chickenshorts
26.06.15, 13:40
W ojczyźnie solidarności, która miała dać Europie wartości za pieniądze. Taki miał być ten deal.
My chcemy solidarności wtedy, kiedy chcemy coś uzyskać od Europy. Ale kiedy powinniśmy coś dać – zgłaszamy weto. Kiedy premier Ewa Kopacz wybierała się na szczyt w sprawie zmian klimatu, całe środowisko medialne i polityczne mówiło: zawetować, zawetować, Europa nie będzie nam mówiła, ile będziemy wdychać dwutlenku węgla. Premier powinna wiedzieć, że choroby płuc są największych źródłem zgonów w Polsce.
Czyli to my rozwalamy Europę?
Nie, my po prostu nic nie robimy, żeby Europa funkcjonowała lepiej. Od nas powinno się więcej wymagać dlatego, że my na Europie ogromnie skorzystaliśmy. Jeżeli ta Europa jutro się rozpadnie...
A jest takie ryzyko?
Już się rozpada. Nigdy niebezpieczeństwo wystąpienia z Unii jakichś państw nie było tak realne, jak teraz. Dawniej nie było tak, że jeden szczyt po drugim kończył się niczym. Pamiętam czasy, kiedy Komisja ogłaszała komunikat w sprawie wykonywania pewnych ustaleń gospodarczych czy społecznych, wszyscy czekali na to, co Europa powie. A dzisiaj Rada się zbiera, przywódcy robią sobie ładne zdjęcia, i kończy się to niczym.
www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1624147,1,dzisiaj-solidarnosc-w-europie-jest-pustym-slowem.read