Dodaj do ulubionych

Kościelna Wunderwaffe

07.02.14, 16:50
Cezary Michalski

Tekst Izabeli Morskiej „Globalny spisek i obrona konieczna” pokazujący, do czego służy Kościołowi i parareligijnej (wciąż nie potrafię nazwać „zemsty Boga” religią) prawicy globalna krucjata przeciwko „ideologii gender”, pomaga zrozumieć, dlaczego kiedyś Krytyce Politycznej tak bardzo zależało na wydaniu książki Gillesa Kepela „Zemsta Boga”. Tamta książka, tak samo jak tekst Izabeli Morskiej, zamiast oburzać się na wykorzystywanie religii w funkcji ideologicznej, pokazuje po prostu, jak to jest robione. A będąc tak robione, jak to jest skuteczne.



Izabela Morska opisuje, jak w Zagłębiu Ruhry, jak w hutach i stalowniach Sheffield (ostatnie niezlikwidowane przemysłowe zagłębie postthatcherowskiej Anglii, gdzie produkuje się stal o najwyższych parametrach do zastosowań wojskowych) współczesnego Kościoła katolickiego narodziła się broń w postaci „ideologii gender”, przeciwko której znów można politycznie zmobilizować wiernych wątpiących już czasem (wobec „widomych znaków”wink w boskość ziemskiej instytucji Kościoła. „Ideologia gender” jest jednak tylko pochodną najważniejszego militarnego osiągnięcia współczesnego Kościoła. Odkrycia, że nie tylko embrion, ale nawet zarodek i zygotę można zdefiniować jako pełnego człowieka podlegającego pełnej ochronie prawnej. Tam bowiem, gdzie kończy się konsensus w zakresie tego, kogo nazywamy człowiekiem, tam kończy się polityka (a już szczególnie polityka liberalna) i zaczyna wojna totalna.



Historycy naszej epoki wojny totalnej pomiędzy „zemstą Boga”, a liberalną nowoczesnością (jeśli po zakończeniu tej wojny będą jeszcze jacyś historycy, a nie wyłącznie apologeci), powinni opisać, gdzie zrodziła się ta idea, jakimi kanałami była dystrybuowana, jak to się stało, że tak kompletnie zastąpiła w Kościele przełomu XX i XXI roku chrześcijaństwo. Choćby jego resztki.



Zanim jednak taka monografia powstanie, chciałem opowiedzieć o własnym spotkaniu z tą Wunderwaffe dzisiejszego Kościoła katolickiego. Wszystko zaczynało się niewinnie, od szantażu humanizmem obrony embrionów, któremu oczywiście natychmiast uległem. Bo przecież istotnie, kilkunastotygodniowy embrion porusza się, reaguje, ma częściowo już wykształcony układ nerwowy. Może nawet śni, co czyni z niego istotę, nad której śmiercią nie można przejść do porządku. Nawet jeśli sami obrońcy embrionów przechodzą do porządku nad miliardami innych istot mających w pełni wykształcone mózgi i zdolność do snów. Szczycąc się często swoją twardością wobec tych istot, skoro ich DNA różni się o 3 procent od struktury DNA człowieka. No i oczywiście zapominając przy tej okazji o prawach „nosicielki” embrionu, kobiety. Ale łatwo tę ostatnią wątpliwość zawiesić. Przecież kobieta „dar macierzyństwa” zazwyczaj przeżyje. Co najwyżej jej życie stanie się koszmarem.



O tym, że ten „humanizm” był tylko instrumentalnym kłamstwem, miałem się okazję przekonać nie tylko obserwując praktykę łamania „kompromisu aborcyjnego” przez tych, dla których ten „kompromis” był po prostu zwycięstwem, czyli przez parareligijną prawicę. Prawicowi zwolennicy „kompromisu” nigdy nie zgodzili się na finansowanie przez państwo środków antykoncepcyjnych, na powszechną edukację seksualną dzieci, choćby nastolatków. A to przecież były elementy pakietu, z jakim „kompromis aborcyjny” został w latach 90. Polakom i Polkom sprzedany. Co najważniejsze, gdyby faktycznie zostały w Polsce wprowadzone, skokowo mniej by było niechcianych ciąż (problem w tym, że „dar życia” nie może być w tym języku „niechciany”wink.



Nie tylko jednak praktyka wskazywała, że prawicowi „zwolennicy kompromisu” zachowują się wcale nie jak „humaniści”, ale jak pitbull wytrenowany do krwawych walk psów. Zaciskający szczęki na gardle przeciwnika coraz silniej, milimetr po milimetrze, korzystając z każdej chwili jego słabości. Rozmawiałem także, zarówno prywatnie, jak też w autoryzowanych wywiadach, z Markiem Jurkiem, z ludźmi z Opus Dei, z przedstawicielami polskiego kleru, nieraz bardzo intelektualnie reprezentatywnymi. Powtarzałem moje pytanie, pytanie człowieka kompromisu: jeśli rzeczywiście wasza troska o los kilkunastotygodniowych embrionów ma podłoże humanistyczne, jeśli rzeczywiście chcecie się w tym punkcie spotkać z ludźmi wyznającymi inną wiarę religijną albo laicki humanizm, to przecież, aby oszczędzić cierpień kilkunastotygodniowym embrionom, i aby uczynić zdecydowanie rzadszym wybór matek podejmujących decyzję o „późnej” czy nawet „średniej” aborcji, czemu nieustannie poszerzacie pole walki? Czemu rozszerzacie swoje pojęcie „człowieka” na zarodek i zygotę, które nie są człowiekiem w jakimkolwiek sensie, nie mają układu nerwowego, są komórką albo grupą komórek, którą z człowiekiem łączy jedynie materiał DNA (obecny także w ludzkich paznokciach, włosach czy komórkach krwi, które nie podlegają przecież prawnej czy konstytucyjnej ochronie, bo to by było zwyczajnym absurdem)? Czemu w związku z tym nazywacie taką samą „zbrodnią” użycie środków wczesnoporonnych? Czemu zamiast upowszechniać lub choćby tolerować antykoncepcję, także z nią podejmujecie walkę, która powoli też już staje się walką o stanowienie powszechnego prawa? Gdyż „klauzula sumienia” dla „katolickich aptekarzy” (kierujących instytucjami działającymi w oparciu o powszechne prawo medyczne) nie chcących sprzedawać środków antykoncepcyjnych, w połączeniu z bojkotowo-naciskową kampanią Kościoła, może doprowadzić do usunięcia ze sprzedaży środków antykoncepcyjnych w całych regionach Polski.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Kościelna Wunderwaffe 07.02.14, 16:52
      W odpowiedzi, za każdym razem słyszałem to samo „non possumus”, które jednoznacznie przekonało mnie, że nie chodzi o żadną „wspólną nam wszystkim humanistyczną wrażliwość”. Chodzi o partykularną, wyznaniową koncepcję „grzechu”. Chodzi o partykularny, wyznaniowo motywowany model życia kobiety, a także o przekonanie, iż „zepsuciem” jest każdy akt seksualny „nie służący poczęciu”. Jednak nawet i to byłoby absolutnie akceptowalnym prywatnym czy wspólnotowym wyborem tej odmiany katolików czy tej odmiany ludzi prawicy, gdyby nie to, że bez żadnego skrępowania postanowili oni narzucać swój wybór ludziom niepodzielającym ich poglądów, na drodze stanowienia powszechnie obowiązującego prawa. Wyłącznie po to, aby ten rodzaj katolików, ten rodzaj ludzi prawicy, miał poczucie wyższości i panowania nad wszystkimi innymi (bardzo często wśród moich rozmówców napotykałem takich „pokornych panów” wywyższających się nad „niewierzącym motłochem”wink.

      Mój umysł – poszukujący argumentów, które mogłyby rozmontować ten konflikt – jest bezradny. Zamiast logiki rozumu widzę tu bowiem wyłącznie logikę siły.

      Widzę sprawną ideologiczną machinę, nie wiem, jak tę machinę zatrzymać. Przecież tradycyjne liberalne rozróżnienia na to, co prywatne i to, co publiczne, przecież próby przypominania prawicowym katolikom, że mogą stosować etykę seksualną Kościoła w życiu własnym czy własnej wspólnoty, ale nie mają prawa narzucać jej innym za pomocą powszechnego prawa – wszystko to znika jak łza na rozpalonym czołgowym pancerzu, kiedy miliony wiernych naprawdę uwierzą, że prawo powszechne liberalnego czy świeckiego państwa „pozwala codziennie mordować miliony ludzi”. Wtedy pozostaje już wyłącznie wojna totalna. I na takiej wojnie zależy tej części dzisiejszego Kościoła, która jedynie dzięki niej ma nadzieję odzyskać inicjatywę, jaką – ich zdaniem – Kościół utracił w Europie gdzieś w okolicach Oświecenia.

      A jeśli się nawet tak rozumującej części Kościoła ustąpi, tak jak ustąpiono w Polsce, i nie pozwoli się „mordować embrionów”, to pójdzie dalej, tak jak poszła w Polsce. I powie, tak jak w Polsce dziś mówi, że liberalne świeckie państwo „pozwala zamrażać i mordować miliony ludzi” w postaci zarodków i zygot.

      Ta część Kościoła z odkrytej przez siebie ideologicznej Wunderwaffe nie zrezygnuje. Zbyt dobrze wie, że każda wystrzelona z ambon V1 i V2 trafia w samo serce świeckiego, liberalnego Londynu. Powodując tam spustoszenia, niszcząc delikatny konsensus, który jest warunkiem istnienia wszystkich tych nieoczywistych liberalnych, świeckich konstrukcji. Nie odbierających ludziom religijnym prywatnej czy nawet wspólnotowej swobody, ale nie pozwalających im narzucać własnych wyznaniowych rozstrzygnięć innym, przy użyciu powszechnego prawa.

      Jednak liberalny Londyn (i wszystkie centra liberalnej modernizacji) tę katolicką Wunderwaffe przetrwa. Tam nawet katolicy – odsunięci wystarczająco dawno od świeckiej władzy, nie zażywający już od dawna „trucizny Konstantyna” – nauczyli się nawet katolicyzm przeżywać jako wiarę, a nie jako ideologię, nie jako poczucie świeckiej potęgi i władzy.

      Zatem V1 i V2 „zemsty Boga” nie czynią aż takiego spustoszenia w liberalnym Londynie czy Nowym Jorku. Ale te same rakiety trafiając w centrum Warszawy, Krakowa czy Łap czynią spustoszenie totalne. Niszczą najmniejszą choćby szansę na zbudowanie w tym kraju świeckiego (nie antyreligijnego, ale po prostu świeckiego) państwa, bez totalnej wojny z Kościołem. A taka wojna będzie dla tego państwa, dla tego społeczeństwa, dla tej wspólnoty tym bardziej wyniszczająca, im bardziej obóz „zemsty Boga” staje się w polskim Kościele silny, a słabi stają się w Nim ludzie rozumiejący jeszcze różnicę pomiędzy wiarą i władzą.


      www.krytykapolityczna.pl/felietony/20140207/koscielna-wunderwaffe
      • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 07.02.14, 23:49
        No cóż, witamy w klubie, Panie Michalski.
      • turbinowy Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 10:53
        Pora aby pan redaktor Michalski wreszcie wstał z kanapy i rozejrzał się wokół.
        Ta wojna już trwa i to całkiem długo. Zniszczyła już bardzo wiele - relacje, przyjaźnie...
        ... i nadal niszczy.
        ***
        Pankracy
        Do widzenia na okopach Świętej Trójcy. —
        A kiedy wam kul zabraknie i prochu…

        Mąż
        To się zbliżym na długość szabel naszych. — Do widzenia. —
        ***
        • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 11:45
          turbinowy napisał:

          > Pora aby pan redaktor Michalski wreszcie wstał z kanapy i rozejrzał się wokół.
          > Ta wojna już trwa i to całkiem długo. Zniszczyła już bardzo wiele - relacje, pr
          > zyjaźnie...
          > ... i nadal niszczy.

          To znaczy, że oczekujesz od Michalskiego, żeby rzucał regularnym bluzgiem w wyznaczonym kierunku lub ewentualnie opowiadał niekontrolowane i agresywne brednie na temat, na ten przykład, KK. I żeby go w tej sprawie zaprosili wprost z kanapy do sejmu.


          > ***
          > Pankracy
          > Do widzenia na okopach Świętej Trójcy. —
          > A kiedy wam kul zabraknie i prochu…

          > Mąż
          > To się zbliżym na długość szabel naszych. — Do widzenia. —
          > ***

          Turbinowy
          Na barykady...
          • turbinowy Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 11:52
            Wybacz, od Pana Michalskiego nic nie oczekuję.
            • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 12:02
              turbinowy napisał:

              > Wybacz, od Pana Michalskiego nic nie oczekuję.


              No właśnie w tym rzecz. Bo moc jest w 'ludzie'. Powiedz, drogi Turbinowy, dlaczego kobiety(i część mężczyzn) nie tworzą gigantycznej siły nacisku w sprawach praw reprodukcyjnych? Połowa narodu! Pielęgniarki są w stanie założyć (smutne) miasteczko, a kobiety w opresji gryzą pięści w czterech ścianach.

              Nic się nie zmieni bez masowego ruchu i sprzeciwu. Nic nam nie pomogą publicyści z wyjątkiem podgrzania krwi.

              Próbowałam Cię wciągnąć na barykady, ale się nie dałeś, więc jaki jest plan?
              • turbinowy Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 12:17
                Jeszcze wracając do inkryminowanego tekstu, czy Ty nie widzisz tego pseudointelektualnego onanizmu? Jak jedną, mało odkrywczą, myśl przerobić w wieloznakową masturbację bez dostrzeżenia rzeczywistości?

                Idę się dotlenić, ale ja tu jeszcze wrócę wink
                • oby.watel Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 12:45
                  Kobiety wyzwolone, działając wspólnie z kobietami zniewolonymi robią wszystko, by sobie zaszkodzić. Pierwsze ośmieszają i zohydzają słuszne postulaty. Polityczka, feministka, premiobiorczyni i marszałkini Wanda Nowicka uważa, że brak żeńskich końcówek to dyskryminacja. Powinna szybko dorobić żeńską końcówkę do buca, bo dyskryminacja polega właśnie na tym, że jak do pracodawcy dzwoni bezrobotna, to albo jest traktowana protekcjonalnie, albo proponuje się jej gorsze warunki niż mężczyźnie. Nowicka w swym bezmyślnym pędzie do robienia czegoś bez względu na to czy to ma sens jest równie zaślepiona jak pani Wróbel czy Pawłowicz. Równość będzie nie wtedy, jak wszystkie rzeczowniki będą miały końcówki, tylko wtedy, gdy pracodawca nie będzie wiedział, czy ofertę złożył, czy złożyła i przy wyborze będzie kierował się kompetencjami, a nie płcią. Pani Nowicka jednak nie idzie na łatwiznę walcząc ze zdrowym rozsądkiem i przy okazji z popieranym przez siebie giender, które właśnie zaciera różnice, a nie uwypukla.

                  Propozycja jest taka, żeby pani Nowicka wraz z koleżankami zajęły się tym, co potrafią najlepiej — braniem premii przyznawanej przez samców. Najlepiej tak, żeby nikt nie wiedział kiedy i ile wzięły. Pożytek będzie większy, a szkody mniejsze. Zwłaszcza, że premia już ma właściwą końcówkę.
                  • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 13:32
                    Końcówki to symbol, wcale nie nieistotny, bo język wpływa na świadomość(tego uczą w szkole, na zachodzie od dawna).


                    Nowicka poświeciła życie na rzecz kobiet i niejedna dostała dzięki niej pomoc. Nie napisałeś słowa, gdy organizowała wysłuchanie poselskie na temat 'turystyki aborcyjnej’, (sporo było ludzi, w tym trojka posłów (ale krótko) i jakie to mogło mieć znaczenie dla podnoszenia świadomości. Słowa o pracy na arenie międzynarodowej, żeby inni mogli usłyszeć, co się dzieje w Polsce.

                    Nie jest żeńskim Owsiakiem nadwiślańskiej sceny i nim nie będzie. Nie ten temperament. Łatwiej zauważyć akcje spektakularne niż pracowite, ale nieustanne trwanie.

                    Smutne to, że mądrzy Polacy mentalnie nie są w stanie przejść szybciej tego, co już dawno przeszły inne kraje. Przyjdzie się z tym pogodzić.


                    P.S. Premie akurat przyznała samica.
                    • oby.watel Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 14:58
                      Oczywiscie, że jak ktoś zrobił coś dobrego, to jak robi coś złego, to nic nie znaczy. No bo zrobił coś dobrego. Odwrotnie też to działa — mamy prawo dać 6 baniek, bo oni dali 30. Jeśli jest tak jak mówisz i końcówki to symbol, bo język wpływa na świadomość (tego nawet na zachodzie uczą w szkole) to dlaczego nie dorabiają końcówek u siebie? Co feministki zrobią z takimi nazwiskami jak Mucha czy Baran? Mucha to pół biedy. Ale Baran? Anna Baran jest przecież nie dopuszczalne. Kto będzie wiedział, że A. Baran to kobieta? Anna Baranina, jak Karenina, albo w ostateczności Owca powinno być.

                      Polski język nie nadaje się do takich celów. Tam gdzie się da, tam można dodać końcówkę żeńską. Ale nie wszędzie się da bez kaleczenia języka. Pilotka to nie kobieta kierująca wycieczką. Czy trzeba dodawać końcówkę, kaleczyć język, żeby odróżnić płeć? Jak mam wizytę u socjologa, to jestem umówiony z socjologiem, a jak jestem umówiony z socjolog, to nawet bez końcówki nikt nie ma wątpliwości, że to kobieta, prawda?
                      • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 20:22
                        Ach, teraz rozumiem. Propagowanie końcówek żeńskich jest tym prawdziwym złem, o którym po raz kolejny i kolejny się rozpisujesz. Najważniejsze jest zidentyfikowanie wroga.

                        I jakimż to złem chce nas zalać Nowicka? Ano takim: „filolożka, filozofka, lekarka, posłanka, dyrektorka, polityczka”. Istny gwałt na języku.


                        Nowicka solo i wespół wzespół języka nie zmieni. Nie panikuj, ale też nie zapominaj, że język polski nadaje się do wszystkiego, ponieważ zmiany zachodzą jak w KAŻDYM innym języku. Język jest żywy i ewoluuje, czy Ci się to podoba, czy nie(z wyjątkiem esperanto). Tak jak dawany już przykład ‘spolegliwego’ z ewidentnego i rażącego błędu stał się normą, którą sam, bez żenady stosujesz. Mnie to niezmiennie doskwiera, ale akceptuję, że język nie jest niezmienny i rozumiem też, że na jego kształt wpływają także procesy społeczne (jak świat długi i szeroki). I jeśli ministra zakorzeni się w języku, to żebyś pękł i odsądzał od czci i wiary ‘te złe’ feministki, stanie się to normą słownikową.


                        P.S.
                        Przed wojną to byłaby Baranowa lub Baranówna, więc masz najlepszy przykład na ewolucję języka ze względu na przemiany społeczne. Nikt od tego nie umarł, a od aborcji przeprowadzanych w niebezpiecznych warunkach umiera rocznie około 50.000 kobiet.
                        • oby.watel Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 21:11
                          No Nowicka nie zmieni, ale próbuje zmusić do zmiany innych. Nie jest złem dodawanie końcówek. jest złem robienie wbrew trendom światowym i podążanie pod prąd — gender genderem, ale my różnice będziemy eksponować na każdym poziomie. Niech każdy wie, że nie niezależnie od płci kulturowej baba jest baba i kropka.

                          Dawny już przykład 'spolegliwego', który z ewidentnego i rażącego błędu stał się normą, którą sam, niby stosuję? A gdzie czcigodna łaskawczyni? Mogłabyś jakimś przykładem czyli cytatem lub linkiem rzucić? Stary już jestem i mam sklerozę, ale pamiętam, że nie raz zdarzyło Ci się odwracać kota ogonem dając dowód, że do spolegliwych nie należysz i do tego co mówisz należy podchodzić z dystansem. Zdarza Ci się bowiem rzucić jakimś oskarżeniem nie mającym pokrycia w faktach, a i czytanie miedzy wierszami nie jest Ci obce.

                          P.S. Po wojnie kobiety nie chcą być dzielone na te, które mają męża i te, które z jakichś przyczyn go nie mają. Poza tym zwracać się do pani profesor per p. Pawłowiczówna chyba nie wypada?
                          • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 09.02.14, 01:32
                            oby.watel napisał:

                            > No Nowicka nie zmieni, ale próbuje zmusić do zmiany innych. Nie jest złem dodaw
                            > anie końcówek. jest złem robienie wbrew trendom światowym i podążanie pod prąd
                            > — gender genderem, ale my różnice będziemy eksponować na każdym poziomie.
                            > Niech każdy wie, że nie niezależnie od płci kulturowej baba jest baba i kropka

                            Ona jest jakimś wszechmocnym potworem językowym!
                            To jest dokładnie trend światowy i propozycje Nowickiej potwierdzają językoznawcy. Nikt do niczego językowo nikogo nie zmusi, bo dopóki nie będzie stosowane przez większość, nie utrwali się. Jak ze spolegliwym. I kto, jak kto, ale Ty mógłbyś więcej zrozumieć z kolejnego potwora-dżendera.


                            > Dawny już przykład 'spolegliwego', który z ewidentnego i rażącego błędu stał si
                            > ę normą, którą sam, niby stosuję? A gdzie czcigodna łaskawczyni? Mogłabyś jakim
                            > ś przykładem czyli cytatem lub linkiem rzucić? Stary już jestem i mam sklerozę,
                            > ale pamiętam, że nie raz zdarzyło Ci się odwracać kota ogonem dając dowód, że
                            > do spolegliwych nie należysz i do tego co mówisz należy podchodzić z dystansem.
                            > Zdarza Ci się bowiem rzucić jakimś oskarżeniem nie mającym pokrycia w faktach,
                            > a i czytanie miedzy wierszami nie jest Ci obce.

                            O co Cię konkretnie oskarżyłam i czego mam dowodzić? Bo chyba nie tego, że stosujesz słowo spolegliwy? Zanim zaatakujesz-przeczytaj ze zrozumieniem. W krzakach nie czai się lew.

                            > P.S. Po wojnie kobiety nie chcą być dzielone na te, które mają męża i te, które
                            > z jakichś przyczyn go nie mają. Poza tym zwracać się do pani profesor per p. P
                            > awłowiczówna chyba nie wypada?

                            Właśnie podkreśliłam, że to zmiana językowa będąca efektem przemian społecznych, która dla starszego pokolenia była trudna do przełknięcia. A została wymuszona przez te zmiany.

                            Powtórzę, co już kiedyś w tej sprawie do Ciebie powiedziałam:

                            "Kobiety nie pełniły szeregu funkcji, które wiążą się z władzą, wysokimi stanowiskami. Nie pracowały w pewnych zawodach, nawet wtedy, gdy w końcu pozwolono kobiecie w ogóle pracować poza domem. Skąd i jak miały się utworzyć żeńskie końcówki, obecne w tym samym wymiarze co męskie. Nawet w podręcznikach szkolnych, w formularzach urzędowych, wszędzie był obecny (i często jeszcze jest) wyłącznie rodzaj męski. I ta nieobecność, z nadania Bardzo Odgórnego, stała się normą. Ale nie jest to norma płynąca z budowy naszego języka, ale kulturowa."

                            • oby.watel Re: Kościelna Wunderwaffe 09.02.14, 02:21
                              gaika napisała:
                              > Ona jest jakimś wszechmocnym potworem językowym!

                              To jest stwierdzenie faktu czy sarkazm? Wiesz kto tak argumentuje? Zgadnij.

                              > To jest dokładnie trend światowy i propozycje Nowickiej potwierdzają językoznawcy.

                              Przytocz jakąś prace o końcówkach żeńskich w Anglii czy Stanach. I wytłumacz jak chłopu czy postulowanie wprowadzenia neutralnego zaimka mieści sie w trendzie światowym i jak się ma do końcówek?

                              > O co Cię konkretnie oskarżyłam i czego mam dowodzić?

                              gaika oskarżyła:
                              > Tak jak dawany już przykład ‘spolegliwego’ z ewidentnego i rażącego błędu
                              > stał się normą, którą sam, bez żenady stosujesz.

                              Skoro bez żenady i sam, to konkretnie gdzie?

                              Kobiety nie pełniły szeregu funkcji i nie parały się szeregiem zawodów. Teraz się parają. Więc niech zajmą się tym, co robią, a jak się do nich zwracać zadecydują ci, którzy to muszą na co dzień robić. Niech więc im pozostawią decyzję czy mają zwracać się per pani minister, ministro czy jeszcze inaczej. Panie zaś niech skupia się nad tym jak przekonać swoje koleżanki — Pawłowicz, Wróbel czy Kępę — do swoich racji. Bo jak chcą cokolwiek osiągnąć, jeśli "walczą" i z mężczyznami i z kobietami jednocześnie? Czyli są w zdecydowanej mniejszości. Co z tego, że Nowicka wyjdzie z jakimś słusznym postulatem, skoro przeciw będą posłowie i większość posłanek? Choćby przedszkola. Zamiast doskonalić system punktów może by spróbowały przekonać swoich kolegów i swoje koleżanki, ze warto wybudować takie placówki? Że zamiast wspierać budowę świątyni lepiej wybudować coś innego?
                              • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 10.02.14, 00:50
                                oby.watel napisał:

                                > To jest stwierdzenie faktu czy sarkazm? Wiesz kto tak argumentuje? Zgadnij.

                                Przecież czytam. Napisałeś: Nowicka zmusza. Jakiś power ma specjalny, żeby wymusić na wszystkich Polakach i Polkach zmiany językowe?

                                > Przytocz jakąś prace o końcówkach żeńskich w Anglii czy Stanach. I wytłumacz ja
                                > k chłopu czy postulowanie wprowadzenia neutralnego zaimka mieści sie w trendzie
                                > światowym i jak się ma do końcówek?

                                Ostatnio, kiedy przytaczałam Ci statystyki w języku language dotyczące wykorzystywania dzieci -zaoponowałeś. Uprasza się o spójność.

                                Uważasz, że języki nie zmieniają się na skutek przemian społecznych?
                                Każdy język ma swoje prawa i konstrukcje i ‘feminizacja’ przebiega na różne sposoby. Tego typu zmiany zachodzą na skutek zwrócenia uwagi na problem (np. opisywania wszystkiego przy pomocy rodzaju męskiego).

                                www.linguistik-online.de/heft1_99/pauwels.htm

                                > gaika oskarżyła:
                                > > Tak jak dawany już przykład ‘spolegliwego’ z ewidentnego i ra
                                > żącego błędu
                                > > stał się normą, którą sam, bez żenady stosujesz.
                                >
                                > Skoro bez żenady i sam, to konkretnie gdzie?

                                Choćby w jednym z poprzednim postów.

                                Zacytowałeś jedno zdanie i twierdzisz, że jest oskarżeniem, ale nie chcesz wyjawić na czym ono polega.

                                > Kobiety nie pełniły szeregu funkcji i nie parały się szeregiem zawodów. Teraz s
                                > ię parają. Więc niech zajmą się tym, co robią, a jak się do nich zwracać zadecy
                                > dują ci, którzy to muszą na co dzień robić.

                                I tak też będzie. Nowicka nie ma żadnych narzędzi przymusu, nikt takich nie ma, żeby nakazem wprowadzić zmiany językowe. Nikt Ci nie zabroni mówić pani poseł, ani pani profesor, więc po prostu drastycznie przesadzasz. Jeśli Nowicka mówiąc o tym, uczula na kwestie, to tym samym rośnie świadomość. Tak to się odbywało w innych krajach i dzięki temu następowały stopniowe zmiany.
                                • oby.watel Re: Kościelna Wunderwaffe 10.02.14, 13:30
                                  gaika napisała:
                                  > Przecież czytam. Napisałeś: Nowicka zmusza. Jakiś power ma specjalny, żeby
                                  > wymusić na wszystkich Polakach i Polkach zmiany językowe?

                                  Napisałem, że Nowicka zmusza, bo Nowickiej zamarzyło się, żeby kalectwo językowe uprawiać na urzędowych drukach. A urzędowe druki mają power specjalny i ogólnopolski.

                                  > Ostatnio, kiedy przytaczałam Ci statystyki w języku language dotyczące
                                  > wykorzystywania dzieci -zaoponowałeś. Uprasza się o spójność.

                                  Ja język language znam za słabo, by się dać przekonać argumentom w nim wyrażonym. Ale zaprzeczyłem, że dzieci są wykorzystywane? To kolejne objawienie na mój temat?

                                  > Uważasz, że języki nie zmieniają się na skutek przemian społecznych?

                                  Uważam, że języki zmieniają się na skutek przemian społecznych. Niejasno tę myśl sformułowałem? Uważam, że języki zmieniają się na skutek przemian społecznych. Jednak w moim przekonaniu nie powinny być zmieniane pod dyktando tych, którzy te zmiany chcą wymusić i przyspieszyć. Co prawda Agnieszka Kublik jest przeszczęśliwa, że w sejmie posłowie kaleczą mowem ojczystom, ale w Gazecie nie takie kwiatki można znaleźć, więc radość jest zrozumiała.

                                  Z drugiej strony tak jak na ten tekst patrzę i go nie rozumiem, to mi się wydaje, że tamoj im bardziej chodzi o przedrostki niż końcówki. Że należy zmieniać takie wyrazy jak ondulacja na onadulacja, bo dotyczy kobiet a onanizm na onnanizm, gdy zaspokaja się mężczyzna. Trzeba zacząć także wreszcie nazywać rzeczy po imieniu. Jeśli zawód wykonują wyłącznie mężczyźni, to należy to uwzględniać i nie mówić np. tapicer tylko tenpicer. No i poprawić wszystkie błędne przypisania. Sak jest rodzaju męskiego, a mówi się z uporem, na złość kobietom tasak, a nie tensak, tabor zamiast tenbor. No i tenca, bo używany tylko przez mężczyzn w kościołach do zbierania datków. Poza tym trzeba skończyć z manią umieszczania na pieniądzach portretów królów i zacząć umieszczać królowe. No i przyznać, że świat stworzył bóg z żoną. A nawet więcej. Bo prawda jest taka, że jak w każdym małżeństwie to ona odwaliła gros czarnej roboty. Tylko niebo skiepściła, więc musiał dwa razy tworzyć.

                                  > Choćby w jednym z poprzednim postów.

                                  Którym? Każdy post ma adres. Prościej jest palnąć ogólnik, na dodatek nieprawdziwy, niż ten adres wkleić? A powyżej jakoś się udało. Czyli kombinacja klawiszy działa!

                                  > I tak też będzie. Nowicka nie ma żadnych narzędzi przymusu, nikt takich nie ma, (...)

                                  Jasne. Będąc składnikiem ciała ustawodawczego nic nie może. No, może poza braniem premii po cichutku i bez rozgłosu. Możne także nie podać się do dymisji jeśli straci poparcie własnego ugrupowania. No i może domagać się by język kaleczono także w drukach urzędowych. Poza tym nie ma narzędzi.
                        • diabollo Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 21:29
                          Czcigodna Gaiko,

                          Czcigodny Oby.watel tego nie zrozumie.
                          Niektórzy mężczyźni tak mają.

                          Nie wiem czy to dla Ciebie jakieś pocieszenie, ale ja Cię kocham.

                          Kłaniam się nisko.
                          • oby.watel Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 21:50
                            Czego to niby nie zrozumiem Łaskawco? Równouprawnienia polegającego na kaleczeniu mowy przodków i przodkiń? Zgadza się, nie zrozumiem. Szwedzi czy Norwegowie zastanawiają się nad specjalnym zaimkiem bezosobowym, żeby nie można było poznać czy mowa o kobiecie czy mężczyźnie, a nawiedzone polskie feministki postulują, żeby słowo idę wypowiadane przez kobietę brzmiało idę, a przez mężczyznę idem. Żeby od razu było wiadomo kto idzie.

                            Zauważ, że Palikot stał się wrogiem kobiet gdy chciał zmusić Nowicką do udowodnienia, że kobiety też mają honor. Tym razem to jednak mężczyźni zrównali się z kobietami i też tego nie mają.
                            • turbinowy Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 22:01
                              Czy nie możemy jedna spojrzeć na tamtą sprawę pani Nowickiej ciut łagodniej? bo wylewamy kąpiel z dzieckiem - tak wygląda polityka ludzie robią błędy a władza potrafi ogłupić. Liczmy, że pani Nowicka wyciągnęła wnioski i tyle.
                              Natomiast, tu moje nie do końca zrozumienie, kiedy końcówki żeńskie wyciąga się na sztandar dyskryminacji. Mnie osobiście nie przeszkadzało kiedy pani Mucha chciała aby była ministrą.
                              Już mi socjolożka nie przeszkadza...
                              Tylko może tak spokojniej bez takich armat. Język nasz ojczysty zaadoptuje a część odrzuci.
                              • oby.watel Re: Kościelna Wunderwaffe 09.02.14, 00:22
                                Ależ nikt tu nie wytacza armat. W mojej opinii kaleczenie końcówkami języka to po pierwsze zaprzeczenie gender i postawienie się w równym szeregu z księdzem Oko i innymi księżmi. A po drugie ośmieszanie słusznej idei. Bo sam przyznasz, że nie da się zrównywać dzieląc. Co osiągniemy nazywając panią kierowcę kierownicą, a panią pilot pilotką? Szef przestanie molestować p. magister jak ona będzie magisterką? Nikt nie tknie w ciemnej uliczce socjolożki, a panią socjolog obrobi? Mąż nie tknie pani chirurgini, a wobec pani chirurg pozwoli sobie na rękoczyny?

                                To nie są armaty. Po prostu uważam, że zabrały się panie za rozwiązywanie problemu od niewłaściwej strony. Są polonistki, to niech one zaproponują poprawne formy tam, gdzie się da. Ale niech nie decydują nieuczki.
                                • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 09.02.14, 01:59
                                  oby.watel napisał:

                                  > Są polonistki, to niech one zaproponują poprawne fo
                                  > rmy tam, gdzie się da. Ale niech nie decydują nieuczki.


                                  Hm, nieuczka jest po filologii klasycznej, ale jak trzeba, to trzeba. (Wcześniej zacytowałam, o co apelowała Nowicka i kierownicy tam nie było. Zastanawiam się, po co to robisz.)


                                  1. Oczywiście można mówić pan poseł i pani poseł, a także panie i panowie posłowie. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy chcemy użyć form żeńskich w przypadkach zależnych: w liczbie pojedynczej poseł dla r. ż. pozostaje nieodmienny, por. nie ma pani poseł, przekazać pismo pani poseł, ale w liczbie mnogiej sprawa się komplikuje, por. *nie było pań poseł, *spotkanie z paniami poseł. Odrębna nazwa żeńska określająca ‘kobietę posła’ jest więc potrzebna ze względów językowych.

                                  — Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski


                                  poradnia.pwn.pl/lista.php?id=9102

                                  polityczka

                                  Część społeczeństwa (w tym część kobiet) uważa, że politolożka, filolożka, pediatrka, adiunktka, historyczka, a nawet językoznawczyni to nazwy przynoszące ujmę, że prestiżowo brzmią formy męskie, np. wybitny politolog, pani XY. Inna część społeczeństwa (nie tylko feministki) uważa natomiast, że ww. formy nie są wcale gorsze (nawet jeśli niekiedy trudne do wymówienia lub, jak to Pani ujęła, „niezgrabne”wink, co więcej – że jeśli mamy dążyć do jednakowego traktowania kobiet i mężczyzn w sferze społecznej i prawnej, to nie możemy się wzbraniać przed symetrią form męskich i żeńskich w języku.
                                  Kompleks zagadnień, którego tu dotykamy, jest zbyt duży, by go bodaj pobieżnie omówić, ale pragnę zasugerować, że wobec rangi problemu kwestia oceny estetycznej wyrażeń jest drugorzędna. Proszę zresztą zauważyć, że np. matematyczka – podobna przecież do polityczki – występuje w potocznej polszczyźnie jako nazwa nauczycielki matematyki i że nie ma wewnątrzjęzykowych powodów, by nazwy tej nie odnosić do profesor (profesorki!) uniwersytetu, choć są powody zewnątrzjęzykowe, o których wspomniałem wyżej. Czas pokaże, czy obie te nazwy upowszechnią się w języku publicznym i czy będą odbierane powszechnie jako neutralne, a nie mniej prestiżowe od męskich.

                                  — Mirosław Bańko, PWN


                                  poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11508
                                  • oby.watel Re: Kościelna Wunderwaffe 09.02.14, 02:28
                                    Czy negowałem poprawność posłanka? Albo polityczki? Głupio brzmi, ale jest do przyjęcia. Rani uszy ministra, o której nie zacytowałaś nic. Teraz bardzo często można spotkać kobiety za kierownicą. Nie tylko samochodów ale autobusów i taksówek. Jeśli mamy stosować żeńskie końcówki to tylko w odniesieniu do kobiet dzierżących władzę, a już kierownicę nie? To nie będzie dyskryminacja?
                                    • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 10.02.14, 01:01
                                      Nie napisałeś, że akceptujesz propozycje Nowickiej, z wyjątkiem ministry. To znaczy, że miałam znaleźć językowe uzasadnienie dla słów, które Ty podałeś, bo uwag do propozycji Nowickiej nie masz?

                                      Napisałeś teraz o ministrze(ministra), która nie jest prawidłową konstrukcją, jak się domniemywa, ale spolegliwy w obecnym zastosowaniu nie był prawidłowy at all, a jest. I nie płaczesz, a nawet sam, bez żenady stosujesz.
                                      • oby.watel Re: Kościelna Wunderwaffe 10.02.14, 15:45
                                        I znowu, kolejny raz kłamiesz, żeby tylko Twoje było na wierzchu? Szczerze mówiąc nie bawi mnie dyskusja z kimś, kto zamiast odnosić się do problemu wpiera w rozmówcę niestworzone rzeczy. Nie mam ochoty wdawać się z Tobą w jałowe spory, a i na prostowanie kłamstw straciłem ochotę. Demaskuj wszystko, co wyczytasz między wierszami. Powodzenia!
                                        • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 14.02.14, 19:51
                                          Zdaniem jednego z forumowiczów przedszkole to ważny okres w życiu człowieka, ale przypominam Ci, że ten czas już dawno przeminął.
                                          Gender genderem, ale…men up!
                                          • turbinowy Re: Kościelna Wunderwaffe 14.02.14, 20:26
                                            gaika napisała:

                                            > Zdaniem jednego z forumowiczów przedszkole to ważny okres w życiu człowieka, al
                                            > e przypominam Ci, że ten czas już dawno przeminął.
                                            > Gender genderem, ale…men up!

                                            Z przedszkola wiem, że jak się ma pełną buzię, to się nie mówi, jedna z zasad, której się trzymam. Musiałem ją rozszerzyć - nie czyta się też wpisów pewnych komentatorek/komentatorów (niepotrzebne skreślić) bo ekran może być obryzgany.
                                            Aha, dokładam symbol wink
                                            Ponieważ wskutek pewnych napięć wink (znowu dołożyłem) mogłem dołożyć mimowolnie do pieca.
                                            • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 14.02.14, 20:57
                                              turbinowy napisał:

                                              > Z przedszkola wiem, że jak się ma pełną buzię, to się nie mówi, jedna z zasad,
                                              > której się trzymam. Musiałem ją rozszerzyć - nie czyta się też wpisów pewnych k
                                              > omentatorek/komentatorów (niepotrzebne skreślić) bo ekran może być obryzgany.
                                              > Aha, dokładam symbol wink
                                              > Ponieważ wskutek pewnych napięć wink (znowu dołożyłem) mogłem dołożyć mimowolnie
                                              > do pieca.


                                              A, bo prawdopodobnie nie używasz fartuszka. Zalegający w ustach kotlet wkłada się do kieszonki przed uruchomieniem komputera, sprawdza, czy ekran jest bezpieczny i dopiero wtedy kotlecik wraca do ust.
                                              Fartuszki z kieszonką są wynalazkiem cennym i ponadczasowym. Doskonale nadają się na wszystko, nawet na łyżkę tranu. Stałeś w przedszkolu w kolejce po łyżkę tranu (obawiam się, że tę samą łyżkę, co inni kolejkowicze)? Jeśli nie, to nie masz prawa narzekać na dzieciństwo.

                                              P.S. Były czasy, że można się było całkowicie obyć bez żółtych twarzyczek i nie zaburzało to klarowności sytuacji, ale czasy jakieś takie niepewne się zrobiły… w lutym kwitną żonkile… więc rozumiem.

                                              • turbinowy Re: Kościelna Wunderwaffe 14.02.14, 21:41
                                                Siebie w fartuszku nie pamiętam, wyparłem z pamięci, chociaż jakaś fotka ze mną w takim anturażu ocalała. Ale przypomniałaś mi ogrodniczki, też z kieszenią z przodu. No tak, gdzie się nie wypowiesz giender wyłazi. Ale fartuszka używam czasami w kuchni, mus się usprawiedliwić.
                                                Zamiast łyżki do tranu (owszem smak pamiętam jak słone masło) można schować coś innego. Na dzieciństwo nie narzekam, mimo, iż zaliczyłem je w PRL-u, więc powinienem.
                                                Żonkile, nawet bez im nadanej symboliki lubię, bo są ładne.
                                                • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 15.02.14, 01:18
                                                  turbinowy napisał:

                                                  > Siebie w fartuszku nie pamiętam, wyparłem z pamięci, chociaż jakaś fotka ze mną
                                                  > w takim anturażu ocalała. Ale przypomniałaś mi ogrodniczki, też z kieszenią z
                                                  > przodu. No tak, gdzie się nie wypowiesz giender wyłazi. Ale fartuszka używam cz
                                                  > asami w kuchni, mus się usprawiedliwić.
                                                  > Zamiast łyżki do tranu (owszem smak pamiętam jak słone masło) można schować coś
                                                  > innego. Na dzieciństwo nie narzekam, mimo, iż zaliczyłem je w PRL-u, więc powi
                                                  > nienem.
                                                  > Żonkile, nawet bez im nadanej symboliki lubię, bo są ładne.

                                                  No cóż, nie ma siły, żeby się nieco na forum nie obnażyć-fartuszek wszak przykrywa niewiele.
                            • turbinowy Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 23:52
                              Zerknijcie tu, kto występuje na liście pana Palikota - dream team:
                              www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,15423632,Europa_Plus___Twoj_Ruch_oglasza_kandydatow__Zobacz.html
                              I tak oto znowu polityka wzięła górę nad wyborcami (nami), którzy szukają zasad, wartości.
                              Więc podajmy sobie znak pokoju smile
                          • turbinowy Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 21:51
                            Chwileczkie, Panie Kierowniku, to już jakiś portal randkowy się robi?
                            Najpierw Obywatel składał propozycje, teraz Ty z wyznaniami?
                            • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 09.02.14, 01:40
                              Kierownik ma po prostu niezmierzone pokłady ludzkiej wrażliwości. Bywa nawet, że wbrew pozorom.
                          • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 09.02.14, 01:34
                            diabollo napisał:

                            > Czcigodna Gaiko,
                            >
                            > Czcigodny Oby.watel tego nie zrozumie.
                            > Niektórzy mężczyźni tak mają.
                            >
                            > Nie wiem czy to dla Ciebie jakieś pocieszenie, ale ja Cię kocham.

                            Jasne, że pocieszenie.
                • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 10.02.14, 00:04
                  turbinowy napisał:

                  > Jeszcze wracając do inkryminowanego tekstu, czy Ty nie widzisz tego pseudointel
                  > ektualnego onanizmu? Jak jedną, mało odkrywczą, myśl przerobić w wieloznakową
                  > masturbację bez dostrzeżenia rzeczywistości?

                  Ale z faktu, że większość KP siedzi na kanapie i opisuje rzeczywistość przy kominku, nie wynika, że opis jest nieprawdziwy, albo że Michalski znajduje się tu w jakiejś opozycji do Owsiaka. Paskudna historia wokół Owsiaka nie jest bardziej paskudna, niż Pawłowicz wokół Grodzkiej, Pieronka wokół rodziców dzieci z iv, Najfeld wokół Nowickiej, Gargas wokół ‘resortowych dzieci’ itp. Obrzucanie, jak napisałeś g..wnem, to nasz sport narodowy, bo wiadomo, że zawsze coś się przyklei, a odkleić dużo trudniej.

                  Michalskiego opis traktuję jako smutną, ale prawdziwą relację z rzeczywistości i zebranie do nomen omen kupy tego, o czym tu rozmawiamy, co nas oburza i dotyka.
              • diabollo Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 21:04
                gaika napisała:

                > No właśnie w tym rzecz. Bo moc jest w 'ludzie'. Powiedz, drogi Turbinowy, dlacz
                > ego kobiety(i część mężczyzn) nie tworzą gigantycznej siły nacisku w sprawach p
                > raw reprodukcyjnych? Połowa narodu!

                Może tutaj jest odpowiedź?

                www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/aborcyjny-kompromis

                Kłaniam się nisko.
                • diabollo Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 21:23
                  Wolność, którą można zwyczajnie kupić nie jest Wolnością.

                  Bo ci, którzy na to nie stać pozostają zniewoleni.

                  Pozwolę sobie jako fundamentalista liberalny sformułować definicję liberalizmu państwa:
                  państwo jest na tyle wolne, na ile wolności posiadają najsłabsi w hierarchi społeczniej i najbiedniejsi mieszkańcy tego państwa (i nie tylko obywatele).

                  Kłaniam się nisko.
              • turbinowy Re: Kościelna Wunderwaffe 08.02.14, 21:44
                gaika napisała:

                > No właśnie w tym rzecz. Bo moc jest w 'ludzie'. Powiedz, drogi Turbinowy, dlacz
                > ego kobiety(i część mężczyzn) nie tworzą gigantycznej siły nacisku w sprawach p
                > raw reprodukcyjnych? Połowa narodu! Pielęgniarki są w stanie założyć (smutne) m
                > iasteczko, a kobiety w opresji gryzą pięści w czterech ścianach.
                >
                > Nic się nie zmieni bez masowego ruchu i sprzeciwu. Nic nam nie pomogą publicyśc
                > i z wyjątkiem podgrzania krwi.
                >
                > Próbowałam Cię wciągnąć na barykady, ale się nie dałeś, więc jaki jest plan?

                Jak tu odpowiedzieć? Hmmm... Nasza społeczność dzieli się na obywateli i mieszkańców (ten podział wywiodłem, po latach, z filmu Straship troopers, który zresztą ma przesłanie faszystowskie, taki paradoks). Obywatel jest świadom praw i obowiązków. Mieszkaniec jedynie płaci, więc mu się należy (jak w hotelu) i jedynie pyszczy. Z kolei obowiązki powinny być dostosowane do możliwości i talentów.
                Stąd mimo, że po 89 roku był gwiezdny czas (jak napisał Jacek Kuroń) zająłem się tym czym mogłem - najbliższym otoczeniem - cieknącym dachem, rozwalonym chodnikiem i temu podobnymi zajęciami dla dobra ogółu ale też dla mojego dobra. Ale przede wszystkim pomocy komuś, kogo bardzo kochałem. Proszę o wybaczenie ale jednak jest to otwarte forum, więc bez wchodzenia w szczegóły...
                Bardzo to było czasochłonne ale też fajne bo przez pewien okres udało się stworzyć całkiem ogarniętą ekipkę, że byliśmy najbardziej upierdliwi "na dzielnicy", więc nie potrafiono nam odmówić. W międzyczasie jedni umarli, drudzy się wyprowadzili, przyszli nowi. Jakoś ciągniemy ten wózek... teraz coraz więcej czasu potrzeba dla mojej najbliższej, tylko już nie mam takiej pary jak kiedyś ...
                Pytasz Gaiko o plan w kontekście szerokiego ruchu w obronie praw, że nie wszedłem na barykady... o plan...
                ... póki co rozmawiajmy, zbierajmy amunicję, jak trzeba daj cynk to wesprę w realu, tylko pamiętaj, że masz do czynienia z szeregowym żołnierzem... Znowu te militarne określenia.
                • gaika Re: Kościelna Wunderwaffe 09.02.14, 23:50
                  Nie chciałam oczywiście, żeby to wyglądało, że Cię rozliczam z Twojej aktywności społecznej, ale już jak tak ładnie napisałeś o swoich motywacjach, to ta pierwsza-miłość i troska o najbliższych- jest najnaturalniejszym odruchem działania na rzecz innych. Potem tylko niektórzy Polacy (jak wiemy, niestety o bardzo niskim poczuciu wspólnoty i zaufana społecznego) wchodzą na wyższe piętro: działania na rzecz trochę dalszych bliższych-jakiejś niewielkiej wspólnoty (np. mieszkaniowej, skupionej wokół lokalnej szkoły, ośrodka kultury.) Następne piętro to nieco szersza perspektywa, np. utworzenie miejsc pracy w ogarniętym bezrobociem zagłębiu, czy pociągnięcie innych za sobą do realizowania działań prospołecznych w wymiarze ogólniejszym, bardziej globalnym.

                  A potem jest już tylko…rewolucja. Nie w sensie cięcia i rżnięcia, ale samomobilizacji dużej grupy społecznej, która ma poczucie sprawstwa i świadomość swoich praw oraz odwagę, aby się ich realizacji domagać.

                  Polacy są przede wszystkim na poziomie prywatno-rodzinnym i mało kto wspina się na drugi szczebel, na którym Ty się znalazłeś.

                  Dzięki za gotowość do bycia zwerbowanym. Jak już będę wiedziała, jak w Polakach obudzić poczucie sprawstwa, odpowiedzialności za swój los i poderwać do świadomego wyrażania i realizowania siebie-zatrąbię, żebyś usłyszał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka