Dodaj do ulubionych

Pozytywna odmiana

23.05.16, 14:27
W ramach ,,dobrej zmiany” na walnym zebraniu w pewnej spółce pojawiła się przedstawicielka skarbu państwa, przepchnęła absurdalny statut i powołała przywiezionych w teczce nowych członków rady nadzorczej w liczbie sześciu. Siódmy mógł zostać powołany przez mniejszościowych udziałowców, więc został nim poseł poprzedniej kadencji Platformy Obywatelskiej Jacek Bendykowski, któremu aktualnie wyborcy podczas wyborów powiedzieli nie. Jak to możliwe? Otóż wśród mniejszościowych udziałowców najwyższe udziały miała Agencja Rynku Rolnego, którą reprezentował członek poprzedniej ekipy PO-PSL. Nic więc dziwnego, że postanowił zadbać o kolegów z partyjnej linii. Nic to, że w efekcie kupcy, hurtownicy, dzięki którym ta spółka żyje, nie będą mieli przedstawiciela w radzie nadzorczej. Nic to, że za góra trzy miesiące ,,dobra zmiana” Pana Bendykowskiego odwoła. Trzy średnie miesięczne zdąży przytulić. Przecież były poseł musi gdzieś dorobić, skoro nie dostał się do parlamentu. A fucha fajna. Co miesiąc średnia krajowa wpada, a może nawet pojawić się w spółce nie będzie potrzeby.

Należy błogosławić Grzegorza Schetynę, łono, które go wydało na świat i ludzi, którzy go mianowali na stanowisko przewodniczącego, że trzyma się i PO z dala do koalicji tworzonej przez KOD.

Całość warta przeczytania.
Obserwuj wątek
    • oby.watel A na drzewach zamiast liści PO powisi 24.05.16, 22:02
      "Zdrajca powinien wisieć na stryczku". Szokujące słowa posłanki PiS w wywiadzie dla katolickiego radia

      Posłanka PiS Bernadeta Krynicka była gościem katolickiego Radia Nadzieja. Fragmenty programu cytuje portal lomzynskie24.pl. Rozmowa dotyczyła m.in. sporu wokół TK i działań opozycji. Krynicka stwierdziła, że "Nasza opozycja - Polacy, jeżeli są to Polacy, jeżdżą do zachodniej Europy, do Brukseli i donoszą na nasz kraj. Chcą, żeby UE wymusiła na nas pewne zachowania, które są niezgodne z konstytucją".

      - Dla mnie człowiek, który donosi do obcego państwa to jest zdrajca i tak naprawdę powinien wisieć na stryczku. Taka jest prawda - skwitowała.

      - To bardzo mocne słowa - zwrócił uwagę prowadzący. Krynicka nie wycofała się. - Oczywiście! Zdrajca to jest zdrajca! Co robiono ze zdrajcami narodu? - stwierdziła.

      Bernadeta Krnicka jest znana z ostatniej wypowiedzi o klauzuli sumienia dla fizjoterapeutów.



      Prezes się boi kapitulacji

      Jarosław Kaczyński chyba bezwiednie i w sposób nie do końca kontrolowany ujawnił, czego najbardziej się obawia w sporze o Trybunał Konstytucyjny. Nie osłabienia państwa prawa, nie dualizmu prawnego, nie spadku wiarygodności Polski za granicą, nie obniżania kolejnych ratingów, nie konfliktu z Unią Europejską. Nie, nic z tych rzeczy.

      Szef PiS obawia się jednego: kapitulacji. A raczej tego, że ktoś mógłby pomyśleć, że on, naczelnik państwa, wielki rozgrywający, może skapitulować. Kaczyński się odkrył. Pokazał, że sprawa TK to już tylko kwestia tego, kto wygra ten spór w świadomości Polaków.

      Słowa o kapitulacji padły, gdy wyraźnie rozluźniony prezes przyszedł na konferencję prasową. Zadowolony, bo właśnie wyszedł ze spotkania u marszałka Sejmu, na którym nieoczekiwanie pojawił się przedstawiciel PSL. Kaczyński mógł mieć poczucie triumfu, bo oto, przeciągnąć ludowców na swoją stronę, udało mu się rozbić jedność opozycji. Był więc bardziej niż zwykle otwarty na pytania, bardziej szczery, mniej kontrolujący wypowiedzi.

      I powiedział to, co myślał. Opublikowanie orzeczenia Trybunału byłoby kapitulacją. A raczej zostałoby odebrane jako kapitulacja, na co prezes nie może sobie pozwolić.

      Obserwowanie tego, co teraz robi PiS - agresywne wystąpienie Beaty Szydło w Sejmie wykluczające jakąkolwiek szansę na dialog, to podgrzewanie politycznych nastrojów - pozwala myśleć, że być może mamy przed sobą jakiś tajemny plan, który ma ochronić Kaczyńskiego przed pomówieniami, że ustąpił, że skapitulował. Żeby elektorat zobaczył, że prezes nie pęka.

      Jaki to plan, jeszcze nie wiadomo, ale pewne jest, że ofiary być muszą. Być może premierostwo Beaty Szydło jest już historią, bo to ona polegnie na ołtarzu ratowania reputacji prezesa. Coś trzeba zrobić, i to szybko, bo Europa już naprawdę ma dość przeciągania sprawy, pozorowania dialogu, kuriozalnych komisji ekspertów powoływanych w Sejmie. Komisja Europejska nie dała się nabrać i poprosiła o przyspieszenie.

      To hasło bliskie Jarosławowi Kaczyńskiemu. I chyba już zrozumiał, że przedłużanie sporu napędza poparcie dla opozycji i KOD, a nie dla "dobrej zmiany". Bo bez względu na to, jak bardzo rządzący obrażaliby uczestników manifestacji, wciąż więcej ludzi będzie wychodzić na ulice, a w dzień wolności 4 czerwca może paść rekord frekwencji. Dzięki PiS, dzięki Beacie Szydło.

      Kaczyński zachowuje się jak latynoski macho, który musi udowadniać, jak bardzo jest silny. Opozycja powinna być mądrzejsza, nie prężyć muskułów. Może w tej całej historii wystarczyłoby zadeklarować, że gdy już prezes się wycofa, opozycja nie będzie triumfować, nie będzie szydzić, nie będzie udowadniać, że skapitulował, a oni wygrali. Wszyscy możemy się tak umówić. Wystarczy tylko milczeć i przejść do porządku dziennego nad decyzją Kaczyńskiego. To niewielkie poświęcenie, a korzyści ogromne.

      Problem polega tylko na tym, że wśród opozycyjnych samców alfa też może zwyciężyć natura macho.

      Katarzyna Kolenda-Zaleska, Fakty TVN, 24.05.2016 01:00

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka