Dodaj do ulubionych

PODZIĘKOWANIE DLA SIÓSTR ALBERTYNEK cz. II

03.09.14, 06:29
że już czas zaczynać. Kiedy siostra Gerarda to wszystko robi chodzi cichutko jak mróweczka. Kiedy idzie od ołtarza to widzimy cały czas ciepły i rodzinny uśmiech do nas.
Następne dwa aniołki stróże są na furcie, to siostra Antonia i siostra Łucja. Dbają o bezpieczeństwo, bo czuwają nad tym kto wchodzi do domu. Kiedy jest wydawka to one wydaja chleb i inne produkty biednym i potrzebującym. Kiedyś była taka sytuacja ze wychodziłam akurat na zewnątrz, s. Łucja zawołała mnie i powiedziała :” Pani Julio mam prośbę, dałam tu takiemu panu jedzenie a tam niżej przy ulicy stoją tacy co mu zawsze zabierają to co on tu dostanie. Czy mogłaby pani odprowadzić go kawałek tak Żeby oni nie wzięli mu tego znowu?”. Ja wtedy się zgodziłam i s. Łucja zawołała tego pana po matczynemu „ chodź skarbeczku tutaj”, jak ja go zobaczyłam to zaczęłam się śmiać bo miał chyba ze 2 metry wzrostu i jaka ja dla niego byłam ochrona. Ale wyszliśmy razem i faktycznie kawałek dalej stała nieprzyjemnie wyglądająca grupka, ale nic nam nie odebrali, bo ja niosłam siatkę i nie wiedzieli ze to było tego pana. Chce powiedzieć przez tą historię ze siostry nie dość że dają jedzenie to dbają o to żeby ono dotarło tam gdzie trzeba. S. Łucja oprócz tego jest opiekunką i mamusią wszystkich okolicznych ptaszków, zawsze w zimie jest kilka karmników i siostra dba żeby zawsze były tam pyszne ziarenka albo chlebek.
Siostra Antonia również zajmuje się wydawką. Pilnuje zawsze żeby co rano mieszkanki miały pyszny i świeży chleb na śniadanie, jest zawsze uśmiechnięta i promienna jak słoneczko. Podkarmia nas świeżymi słodkimi bułkami albo drożdżówkami które bardzo smakują. Robi piękne rzeczy na szydełku, miedzy innymi sznury do habitów sióstr, szyje tez na maszynie.
W Przytulisku codziennie dzień zaczynamy od Mszy św. Z oddaniem posługują u nas księża z parafii Zmartwychwstania Pańskiego. Najczęściej u nas jest ks. Heniu, Ja widzę go jako takiego naszego opiekuna duchownego. Ja nie byłam tu długo ale słyszałam że ks. Henryk razem z siostrami kontynuuje to piękne dzieło pomocy św. Brata Alberta od początku powstania przytuliska. Bardzo lubię jego kazania, trafiają w samo serce i zawsze po każdej mszy aż chce się być lepszym człowiekiem. Życzę księdzu Heniowi dużo, dużo zdrowia, wielu łask Bożych i wsparcia Ducha Św.
Jest jeszcze jedna osoba o której chciałabym napisać, to pan Robert który przychodzi do nas i prowadzi grupy wsparcia. We wtorki dla uzależnionych a w piątki dla wszystkich. Grupy zaczynają się od czytania Ewangelii z danego dnia i pan Robert potem na tym przykładzie uczy mieszkanki jak sobie poradzić z trudnościami dnia codziennego, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach związanych z różnymi nałogami. Zawsze stara się nam tą wiedzę przekazać jak najprostszym językiem, żeby każda z nas zrozumiała. Po spotkaniach z nim czasem mam wrażenie że mogę osiągnąć właściwie wszystko, mam dużo pozytywnej energii. W okresie ferii zimowych albo wakacji p. Robert przynosi do nas ciekawe filmy przeważnie o tematyce religijnej. Ale najważniejsze co chce powiedzieć to to, ze p. Robert, tak jak pani doktor jest tu dla nas całkowicie charytatywnie. Poświęca swój wolny czas żeby pomagać innym, wspierać ich i to według mnie jest piękne.

Dzięki jeszcze jednemu dobremu sercu mamy pomoc psychologiczną, to pani psycholog doktor Maria Jakubik. Przeprowadza z nami trudne dla nas rozmowy, o których nieraz ciężko mówić. Ale pani Maria jest tak ciepłą, serdeczną, przyjazną i pełną empatii osobą, że potrafi sobie zjednać nie jeden ciężki charakter. Umie słuchać, jak ktoś ma trudności z opowiadaniem o swoim życiu, wie jakie pytania zadać żeby pomóc. Przeprowadza również badania psychologiczne które często potrzebne są do różnych urzędów.
Tak jak siostry to i prawie wszystkie mieszkanki mają w domu swoje obowiązki. Siostry na takie osoby mówią „pszczółki”. Główną pszczółką w domku jest pszczółka Maja, zajmuje się cięższymi pracami, tynkuje, maluje, gipsuje, naprawia uszkodzone sprzęty w domku, jest taką złotą rączką. Na niedziele zawsze piecze chleb według sobie znanemu przepisowi. Majka tez jest odpowiedzialna za magazyn odzieżowy, razem z Kasią przyjmują, sortują i wydaja odzież, magazyn jest zawsze bardzo czysty a ubrania równiutko ułożone. Na kuchni to są mieszkanki bardzo, bardzo pracowite, szefem kuchni jest Grażynka. Wieczorami jak rozmawiam z nią w pokoju to widzę w jej oczach i glosie dużo, dużo wdzięczności dla sióstr. Mąż Grażynki jest tez pełen podziwu dla pracy sióstr z nami i nad nami. Z Grażynka na kuchni pracują Marianna, Ilona Marta, Ania, Ula, Irena, Gosia, Anastazja i Teresa. Na jadalni nie mniej pracowite pszczółki. Godna podziwu jest pracowitość „babci Ewy”. Jeżeli kiedykolwiek bałam się starości, to teraz patrząc na „babcie Ewę” widzę ze starości nie ma. Głównym zastępca na jadalni jest Jolka której to jej i Mariannie chce podziękować za od serca i z uśmiechem podawane jedzenie. Na jadalni są jeszcze Ela, Agnieszka, Asia, Beata. Porządku na obieraku pilnuje Ula a z nią Asia, Basia, Tosia, Basia, Marysia. Prawdziwa gospodynie domowa widać w Teresie która odpowiada za pralnie i zawsze dba żeby ubrania były czyste a pościel świeża i pachnąca. Na furcie siostry zastępuje Anastazja, miło po całym dniu pracy wrócić do domku gdy wita mnie ciepły i przyjazny uśmiech. Sandra i Marzena to dwie dziewczyny które pomagają s. Angelinie podczas mszy św. Marzena gra na organach i śpiewa psalmy a Sandra śpiewa pieśni. Sandra jest taka wesoła dusza, której śmiech rozchodzi się echem po całym domku, chciałabym żeby zawsze miała powody tylko do radości.
Jak w każdym ulu są i trutnie, ale o nich nie będę pisać, oni sami wiedzą ze o nich chodzi. Jakiś czas temu jeden z trutni chciał oczernić domek, ale pszczółka Maja zakrzyczała:” nie dam Ci obrażać mojego domu”. Nie tylko Majka ale i inne mieszkanki bronią domu i dobrej opinii o nim. Mówię o tym, bo pszczółkom nie jest obojętne co się opowiada o domu zwłaszcza, jak to są wymysły i kłamstwa. Siostry pomagają starszym mieszkankom znaleźć odpowiedni dla nich Dom Pomocy Społecznej. W jednym z takich domów gdzie jest była mieszkanka przytuliska raz w roku jest organizowany zjazd rodzin. Tamta pani dyrektor zapytała jej :” a kto do ciebie przyjedzie?”. A Ona jej odpowiedziała:” jak to kto? Moja rodzina z Krakowa z Malborskiej”. Wtedy Siostra Przełożona Zofia z 15-toma mieszkankami pojechały w odwiedziny i to był dobry, udany i wesoły dzień.
Mam po 50- tce, ale w domu na Malborskiej czułam się małą dziewczynką. Nie martwiłam się za co opłacę rachunki, gdzie, kiedy i za co zrobię zakupy, kto posprząta, ugotuje, wypierze, zawsze po powrocie z pracy czekał na mnie gorący obiad z deserem. Zawsze jest do kogo zwrócić się ze swoimi pytaniami czy problemami. Na ile znam życie to gdy szefa nie ma to „super!!!”. Ale nie tu. Kiedy ja idę z pracy i wiem, że siostry przełożonej nie ma, a podchodząc do domku widzę samochód to „ o Brawo, siostra, nasza mamusia wróciła już”. To nie tylko moje odczucie ale i wszystkich mieszkanek. Bardzo cieszymy się gdy nasze wszystkie siostry są w domku. Dla mnie to siostry już są święte, to nie słowa tylko krzyk serca. Ja staje przed nimi na kolanach z nisko pochyloną głową i dziękuję w imieniu swoim i innych mieszkanek. One ratują nie tylko nas, ale i nasze rodziny, dziękujemy nie tylko my ale i nasze rodziny. Dzięki siostrom wiele mieszkanek wyszło z domku na dobrą drogę. Dziękuję wam bardzo nasze ukochane siostry Albertynki. Jestem pod dużym wrażeniem ogromu pracy Sióstr, księży, pani doktor Rogalskiej, pana Roberta. Tworzą bardzo solidne oparcie dla poranionych, zagubionych, najbardziej potrzebujących ludzi i ich dusz. Tworzą taki zgrany zespół zawsze i o każdej porze gotowy do pomocy i za to zawsze będę im bardzo wdzięczna i będę się za nich modlić żeby zawsze starczyło im sił, zdrowia,
Obserwuj wątek
    • oby.watel Re: PODZIĘKOWANIE DLA SIÓSTR ALBERTYNEK cz. II 03.09.14, 18:48
      Pokłony dla boga, który w swej nieskończonej wszechmocy tak to wszystko sprytnie urządził.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka