narodzie i państwie. Pracuje nad wyborem najlepszej drogi dla rozwoju narodu i państwa. Stara się wynieść naród i państwo na wyższy poziom rozwoju i zagwarantować maksimum bezpieczeństwa we wszystkich sferach funkcjonowania narodu i państwa.
      Nacjonalizm, ponieważ odnosi się do nacji, szanuje inne narody i państwa, dąży do pokojowej koegzystencji z nimi. Szanuje i uznaje prawa mniejszości narodowych żyjących w obrębie państwa, ale pod warunkiem, że mniejszości te nie uzurpują sobie prawa do przejmowania kontroli i władzy nad rdzennym narodem i nie dążą do jego eliminacji w jakiejkolwiek sferze funkcjonowania organizmu państwowego.

      Nacjonalizm może niekiedy przybierać niebezpieczną, zwyrodniałą formę – tak w historii się zdarzało – i może uznać wyższość własnej nacji i własnej organizacji państwowej nad każdą inną. Mamy wtedy do czynienia z szowinizmem. Szowinizm jest jednak zaprzeczeniem nacjonalizmu, nie posiada żadnego prawa, ani racjonalnego uzasadnienia dla własnego istnienia.
      W tym miejscu można i trzeba postawić pytanie: czy procesy i ludzie dążący do przekształcenia unii europejskiej w organizm państwowy z jakimś nieokreślonym narodem europejskim, łamiący i odrzucający naturalne prawa poszczególnych narodów kierują się europejskim-unijnym nacjonalizmem, czy raczej już szowinizmem?
      I dlaczego media i politycy odrzucają i negują nacjonalizm narodów, a hołubią szowinizm europejsko-unijny?
      Nacjonalizm może ulec degeneracji również w przeciwnym kierunku, może zostać osłabiony (samoistnie lub częściej celowo przez czynnik obcy) i zaniknąć. Naród i państwo staną się wtedy podatne na wszelkie procesy zmierzające do ich unicestwienia.
      Widzimy, więc, że procesy degeneracji nacjonalizmu w kierunku jego zaniku, czy w kierunku szowinizmu są dla narodu tak samo niebezpieczne i szkodliwe.
      Nacjonalizm a religia
      Polski nacjonalizm miał charakter narodowo-katolicki. Był od początku związany z wartościami kultury łacińskiej, a więc i religii katolickiej. Zawsze szczególną wagę przywiązywał i przywiązuje do zasad etyki i moralności (nie tylko w aspekcie religijnym, ale szerszym, humanistycznym), które według polskiego nacjonalizmu muszą stanowić niepodważalny fundament dla wszelkich rozważań ekonomicznych, ponieważ właśnie one (etyka i moralność) nadają polityce ekonomicznej wymiar ludzki i racjonalny sens.
      Polski nacjonalizm nie może zajmować bezkrytycznego stanowiska wobec hierarchii Kościoła katolickiego w Polsce. Po śmierci Prymasa Tysiąclecia, ks. kardynała S. Wyszyńskiego hierarchia polskiego Kościoła nie ukrywa już ani swoich powiązań z elementami liberalno-globalistycznymi świata zachodniego, ani swego wsparcia dla realizacji antynarodowej i antyludzkiej polityki Zachodu. Mimo, że globalistyczne ideologie i działania zmierzają wprost do zniszczenia narodowych państw i ich kultur, Kościół Polski, wbrew głoszonej przez siebie etyce, nie wspiera narodowych wysiłków Polaków. Hierarchia polskiego Kościoła przechodzi coraz wyraźniej na pozycje liberalistyczne, co znajduje wyraz w faktach i wypowiedziach relatywizujących nawet treści religijne.
      Episkopat Polski nie podejmuje żadnych wysiłków na rzecz odbudowy narodowej świadomości Polaków, na rzecz obrony Polski, Polskości i Polaków. W sytuacji, w której Polski Naród pozbawiony został całkowicie własnych mediów przez elementy rządzące, polski Episkopat nie czyni dla Narodu Polskiego niczego, mając do dyspozycji własne kościelne media, które przeszły na służbę syjonistycznego globalizmu.
      Paradoksalnie dzisiaj, bardziej niż w czasach socjalistycznej PRL, potrzebne są wśród księży postawy godne ks. Jerzego Popiełuszki. Postawy niezachwiane w swojej katolickiej posłudze, które winny obejmować Naród i Jego Państwo. Katolicki internacjonalizm – budujący wspólnotę duchową (filozoficzną) katolickich narodów – powinien wyrażać się wsparciem dla współczesnego nacjonalizmu rozumianego i pojmowanego jako filozofię budowy własnej narodowej państwowości przy zachowaniu szacunku dla takich samych praw innych narodów.
      Takich postaw oczekujemy dzisiaj od ludzi Kościoła katolickiego w Polsce. Dzisiaj, gdy władza w Państwie Polskim jest opanowana przez antypolskich zbirów likwidujących wszystko, co polskie, co narodowe, co słowiańskie, a także i co katolickie. Niszczenie katolicyzmu wynika wyłącznie z faktu, że przymiotnik „katolicki” dla dużej części polskiego społeczeństwa jest cechą wspólnotowości, a więc niszczona jest przede wszystkim ta właśnie wspólnotowość, a nie sam katolicyzm jako taki, który jest przecież religią żydowską.
      Ponieważ nacjonalizm nie jest doktryną życzeniową, a opiera się na realnych i racjonalnych przesłankach, dlatego w związku z ogromnym regresem religii chrześcijańskiej oraz tego, co nazwać trzeba polityką Watykanu w wymiarze narodowym i w wymiarze ludzkich praw, został (nacjonalizm) zmuszony do modyfikacji swojej wykładni politycznej odnośnie religii.
      A zatem, z narodowego punktu widzenia realizacja polityki narodowej (nacjonalistycznej) nie może i nie powinna szukać oparcia w religii (u nas w religii katolickiej), jeśli ta jest religią kosmopolityczną (nie narodową) i której hierarchia realizuje cele światowego globalizmu (a katolicyzm był i jest właśnie taką religią). Byłoby to niebezpieczne i niekorzystne dla Państwa i dla Narodu, dla ich żywotnych interesów, a więc dla bezpieczeństwa i rozwoju w każdej sferze funkcjonowania Państwa.
      Jeśli religia jest kosmopolityczna, czyli popierająca lub współtworząca politykę globalizmu, a więc wspierająca interesy przeciwne do narodowych (nacjonalistycznych) i domaga się dla siebie pełni niezależnych praw istnienia i funkcjonowania w społeczeństwie, to mamy prawo twierdzić, że religia ta jest także szowinistyczna. Taką religią jest niewątpliwie judaizm rabiniczny mniejszości żydowskich i taką religią stał się katolicyzm wywodzący się, podobnie jak judaizm rabiniczny, z judaizmu biblijnego.
      Przyjemnej lektury moderatorze smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka