diabollo
16.03.16, 08:12
Magdalena Środa, filozof, etyk
Jerzy Zelnik nadal twierdzi, "że lustracja jest potrzebna, bo jeśli jej nie ma, to będą haki na ludzi i będzie można zawsze nimi manipulować" (Fronda.pl, TV Republika, 14.03). Uważam, że większością ludzi zawsze można manipulować niezależnie od ich biografii. Większość spośród nas to osoby "zewnątrzsterowne". Lgną do autorytetów, wodzów, osób i systemów, którzy za nich decydują i zwalniają ich z odpowiedzialności. Taka po prostu jest społeczna większość.
Przekonanie Zelnika, że jeśli nie będzie lustracji, to będą na ludzi haki, jest płonne. Haki można znaleźć na wszystkich. Jeśli nie tkwią w ich biografiach, to zawsze można przeszukać biografie dziadków, żon, dzieci. I tak jak na każdego można znaleźć haka, tak każdemu haka można ukryć, jeśli chce się go wykorzystać dla siły lub splendoru władzy. Problemem nie są haki, ale złudzenie, że lustracja eliminuje możliwość ich wykorzystania.
Zelnikowi złudzenia powinny być dobrze znane - uległ im, wierząc w socjalizm i wykazując gotowość współpracy z SB. Nie zrobił tego przecież dla korzyści. Wierzę w czystość jego intencji, jak również w to, że - jak sam mówi - nim "uporządkował się ideowo", "był skoncentrowany na sprawach sensualnych i sporcie". Wierzę jednak także w sensualny strach Wałęsy i w to, że w tamtych czasach, jak na swój wiek i okoliczności, był już "uporządkowany ideowo", choć niewolny od lęków i słabości. Wierzę też (jak Zelnik?) w odkupienie win, ale wiem, że o jego wartości i skutkach nie decyduje władza. W każdym razie nie doczesna.
Problemem dla władzy, drogi Faraonie, nie są haki, lecz opór, jaki jej się stawia. Haki to narzędzia manipulacji, które władzę wzmacniają. Opór może ją zniszczyć. Kto idzie ramię w ramię z władzą, jest czysty jak Zelnik. Jeszcze dwa lub trzy wywiady o młodości durnej i chmurnej, a miejsce u boku wodza z powrotem zapewnione. To miejsce daje bezpieczeństwo i trwałość kariery nie tylko aktorom czy byłym prokuratorom. Znam "resortowe dzieci", które robią dziś kariery w publicznych mediach i które nigdy nie znajdą się w książkach Doroty Kani, bo w jakimś momencie gorliwie uwierzyły w Boga, prezesa i zamach smoleński. Ten trójkąt wiary kruszy wszelkie haki.
Problemem etycznym i ludzkim, o którym chętnie bym z panem Zelnikiem porozmawiała, jest godność osobista. Tischner mówił, że jej istota polega na wierności swoim przekonaniom. Czy to znaczy, że aby zachować godność, nie można ich zmienić? Można. Nasze biografie nigdy nie są linearne i proste, nasze poglądy nie zawsze są głęboko ugruntowane. Można je porzucać, wymieniać, przywiązywać się do nowych. Jak jednak, dokonując życiowych wolt, zachować godność osobistą?
Jedną z najlepszych odpowiedzi na to pytanie dał mi kiedyś Henryk Jankowski, etyk, profesor niewątpliwie "resortowy", ale jeden z najmądrzejszych i najprzyzwoitszych ludzi, jakich znałam. Powiedział: "Nie można być panną młodą na każdym weselu. Trzeba zawsze pamiętać, jakie poglądy miało się kiedyś, kim się kiedyś było". On sam o tym pamiętał. Pamięć jest dla naszej godności i jakości moralnego życia znacznie ważniejsza niż lustracja.
wyborcza.pl/1,75968,19772300,list-do-faraona.html