Dodaj do ulubionych

"Antywoke" w Rosji to program państwowy

01.12.23, 07:22
Dlaczego Putin uwziął się na osoby LGBTQ prawie jak na Nawalnego? Bo niepokoi go ich zdolność do przetrwania

Maria Łacińska

"Kto się do nas przyczepi, skoro nie machamy tęczową flagą na ulicy" - pocieszają się ludzie LGBTQ po nowym przepisie ministerstwa sprawiedliwości
17 listopada ministerstwo sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej – czyli organ, który w każdy piątek ujawnia zagranicznych agentów, a w niektóre dni dodaje do listy niepożądane organizacje - wysłało do Sądu Najwyższego wniosek o uznanie "międzynarodowego ruchu społecznego LGBT" za organizację ekstremistyczną. Tym samym domaga się zakazania "LGBT w Rosji". Rozprawa odbyła się 30 listopada.

Absurdalna, wręcz ośmieszająca wnioskodawców wiadomość – jak może istnieć zjednoczony ruch międzynarodowy na podstawie seksualności i płci? Ale Kremlowi to nie przeszkadza; powody wojskowe i ustrojowe są ważniejsze. By zjednoczyć Rosjan i odwrócić uwagę od niepowodzeń na froncie ukraińskim, wystarczy znaleźć wroga wewnętrznego. No i kolejne wybory Putina odbędą się już w przyszłym roku, a dyskryminacja osób LGBTQ jest częścią jego kampanii wyborczej i kontynuacją narracji o narzuconych zachodnich wartościach, które są obce Rosjanom.

Inicjatywa ministerstwa spotkała się z różnymi reakcjami osób LGBTQ w Rosji. Blogerzy queer, którzy wyjechali, ironizowali lub publicznie dziękowali sobie za podjęcie decyzji o opuszczeniu kraju: „Było wiadomo, że będzie tylko gorzej". Ci, którzy pozostali, albo zignorowali tę wiadomość - „kto się do nas przyczepi, skoro nie machamy flagą na ulicy" - albo wpadli w panikę, zamykając swoje projekty i usuwając sieci społecznościowe, albo próbowali opracować linię dla prokuratury i sądu, konsultując się z prawnikami i działaczami na rzecz praw człowieka, jak interpretować ekstremizm.

Ale posiedzenie sądu jest tajne, więc żadna decyzja nie zostanie publicznie ogłoszona. Oznacza to, że osoby LGBTQ w Rosji, a także media, które o nich piszą, i organizacje, które im pomagają, nie mają i nie będą miały skąd wiedzieć, jak władze interpretują „ekstremizm osób queer". Pozostaje jedynie roztrząsanie na własną rękę: czy jedna z najstarszych organizacji LGBTQ, Rosyjska Sieć LGBT, i jej założyciel, działacz na rzecz praw człowieka Igor Koczetkow zostaną uznani za ekstremistów? Czy wizerunek sześciokolorowej tęczy i skrót "LGBT" zostaną zakazane? Czy zostaną ukarane poszczególne publiczne osoby queer, czy też ścigani będą wszyscy?

Zapewne najbardziej zagrożeni będą znaczący twórcy treści queer i organizacje LGBTQ – a więc w sumie niewiele się zmieni, bo już teraz urzędowy zakaz „propagandy LGBTQ" i ustawa o zagranicznych agentach pozwalają nękać osoby queer. No i aby represje stały się masowe, potrzeba czasu i środków, a wskutek korupcji, zaniedbań i zwykłego lenistwa urzędników państwo nie ma energii na czystki na dużą skalę, jak za czasów Stalina.

Lecz władze mogą szkodzić punktowo tu i tam, uwziąć się na poszczególne osoby. Represyjną skuteczność rosyjskiego ustawodawstwa umożliwia jego wybiórcze podejście. Efekt zaskoczenia, niejasne sformułowania, brak logiki i kary rozciągnięte w czasie to także narzędzia tortur. A do tego w czasie wojennego wzmożenia rozpowszechniło się donosicielstwo, teraz zaś donosiciele dostali dodatkowe narzędzie.

Świat słyszał już o sprawach karnych w różnych punktach globu przeciwko homoseksualnym mężczyznom, egzekucjach homoseksualnych kobiet i prześladowaniach osób transseksualnych pod zarzutem bezbożnictwa czy obrazy moralności, ale robienie z osób LGBTQ ekstremistów to specjalność rosyjskich władz. Po pierwszej ustawie sprzed dekady, zakazującej „propagandy LGBTQ" wśród nieletnich, rozszerzeniu jej w grudniu zeszłego roku na wszystkie grupy wiekowe, zakazaniu sześć miesięcy temu legalnej i medycznej korekty płci, wiele osób queer w Rosji spodziewało się kolejnego logicznego kroku, czyli kryminalizacji związków homoseksualnych, jak w ZSRR, ale państwo ponownie postanowiło ich zaskoczyć.

Konsolidacja narodu wokół wroga zagrażającego „tradycyjnym wartościom" to niejedyny powód, dla którego reżim uwziął się na gejów, lesbijki, osoby trans, niebinarne i tak dalej. Ta społeczność jest niewygodna ze względu na swoją zdolność do przetrwania.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: "Antywoke" w Rosji to program państwowy 01.12.23, 07:23
      Osoby queer w Rosji od lat wykazują zdolności adaptacyjne do opresyjnych przepisów i wrogiego otoczenia. Nawet po wybuchu wojny odbywały się edukacyjne i rozrywkowe wydarzenia queer, blogerzy i podcasterzy tworzyli treści, a organizacje LGBTQ pomagały ludziom. W dodatku osoby LGBTQ zrzeszają się chętniej i skuteczniej lepiej niż inni Rosjanie. A dzięki empatii ukształtowanej przez dyskryminację pomagają Ukraińcom lub otwarcie sprzeciwiają się wojnie.

      Jednym z najgłośniejszych oskarżeń aktywistów antywojennych jest sprawa przeciwko jawnej lesbijce, artystce Saszy Skoczilenko, która podmieniała w supermarketach metki na takie z informacjami o wojnie w Ukrainie. W listopadzie dziewczyna usłyszała wyrok: siedem lat kolonii karnej. Sasza spędziła półtora roku w areszcie śledczym, była zastraszana przez sędziów i funkcjonariuszy służby więziennej, nie dostawała jedzenia, nie pozwalano jej – a ma celiakię i wadę serca – na wizyty u lekarzy, o odmówieniu widzeń z Sonią, jej partnerką, nie wspominając.

      Po inwazji na Ukrainę wiele queerowych mediów emigrowało, aby pomagać Ukraińcom oraz krzywdzonym rodakom finansowo i informacyjnie. Popularny youtuber Karen Szainian pojechał do Berlina i zaczął kręcić materiały o wojnie i państwowej homofobii, edukatorka seksualna Sasza Kazancewa w Wilnie zbierała pieniądze dla ukraińskiej armii i polsko-ukraińskiej organizacji kobiecej Martynka, psycholożka i pracownica organizacji LGBTQ Sfera Olga Razmachowa przekazuje z Pragi pieniądze na pomoc humanitarną, aktywiści QueerSvit pomagają Rosjanom wyjeżdżać z kraju, a producentka Tatiana Kalinina założyła w Tbilisi społeczność lesbijek Cheers Queers. Ja mieszkam w Warszawie, uprawiam niezależne dziennikarstwo i działam na rzecz LGBTQ.

      Po 30 listopada pojawi się więcej wychodźców. Będą potrzebować pomocy krajów UE w zakresie wiz i integracji. Czasu na przygotowanie się do nowych okoliczności lub emigrację jest sporo – decyzja ministerstwa sprawiedliwości prawdopodobnie wejdzie w życie dopiero w styczniu, po świętach. Zupełnie jakby władze dawały Rosjanom LGBTQ "czas na ucieczkę, zanim będzie za późno".

      Jednak nie wszyscy będą mogli wyjechać – jedni z powodów rodzinnych, inni finansowych, a są i tacy, którzy zostaną pryncypialnie, dla zasad.

      Mimo starań reżimu osoby nieheteroseksualne i niecispłciowe nie znikną ani z Rosji, ani z oczu.

      Potrzeba czasu, aby się dostosować, wypracować protokoły bezpieczeństwa i, podobnie jak w przypadku mówienia o wojnie, znaleźć nowy, niby neutralny, a zrozumiały dla postronnych język – ale treści LGBTQ i organizacje pomocowe dalej będą krążyć po kraju.

      wyborcza.pl/magazyn/7,124059,30457834,dlaczego-putin-uwzial-sie-na-osoby-lgbtq-prawie-jak-na-nawalnego.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka