Dodaj do ulubionych

Katolicki kraj.

01.07.20, 07:38
Pokaż mi więzienia, a ja ci opowiem o społeczeństwie, które je stworzyło.

Pacjent w Gostyninie: "Do więzienia wrócę na kolanach"
WYWIADKatarzyna Włodkowska

Gostynin to jedyne miejsce w Polsce, gdzie kontroluje się nie tylko umysły, ale też ciała - o ośrodku dla osób uznanych za niebezpiecznych dla społeczeństwa mówi Hanna Machińska, prawniczka i zastępczyni rzecznika praw obywatelskich.

Katarzyna Włodkowska: Była tam pani?
Hanna Machińska: Kilka razy, w 2018 i 2019 roku.

Pierwsze wrażenie?
– Kolorowe kanapy, fioletowe, żółte ściany, rozmaite obrazki. Nowe meble.

Ładnie.
– Też tak pomyślałam, ale potem zdałam sobie sprawę, że takiej mieszaniny nie ma w żadnym szpitalu psychiatrycznym. Ostre kolory pobudzają.

Drugie wrażenie?
– Stłoczenie. Ośrodek działa od stycznia 2014 roku, przewidywany był na dziesięć osób, w ciągu pierwszych pięciu lat trafiło tam 65. Wysoki parter, jedno piętro, cztery oddziały, sala gimnastyczna. To miał być podmiot leczniczy do prowadzenia terapii, w pokojach więc po dwie osoby, ale że dziś jest tam już 89 pacjentów (ostatni został skierowany na początku czerwca), wstawiono piętrowe łóżka. Jest jak w więziennej celi, w pokojach po pięć, siedem osób, duszno i parno, można jedynie uchylić lufcik.

Klimatyzacja?

– Tylko na korytarzach i w pomieszczeniach dla pracowników. Przez co w pokojach pacjentów temperatura wynosi nawet 29 stopni. Uderza liczba ochroniarzy – 170. Są na każdym kroku, z pasa zwisają im ogromne gumowe pałki, obok gaz pieprzowy i kajdanki. Ochroniarz potrafi iść krok w krok za pacjentem wchodzącym po schodach. Gdy to zobaczyłam, podeszłam i zapytałam, dlaczego odległość między nimi jest zaledwie 20-centymetrowa. „Żeby się nie przewrócił”. A nie było widać, by istniało niebezpieczeństwo upadku.

Pacjenci nie mogą się poruszać samodzielnie?
– Zależy, co ma pani na myśli, mówiąc samodzielnie. W regulaminie ośrodka jest napisane – dotyczy to nawet wizyty u lekarza – że wszędzie wchodzi się z pracownikiem ochrony. Niemal co drugi punkt zawiera sformułowanie „pracownik ochrony”. Msza święta? Z ochroną. Spowiedź? Też. Proszę sobie wyobrazić intymną rozmowę w takich warunkach. Tego nie ma nawet w więzieniach. Umarła matka? Nie pojedziesz na pogrzeb, bo nie ma przepustek, choć to sprzeczne z europejską konwencją praw człowieka.

Dyrekcja twierdzi, że o nie wnioskuje, ale to sądy odmawiają.
– Kolejność jest inna. Wnioskuje pacjent, a dyrekcja odmawia. Zażalenie na to zarządzenie trafia do sądu, a ten odrzuca je, wskazując, że ustawa o ośrodku w Gostyninie zawiera zamknięty katalog spraw podlegających rozpoznaniu przez sąd i nie obejmuje przepustek. Oczywista luka w prawie.

Ograniczeń jest więcej. Zadzwonić? Można, ale tylko z własnego pokoju, czyli w obecności kilku osób, nie wolno udostępnić komórki osobie, która jej nie posiada. A tam są też osoby bez choćby zasiłku. Komputer? Niedozwolony. Szkoła, studia? W życiu. Wysłać swoje zdjęcie rodzinie? Absolutnie. Musieliśmy nawet interweniować w sprawie wyrobienia nowego dowodu osobistego.

Mogę spojrzeć na regulamin?
– Bardzo proszę, ale tych regulaminów jest kilka, pan dyrektor cały czas je zmienia. Oczywiście w pewnym sensie nie ma wyjścia – ustawa o ośrodku w Gostyninie nie reguluje podstawowych spraw, jak sankcje czy uczestniczenie w praktykach religijnych, jednak kolejne jego wersje sprowadzają się do poniżającego traktowania.

„Pacjent pod nadzorem personelu może korzystać z kuchenki mikrofalowej”.

– Sami nie mogą sobie zrobić nawet herbaty. Ani włączyć pralki. W pokoju mogą mieć wyłącznie dwie łyżeczki plastikowe. Gdyby ktoś chciał skorzystać z plastikowego nożyka, musi to zrobić w obecności pracownika.
Dzień wypełniają spotkania z psychologami, posiłki, popołudniowa gimnastyka i grupowy spacer. Jest boisko do siatkówki.

Czas wolny?
– Czytanie książek lub warsztaty zajęciowe, na których można malować czy wyszywać. Płyty CD zostały uznane za narzędzie bezpieczne, więc muzyki można słuchać, jeśli utwory zostaną przegrane na kartę pamięci.

Ośrodek jest przeludniony, nie ma choć jednego miejsca, w którym można pobyć w ciszy, życie toczy się w świetlicy – jednej na każdy oddział. Atrakcją jest telewizor. Kanały przełącza personel.

Nie można wziąć do ręki pilota?
– Nie. A jeśli pracownik ochrony uzna, że dana scena lub serial są niewłaściwe, ma prawo przełączyć.

Chodzi o erotykę?
– Tego typu treści są niedozwolone z automatu. To może być wszystko. Próbuję pani pokazać stopień ingerencji. Z niejasnych dla mnie powodów pacjenci nie mogą nawet skopiować trzech stron książki.

Pewnie chodzi o ochronę praw autorskich.
– Jeśli mowa o całej książce, zgoda. Ale kto zabrania skserować kilka stron? Cenzurowana jest też prasa. Dyrektor ośrodka, pytany o to, odpowiedział, że „jeśli materiały zawierają erotykę, pacjent proszony jest o samodzielne zamaskowanie odpowiednich fragmentów”. Tylko proszę mi wyjaśnić, o jaką erotykę może chodzić w „Gazecie Wyborczej”? Czytam od lat i nie przypominam sobie takich treści. W tym przypadku niedozwolone treści zamazują pracownicy ośrodka. Pacjenci dostają gazetę już ocenzurowaną. Ostatnio zamazano rysunek z czerwcowego „Dużego Formatu”. Bo przedstawiał nagie plecy kobiety.

Kolejny cytat z regulaminu: „Nie można przekazywać innemu pacjentowi jedzenia". Dlaczego?
– Też bym chciała wiedzieć.

W więzieniu mogę oddać swoją porcję?
– Oczywiście.

„Dopuszcza się golenie miejsc intymnych. Zainteresowany pacjent dokonuje tej czynności samodzielnie raz w tygodniu, tj. w piątek w godzinach popołudniowych w obecności sanitariusza i pracownika ochrony tej samej płci”.

– Może się pani wydepilować tylko w piątek i muszą na to patrzeć dwie osoby. Przecież to szokujące. Ludzie są pozbawieni jakiejkolwiek kontroli nad własnym ciałem i umysłem. To jedyne takie miejsce w Polsce. Nawet w toalecie nie są sami.

Jak to?
– Toalety także są monitorowane.

Jesteście od nich wolni
KOZZD ma status więzienia?
– Krajowy Ośrodek Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie ma status placówki leczniczej, czyli jest to miejsce, w którym przeprowadza się terapie. Ustawa mówi, że mają tam trafiać byli więźniowie, którzy zdaniem sądu dalej stwarzają zagrożenie dla życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Chodzi o skazanych z zaburzeniami psychicznymi w postaci upośledzenia umysłowego, zaburzeń osobowości lub zaburzeń preferencji seksualnych. Powstał, bo w 2013 roku gruchnęło, że w lutym 2014 na wolność wyjdzie Trynkiewicz.

Skazany w PRL na karę śmierci, w 1989 roku, w ramach amnestii, Mariusz Trynkiewicz – pedofil i morderca – dostaje 25 lat.
– To porażka naszego systemu, którą próbuje się teraz przykryć czymś jeszcze gorszym. Jak odtworzymy rok 2013 i początek 2014, zobaczymy medialną histerię. Niemal codziennie pompowano strach przed seryjnym mordercą, a stacje telewizyjne zapraszały panią psycholog, która ponad 20 lat temu badała Trynkiewicza. Orzekła: „Na pewno będzie zabijał”. Skąd wiedziała, skoro przez ten czas nie mieli kontaktu? Dołączyli niektórzy politycy. A minister Gowin, szef resortu sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, zaproponował ośrodek w Gostyninie.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Katolicki kraj. 02.07.20, 07:14
      Pani psycholog mogła tak powiedzieć, ponieważ osób, o których mowa, na dzisiejszym poziomie wiedzy wyleczyć się nie da. Tylko nikt nie chce powiedzieć tego wprost, w obawie przed stygmatyzacją osób chorych psychicznie.
      – Zgoda, ale jeśli udajemy, że zbudowaliśmy ośrodek terapeutyczny, też szkodzimy. Bo ta sama opinia publiczna zaraz zapyta: po co leczyć, skoro to nic nie daje?

      Wypuściłaby pani Trynkiewicza?
      – Nie w tym rzecz. Psychiatrzy alarmowali, że z pośpiechu powstaje twór sprzeczny z jakimikolwiek standardami. Najwybitniejsze autorytety apelowały do Bronisława Komorowskiego, by ustawy nie podpisywał. Ale nikt nie słuchał, powstała niebywała presja. Izolacja może się odbywać w sposób ludzki, a już wtedy było widać, że ta ustawa nie reguluje fundamentalnych kwestii. Bo jak właściwie ma wyglądać pobyt w tym ośrodku? Wiadomo tylko, że jego zadaniem jest prowadzenie terapii. I tyle, kropka. Tę ustawę, jak powiedziała poseł Wanda Nowicka, jedna z zaledwie trzech posłów, którzy zagłosowali przeciwko, napisały tabloidy, nie rząd.

      Ustawa o bestiach.
      – No właśnie, zadbano nawet, by w określony sposób o tych ludziach mówiono. Posłanka Beata Kempa stwierdziła, że to „zwyrodnialcy, którzy nie mają żadnych szans na powrót do normalnego społeczeństwa”. I nie mają. Osadzony trafia do Gostynina, jeśli stwierdzone u niego zaburzenia mają taki charakter lub takie nasilenie, że istnieje „bardzo wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego z użyciem przemocy lub groźbą jej użycia przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności seksualnej innych osób” zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 10 lat. Jeśli zachodzi „co najmniej wysokie”, sąd może orzec nadzór prewencyjny.

      Jaka jest różnica?
      – Pytanie o ocenę ryzyka jest fundamentalnym pytaniem w psychiatrii sądowej i niejeden biegły, a potem sąd, miał kłopot z odpowiedzią na pani pytanie. Z naszych obserwacji wynika, że rozpatrując sprawę zabójcy dzieci, sąd woli na wszelki wypadek izolować, niż zwalniać.

      Tak było w przypadku Adama, który na decyzję sądu czekał na wolności. I sąd po 10 miesiącach, kiedy Adam zdążył znaleźć pracę, założyć rodzinę i przez cały ten czas był pod nadzorem policji, stwierdził, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż znów popełni przestępstwo. Biegły psychiatra przyznał w trakcie rozprawy, że rozmawiał z Adamem 40 minut.

      Kiedy to było?
      – Pięć lat temu. Wcześniej odsiedział 14 lat. Wciąż przebywa w Gostyninie. Ośrodek wnioskuje o zwolnienie, ale sąd i biegli przez niego powołani mają inne zdanie. Uważają, że to, co widzi KOZZD, to tylko wycinek rzeczywistości. Zastosowanie ustawy to powinna być ostateczność, a coraz częściej sam charakter przestępstwa staje się kryterium umieszczenia tam, nie zaburzenie preferencji seksualnych.

      Można było przewidzieć, że tak będzie to wyglądać?
      – Dziś myślę, że od początku chodziło nam o izolację, nie o specjalistyczną terapię. Dlatego w ustawie nie ustalono minimalnej powierzchni przysługującej jednemu pacjentowi. Wiedziano, że niebezpiecznych będzie tylko przybywać. Trynkiewicz i Pękalski, seryjny morderca i gwałciciel, potrzebni byli do zbudowania przekazu: „Jesteście od nich wolni, zadbaliśmy o was”. W ten sposób powstała presja, która zmieniła nasze umysły.

      Ponad rok temu przeprowadziliśmy kampanię „Państwo bez tortur”. Poprzedziły ją badania opinii publicznej. Wyszło, że 41 procent społeczeństwa polskiego uznaje, że w pewnych warunkach tortury są uzasadnione. Raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur jasno pokazuje, że Gostynin jest gorszy niż więzienie. I nikt nie protestuje.

      Trynkiewiczowi czy Pękalskiemu trudno współczuć.
      –Nie chodzi o współczucie. Jak się tworzy takie miejsce, wypada wcześniej pojechać do dwóch, trzech podobnych ośrodków na świecie i zobaczyć, jak to się robi.

      Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości nie pojechali?
      – Gdyby pojechali, toby wiedzieli, jak zorganizować Gostynin w sposób ludzki.

      CDN...
      • diabollo Re: Katolicki kraj. 02.07.20, 07:15
        Janina nikogo nie zabiła
        – My, jako Biuro RPO, byliśmy w dwóch takich ośrodkach: w Rosdorfie w Dolnej Saksonii i Zeeland w Holandii. Ja byłam w Niemczech. Takie ośrodki znajdują się niemal we wszystkich landach, przy zakładach karnych, i są podzielone na część żeńską i męską. W Gostyninie, dla porównania, wszyscy są razem. Wśród pacjentów jest jedna kobieta, ma swój pokój, ale i tak jest skazana na towarzystwo mężczyzn, chyba że zrezygnuje ze spacerów i świetlicy. Nie powinno jej tam być, przede wszystkim dlatego, że jest chora na schizofrenię. To nie jest zaburzenie, tylko choroba. Ośrodek wnioskuje o zwolnienie, bo KOZZD to nie jest szpital psychiatryczny, a Sąd Okręgowy w Płocku nie wyraża zgody.

        Na jakiej podstawie?
        – Biegli sądowi uznali, że nie jest chora, tylko ma borderline. Osoby z takim zaburzeniem osobowości mogą być w Gostyninie. Ale opinie biegłych są sprzeczne z diagnozami więziennych psychiatrów oraz tych z KOZZD-u. Janina nie tylko nie otrzymuje innego leczenia poza farmakologicznym, ale ośrodek pogłębia jej chorobę. To pokazuje, że może tam trafić każdy.

        Ja też?
        – Janina nikogo nie zabiła. Ani nie zgwałciła. Została skazana na dwa lata i osiem miesięcy za usiłowanie zabójstwa. Próbowała udusić w szpitalu psychiatrycznym poduszką dwie pacjentki. Wielokrotnie wcześniej była leczona i informowała, że stara się ratować innych przed sobą, dokonując samookaleczeń. Przez lata faszerowana złymi lekami, wyrzucana ze szpitali, z błędnymi diagnozami. Dopiero w więzieniu leczona właściwe. Ktoś taki nigdy by do Rosdorfu nie trafił.

        Jak tam jest?
        – Przestronny budynek, jasny, każdy ma swój pokój i może go urządzić według własnego pomysłu. Telewizor, telefon, lodówka, toaleta z prysznicem. Można wykonywać prace zarobkowe w halach przylegających do zakładu karnego, np. skręcając fiolki dla firm farmaceutycznych, do dyspozycji pacjentów jest także sala warsztatowa. Kilku, niezadowolonych z otrzymanych mebli, zbudowało tam własne.

        Mają dostęp do siekiery i młotka?
        – Do wszystkich narzędzi. Nad bezpieczeństwem czuwa pracownik ośrodka.

        Ile osób już zginęło?
        – Żadna.

        Ktoś siebie celowo zranił?
        – Nie.

        Pracownicy się boją?
        – Nie, i nikt nie chodzi z pałą. Byliśmy kompletnie zaskoczeni, że miejsce dla niebezpiecznych przestępców może być nieopresyjne. Atmosfera przyjazna, ochrona dyskretna, monitoring wyłącznie na korytarzach, pracownicy przychodzą do pacjentów napić się kawy.

        Może to inny rodzaj przestępców?
        – Skądże! Ten sam typ ośrodka i zaburzeń, sprawcy gwałtów lub zabójstw. Tylko zupełnie inne warunki, ustawa, podejście. W systemach prawnych państw, które przewidują możliwość dożywotniego odizolowania sprawców (Niemcy, Austria, Belgia czy Norwegia), sądy mogą przedłużać pobyt, jeśli istnieje ryzyko ponownego dokonania przestępstwa. Jednocześnie stawia się na resocjalizację i stwarza warunki jej sprzyjające: swoboda, siłownia, możliwość studiowania i uczestniczenia w ważnych uroczystościach rodzinnych.

        Jak często korzysta się w Polsce z nadzoru prewencyjnego?
        – Od początku istnienia ustawy o KOZZD, do marca tego roku, zakłady karne złożyły w sumie 275 wniosków w sprawie osób stwarzających zagrożenie. W 120 przypadkach orzeczono – sprawowany przez policję – nadzór prewencyjny, 89 osób jest w Gostyninie, reszta spraw jest w toku lub sąd uznał, że izolacja nie jest potrzebna. Dozoru elektronicznego w ustawie o KOZZD nie ma, co jest zaskakujące, przecież jest skuteczniejszy i tańszy – pozwala na całodobowy monitoring. Być może wielu nie byłoby w Gostyninie, gdyby była taka możliwość.

        Na to nakłada się jednak pewien problem. Zakład karny w Rawiczu, w którym oddział terapeutyczny zdaje się funkcjonować modelowo, w efekcie czego skierował do sądu zaledwie cztery wnioski o umieszczenie w KOZZD (dla porównania: Rzeszów – 84, Sztum – 61, Starogard Gdański – 28, Wrocław – 21, Goleniów – 20. Racibórz – 12, Łódź – 11, Wronki – osiem, pozostałe po kilka lub w ogóle), sam proponuje sądom stosowanie środków zabezpieczających. Ale w Polsce brakuje ośrodków realizujących terapię, np. dla osób z zaburzeniami preferencji seksualnej. Wyznaczono tylko trzy placówki dla tych, którym sąd orzekł obowiązek poddania się terapii. Nie ma gdzie odbywać terapii w ramach orzeczonego nadzoru prewencyjnego.

        CDN...
        • diabollo Re: Katolicki kraj. 02.07.20, 07:16
          Co odróżnia podejście Rawicza od Gostynina?
          – Cały proces diagnostyczny oraz kadra – objęta obowiązkiem superwizji – czego Gostynin nie posiada i jest to, ze względu na charakter pracy, absolutnie dyskwalifikujące. Superwizja jest potrzebna w prawidłowym prowadzeniu pacjentów, to proces dalszego uczenia się każdego terapeuty, refleksja, omawianie przypadków z kimś bardziej doświadczonym od siebie. W Rawiczu prowadzą też terapię grupową, która – zdaniem seksuologów – przynosi najlepsze efekty, jeśli chodzi o zapobieganie powrotowi do przestępstwa. W Gostyninie nie bierze się tego nawet pod uwagę, a terapie indywidualne – przez atmosferę panującą w ośrodku – są nieefektywne. Bo pacjenci odmawiają w nich udziału.

          Dlaczego?
          – Rozumieją, że nie chodzi o specjalistyczną terapię, tylko izolację. I że już najpewniej nie wyjdą. Oddział terapeutyczny w Rawiczu też izoluje, ale tak, by wszelkiego rodzaju procedury ochronne nie przeszkadzały i były zintegrowane z leczeniem. Nawet ochroniarze nie są przypadkowi – muszą mieć wiedzę z zakresu psychopatologii, na ich wybór mają wpływ terapeuci.

          Z kolei system niemiecki jest tak zbudowany, by osadzony niebezpieczny, który stwarza zagrożenie dla społeczeństwa, był traktowany lepiej niż skazany odbywający karę pozbawienia wolności. Terapia ma znaczenie nadrzędne. I poszanowanie godności. Pierwsze, co się od razu rzuca w oczy: plac spacerowy mieści się na ogromnej przestrzeni, dzięki czemu można uprawiać nawet własny ogródek. Jest gdzie grać w kosza czy siatkówkę, dozwolone jest palenie papierosów. Każdy może wychodzić na świeże powietrze w dowolnym momencie. Dostają kieszonkowe. W Gostyninie pacjenci palenie muszą rzucić, a spacer przysługuje im raz dziennie. Bieganie jest zabronione.

          Też niebezpieczne?
          – Najwyraźniej. A jeszcze niedawno, jeśli chwilę przed wyjściem czy w trakcie spaceru niebezpiecznemu zachciało się do toalety, tracił prawo do jedynej godziny na świeżym powietrzu. Dyrektor twierdził, że oczywiście chodzi o bezpieczeństwo, ale to wbrew logice. Wcześniej spacerowali wokół sporego klombu. Okazało się, że pracownikom to przeszkadza, bo do ich pomieszczeń dochodzą niepożądane głosy. Spacer przeniesiono na drogę przeciwpożarową, co skrytykował nawet sąd.

          Gdy nastał koronawirus, dyrektor dał się przekonać, by spacer wydłużyć o pół godziny i pozwolić korzystać w trakcie z toalety.
          - W Rosdorfie nikt nikogo z długości spaceru nie rozlicza. A jak pacjentom nie odpowiada kuchnia, mogą coś sobie ugotować. Kiedy zwiedzaliśmy ośrodek, widziałam, jak jeden z pacjentów kroił nożem befsztyk. I nie stał obok żaden ochroniarz. Później zrozumiałam, że jest to możliwe, ponieważ pacjenci są bardzo dobrze zdiagnozowani. Umieszczenie poprzedza dogłębna analiza osoby, w tym skutków dotychczasowej terapii, w procedurę są zaangażowani specjaliści z wielu dziedzin. Trudniej o pomyłkę.

          A jeśli coś się stanie?
          – Moim zdaniem stanie się, ale w Gostyninie, jeśli sytuacja będzie postępować. Głodówki się zdarzają. Ustawa Dolnej Saksonii jest ukierunkowana na wyjście na wolność, my zachowujemy się, jakbyśmy chcieli, by wszyscy osadzeni zmarli w Gostyninie.

          W polskiej ustawie o ośrodku w Gostyninie czytam, że „celem jest poprawa stanu zdrowia i zachowania w stopniu umożliwiającym funkcjonowanie w społeczeństwie”.
          – To atrapa. Czy takie warunki dają szanse na poprawę zdrowia? Pacjenci tylko napływają, dotąd zostały wypuszczone dwie osoby. Podczas naszych wizytacji wprost pytają, czy to dożywocie. Umieszczenie w ośrodku traktują jako represję, nie nawiązują kontaktu terapeutycznego, nie przestrzegają zasad, reagują agresją. Zdaniem psychologów poddawanie przymusowej terapii osób z zaburzeniami osobowości i preferencji seksualnych czy upośledzonych umysłowo jest bezcelowe, bo bez szans na powodzenia. Pacjent musi chcieć zmiany.

          Co z osobami, które wyszły?
          – Jeden, zwolniony przez sąd w Płocku, pracuje, ma obowiązek dalszego leczenia, co oznacza dziesiątki kilometrów, bo w jego województwie nie ma ani jednego ośrodka, w którym mógłby podjąć terapię. Drugi, zwolniony z KOZZD na mocy kasacji postanowienia Sądu Najwyższego uwzględniającego kasację wyroku sądu, od dwóch miesięcy jest w domu pomocy społecznej. W dniu wypisu okazało się, że nie ma dokąd pojechać. Jedyna rodzina jest za granicą. Zadzwoniliśmy do burmistrza rodzinnego miasta tego mężczyzny, udało się załatwić miejsce w DPS-ie.

          Ta sytuacja pokazała, że pacjent zostaje zwolniony i nie wiadomo, co z taką osobą zrobić. Nie wiemy nawet, czy sobie poradzi. I słusznie, nikt przecież do tego nie przygotowuje. Oczekujemy od tych ludzi, że już więcej nie skrzywdzą, a nie dajemy im żadnych szans, by uzyskali panowanie nad własnymi zachowaniami. Dlatego w Rosdorfie są przepustki. Nie wszyscy mogą je otrzymać, to zależy od stanu zdrowia, ale nawet ci, którym one nie przysługują, mogą pojechać z pracownikami na zakupy. Albo na ryby. Zaburzenia się nie wyleczy, ale można niektóre osoby nauczyć kontroli. Jedna z osób zwolnionych z Rosdorfu krótko po wyjściu doszła do wniosku, że lepiej będzie, jak wróci. I poprosiła o ponowne przyjęcie.

          CDN...
          • diabollo Re: Katolicki kraj. 02.07.20, 07:17
            W międzyczasie wydarzyło się coś złego?
            – Nie, co pokazuje, że terapia odniosła efekty. A w Gostyninie coraz więcej osób odmawia w niej udziału, bo zrozumieli, że i tak nie wyjdą. Rosdorf buduje relacje oparte na zaufaniu, pomocy, wsparciu, dyrektor jest niemal na zawołanie, uważa, że jest od tego, by tych ludzi wspierać. Ośrodek jest też mniejszy – tylko 45 osadzonych. Polski pacjent do dyrektora się nie dostanie, dyrektor z pacjentami nie rozmawia. Jeden z nich czeka na rozmowę już trzeci miesiąc.

            Rozmawiałam z nim. Powiedział, że dyrektora na oddziale nie było już pół roku.
            – Zdaniem pana dyrektora wszystkie sprawy można załatwić przez pielęgniarkę lub terapeutów. Może pani spróbuje zapytać, dlaczego.

            Nie odpowiedział na prośbę o rozmowę.

            – Prosimy ministerstwo, by przyjrzało się ośrodkowi, ale jesteśmy zbywani milczeniem. To tykająca bomba.
            Pracownicy napisali nam, że nasze wizyty powodują eskalację agresji. Że namawiamy pacjentów do buntu. I ten faktycznie był realny, dlatego zwiększono liczbę ochroniarzy.

            Napisali też, że ślepo wierzycie psychopatom, a oni mogą kłamać i manipulować.

            – Przeczą temu fakty. Przykład: pacjenci alarmują, że ośrodek cenzuruje korespondencję z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Jadę i pytam, czy to prawda. Dyrektor odpowiada, że tak, bo „trybunał może wkładać do kopert spinacze, a te są niebezpieczne dla pacjenta”. Wytłumaczyliśmy dyrektorowi ośrodka, panu Ryszardowi Wardeńskiemu, że to cenzura narażająca państwo polskie na odszkodowania. Zaprzestano tej praktyki, ale nadal otwierana jest korespondencja z Rzecznikiem Praw Obywatelskich i Rzecznikiem Praw Pacjenta, sądem czy adwokatem, co jest wstrząsające i bezprawne.

            Regulamin ośrodka, w ocenie profesora Ryszarda Piotrowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, w całości jest niezgodny z konstytucją. Dyrektor ośrodka jest psychiatrą, bez doświadczenia w więziennictwie i z brakiem chęci do współpracy z RPO. Tymczasem prawa tych ludzi są łamane na niespotykaną i niezrozumiałą skalę. Pokazaliśmy pracownikom Gostynina, jak funkcjonuje Rosdorf. Zaproponowaliśmy spotkanie, pracuje tam Polka. Bez odpowiedzi.

            Przecież to nie ich decyzje.
            – Ministerstwa, ale pracownicy mają wpływ na to, jak wygląda Gostynin.

            Dyrektor w łatwej sytuacji nie jest. Nie może odmówić przyjęcia nowych osadzonych.
            – To prawda, mówi się o rozbudowie ośrodka, ale nic w tej sprawie się nie dzieje, dlatego niezbędna jest nowelizacja ustawy. Adam Bodnar miał już 41 wystąpień w tej sprawie, Gostynin to jedno z naszych największych wyzwań i jednocześnie największy dramat. Minęło tyle lat, w ubiegłym roku przedstawiliśmy szczegółowy raport, a nikogo nie udało nam się skłonić do jakichkolwiek działań. Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności, pacjenci zaczynają składać pozwy o odszkodowania za niehumanitarne traktowanie. I wygrywają. Zgadzają się, że Gostynin jest gorszy od każdego więzienia. Jedna sprawa jest już w Strasburgu.

            Pracownicy też składają pozwy przeciwko pacjentom. Skarżą się na inwektywy, agresję.
            – To pokazuje, że sytuacja jest niezwykle napięta. Ale jak ma tam być, skoro stworzono ośrodek konfrontacyjny, pełen nakazów i zakazów? Te warunki wzmacniają zaburzenia. Jeszcze do niedawna każdy pacjent po powrocie od lekarza, gdzie jechał z ochroną i w kajdanach, musiał rozebrać się do naga, zrobić przysiady, upokorzyć. A co miałby wnieść, skoro przez cały ten czas jest skuty? W tej sprawie pacjenci też złożyli pozwy. W rezultacie zaprzestano kontroli osobistych. Albo Adam, o którym opowiadałam: przyjechała do niego żona z dzieckiem. Dyrektor nie pozwolił mu ich nawet dotknąć. Bo – uwaga – zrobi im krzywdę.

            Trynkiewicz wciąż tam jest?
            – Nie, został przeniesiony z powrotem do zakładu karnego. Znaleziono ju niego matriały pedofilskie dzień przed wyjściem z więzienia, kiedy czekał na decyzję sądu o przeniesieniu do Gostynina.

            Wyjaśniło się, skąd w komputerze ponad 1300 pedofilskich zdjęć?
            – Nie udało się tego ustalić służbie więziennej ani prokuraturze. Trynkiewicz w trakcie procesu się przyznał.

            Zapytałam o to osadzonych w Gostyninie.
            – I co powiedzieli?

            Że przyznał się, bo chciał szybko wrócić do więzienia. W Gostyninie wziął ślub, w więzieniu z tego powodu przysługuje mu pokój spotkań.
            – To sama pani widzi.

            CDN...
            • diabollo Re: Katolicki kraj. 02.07.20, 07:17
              Nawet Trynkiewicz wolał uciec. Inni mówią, że do więzienia wrócą na kolanach.
              Co dalej z Gostyninem?
              - Liczba wniosków będzie rosła, dyrektorzy więzień nie będą chcieli brać odpowiedzialności, rodzaj osadzonych zrobi się coraz bardziej zróżnicowany. I powstanie pytanie, czy wszyscy, którzy tam są, powinni tam być. Bo sąd opiera się na opiniach biegłych, ci nie zawsze są w stanie rzetelnie ocenić stan pacjenta, nie korzystają z nowoczesnych narzędzi diagnostycznych, opinie bywają powierzchowne.

              Więźniowie skarżą się, że gdy za bardzo krytykują dyrekcję zakładu karnego, zaraz stwierdza się u nich osobowość dyssocjalną, inaczej psychopatia, następnie komisja penitencjarna kieruje więźnia do ośrodka terapeutycznego. Ten przechodzi leczenie, a dyrektor składa wniosek o skierowanie do Gostynina. Bo żeby tam trafić, trzeba najpierw odbyć terapię.

              Interweniujecie w tych przypadkach?
              - Sytuacja jest patowa. Dyrektor opiera na opinii psychologicznej, ostateczną decyzję podejmuje sąd. Co dzieje się później, już opowiedziałam. Reżim gorszy niż w więzieniu.

              wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,26060537,gostynin-rozpoczyna-glodowke-do-wiezienia-wroce-na-kolanach.html
              • diabollo Re: Katolicki kraj. 02.07.20, 07:47
                Gdyby ten Gostynin zrobić wg. zachodnich, cywilizowanych standardów, to katolicy nie mogliby znieść, że "bestie" mieszkają sobie w ośrodku wczasowym.

                Tak jak więksość polskich katolików nie może zrozumieć dlaczego Brevik odbywa karę więzienia w cywilizowanych warunkach.

                Polskie, katolickie społeczeństwo chyba naprawdę ogromnie różni się kulturowo od zachodniej cywilizacji. Natomiast kulturowo blisko mu do barbarzyństwa rosyjskiego.

                Kłaniam się nisko.
                • oby.watel Re: Katolicki kraj. 02.07.20, 09:28
                  Warto pamiętać, że ten humanitarny sposób na przetrzymywanie bez wyroku ludzi to sztandarowa inwestycja Donalda Tuska. Owszem, stał za tym także Gowin, ale on sam się nie zrobił ministrem w rządzie PO-PSL.
                  • diabollo Re: Katolicki kraj. 03.07.20, 07:45
                    Masz absolutną słuszność, czcigodny Oby.watelu.

                    Nie mam pretensji do tego czy tamtego rządu, choć pod względem barbarzyństwa obecny rząd jest bezkonkurencyjny.

                    Mam pretensje do społecznej mentalności, która z kolei jest wynikiem pracy bądź zaniedbań yntelygencji, i elit yntelektualnych, które w kwestiach etyki społecznej po parostu spuściły się na janiepawlizm i koszczuja katolickiego.

                    Humanizm i Oświecenie w Polsce leżą i kwiczą. I to nie jest znowu żaden kryzys, lecz rezultat.

                    Kłąniam się nisko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka