Tak sobie tu rozmawialiśmy o tym jak to OFE rujnowały finanse publiczne i w ogóle o gospodarce. Przywoływana była przy tej okazji wybitna polska ekonomistka, prof. Leokadia Oręziak, która tłumaczyła dlaczego jak OFE inwestują, to państwo traci. I oto PO postanowiło pomóc frankowiczom i wysmażyło ustawę, która ma szansę ukatrupić sektor bankowy w Polsce. Ale co ja się tu będę jak
Anna Popiołek wyjaśni to lepiej?
Po przegłosowaniu wczoraj wieczorem w Sejmie prokonsumenckiej wersji ustawy dotyczącej pomocy frankowiczom, akcje banków "umoczonych" w kredyty we frankach straciły dziś na warszawskiej giełdzie od kilku do nawet kilkunastu procent. Ich główny indeks WIG-BANKI spadł o 5,9%, a WIG20 2,76%. Związek Banków Polskich twierdzi, że nowa ustawa to populizm.
Rekordzistą jest Getin Noble Bank, którego papiery spadły na zamknięciu sesji o 18,9%, chwilami tracił nawet ponad 25%. Nieco mniejszą zniżkę zaliczył Bank Millennium - 13,5%, a mBank - 7,6%. Akcje BZ WBK spadły o 6,6%, PKO BP - ponad 7%, Pekao - 4% i Alior Banku - 0,5%. Notowania Banku Millennium i Getin Noble Banku zostały ok. godz. 10 nawet na jakiś czas wstrzymane.
Dzisiejsza zmiana kursów akcji banków notowanych na GPW (stan na godz. 12) w porównaniu z kursami zamknięcia z wczoraj przekłada się na spadek wartości aktywów OFE o 2,2 mld zł - informuje Komisja Nadzoru Finansowego. W otwartych funduszach emerytalnych jest obecnie już tylko 153,7 mld zł po ubiegłorocznym przeniesieniu połowy naszych emerytalnych oszczędności na wirtualne konta ZUS.
Indeks WIG-BANKI spadł na zamknięciu o 5,9%
To reakcja na przegłosowaną wczoraj wieczorem przez Sejm ustawę dotyczącą pomocy frankowiczom. Ta wersja projektu jest znacznie bardziej prokliencka i przerzuca na banki prawie całość ryzyka walutowego. Teraz projektem ustawy zajmie się Senat.
Zgodnie z ustawą bank wyliczy różnicę pomiędzy obecnym zadłużeniem a hipotetycznym, gdyby klienci przed laty wzięli kredyt w złotych. Część tej kwoty umorzy.
Początkowo miało to być 50%. Jednak wczoraj wieczorem Sejm zgodził się na poprawkę podwyższającą tę kwotę aż do 90%! To oznacza, że prawie całe ryzyko walutowe ma wziąć na siebie bank, a nie - jak zakładali posłowie PO na początku - połowę.

Kurs indeksu WIG-Banki z ostatniego miesiąca
Sektor bankowy zapłaci 19 mld zł
Dlatego koszt dla banków tej operacji wyniesie nie jak wcześniej szacowano 9 mld zł, ale aż 19 mld zł! Tak wynika z szacunków Domu Maklerskiego Trigon. - Zwiększenie proporcji umarzanej części kredytu na niekorzyść banków wyraźnie zwiększa potencjalne straty dla sektora, gdyż przewalutowanie staje się opłacalne dla większej grupy kredytobiorców. Obecnie powinno to być korzystne dla klientów, którzy brali kredyt w 2007 lub 2008 r. przy kursie CHF/PLN poniżej 2,50 - komentuje Marcin Marcinowski, analityk DM Trigon. Analizowane przez nas banki silnie zaangażowane w kredyty CHF posiadają ok. 2/3 całego portfela w sektorze i to one poniosą większość obciążeń. Relatywnie najbardziej ucierpią GNB i Millennium, a najmniej BZ WBK. W przypadku GNB koszt przewalutowania może przekroczyć roczne zyski banku jeszcze przed uwzględnieniem podatku bankowego, więc istnieje duże ryzyko emisji akcji. Uważamy, że jeżeli ustawa przejdzie przez Senat, to nowy prezydent ją podpisze.
ZBP: To populizm
- To zaskakujące, zwiększenie do 90% udziału banków jest farsą. To populizm, nie można już mówić, że parlamentarzyści chcą pomóc frankowiczom, tylko chcą być wyłącznie wybrani na przyszłą kadencję - powiedział "Wyborczej" wiceprezes Związku Banków Polskich Jerzy Bańka.
I tłumaczy: - Głównym celem zmiany regulacyjnej autorów było udzielenie wsparcia tym, którzy są w najtrudniejszej sytuacji i stąd były wpisane do projektu ograniczenia dotyczące metrażu, liczby dzieci. Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami pierwotnie zdecydowano, żeby banki podzieliły się z klientami konsekwencjami aprecjacji franka. Teraz wcześniejsze idee zostały usunięte.
Komisja Nadzoru Finansowego odpowiada: - Zmiany w projekcie, który trafia do Senatu, są istotne, trzeba dokładnie policzyć skutki dla stabilności sektora bankowego. Trzeba pamiętać, że prace nad ustawą zostały podjęte, ponieważ zabrakło ze strony banków adekwatnej reakcji na nową sytuację, zabrakło dobrowolnego rozwiązania systemowego problemu kredytów frankowych.
Klient weźmie na siebie 10% ryzyka
Frankowicz będzie musiał więc spłacić zaledwie 10% nadwyżki kredytu frankowego nad potencjalnym kredytem w złotych. W dodatku ma on być oprocentowany na preferencyjnych warunkach. Oprocentowanie wynosiłoby tyle, ile stopa referencyjna NBP - obecnie 1,5%
Ustawa przewiduje, że przewalutowany zostanie także pierwotny kredyt na mieszkanie. Po zmianach byłby on oprocentowany tak, jakby został zaciągnięty w złotych. Bank będzie musiał odpowiedzieć na wniosek klienta o przewalutowanie jego frankowego długu w ciągu 30 dni.
Rozwiązanie dla większej rzeszy frankowiczów
Z rozwiązania PO będą mogli skorzystać frankowicze, których relacja wartości kredytu do wartości mieszkania (tzw. LTV) wynosi 80%. Ta zmiana (również poprawka zgłoszona przez SLD) zwiększa liczbę osób, które będą mogły skorzystać z pomocy. Wcześniej w projekcie zapisano, że LTV ma wynosić w pierwszym roku minimum 120%, a dopiero później ma spadać.
Ustawa przewiduje, że z możliwości przewalutowania będą mogły skorzystać osoby, które posiadają tylko jedno mieszkanie. Ale tu też jest wyjątek. Mogą to być także dłużnicy, którzy odziedziczyli kredyt we frankach (to również zmiana wprowadzona przez SLD).
Aby skorzystać z pomocy, mieszkanie nie może być większe niż 100 m kw., a dom - niż 150 m kw. Z tego warunku zwolnione są osoby, które mają troje dzieci.