Dodaj do ulubionych

Prawicowo-katolicka paranoja

12.09.15, 10:43
Trzymajmy Pawła Lisickiego z dala od głębszych jezior. Bo niespecjalnie siebie kocha

Tomasz Piątek

TYDZIEŃ KOŃCZY PIĄTEK. Zawsze to podejrzewałem. A teraz przyznała to premier Kopacz. Powiedziała, że Polacy mają ograniczone możliwości emocjonalne. Faktycznie: jakieś sto razy bardziej ograniczone niż Niemcy. Oni przyjmą kilkaset tysięcy uchodźców. My bronimy się przed kilkoma tysiącami.


Niektórzy uznali, że wypowiedź Ewy Kopacz brzmi dziwnie. Może i dziwnie, ale prawdziwie. Mnóstwo ludzi robi wszystko, żeby udowodnić, iż pani premier ma rację. Na przykład ONR. Narodowcy mimo zakazu chcą w Warszawie demonstrować, by właśnie zademonstrować ograniczenie emocjonalne narodu. Bo przesłanie demonstracji bardzo będzie proste: nie ratować ludzi, którzy toną. Lub uciekają przed mordercami.

Prawicowi publicyści też demonstrują to samo. Choć oczywiście piórem. Według Pawła Lisickiego nie powinniśmy ratować uchodźców. Bo ratowanie ich znaczyłoby, że "kochamy bliźniego bardziej niż siebie samego". Rozwijając tę myśl: kochamy bliźniego jak siebie samego wtedy, gdy pozwalamy mu np. utonąć. Rozumiem, że Paweł Lisicki niespecjalnie siebie kocha. Trzymałbym go z dala od głębszych zbiorników wodnych.

Z Lisickim współbrzmi Rafał Ziemkiewicz, który wzbogaca nasze ograniczenie emocjonalne o odcień intelektualny (odcień ograniczenia intelektualnego). "Nowoczesny endek" docieka przyczyn migracji i zgłębia sytuację krajów arabskich: "Popularne na lewicy oskarżenia, jakoby przyczyną wojny z Saddamem Husajnem było pożądanie przez amerykańskich imperialistów irackiej ropy, obliczone są na poziom umysłowy czytelników anarchistycznych zinów. (...) Prawdziwym zamiarem USA było stworzenie w Iraku (...) modelowej arabskiej demokracji, która miałaby promieniować dobrobytem i prawami człowieka na cały Bliski Wschód. (...) Niestety, CIA z dziecięcą naiwnością dała się zdezinformować".

Na czyją dziecięcą naiwność obliczone są te opowieści? Ale proszę nie myśleć, że chcę jakoś pomniejszać Ziemkiewicza. On naprawdę jest wybitnym prawicowym publicystą. Żeby się o tym przekonać, wystarczy poczytać innych. Np. Łysiaka w "Do Rzeczy" (proponuje, żeby Polska kupiła Lwów od Ukraińców: "Kupmy od tych siczowskich banderowskich dziadów arcypolski gród!" "Duża transza gotówkowa i wracamy znów do Lwowa! A co!"). Albo Krzysztofa Balińskiego w "Gazecie Warszawskiej", który demaskuje chochlę genetycznego emo-terroru. Jego zdaniem w Brukseli rządzi międzynarodówka komunistyczna, która dąży do "wymieszania, zmiksowania rasowego. (...) Imigranci to doskonały instrument - warząchew do takiego mieszania. Przy tym wyjątkowo perfidny, emocjonalnie terroryzujący, odwołujący się do chrześcijańskiego miłosierdzia".

No tak. Bo my, biedni, jesteśmy emocjonalnie ograniczeni. I chrześcijańskie miłosierdzie terroryzuje nas jak Lisickiego. W "Warszawskiej" najlepsza jest jednak polemika z "Wyborczą". Dotycząca nie islamistów, tylko innych talibów. Na artykuł prof. Sadurskiego - który krytycznie ocenił ultrakatolicki PiS-owski projekt konstytucji - odpowiada autor podpisujący się "m-icz". I "m-icz" pisze tak: "BRUDNE LEWACKIE ŁAPY PRECZ OD POLSKI. Gazeta Wyborcza wzięła się za krytykę projektu nowej konstytucji. (...) Zadanie to powierzono lewakowi, prof. Sadurskiemu, znanemu z chamstwa. (...) Otóż, szanowny profesorku oraz funkcjonariusze z Czerskiej, (...) radzimy nie wkładać swoich brudnych lewackich łap między drzwi a futrynę, bo przyjdzie czas, że zaboli".

Powiedzą Państwo, że ja tu niszowe publikacje cytuję. Chyba już nie takie niszowe. Szczególnie jeśli chodzi o uchodźców. W sondażach, w necie i na ulicy wygląda to tak, jakby dobre pół Polski bało się barbarzyńskich muzułmańskich hord. Tak się boję hord, że w oczach mam mord.

To może przejdźmy do liczb. W Polsce liczba muzułmanów nie przekracza 0,1 proc. ludności. W "zaturczonych" Niemczech spis z 2011 r. wykazał tylko... 1,9 proc. wyznawców islamu (chociaż neonaziści płaczą, że ich liczba może sięgać porażających... 6 proc.). W "zalanej przez muzułmanów" Szwecji ludność pochodzenia muzułmańskiego stanowi ok. 500 tys. osób (jakieś 5 proc.). Z tego do muzułmańskich związków religijnych należy ok. 100 tys. osób (1 proc.). Ortodoksyjny islam praktykuje... 25 tys. (0,25 proc.). Cała Unia Europejska liczy sobie ponad 507 mln mieszkańców. Z tego 2 proc. deklaruje islam. Według Europejskiego Centrum Monitoringu Rasizmu i Ksenofobii muzułmanów wierzących i kulturowych jest w UE 13 mln. Trochę ponad 2,5 proc.

Gdyby nawet wszyscy uchodźcy z Syrii (4 mln ludzi) trafili do Unii i gdyby wszyscy byli muzułmanami (a nie są), to liczba muzułmanów w UE wzrosłaby z jakichś 2,5 proc. do jakichś 3,5 proc.

Prawica straszy nas również przyrostem naturalnym: muzułmanie szybciej się rozmnażają! Według badań Pew Research muzułmańska para w Europie ma średnio 2,2 dziecka (niemuzułmańska - 1,5). To znaczy, że unijni muzułmanie musieliby tak się rozmnażać przez prawie 300 lat, żeby ilościowo zrównać się z unijnymi niemuzułmanami. Przy dość szalonym założeniu, że przez trzy wieki obecnej tendencji nic nie zakłóci. Np. postępująca emancypacja muzułmańskich kobiet, w Europie raczej nieunikniona (Pew Research przewiduje spadek dzietności rodzin muzułmańskich).

Czemu Polacy tego wszystkiego nie wiedzą? Bo histeria lepiej sprzedaje się w mediach. Media liberalne traktują informację jak towar. Media prawicowe też - a oprócz interesu biznesowego mają również propagandowy. Straszą nas obcymi talibami, żebyśmy z tego strachu zupełnie ulegli naszym talibom. Dziś w Sejmie mieliśmy kolejne podejście (na szczęście nieudane) do całkowitego zakazu aborcji. Przy tej okazji Episkopat wystąpił nie tylko jako nad-Sejm i nad-Senat, ale też nad-PAN. Ogłosił, że człowieczeństwo zygoty jest nawet nie "prawdą wiary", ale "prawdą naukową".

To dopiero naukowcy. Ciekaw jestem, ilu biologów, lekarzy, etyków i filozofów podpisałoby się pod twierdzeniem, że wiązka genów w komórce lub w kilku komórkach jest człowiekiem. Ale czymże są biolodzy wobec biskupów? Czekam, aż Episkopat zacznie wypowiadać się na inne specjalistyczne tematy. Np. Wielki Zderzacz Hadronów każe zastąpić Wielkim Zderzaczem Aniołów.

Żarty żartami, a nasze prawo antyaborcyjne jest już wystarczająco mordercze. Powtórzę po raz kolejny: nie chroni ono zarodków - sprawia tylko, że giną te większe i bardziej podobne do człowieka. Aborcja jest nielegalna, więc załatwienie jej trwa dłużej. Do tego ginekolodzy boją się mieć i podawać wczesnoporonny, szybko działający mifepriston, bo jego posiadanie jest obciążające. Dają kobietom misoprostol, który jest mniej kompromitujący, bo służy też do innych celów. Ale jako środek poronny działa lepiej, gdy jest stosowany później...

Legalna i łatwo dostępna aborcja w pierwszym miesiącu ciąży uratowałaby przed rzezią wiele rozwiniętych płodów. Ale ich niemego krzyku wojujący katolicy już nie słyszą.

Takie są te nasze ograniczone możliwości emocjonalne.

wyborcza.pl/1,75968,18797243,trzymajmy-pawla-lisickiego-z-dala-od-glebszych-jezior-bo-niespecjalnie.html
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka