diabollo 04.01.17, 19:32 krytykapolityczna.pl/kraj/leder-relacja-folwarczna/ Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 04.01.17, 20:38 Och, wielkie dzięki o czcigodny. Toż to wypisz wymaluj... Nareszcie zrozumiałem to i owo. Pierwszym obszarem, w którym słabszy realizuje swoją strategię biernego oporu, jest obszar dyskursu, czyli pewne praktyki mówienia i niemówienia. Najprostszą jest milczenie. Nieodpowiadanie na zadane pytania, cedzenie słów, w ogóle unikanie jakiejkolwiek wypowiedzi, dopóki druga strona „się nie ujawni” – to znane każdemu sytuacje pojawiające się w relacjach z kimś, kto albo postrzega się jako słabszy, albo ma cechy mentalności ukształtowanej „po słabszej stronie” relacji folwarcznej. Wywodzi się ten sposób funkcjonowania z sytuacji poddanego chłopa, w którego położeniu niezależna wypowiedź, jak każde niezależne zaistnienie, była czymś ryzykownym. Poddany mówi tylko, gdy jest do tego zmuszony. A i wtedy toczy z pytającym panem swoistą grę – mówi tak, by nic nie powiedzieć. Czasem używa w wypowiedzi alegorii, w razie czego łatwo dowodząc, że przecież on nic tam nie miał na myśli… Jednocześnie jednak pozostaje urażony samym zadaniem pytania; każda interpelacja upokarza go, wytrącając ze stanu ochronnej izolacji i budząc widoczną niechęć i resentyment. Ponieważ właściwie każdy kontakt z drugim człowiekiem przeżywany jest przez niego jako przemocowy – i na dodatek często taki bywa – sposobem na zmniejszenie nieprzyjemnych doznań jest unikanie kontaktu w ogóle, hodowanie w sobie postawy „społecznego autyzmu” i delektowanie się, jak na obrazach Chełmońskiego, przepływającymi obłokami i rykiem krów z oddali. Albo rykiem jakiejś muzyki w słuchawkach. Ostatecznie z tej próby sił, jaką jest najzwyklejsza rozmowa, każdy wychodzi sfrustrowany – ten w pozycji „pańskiej” powtarza frazy o „tępocie tych ludzi” „braku kultury” i „homo sovieticus”, czasem skracając wywód prostym „trzeba by wybić to bydło”, ten w „chamskiej” odchodzi na bok i wtedy mamrocze pod nosem soczyste: „ch…”, „sk…n” albo „głupia p…a”. I gdy spotka na swojej drodze „głupią p…ę”, która akurat jest słabsza, na przykład własną żonę, to nie omieszka jej pokazać, kto tym razem jest panem. Jeszcze raz stukrotne dzięki! Odpowiedz Link
diabollo Re: Relacja Folwarczna 05.01.17, 07:57 A cieszę się bardzo czcigodny Grzespelcu. Edukacja całego społeczeństwa do równości to wielkie zadanie edukacyjne na lata, ale na razie elit intelektualnych to nie interesuje, bo nie widzieli i nie widzą w tym żadnych korzyści społecznych. A aktualne elity rządzące postanowiły zabranzlować siebie i społeczeństwo resentymentem nacjonalistycznym. Największe zagrożenia widzę jednak tam, gdzie pan Leder na końcu artykułu: w postępującej oligarchizacji (na całym świecie), co będzie musiało wzmacniać stosunki folwarczne. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 05.01.17, 13:17 Nie uważasz, że stosunki folwarczne polegają właśnie na tym, że samemu nie robi się nic oczekując, że inni zrobią? I obarcza odpowiedzialnością za to, że nie robią tego, czego od nich oczekujemy? Postępująca oligarchizacja to właśnie pokłosie tej bierności - niech oni coś zrobią. A ponieważ oni to mają w dupie, to my dostajemy w dupę. Ale ponieważ oni nam nie wyjaśnili dlaczego, to czekamy na wyjaśnienia nie robiąc nic. Za to domagamy się więcej i więcej. Odpowiedz Link
diabollo Re: Relacja Folwarczna 05.01.17, 13:57 Pozwolę sobie na pytanie, czcigodny Oby.watelu: czy przeczytałeś w całości omawiany artykuł? Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 05.01.17, 14:38 Ależ nie kryguj się, pytaj. Ale jeśli mogę coś zasugerować, to pytaj o konkrety, a nie o to czy przeczytałem, bo to sugeruje, że nie otrzymałem daru zrozumienia. Czytałem, przyjacielu, czytałem uważnie. I przymierzałem to co czytałem do siebie. Bo nie wiem czy wiesz, że niektórzy w razie niepowodzenia zastanawiają się co zrobili źle, a inni szukają winnych. Ci pierwsi przeważnie już nie popełniają tych samych błędów, ci drudzy błądzą permanentnie. No więc przymierzałem ten opis do siebie i nie pasował. Za to doskonale pasował do ludzi, którzy unikają dyskusji, nie odpowiadają na pytania, cenzurują użytkowników. Pozwolę sobie także zauważyć, czcigodny Diabollo, że relacja folwarczna nie dopuszcza do siebie nawet myśli, że można by siebie zaliczyć do elit. Elity to zawsze oni. Dlatego jeśli elit coś nie interesuje, to my dostajemy w dupę, bo nie wiemy co robić i niczego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, bo nam nie wyjaśniają. Zaś geniusz tego eseju polega na tym, że w morzu słów ukryte jest krótkie przesłanie. Nie dla wszystkich zrozumiałe, jak się okazuje. Satysfakcjonuje Cie taka odpowiedź na Twoje pytanie? Odpowiedz Link
diabollo Re: Relacja Folwarczna 06.01.17, 10:25 Może nieprecyzyjnie się wyrażałem. Elyty to my. I jestem zły na NAS, że byliśmy tacy głupi, że doprowadziliśmy do takiej sytuacji społecznej, że faszyści przejęli władzę. Co gorsze, oprócz pierwszych nieśmiałych jaskółek, nie widzę jakiś refleksji i zmądrzenia. Jeżeli chodzi o relacje folwarczne, to pan Leder jasno pisze, że obecne elity nie mają nic wspólnego jaśnieskurwysynami, którzy dawno pozycję panów stracili. Obecne elity najczęściej to potomkowie niewolników, którzy jednak przejęli samouwielbienie jaśniepańskie i ową pogardę do "słabego". Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 06.01.17, 12:44 No i co z tego, że byliśmy tacy głupi, skoro nie zmądrzeliśmy ani trochę? Jak sobie wyobrażasz dyskusję jeśli dyskutanci od trudniejszych tematów uciekają, trudniejszych dyskutantów unikają, na trudniejsze pytania nie odpowiadają? PiS rozwinęło twórczo to, co politycy prezentują od dłuższego czasu - mówienie tylko tego, co chcą powiedzieć bez względu na to, jak brzmiało pytanie. Pierwszy z brzegu przykład: Ewa Kopacz pół godziny odpowiada na pytania. Potrafiłbyś w kilku zdaniach streścić co powiedziała, jakie PO ma plany, co zamierza, co robi, po co i dlaczego? Jeżeli chodzi o relacje folwarczne, to pan Leder topi w morzu słów smutna prawdę, że relacje folwarczne dotyczą w głównej mierze potomków niewolników, a w znikomym stopniu potomków panów. Opis relacji folwarcznej w dzisiejszej Polsce dotyczy więc nie tyle domniemanej, dawnej klasy "pańskiej", co sposobu organizowania hierarchii przez dzisiejszych silnych z dzisiejszymi słabymi. A jedni i drudzy w ogromnej większości wywodzą się z warstw ludowych. Tekst jest długi, rozwlekły, pełen powtórzeń i wodolejstwa, ale musi taki być, bo gdyby autor wprost wyłożył kawę na ławę, to nie mógłby ukazać się na lewicowym portalu. Z tego względu od pytania "czy czytałeś?" bardziej zasadne jest pytanie "czy aby zrozumiałeś?" Ja uważam, że tak. A Ty? Tu kilka słów na temat dyskursu publicznego. Odpowiedz Link
podjadek57 Re: Relacja Folwarczna 07.01.17, 11:26 Na przykładzie Ełku widać charakterystyczną i smutną podwójność życia małych polskich miast. Po kolorowych chodnikach, pomiędzy wyremontowanymi elewacjami stąpają frustracja i lęk, które za nic mają wspaniałe statystyki makroekonomiczne i szybką modernizację. Miasto nie jest pustynią, dzieje się tutaj ciekawie i różnorodnie, przyjeżdżają artyści, kinowe premiery prezentowane są zgodnie z czasem warszawskim, a kalendarz domu kultury pęka w szwach. Jednocześnie jest jednym z tych miejsc, o których pisał Andrzej Leder w „Prześnionej rewolucji”: po krachu ekonomicznym z początku lat 90., kiedy większość dużych zakładów poszła w rozsypkę, pozostały tu gorycz i poczucie porzucenia, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Mitem założycielskim mojego rodzinnego Ełku są nie pierwsze wolne wybory, tylko upadek zakładów przez kilka dekad regulujących życie miasta. Upadek przyszedł z dnia na dzień, jak tornado, i pozostawił po sobie ruiny, które straszą do dzisiaj. Ważniejsze od tego, co mieszkańcy zyskali, jest to, co zostało im zabrane przez ekonomię i konieczność dziejową. Nie chcę powiedzieć, że to rozdrapywanie starych ran doprowadziło do zamieszek – głównym powodem jest po prostu rasizm pomieszany z bandytyzmem – niewątpliwie jednak tło społeczne zawiera i ten element. Mimo upływu lat ta frustracja szuka ujścia, przyczyny, rewanżu. Mówimy o jednym z najbiedniejszych regionów kraju, o spokojnym, sympatycznym mieście borykającym się z dużymi problemami społecznymi; przecznicę od baru z kebabami możesz bez kłopotu kupić amfetaminę, wystarczy znać odpowiednią bramę. Ełk jest miastem gastarbeiterów dzielących swoje życie pomiędzy Mazury a Liverpool czy Reykjavik. Eurosierot nikt tu nie liczy – ich obecność jest tak oczywista jak to, że zmrok zapada tu szybciej niż w Warszawie. Jesteśmy wśród ludzi, którzy czują się okaleczeni, odarci z godności i skrzywdzeni. Na ile słusznie? Fakty nie mają najmniejszego znaczenia – emocje i subiektywne odczucia zawsze wezmą górę w starciu ze statystyką. Ważniejsze, że szukają po omacku zarówno przyczyn swojej sytuacji, jak i kogoś, kogo można obarczyć odpowiedzialnością. wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21212265,elk-jedno-z-tych-pieknych-miast.html Odpowiedz Link
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 07.01.17, 12:19 Modelowy przykład relacji folwarcznej - wklejenie cudzego tekstu, który z omawianym tu esejem nie ma żadnego związku. Ale Poddany mówi tylko, gdy jest do tego zmuszony. A i wtedy toczy z pytającym panem swoistą grę – mówi tak, by nic nie powiedzieć. Czasem używa w wypowiedzi alegorii, w razie czego łatwo dowodząc, że przecież on nic tam nie miał na myśli… Ewentualnie sięga po cudzy tekst, bo tak jest bezpieczniej. Choć tu akurat problemem nie jest wbrew pozorom to, że sięga. Podziela pogląd autora, więc przytacza jego słowa. Sam by tego lepiej nie ujął. Problemem jest to, że nie potrafi, boi odnieść się do tego, co pan napisał, a on skopiował, skomentować słów pańskich, wdać się w polemikę. No bo jakże to!? On, maluczki, mógłby polemizować, nie daj boże nie zgadzać się ze słowami samego pana!? Toż to bluźnierstwo by było, zgorszenie! Weźmy wklejony przez Podjadka tekst składający się w całości z dyżurnego zestawu truizmów, frazesów i sloganów, powtarzany od lat, obecny już w Trybunie Ludu analizującej przyczyny strajku uciskanej i wyzyskiwanej przez burżuja klasy robotniczej. Mowa trawa nie mająca żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Doskonała ilustracja relacji folwarcznej - pan plecie, a poddany słucha z rozdziawionymi ustami łykając bezkrytycznie każdą bzdurę. Odpowiedz Link
uff.o Re: Relacja Folwarczna 10.01.17, 01:09 Pozwolę sobie zwrócić na dwie, no, może, trzy kwestie, jak mniemam, najważniejsze, pominięte w artykule, z wiadomych powodów. Lewicujący ateizm. O reszcie....zamilczę. A milczenie może być wymowne. A no, może. I wcale nie biernością. Wpierw, pomijając fakt iż relacje społeczne są nieco bardziej skomplikowane niż biało-czarna opozycja, słabi vs. mocni, warto chyba wziąć pod uwagę iż to słabi rządzą w Polsce. Słaby jest cwańszy, mądrzejszy. A w czym leży głupota mocnych? Ano w tym iż są zniewoleni dominowaniem. Dominacja, czyli posiadanie kontroli, jest jak zaraza, która uniemożliwia dominującemu bycie człowiekiem. 'Tyran karmi się umysłową biernością swoich poddanych'. Ale to słabi poprzez bycie w bierności mszczą się na swoich oprawcach, trzymając ich w stanie powierzchowności intelektualnej, i infantylności emocjonalnej, i bezustannego potwierdzania swojego autorytetu i infantylnego reagowania na jego brak czy też uszczerbek. Szczury, karłowatość, i infantylizm pozostają tutaj nietykalną świętością. A Naczelny Karzeł, charyzmatycznym wodzem. Drugą kwestią jest zaklinowanie się obu stron konfliktowych relacji w świecie rozumowo-zmysłowym. Nie ma tu możliwości wyjścia poza siebie, a właściwie, poza własne ego. Zarówno ze strony słabych, zaklinowanych w świecie dominującej odzwierzęcej zmysłowości i materializmu, jak i ze strony elit, zaklinowanych w swoim powierzchownym intelektualizmie, również odzwierzęcym właśnie dlatego iż przezeń ograniczanym i uzależnionym. Nie zgadzam się iż wyjściem z tego klinczu jest głównie podnoszenie poziomu świadomości i intelektu u słabych. Też tak kiedyś myślałem. Nie, to za mało. Brakuje aspektu metafizycznego. Nie, religijnego, ale metafizycznego. Narkotyki i alkohole to nie jest tylko używka do odreagowania owych chorych relacji. A zarazem jest, ale, również czymś więcej. To jest faktyczne poszukiwanie tego czego Ten świat, ze względu na swoje ograniczenia, nie jest w stanie człowiekowi dostarczyć. Doświadczenia pozazmysłowego. I nie jest to wcale żadne opium dla mas, tylko faktyczne ograniczenia tej danej w sposób ograniczony (wcale nie jedyny, bo gdyby jedyny, to nie można by było być tego świadomym) rzeczywistości zmysłowo-intelektualnej. Ale, odnośnie dominacji... Tu upatruję zwyrodnienia systemowe, zarówno kapitalizmu, jak socjalizmu, czy też religijnych instytucji. Polską rządzą szczury i szczurzość, bo tak najwygodniej i najbliżej natury. A najdalej od tego co ludzkie (i boskie=twórcze). Ale nic nie stoi w miejscu, czego nie da się po dobremu, to można młotkiem. Samo-destrukcyjność bywa Zbawicielem Życia samego! Kto głupi i za-rozumiały, słaby i mocny, tego przydybią konsekwencje tychże ekstremalnych debilizmów. A może wówczas Inni/Drudzy którzy przetrwają, na tym w końcu skorzystają.Gdzie dwóch się bije, tam trzeci....wiadomo. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 10.01.17, 12:28 Sam Autor eseju byłby zachwycony doskonałym przykładem werbalnej relacji folwarcznej. Tyle się nagadać i nic nie powiedzieć, toż to majstersztyk. "Słaby jest cwańszy, mądrzejszy." - głosi jedno zdanie. "Nie zgadzam się iż wyjściem z tego klinczu jest głównie podnoszenie poziomu świadomości i intelektu u słabych." - głosi inne. Co racja, to racja. Słabi są słabi właśnie dlatego, że są słabo wykształceni, choć intelektualnie, bywa, górują nad niejednym profesorem. Bo intelektu nie da się podnieść. Ale nawet to trzeba wiedzieć. Jednak brak wiedzy sprawia, że można wcisnąć każdy kit. Można bez kłopotu wmówić, że szczepionki zabijają, że wystarczy łyknąć jakiś suplement diety, żeby pozbyć się żylaków, że GMO, gender, in vitro to samo zło i holokaust, że parówka gotowana i puszka zgniatana zachowuje się identycznie jak lądujący samolot, że składki, które pracownicy płacą, a które lądują na ich imiennych, dziedziczonych kontach nie tylko nie są ich, ale na dodatek rujnują budżet, tak samo jak Amerykanie zrzucając stonkę rujnowali hodowlę socjalistycznego ziemniaka itp., itd. Listę można ciągnąć w nieskończoność. A tu czarno na białym stoi, że nie trzeba wiedzieć. Wystarczy się pomodlić i już duchowość nas wyzwoli. Gott mit uns! Tyle, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Pod warunkiem, że wie jak. W przeciwnym razie nie tylko nie skorzysta, ale zbierze łomot od obydwu. Odpowiedz Link
uff.o Re: Relacja Folwarczna 10.01.17, 23:37 Brak wiedzy u słabych jest właśnie ich przewagą - jeśli przewagą można to nazwać - (cwaniactwem, przebiegłością) nad silnymi (elita), ponieważ ich głównym celem jest nie tylko robaczywa egzystencja na niskim poziomie świadomości, ale przede wszystkim, jak myślę, mściwość za nieusprawiedliwione krzywdy, doznawane od silnych, życia, natury i/lub Boga (z braku właściwego strawienia doświadczeń historycznych. W Anglii np. J.Milton jako motto swego poematu Raj Utracony umieścił: 'Ku usprawiedliwieniu ścieżek Bożych względem Człowieka'. To jest obowiązek elit w każdym narodzie. Polska elita intelektualno-artystyczna nie wzniosła się chyba na ten poziom, z różnych powodów. Polacy podświadomie nienawidzą wysokiego lotu kultury, cywilizacji, chrześcijaństwa. A tylko dogłębna analiza doświadczeń może uwolnić od odwetowego oporu podświadomości. To z tych nieprzetrawionych i nie-wybaczonych cierpień, utrat, natury życia jako takiego. Dlatego też w Polsce dominuje postawa ekstremalno-odwetowa, odzwierzęca. Nie ma dystansu wobec doświadczen). W tych warunkach samo-destrukcja jest jedyną mocną bronią odwetową słabych. Niewiele ich obchodzi jaki kit im się wciska. Ważne że silny jest de facto bezsilny i zniewolony własną dominacją nad słabymi. Wówczas ani słaby ani silny nie wznosi się zbytnio ponad instynkty, odzwierzęcy egoizm. Nawet intelekt służy tu tylko instynktom, egoistycznej dumie, etc. W ten sposoób nawet moralność staje się tylko cynicznie wykorzystywanym instrumentem ego. I nietrudno tu o wszystkie materialistyczno-egoistyczne przekręty. Nie ma żadnej odporności na pokusy zmysłów, którym intelekt sekunduje jak posłuszny piesek, Wolność jest tylko Swawolą. Nie ma nic co dałoby możliwość wyjścia poza siebie i zakotwiczenia się w rzeczywistości poza-materialnej. Dlatego pozostają używki jako substytut metafizycznego postrzegania rzeczywistości. Jaźń pozostaje w stanie infantylności. Oczywiście można to wszystko zwalić na to iż polskie społeczeństwo (demokracja) jest bardzo młode. Ewolucja trwa. Szansa zawsze jest, ale raczej poprzez samo-destrukcję i rzetelną nad nią refleksją, a nie poprzez pozory i zyski, nad doświadczeniami społeczno-indywidualnymi. Jeśli natomiast biznes dopuszcza do 'wolnego rynku' tylko to co daje masowe doraźne zyski i jest masowo popularne, wówczas społeczeństwo tkwi po uszy w infantylizmie intelektualno-emocjonalnym masowej mentalności. Błędne koło. Ale symptomy chorobowe bolą, a to znaczy że walenie głową w mur będzie trwało tak długo aż ktoś zrezygnuje ze status quo i zdecyduje się na zmianę. Bo, jak zwykle: 'Zmiana jest Wolnością' i symboliczną Apokalipsą. I nawet Natura jej potrzebuje. Wszystko na tym padole się przekształca. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 11.01.17, 12:26 Trudno nie zgodzić się z tym wywodem. Tak! Indolencja, niewiedza daje przewagę. No przykład taka krowa. Ciemna jak tabaka w rogu, a nie ma na nią mocnych. A bakteria? Wirus? Jakie cwane! Najmądrzejszemu przedstawicielowi elit dadzą radę. Niestety, trudno poważnie traktować takie wywody, w których jedno zdanie przeczy drugiemu, a i sensu próżno szukać. Zrozumiała natomiast staje się wściekłość i agresja skierowana na tych, którzy nie dają się nabrać na tego typu pseudofilozoficzny bełkot noszący pozory racjonalności i głębszej myśli. Niestety, dziś tacy mędrcy rządzą Polską. Niewiele wiedzą, niewiele umieją, ale mają władzę i siłę. Niestety, brak wiedzy sprawia, że nie zdają sobie sprawy, że są marionetkami, bo za sznurki pociągają mądrzejsi i cwańsi. Uciskany i wykorzystywany jest głównie ciemny lud, niewykształcony, rozmodlony, który kupi każdą bzdurę i każde kłamstwo. Od urodzonego w stajni boga po dwucyfrowe oprocentowanie lokat w Amber Gold. Odpowiedz Link
uff.o Re: Relacja Folwarczna 14.01.17, 16:39 nie, to nie sama niewiedza daje przewagę. Tylko bierność umysłowa tych którzy posiadają potencjał wznisienia się ponad zwierzęce instynkty i Egoizm Jedyności swojego Bytu. Zarówno emocjonalnie jak intelektualnie. Ludzie to naczynia połączone. Krowa nie ma z tym nic wspólnego bo krowa nie posiada takiej możliwości interakcji, komunikacji jak człowiek. Poza tym krowa jest ucieleśnieniem potulności która raczej nie potrafi się mścić. Jakkolwiek jej natura to też skrajna dwoistość. Jest jakby symbolem Wybaczenia, cierpliwości. W negatywnej formie - uporu. Ale nie - mściwości. Relacja słabi vs mocni to relacja którą trzeba rozpatrywać jako czysto międzyludzką. I dlatego używanie symboliki odzwierzęcej jest tutaj tylko pomocne dla samego wysiłku myślowego, ale nie powinno być używane jako jedyne i odnoszące się do świata zwierzęcego. Mówimy o człowieku, który jest mikrowszechświatem, ale nade wszystko w bezpośredniej relacji z innymi ludźmi i ma większe zasoby przekształcania rzeczywistości niż zwierzęta. Nawet ten najsłabszy człowiek. A tak w ogóle to wyobrażam sobie jak trudno przychodzi myśleć człowiekowi którego otacza świat pełen sprzeczności i paradoksów, dzięki którym posiada on możliwość bycia świadomym czegokolwiek. Paradoksy, sprzeczności o które co dzień, i co noc, trzeba się ocierać to jedno z wielkich błogosławieństw życia względem człowieka, gdyż przynosi mu, za darmo! motywację do ulepszania swojego człowieczeństwa, świadomości. Co prawda niektórzy robią to z większym bólem i ociąganiem, bo przecież najwygodniej byłoby najjaśniej i najprościej! Ale kompleksowość życia, natury ludzkiej,i umiejętność jej pojmowania w dzisiejszym świecie, to nie lada ekwilibrystyka umysłu i serca. Jak mawia poeta: "This life is a Fiction made up out of Contradictions" Odpowiedz Link
uff.o Re: Relacja Folwarczna 14.01.17, 17:36 zresztą najbardziej prawdopodobnym zarzewiem tego bezustannego konfliktu słabi vs mocni wydaje mi się degeneracja mocnych/bogatych/elit, których głównym obowiązkiem powinna być opieka, ochranianie słabych. Gdy tymczasem zaczęli wykorzystywać swoją przewagę do celów egoistycznych, a reszta tej zarazy błędnego koła sprawiedliwych zemst i krzywd potoczyła się jak reakcja łancuchowa, i teraz tak jak w konflikcie palestyńsko-izraelskim nie ma jak tego zatrzymać, dopóki cena samo-destrukcji nie stanie się zbyt wysoka do zniesienia. Czyli dopóki nie nastąpi rzetelna praca nad wykształceniem zdolności do tolerowania inności jako inności, wybaczenie, wola współ-istnienia i to wszystko co w przybliżeniu określa się ogólnikiem: człowieczeństwo. Proces przebóstwienia symboli religijnych w bycie człowiekiem, bycie ludzkim. KK który dla mnie jest ucieleśnieniem zwyrodniałego materializmu i anty-religii przyłożył tu swoje diabelskie kopyto równie mocno co reszta bardziej niezależnych elit. Do wykształcenia tego braku odporności na pokusy natychmiastowego posiadania władzy/wiedzy i rozkoszy zmysłowych. Rozum stał się tu sługusem i niewolnikiem zmysłów. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 14.01.17, 19:06 U podłoża konfliktu "słabi vs. mocni" leży ewolucja. Tylko mocni są w stanie przetrwać. Słabi, którymi trzeba się opiekować skazani są na porażkę, ponieważ nie są w stanie samodzielnie dać sobie rady. Problem był marginalny, gdy słabych były miliony, nabrzmiał gdy jest ich miliardy. Weźmy smog. Słabych nie stać na lepsze paliwo, a mocni nie maja do zaoferowania nic poza zakazami. Żeby nie zamarznąć słabi pala czym popadnie trując i siebie i innych. Ich oszczędności, czyjeś cierpienie, ból, śmierć i koszta. Określone, policzalne koszta, które znowu ponoszą słabi, bo mocni mają się za co leczyć. Słabi oddadzą głos na kogoś, kto im takie rzeczy opowiada? Czy raczej zagłosują na tego, kto im obieca gruszki na wierzbie, a kto jest równie ciemny jak oni? Jak mawia pisarz: ... partyjny światopogląd najłatwiej dawał się wpoić ludziom o zbyt ograniczonej inteligencji, aby go mogli pojąć. Bez protestu akceptowali nawet najjaskrawsze wypaczenia rzeczywistości, bo nie rozumieli w pełni potworności tego, czego od nich żądano, a ponadto zbyt mało interesowali się aktualnymi wydarzeniami, aby zdawać sobie sprawę z grozy sytuacji. Niewiedza pozwalała im zachować zdrowe zmysły. Przełykali wszystkie kłamstwa, i to bez najmniejszego dla siebie uszczerbku, bo przelatywały przez nich — nie strawione — niczym kamyki przez układ pokarmowy ptaka. Odpowiedz Link
diabollo Re: Relacja Folwarczna 11.01.17, 21:23 Dziękuję za bardzo ciekawe przemyślenia., czcigodny Uffo. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link
grzespelc Re: Relacja Folwarczna 11.01.17, 17:07 "faktyczne poszukiwanie tego czego Ten świat, ze względu na swoje ograniczenia, nie jest w stanie człowiekowi dostarczyć. Doświadczenia pozazmysłowego." Chyba nie doczytałeś. Chęć "doświadczenia pozazmysłowego", co samo w sobie stanowi oksymoron - jak chcesz doświadczyć bez udziału zmysłów?? - skądś się bierze. Pan Leder sugeruje, że z chorych relacji. Nie do końca, bo uzależnienie to zwykła choroba psychiczna, a te tak do końca nie wiemy, skąd się biorą. Z kolei jeżeli mówimy o używaniu kontrolowanym - czasem na pooczątku jest to eksperyment, pytanie tylko dlaczego -pomijając środki mocno uzależniające - jego wyniki niektórym się tak podobaja, że chcą to powtarzać. Odpowiedz Link
uff.o Re: Relacja Folwarczna 28.01.17, 23:43 a tu się pozwolę nie zgodzić gdyż siła wyobraźni twórczej może doświadczyć (ba, stworzyć!) z użyciem zmysłów i rozumu to czego samemu rozumowi nawet się nie śni. Można również doświadczyć rozszerzenia percepcji, tak jak dotyk w stanie tzw. normalnie przeciętnej aktywności, bez żadnego dodatkowego zewnętrznego pobudzenia, mamy obecny np. na całym ciele, powierzchni skóry, a oczy tylko w pewnym ograniczonym umiejscowieniu. Zresztą świat zewnętrzny wraz z naszą ograniczoną percepcją zmysłową, jest poprzez swoje ograniczenie określany jako ostateczny, choć te granice rzeczywistości zmysłowego postrzegania są tylko granicami pewnej ograniczoności, postrzeganej jako ostateczność, a nie faktycznym ostatecznym określeniem zasięgu zmysłowego postrzegania rzeczywistości. W pewnych stanach np. twórczej penetracji rzeczywistości, można doświadczyć tego czego bez tego aktywnego twórczego procesu nie ma takiej możliwości na głębszy wgląd. I tę różnicę na użytek intelektualnego gadania określam stanem postrzegania zmysłowego lub pozamzmysłowego. Używki i alkohole to substytuty takiego poszukiwania głębszego wglądu a nie tylko odreagowywanie nagromadzonych frustracji. To też, ale nie tylko. W tym również upatruję powodzenie odwyku AA, gdyż w przeważającej mierze opiera się on na przyjęciu aspektu pozazmysłowego, jako motywacji do trzeźwej egzystencji. Następnym etapem byłoby odrzucenie tej powierzchownej formy pozazmysłowości, duchowości, i wejście w aktywność twórczego postrzegania zmysłowo-pozazmysłowego, ale to wyższa szkoła jazdy whmagająca siły samodzielnego rozwoju swojej osobowości. A ludzie na odwyku potrzebują raczej wspólnoty, coś jak religia, ażeby nie popaść ponownie w samo-destrukcję. Długi proces. I skomplikowany. Odpowiedz Link
uff.o Re: Relacja Folwarczna 29.01.17, 00:04 Jak mawia przysłowie biblijne: "Bez proroctwa ludzie niszczeją" I jak mawia interpretacja artysty: "Bez możliwości twórczego życia, człowieczeństwo zamiera." Zostaje tylko Ego jako Centrum Bytu i jego niewolnicy-sługusy - rozumn, zmysły i instynkty. I wyścig szczurów. Odpowiedz Link
uff.o Re: Relacja Folwarczna 29.01.17, 01:37 zresztą postęp cywilizacyjny na tym padole zawdzięczamy głównie osiągnięciom odkrywczym wyobraźni, intuicji a nie czystemu intelektowi opartemu na danych li tylko zmysłowych. A co np. wart jest lekarz, wraz z całą swoją wiedzą i doświadczeniem bez intuicyjnego wglądu, tego nikomu nie życzę doświadczać skromnymi zmysłami. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 29.01.17, 09:17 Postęp cywilizacyjny zawdzięczamy nauce, wiedzy. Intuicja to pochodna, konsekwencja. Mechanikowi samochodowemu intuicja nie podpowie jaka jest przyczyna bólu pod mostkiem. Odpowiedz Link
diabollo Re: Relacja Folwarczna 29.01.17, 02:09 Ostatno marihuanę paliłem że 20 lat temu, a i papierosy odstawiłem już ładnych kilka lat temu. Ale sesję z kilkoma grubymi jointami, czcigodny Uffo, z Tobą: bardzo chętnie. Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link
uff.o Re: Relacja Folwarczna 09.02.17, 23:09 Hehehehe, to ja tak samo odstawiłem papierochy wiele lat temu, a na legalizację Marysi mam nadzieję doczekać przed ostatecznym odlotem. A gdybyś był w okolicy to daj znać, zapraszaam na Wizję lokalno-globalną! Wszystkie rodzaje wiedzy łączcie się! Odpowiedz Link
oby.watel Reakcja parobka 16.01.17, 23:36 Doskonały przykład relacji folwarcznej, a w zasadzie — mówiąc bez ogródek — reakcji parobka: Nie słyszałem, by były jakieś problemy z Trybunałem Konstytucyjnym. Sprawa jest zamknięta. Być może szef Komisji Weneckiej jeszcze czytał stare gazety, miał stare informacje, nie wiedział o tym, jak sprawy zostały zmienione w pozytywnym kierunku w Warszawie Tak dyplomatycznie "wysławia się" szef polskiej dyplomacji. Oczywiście po naszej stronie też można podać przykłady tuzów, którzy nie słyszeli co na przykład oby.watel mówi, bo sobie uszy pozatykali. Jedyna różnica, że chełpią się tym nie na konferencjach prasowych, ale na prywatnym forum publicznym. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 06.06.18, 19:36 www.superstacja.tv/program/krzywe-zwierciadlo-dr-tomasz-kowalczuk,6789234/ Odpowiedz Link
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 25.04.21, 17:39 Jeszcze raz Andrzej Leder: Od pokoleń powielamy relację folwarczną Odpowiedz Link
walmart.ca Re: Relacja Folwarczna 25.04.21, 20:44 To może wklej cały wywiad/artykuł, skoro masz do niego dostęp. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Relacja Folwarczna 26.04.21, 09:50 Niestety nie mam dostępu do całości. Wkleiłem link, żeby nie uciekł, może ktoś ma. Odpowiedz Link