diabollo 21.02.16, 10:10 www.krytykapolityczna.pl/felietony/20160218/500-klasizm-rasizm-i-neoliberalizm Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gaika Re: 500+ KLASIZM, RASIZM I NEOLIBERALIZM 21.02.16, 18:09 Idealnie widać w tym tekście, dlaczego mamy przerąbane. Tak się składa, że i u Wielowieyskiej i u Środy za cholerę nie dopatrzyłam się pogardy dla biednych czy niezaradnych. Wręcz przeciwnie, oprócz wrażliwości, ogromny nacisk położyły panie na brak rozwiązań systemowych. Mowa była m.in. o osobach, które nie chcą być naznaczone biedą, więc się nie ubiegają o pomoc, albo nie wiedzą jak to zrobić= wyklucza je to z pomocy(obiady). Proponowano, żeby te 500 + przeznaczyć m. in na ciepły posiłek dla wszystkich dzieci, żeby właśnie nie naznaczać i nie eliminować. Z perspektywy dzieci w rodzinach dotkniętych patologią, z oczywistych względów pomoc systemowa zamiast łapówki wyborczej jest efektywniejsza i sensowniejsza, ale autor się musi moralnie (i klasowo) nadąć, zamiast zrozumieć problem. To tak, jakby powiedzieć, że wprowadzenie do ustawy asystentów rodzinnych było wyrazem pogardy dla tych, którzy sobie nie radzą. 500+ nie jest żadną polityką prorodzinną, jak twierdzi autor, to jest zasiłek źle celowany, niesprawiedliwy i silnie obudowany ideologicznie. Dzieci nie będą się rodzic z powodu dodatku 500, bo brak ‘infrastruktury’ dla rodzenia dzieci. Bzdury też autor pisze o krytyce 500, bo właśnie to prawda, że kobietom grozi wykluczenie z rynku pracy, bo ona, ta pasztetowa jest ZAMIAST systemu prorodzinnego (nie mówiąc o tym, że wyrugowana z rynku pracy kobieta będzie miała głodową emeryturę). Tę kasę trzeba włożyć w żłobki, przedszkola, poczucie bezpieczeństwa, że urlop będzie rodzicielski, nie tylko macierzyński, i że jak się urodzi, to nie będzie się wyautowaną. Wywód o klasach jeszcze bardziej zwalił mnie z nóg. Podział postszlachecki i postchłopski? Wygląda na to, że chce sobie ułatwić dyskusję i ustawić przeciwnika w roli 'klasy gardzącej'. Silne podziały to są w klasie politycznej, a ich zażartość czasem bardziej, a czasem mniej udziela się wyborcom. Po mistrzowsku dzieli PiS, ale widać, że część lewicy zazdrości i ewidentnie chciałaby otworzyć jakiś nowy front na wojence polskiej, np. klasowy (futra w KOD już mamy na dobry start). Na miejscu autora, zamiast przypisywać innym jakieś paskudne intencje i uczucia (pogarda), przyjrzałabym się, jak inteligentnie manipuluje ludem Jarozbaw. Właśnie pojechał w teren i wytłumaczył, że 500 na dziecko to więcej, niż Polska dostaje od UE. Może warto się skupić na tym, dokąd Jarozbaw chce nas doprowadzić, a raczej skąd wyprowadzić. Bo jak nam UE ciachnie kasę za łamanie standardów demokratycznych, to całkiem nie będzie powodu, żeby w niej trwać, tym bardziej, że kasę mamy przecież własną i nie będzie Niemiec pluł nam w twarz… Mogę tylko zawołać na puszczy, że opozycja popełnia te same błędy, co kolejne ekipy rządzące i dlatego mamy przerąbane. Jedyna wspólnotowość na jaką Polaka stać, to zebranie wokół krzyża. Wokół niczego innego nie umiemy się zebrać. Odpowiedz Link
grzespelc Re: 500+ KLASIZM, RASIZM I NEOLIBERALIZM 22.02.16, 18:03 Gaiko, Domniemanie, że przepiją, to jednak pewne uprzedzenie. Biedni przepiją, bogaci przejedzą, tak to działa. Jest jakaś część, która przepije, ale to jednak margines. W lepiej sytuowanych rodzinach też się pije, dobrze o tym wiemy, ale jakoś nie słyszałem, żeby nie dopłacać do kredytów, bo jak nie zapłacą, to przepiją. Tego typu teksty wobec biednych to faktycznie jest klasowa pogarda i w wypowiedzi Środy też ona jest (tu może bardziej płciowa, bo mówi, że mężowie piją). Odpowiedz Link
diabollo Re: 500+ KLASIZM, RASIZM I NEOLIBERALIZM 22.02.16, 20:06 Z tym przemijaniem to już przestaliśmy zauważać, że w tym jest pogardą. Kłaniam się nisko Odpowiedz Link
gaika Re: 500+ KLASIZM, RASIZM I NEOLIBERALIZM 28.02.16, 19:26 diabollo napisał: > Z tym przemijaniem to już przestaliśmy zauważać, że w tym jest pogardą. Ciekawam, czy słyszałeś o stosunkowo nowym wynalazku pt. 'microagression'. Od pewnego czasu ma miejsce odpał poprawnościowo-polityczny na uczelniach amerykańskich (i paru brytyjskich już też). Wybacz Diabollo, ale tak mi się skojarzyło z tym przypisywaniem innym pogardy, której nawet sobie nie uświadamiają… Nie idźmy tą drogą. Odpowiedz Link
gaika Re: 500+ KLASIZM, RASIZM I NEOLIBERALIZM 28.02.16, 20:04 grzespelc napisał: > Gaiko, > > Domniemanie, że przepiją, to jednak pewne uprzedzenie. Biedni przepiją, bogaci > przejedzą, tak to działa. Jest jakaś część, która przepije, ale to jednak margi > nes. W lepiej sytuowanych rodzinach też się pije, dobrze o tym wiemy, ale jakoś > nie słyszałem, żeby nie dopłacać do kredytów, bo jak nie zapłacą, to przepiją. > Tego typu teksty wobec biednych to faktycznie jest klasowa pogarda i w wypowie > dzi Środy też ona jest (tu może bardziej płciowa, bo mówi, że mężowie piją). Obawiam się, że ma tu miejsce niezrozumienie. Istotą tej dyskusji są dzieci (rodziny też, ale głównie dzieci), zmiana ich bieżącej sytuacji, a co za tym idzie perspektyw życiowych. To, o czym mówią 'oskarżone o pogardę', nie jest tym, co mówi ZZ (bony zamiast kasy, których nie da się przepić). Warto pamiętać, że nie chodzi tylko o picie, ale także o bezradność życiową, co w efekcie prowadzi do zaniedbania dzieciaków. Obiady dla wszystkich w szkole, o co apeluje Wielowieyska, to świetny sposób na odwrót od naznaczania tych rodzin, które muszą wystąpić o bony obiadowe, i naznaczania dzieci, którym finansowane są obiady, bo rodzice (z jakichkolwiek względów) nie potrafią/nie są w stanie się o posiłek zatroszczyć. Jest w tym i upokorzenie i obnażenie (część z nich tego nie zrobi ze zwyklej dumy), bo trzeba wypełnić dokumenty, bo trzeba prosić o 'jałmużnę'. Z jednej strony chodzi o to, żeby pomocą nie upokarzać, z drugiej, żeby była efektywna. Mówienie wprost o patologiach nie jest z klucza naznaczone pogardą. Wydaje mi się, że takie myślenie wynika z niepełnego zrozumienia problemu. Jeżeli prawidłowo opisuje się sytuację (nazywając rzeczy po imieniu) i próbuje zastosować adekwatne metody, jest to dużo zdrowsze, niż populistyczne zagrania. Daleko częściej na wykluczenie narażone są dzieci tzw. marginesu, bo chodzi tu o dziedziczenie biedy, nieporadności społecznej i wszelkiej maści deficytów przekazywanych kolejnym pokoleniom. Dlatego Środa mówi o inwestowaniu w przedszkola zamiast 500 do ręki. To jest prawdziwa pomoc dla dzieci i wsparcie dla rodziny w wychowaniu i opiece. „Dzieci te są zostawione same sobie, chowają się na ulicy, wśród podobnych do siebie i radzą sobie jak potrafią najlepiej. Mają głębokie problemy emocjonalne, znaczne deficyty rozwojowe, skrajnie ubogie dziedzictwo kulturowe, cywilizacyjne, intelektualne. Nie mając stabilnej sytuacji i oparcia w dorosłych żyją w stałym napięciu walcząc o przetrwanie. Brak poczucia bezpieczeństwa uniemożliwia koncentrację uwagi i korzystanie z doświadczeń. Brak troski i akceptacji rodziców powoduje, że nie wierzą w siebie i czują się gorsze od innych. Konflikty, przemoc, manipulacje i rozgrywki dorosłych uczą dzieci nieufności. Nie chodzą do przedszkola gdzie mogłyby nadrobić deficyty edukacyjne, społeczne i emocjonalne. Kiedy idą do szkoły mają bardzo ubogie słownictwo, nie umieją czytać, pisać ani liczyć. Nie rozumieją wielu słów używanych przez nauczycieli i rówieśników, nie znają wielu urządzeń, niewiele wiedzą o świecie. W szkołach stykają się z dziećmi z lepiej funkcjonujących rodzin, co uwypukla ich ubóstwo materialne, społeczne i kulturowe. Często dzieci z marginesu są w szkole dyskryminowane i lekceważone. Szybko zauważają, że nie mają w szkole żadnych szans i zaczynają jej unikać. Brak zrozumienia, pomocy i wsparcia w tym momencie wywoduje u dziecka poczucie krzywdy i szybkie osuwanie się w zachowania destrukcyjne.” „-"stary" margines społeczny (szacowany na ok. 1.000.000 osób) - rodziny niepełne i rozbite tworzone przez kolejne pokolenia wychowane w rodzinach zmarginalizowanych, często w placówkach (żyjący z dnia na dzień, zaniedbujący swoje dzieci, uzależnieni, używający przemocy, wchodzący w kolizję z prawem, bezdomni) -"nowy" margines - rodziny, które w ostatnich latach utraciły pracę, szczególnie w rejonach dotkniętych strukturalnym bezrobociem (szacowane na ok. 1.500.000 rodzin) - rodziny stopniowo degradujące się, marginalizowane, dzieci w tych rodzinach dorastają w atmosferze kryzysu, bierności, bezradności, braku perspektyw, poczucia krzywdy. -wiele rodzin wiejskich z małych, upadających gospodarstw rolnych, szczególnie ze wsi gdzie zlikwidowano PGR-y, szkoły, kluby, ośrodki, gdzie brak perspektyw a struktura społeczna degraduje się. „ Odpowiedz Link
grzespelc Re: 500+ KLASIZM, RASIZM I NEOLIBERALIZM 29.02.16, 15:14 Chyba się nie rozumiemy. Ja się sprzeciwiam założeniu, że jak ktoś jest biedny, to znaczy, że nie dba o dzieci, a jak ktoś jest zamożny, to dba. To w nie wiąże się z poziomem dochodów. Powinnaś to - jako kobieta z takim poziomem inteligencji - doskonale rozumieć. Urodzenie dziecka to dla większości rodzin automatyczny spadek poziomu życia niezależnie od zaradności, kompetencji itd. Ja się zgadzam z tym, że są lepsze metody, ale hasło "biedni przepiją" - to nic innego, jak zwykłe uprzedzenie, mówię to jako człowiek wychowany w biednej rodzinie, który na obiady musiał nieraz chodzić do dziadków. Odpowiedz Link
diabollo Tak, Razem jest niedostatecznie liberalne. 23.02.16, 07:49 Kinga Stańczuk Od pół roku liberałowie próbują Razem wciągnąć w "polskie piekiełko": liczymy szable w pospolitym ruszeniu przeciw PiS. Ileż można? Ile jeszcze chcecie podporządkowywać każdą inicjatywę polityczną wyższej konieczności walki z Jarosławem Kaczyńskim? Hasło "Polityka, która ma wyrażać wspólnotę" nie spodobało się prof. Magdalenie Środzie. "To brzmi trochę jak deklaracja Morawieckiego Starszego" pisze z przyganą. W swym kolejnym artykule krytykującym Partię Razem ("Wyborcza", 17 lutego) prof. Środa wzdraga się na myśl o budowie wspólnoty, a jednocześnie chwilę później deklaruje, że czeka na progresywną politykę typu skandynawskiego. Tyle tylko, że bez wspólnoty progresywna polityka nie istnieje. Razem jest dziś jedyną formacją polityczną, która ma dopracowaną propozycję polityki progresywnej. W swoim programie wyborczym, materiałach edukacyjnych, stanowiskach partyjnych i debatach publicznych Razem jest partią konsekwentnie socjalną i demokratyczną. Miała jeden z najlepiej "policzonych" programów wyborczych, ze szczegółowymi symulacjami zmian w systemie podatkowym. Wiele proponowanych przez Razem systemowych rozwiązań - od regulacji rynku pracy przez zmiany w podatkach i systemie świadczeń społecznych po politykę mieszkaniową - opiera się na rozwiązaniach, które z sukcesem wprowadzono w krajach skandynawskich, w Austrii czy Holandii. Wraz z powstaniem Razem zmaterializowała się wizja polityki opartej na dobru wspólnym - a zatem na wspólnocie, jak staroświecko by to nie brzmiało w uszach liberałów. Liberałom - w tym profesor Środzie - nie podoba się, że Razem jest niedostatecznie liberalne. I dobrze! To jest wreszcie znak, że po wielu latach bałaganu pojęciowego powoli wracamy do reprezentacji pełnego spektrum politycznego. Wreszcie wychodzi na jaw zasadnicze pęknięcie w polskiej debacie publicznej, w której przez lata liberałowie snuli rozważania o wysokich standardach cywilizacyjnych Zachodu, o rozwiniętej kulturze politycznej, na którą w Polsce próżno mieć nadzieje. Jednocześnie zwykłym ludziom stopniowo odbierano szanse uczestnictwa w budowie nowej rzeczywistości - nierówności płacowe dramatycznie rosły, media publiczne coraz mniej czasu przeznaczały na realizację misji publicznej, coraz więcej na reklamy międzynarodowych koncernów i programy publicystyczne, w których liberał spierał się z konserwatystą, jaki model prywatyzacji jest najskuteczniejszy. Rolę lewicy odgrywali liberałowie ekonomiczni o lewicujących poglądach na kwestie obyczajowe - wśród nich profesor Środa. Tymczasem, kiedy na polskiej scenie politycznej pojawia się formacja realnie postulująca wprowadzenie takiego modelu, na jaki przez lata się powoływali, liberałowie są zaskoczeni. Od pół roku próbują Razem wciągnąć w "polskie piekiełko": liczymy szable w pospolitym ruszeniu przeciw PiS. Ileż można? Ile jeszcze chcecie podporządkowywać każdą inicjatywę polityczną wyższej konieczności walki z Jarosławem Kaczyńskim? Walki, dodajmy to, nieskutecznej - póki co po kilku miesiącach reaktywnej mobilizacji środowisk liberalnych słupki PiS nadal rosną. Nie bez przyczyny - źródło siły PiS to nie uliczne demonstracje, tylko dwie dekady ekonomicznego i symbolicznego wykluczenia bardzo wielu grup społecznych i gniew, który to wykluczenie rodziło. Fakt, że Razem nie chce dać się ustawić w narodowym (sic!) froncie anty-PiS i poświęcić swojego programu w imię "wyższego dobra", odbierany jest przez liberałów jako atak, na który reagują alergicznie - i być może dlatego brakuje w tym wszystkim zarysowania politycznego sporu między socjaldemokracją a liberałami. A szkoda, bo jest to spór realny i istotny. Lewica na blisko dwadzieścia lat odpuściła pojęcie wspólnoty i wszystko, co się z nim wiąże. Wspólnota została podana prawicy na tacy - więc prawica zrobiła z niej wspólnotę narodową, katolicką i regresywną (po blisko trzech dekadach od upadku komunizmu trudno sobie nawet wyobrazić, że mogła w Polsce powstać dziesięciomilionowa wspólnota, w dużym stopniu oparta na socjaldemokratycznych ideałach, jaką była "Solidarność"). Znamienne, że liberałowie w swojej krytyce Razem nie powołują się niemal na argumenty polityczne, lecz niemal wyłącznie estetyczne. Środa nazywa Razem partią "egzotyczną" i przywiązaną do "pewnych lektur". Jakich? Nie wiadomo, ale na liście zapewne znalazłyby się książki wydane przez Krytykę Polityczną. Niedługo minie rok od powstania Razem, a liberalni komentatorzy nadal nie odnieśli się do konkretnych, politycznych postulatów partii. Pytanie, czy jest możliwa progresywna polityka przy jednoczesnym zachowaniu liberalnego minimum nie jest nowe - zadawał je sobie choćby amerykański filozof Richard Rorty (1931-2007). Czy można dążyć do egalitarnego społeczeństwa, w którym każdy obywatel ma zapewnione podstawowe świadczenia, opiekę zdrowotną, dach nad głową - a jednocześnie nie zdławić wartości najdroższej liberałom: wolności wyboru? Rorty odpowiada twierdząco: instytucje progresywnego państwa muszą przede wszystkim chronić obywateli przed cierpieniem, a więc niedostatkiem, chorobą, bezdomnością, niepewnością jutra. Wszystko, co ponadto - wybór religii, zawodu, studiów, partnera życiowego, decyzje o rodzicielstwie - powinny pozostać wyłączną domeną jednostkowych wyborów. Dziś w Polsce dzieje się dokładnie na odwrót - PiS dba o to, aby państwo mogło wtrącać się w osobiste wybory obywateli, liberałowie zaś zwalczają pierwszą formację polityczną, która próbuje realnie przeciwstawić się nierównościom społecznym i zaproponować autentyczną alternatywę dla rządów prawicy. Niestety, póki co polscy liberałowie nie palą się, by podążać drogą Rorty'ego. Zajmują się raczej obroną status quo III RP, czyli uprzywilejowania warstwy - że użyję sformułowania z upodobaniem powtarzanego przez inną krytyczkę Razem, Agatę Bielik-Robson - liberalnych mieszczan. Z uporem zamykają oczy na fakt, że to właśnie taka polityka, zamiast budować silny, społeczny fundament pod demokrację, wyhodowała skrajnie prawicowe potwory. W środowym „The Guardian” Thomas Frank pisze o establishmencie amerykańskiej partii demokratycznej: „Uwielbiają nabijać się z jednego procentu i jego ideologii. Jednocześnie sami w identycznym zaślepieniu służą interesom górnych dziesięciu procent”. Smutne, ale niestety prawdziwe i na naszym podwórku. Kinga Stańczuk, historyczka i tłumaczka, publicystka Nowych Peryferii. Członkini Rady Krajowej partii Razem. wyborcza.pl/1,75968,19663526,tak-razem-jest-niedostatecznie-liberalne-i-dobrze-polemika.html Odpowiedz Link
grzespelc Re: Tak, Razem jest niedostatecznie liberalne. 23.02.16, 21:58 Raczej niedostatecznie dojrzałe. Wychodzą ich kompleksy i leki, że przyjdzie Petru/PO/SLD i ich zje. Gadają dokładnie tak samo, jak kiedyś polscy populiści, że jak wejdziemy do Unii, to stracimy tożsamość, wykupią nas itd. Ten sam mechanizm. Odpowiedz Link