Dodaj do ulubionych

Syndrom Kucbergera, pan Orliński

03.08.14, 20:07
Syndrom Kucbergera

Rodzicom dobrze znana jest faza korwinizmu, przez którą dzieci przechodzą gdzieś między przedszkolem a wczesną podstawówką. W tej fazie dziecko krzyczy „to moje cukierki! nie poczęstuję ich!” i tupie nóżką z zaciekłością, której nie powstydziłby się Jego Ekscelencja Włodzimierz Putin.

Zadaniem rodzica (a jeśli rodzic zawiedzie, to szkoły podstawowej) jest oduczenie dziecka tej postawy i przekazanie dziecku elementarnej prawdy życiowej, że często właściwą odpowiedzią na odwieczny dylemat „zjeść ciastko czy mieć ciastko” jest: nie mieć i nie zjeść tylko oddać do wspólnej puli. Bo wspólna zabawa z innymi dziećmi, w wyniku której, tak bywa, zjedzą ci wszystkie ciastka, i tak będzie fajniejsza od ukrycia się w krzakach i żarcia ich tam wszystkich aż do wyrzygu.

W Polsce trochę zawiedli rodzice. Swój etat mam po facecie, który pracował przy polskiej produkcji serialu „Tata, a Marcin powiedział”.

To była polska wersja niemieckiego „Papa, Charly hat gesagt…”. Niemiecki pierwowzór był o rodzinie z wyższej klasy średniej, w której dziecko ciągle przynosi ze szkoły lewackie dekonstrukcje mitu o merytokracji, w który wierzy jego ojciec.

„W Polsce nikt by tego nie oglądał”, powiedział mi ów facet, „za to w Polsce widzów szokuje to, że ojciec rozmawia z własnym synem, więc rozwinęliśmy to w tym kierunku”. To mi się wydaje wyjaśniać, jak dzisiejszych korwinistów wychowywano w latach 90. („ej, chodźcie przed telewizor, ale jaja, Fronczewski rozmawia z dzieckiem”!).

Szkoła też w większości zawiodła, bo nikt jej nie kazał uczyć socjalizacji, kazano jej za to uczyć „nauki o przedsiębiorczości”. W efekcie więc mamy ogólnokrajowy deficyt umiejętności pracy zespołowej.

Dziecięcy korwinizm wydaje mi się nieszkodliwą i naturalną fazą w rozwoju. W normalnych warunkach dziecko wyrośnie z niego tak samo, jak kiedyś przestanie wierzyć w wróżkę zębuszkę.

Każdy musi kiedyś zrozumieć, że nie jest primadonną. A nawet jak przypadkowo nią jest, taką bona fide primadonną z Metropolitan Opera (w której nawiasem mówiąc trwa właśnie akcja strajkowa), to se dużo może śpiewać bez wsparcia tego tłumu ludzi niebędących primadonnami, ale pozwalających primadonnie być primadonną - dźwiękowców, oświetleniowców, gościa grającego królewskiego posłańca i facetów, którzy zbudowali makiety piramid.

W historii tego bloga ktoś kiedyś z aprobatą powoływał się na tego przygłupiastego architekta z powieści Ayn Rand, „Źródło”, który chce ignorować powszechne konwencje i budować po swojemu. W prawdziwym życiu nie ma miejsca dla takich architektów.

Tylko w powieści Ayn Rand taki architekt odnajdzie w końcu inwestora (ma się rozumieć, self-made miliardera) i postawi mu gigantycznego fallusa. W prawdziwym życiu taka inwestycja też wymaga umiejętności gry zespołowej, choćby w sensie dobrego życia z samorządowcami.

Nie idealizuję tej umiejętności jako takiej. Pewnie, że najprostszy przykład zespołu to sitwa. Wiem tylko jedno, że primadonna, która nie będzie się umiała dogadać z dźwiękowcem, prędzej czy później się sprzęgnie albo zaniknie.

To jest jeden z powodów, dla których cenię sobie wszystkich, którzy próbują załatać tę lukę i przekazać naszym zatrzymanym w rozwoju dzieciom urok pracy w zespole. Nawet jeśli nie są bohaterami z mojej bajki, cieszę się, że walczą z tym deficytem.

Odrzucam więc neoliberalną filozofię, która przyświeca Owsiakowi. Nie podobają mi się nacjonalistyczne aspekty harcerstwa (a Baden-Powell wydaje mi się być na granicy zbrodniarza wojennego, Wielka Brytania w wojnie burskiej to byli zdecydowanie „bad guys”wink.

Ale doceniam pozytywny wpływ wychowawczy tych inicjatyw. Nastolatki wyrosną z tego ideolo tak jak się wyrasta z wróżki zębuszki. Ale rozkoszny smak niezjedzonego ciastka zapamiętają na całe życie.

wo.blox.pl/2014/08/Syndrom-Kucbergera.html
Obserwuj wątek
    • podjadek57 Re: Syndrom Kucbergera, pan Orliński 04.08.14, 15:08
      Pan Orliński napisał:
      "Odrzucam więc neoliberalną filozofię, która przyświeca Owsiakowi. "
      czy ktoś z Szanownych Komentatorów mógłby mi wytłumaczyć co autor miał na myśli?
      • diabollo Re: Syndrom Kucbergera, pan Orliński 04.08.14, 20:49
        podjadek57 napisał:

        > Pan Orliński napisał:
        > "Odrzucam więc neoliberalną filozofię, która przyświeca Owsiakowi. "
        > czy ktoś z Szanownych Komentatorów mógłby mi wytłumaczyć co autor miał na myśli
        > ?

        Czcigodny Podjadku-Turbinowy,

        Po pierwsze, jak napewno się zorientowałeś osobiście pana Owsiaka bardzo lubię, cenię a nawet kocham. Chyba jednak rozumię co w tym momencie miał na myśli pan Orliński (który też najwyraźniej pana Owsiaka bardzo ceni).

        Myślałem, żeby wytłumaczyć o co chodzi samemu, ale czyż nie prościej zacytować mądrzejszych?

        "Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zrodziła się w jednym z najtrudniejszych momentów polskich przemian z przełomu lat 80. i 90. Zaczadzeni liberalnym doktrynerstwem pokornie akceptowaliśmy cięcia budżetowe, prywatyzację usług publicznych, demolkę całej infrastruktury publicznej. W takim kontekście pomysł ogólnonarodowej kwesty na rzecz służby zdrowia wydawał się oczywisty. Minęły jednak dwa dziesięciolecia i wmawianie społeczeństwu, że filantropia jest rozwiązaniem problemu, dowodzi kompletnej nieodpowiedzialności. Posłowie, radni i politycy zamiast błaznować w studiach telewizyjnych i na koncertowych estradach powinni pracować nad zmianami systemowymi, które zapewnią polskiej medycynie właściwe warunki działania. Zdrowie 40 milionów obywateli nie może być zależne od ulicznych zbiórek pieniędzy ani dobroczynnych zabaw. A takie przesłanie płynie ze styczniowych działań WOŚP. Poza wszystkim istnieje prawo o organizacjach pożytku publicznego i przekazywanie pieniędzy na organizacje pozarządowe odbywać się powinno w sposób cywilizowany za pośrednictwem banku i po wypełnieniu odpowiednich dokumentów."

        www.krytykapolityczna.pl/MaciejNowak/Orkiestrazatrzygrosze/menuid-27.html
        I tu jest właśnie pies pogrzebany. Turbokapitalizm wspomaga i klaszcze czcigodnemu panu Owsiakowi, bo generalnie CHARYTATYWNOŚĆ zawsze pracuje dla tłusych szuj, albowiem udowadnia tezę, że państwo nie nadaje się do niczego, nie trzeba szukać rozwiązań systemowo-socjalnych, nie trzeba zwiększać udziału PKB przeznaczanego na służbę zdrowia (obecnie za niski), a co za tym zwiększać podatków (szczególnie tłustym szujom), wystarczą Igrzyska i dobre samopoczucie uczestników Igrzysk i jednocześnie Darczyńców.

        Koszczuł Ginekologiczno-Katolicki oczywiście opluwa czcigodnego pana Owsiaka, ale nie za metodę - upowszechnienie charytatywności dla maluczkich, żeby się też dobrze poczuli dając drobniaki do skarbonki i uwierzyli, że mają ogromne serca - Koszczuł jest wkurwiony na pana Owsiaka z zazdrości o sukces i z poczucia "niesprawiedliwości", że pan Owsiak "podpierdolił" klechom metodę socjotechniczną, na którą sam buka prawem naturalnym dał klechom Święty Monopol.

        Poza tym, przypomnę rok temu w podobnych okolicznościach Przystanku Woodstock wystąpił nie kto inny tylko... pewca i ojciec polskiego turbo-kapi, niejaki profesor, doktor Wiktor Kuppelweiser... to znaczy chciałem napisać Balcerowicz.

        www.krytykapolityczna.pl/BartoszMachalica/SiemaLeszekBalcerowicz/menuid-27.html
        W zeszłym roku Kuppelweiser; w tym roku katolicka klecha i to w dodatku niegłupia, bo prezentująca poziom trzy razy wyżej od standardowej kato-ideolo durniów z oddziału geriatrii episkopatu. Klecha, która tłum "młodych-zbuntowanych" podbiła jak chciała.

        (Z tego się bierze moja głęboka obawa, że pan ksiądz Lemański jednak przeżyje w KGK. Durnie durniami, ale panowie biskupi politycznie kalkulować zyski i straty świetnie potrafią - media w sezonie ogórkowym nie robią nic innego, tylko cytują i oburzają się na charyzmatycznego pana księdza, ten zdobywa punkty - przecież punkty dla katozabobonu - u coraz szerszej publiczności, lepiej mieć takiego u siebie i pracującego dla nas, niż go wypierdalać - ni chuja, nie wypierdolą!).

        Pozwolę sobie jeszcze przypomnieć tezę z innego wątku, że Turbokapitalizm i Katozabobon to bracia sjamscy, dwie strony tego samego medalu, dwa końce tego samego kija, Gin & Tonic, etc...

        Kłaniam się nisko.
        • podjadek57 Re: Syndrom Kucbergera, pan Orliński 05.08.14, 14:51
          Wydawało mi się, że pan Owsiak nie twierdził, że działalność charytatywna zwalnia państwo z obowiązków a wręcz przeciwnie, iż obywatele powinni też coś robić kiedy tzw. wybrańcy nie dają rady.
          A ci bracia sjamscy skoro tak różnie oceniają pana Owsiaka to jednak nie do końca ta sama strona medalu.
          • diabollo Re: Syndrom Kucbergera, pan Orliński 06.08.14, 07:39
            podjadek57 napisał:


            > A ci bracia sjamscy skoro tak różnie oceniają pana Owsiaka to jednak nie do koń
            > ca ta sama strona medalu.


            Koszczuł ginekologiczno-katolicki ocenia źle pana Owsiaka, nie z powodu tego, co Owsiak robi (tego mu akurat zazdrości), ale tego, że pan Owsiak ze swoją jakby nie patrzeć świecką inicjatywą ukradł KGK Monopol na charytatywność. Przemawia przez KGK zwyczajnie poczucie krzywdy, to dlatego zawsze wyciągają z takiej okazji Sraritas i dezawuują pana Owsiaka.

            Tłuste szuje się cieszą i mocno wspomagają, też finansowo, bo z definicji każda charytatywność pracuje dla tłustych szuj. Zwykle jest tu sprzymierzeńcem KGK, który najchętniej wprowadziłby dla siebie ustawowy Monopol na Charity.

            Kłaniam się nisko.
        • diabollo Kolejny pierd... jasnowidz! 05.08.14, 18:01
          diabollo napisał:


          > W zeszłym roku Kuppelweiser; w tym roku katolicka klecha i to w dodatku niegłup
          > ia, bo prezentująca poziom trzy razy wyżej od standardowej kato-ideolo durniów
          > z oddziału geriatrii episkopatu. Klecha, która tłum "młodych-zbuntowanych" podb
          > iła jak chciała.
          >
          > (Z tego się bierze moja głęboka obawa, że pan ksiądz Lemański jednak przeżyje w
          > KGK. Durnie durniami, ale panowie biskupi politycznie kalkulować zyski i strat
          > y świetnie potrafią - media w sezonie ogórkowym nie robią nic innego, tylko cyt
          > ują i oburzają się na charyzmatycznego pana księdza, ten zdobywa punkty - przec
          > ież punkty dla katozabobonu - u coraz szerszej publiczności, lepiej mieć takieg
          > o u siebie i pracującego dla nas, niż go wypierdalać - ni chuja, nie wypierdolą
          > !).

          wyborcza.pl/1,75478,16432728,_Happy_end___Ks__Lemanski_nie_bedzie_zawieszony_za.html
          Kłaniam się nisko.
          • diabollo Już po ptakach 06.08.14, 08:07
            ... ale niezwykle ciekawie napisał czcigodny pan Hartman.

            hartman.blog.polityka.pl/2014/08/05/wielebny-ksieze-lemanski/
            Tak sobie myślę, że bardzo dużo u nas, Cywilizacji Śmierci, ogromnej naiwności...

            Przecież jednen z najmądrzejszych ludzi z polskiego życia publicznego, prof. Hartmann pisze tak, jakby wierzył, że jego najsłuszniejsze argumenty nie są doskonale znane panu Lemańskiemu.
            Pan Lemański je doskonale zna, i najpewniej się zupełnie się z nimi zgadza!

            Bardzo możliwe, że pan Lemański jest już niewierzący (to że pan Hoser nie wierzy od pół wieku w najmniejszą katozabobonną bajkę, to rzecz najzupełniej pewna).

            Katobajki o Jezusie i Trzech Królach są dla owiec i baranów.

            To nie w katobajkach leżą motywacje pracy dla korporacji koszczoła ginekologiczno-katolickiego!

            Kłaniam się nisko.
            • grzespelc Re: Już po ptakach 06.08.14, 17:05
              Fakt, to, że sprzedajesz jakiś produkt, nie oznacza, że musisz w niego wierzyć.
              • diabollo Re: Już po ptakach 06.08.14, 17:35
                grzespelc napisał:

                > Fakt, to, że sprzedajesz jakiś produkt, nie oznacza, że musisz w niego wierzyć.

                No, właśnie...

                Kłaniam się nisko.
            • diabollo W temacie, ciekawe, ale czy... 06.08.14, 17:38
              z puentą nie jeszcze bardziej naiwną?

              www.krytykapolityczna.pl/felietony/20140806/radom-76-w-jasienicy-i-odwilz

              Kłaniam się nisko.
              • diabollo Re: W temacie, ciekawe, ale czy... 06.08.14, 21:14
                Ajajaj, wojna, internetowa...
                O księdza... No, prawie misydzym (zęby wybite) a imię jeeego czterdzieści i, kurwa, cztery...

                Pan Hoser ma taką bekę, że zaczynam mieć duży szacuneczek do cynika.

                Kochani, przepięknie to rozgrywają ci źli ludzie, ale to nie zmienia faktu, że to źli ludzie.

                Od małego miałem to wyzwanie, żeby przekonać dziewczyny, że seksi (to po japońsku) w cale nie są bandyci, cynicy i kłamcy...

                wyborcza.pl/1,75478,16436769,Internetowa_wojna_o_ksiedza_Lemanskiego__Zwolennicy.html

                A tutaj tak się sprawy skomplikowały.

                Kłaniam się nisko
    • gaika Re: Syndrom Kucbergera, pan Orliński 06.08.14, 21:45
      Owsiak demoralizuje państwo-tu nie ma żadnej wątpliwości, bo zbiera gigantyczną, proporcjonalnie do budżetu na ochronę zdrowia, kasę. Z drugiej strony, nie jest żadnym 'kolaborantem'- jest szczery, autentyczny i zamiary ma zacne. Z trzeciej strony, organizacje pozarządowe nie są od wyręczania państwa, powinny raczej pełnić funkcje uświadamiające, lokalne. Z czwartej strony, działania Owsiaka pełnią rolę wychowawczą i jednoczącą bardzo wsobne społeczeństwo(wprawdzie od zrywu do zrywu, ale za to cyklicznego).
      Istnieje zatem jakaś szansa, że nie każdy wyrośnie z wróżki zębuszki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka