Dodaj do ulubionych

BLW - moje wątpliwości

20.02.11, 22:45
Czytałam sporo na ten temat ostatnio i ogólnie BLW fajne jest, ale mam kilka wątpliwości (może już były tu dyskutowane te tematy, jeśli tak to sorry):
1. Wysoko sobie cenię nasze uwarunkowanie ewolucyjne. Jak świat światem matki dawały niemowlętom przeżuty przez siebie pokarm (zamiast miksowania). Dlatego moim zdaniem półroczne niemowlęta się dławią, bo ewolucyjnie są przystosowane do papki z maminych ust.
2. Pokarm rozdrobniony jest lepiej przyswajalny (patrz książka: "Walka o ogień"). Jedną z największych zdobyczy człowieka było to, że nauczył się wyciągać więcej kalorii z pokarmu rozdrabniając go (a potem poddając obróbce termicznej, ale tutaj to bez znaczenia). Im drobniejsze kawałki - tym łatwiej strawne, tym więcej składników i witamin można wydobyć z pokarmu. Miało to oczywiście znaczenie przy niedoborach pokarmu, ale dla dziecka, które mało je i nie przybiera na wadze to może być istotne.
3. Niestety strasznie dużo pracy z tym BLW. Mój 7-miesięczny syn zapaskudza całą kuchnię, a mam też drugiego nieco starszego tylko i nie mam czasu cały dzień sprzątać sad
4. Zje za mało i ciągle jest głodny, a mi się nie chce ciągle go karmić.
5. Moje dziecko odrzuca pierś na rzecz pokarmów stałych już od 5 miesiąca, nie wiem czemu. Jest głodne, ryczy, piersi nie chce, rzuca się na zupki i kaszki. To go niestety eliminuje z BLW, bo jest uzależniony od dostaw pokarmu z zewnątrz w dużej ilości, piersi w dzień ssać nie chce (nawet jak jest głodny, tylko na śpiocha).
6. Wniosek: myślę, że każde dziecko jest inne i że nie wszystkie da się wychować purystycznym BLW, dlatego u swojego zamierzam dawać jak nawięcej do rączki, dokarmiając łyżką, a pełne BLW wprowadzić ok. 9 miesiąca życia albo i później.
Czy połowiczne BLW to jeszcze BLW? wink
Obserwuj wątek
    • a_lex Re: BLW - moje wątpliwości 21.02.11, 12:12
      ja od początku "rozszerzania diety" stosuję połowiczne BLW wink
      czyli obiady od początku młoda jadła rękami, teraz czasem sama łyżeczką zamiata.
      ale już np. kaszę z owocami dostawała łyżeczką.
      ostatnio nastąpiła zamiana - życzy sobie zupę - dostaje zupę - łyżeczką
      a kaszę chce zjeść łapkami? proszę bardzo wink

      zaczęła jeść po skończonym 6.miesiącu, teraz ma 9. i zdecydowanie mniej bałaganu robi przy jedzeniu już.

      RAZ dałam jej zblendowaną papkę... której nie zjadła smile jeśli jest zupa, to gniotę z grubsza widelcem. czyli tak jak piszesz - każde dziecko jest inne, moje ominęło ten etap w ewolucji, który dotyczy zmielonego przez matkę pokarmu big_grin
      • aleksandra1357 Re: BLW - moje wątpliwości 21.02.11, 16:09
        a_lex napisała:

        > RAZ dałam jej zblendowaną papkę... której nie zjadła smile jeśli jest zupa, to gni
        > otę z grubsza widelcem. czyli tak jak piszesz - każde dziecko jest inne, moje o
        > minęło ten etap w ewolucji, który dotyczy zmielonego przez matkę pokarmu big_grin

        Dajesz swojej kaszki oraz zupki rozgniecione widelcem - to jest dokładnie etap pokarmu przeżutego przez matkę, więc Twojego dziecka on nie ominął smile
        • a_lex Re: BLW - moje wątpliwości 21.02.11, 18:36
          nie daję kaszek, tylko kaszę - jaglaną wink
          no może mało obrazowo napisałam pisząc "z grubsza rozgniecione" - tam są całkiem spore kawałki, miazgi Mysza nie toleruje wink
    • aajjaa Re: BLW - moje wątpliwości 21.02.11, 18:40
      Ciesze sie ze tak fajnie to ujelas, bo mi gdzies to po glowie chodzilo, szczegolnie 1 i 2, ale jeszcze nie wyszlo w formie konkretnych pytan/watpliwosci wink No ale jak myslalam o BLW to sie czasem zastanawialam nad tym przezuwaniem przez matki. A odnosnie 2, to przeciez dla doroslych sa zalacenia tez zeby dokladnie gryzli i przezuwali pokarm...
      • joshima Re: BLW - moje wątpliwości 21.02.11, 22:07
        A mnie się wydaje, że rozszerzając dietę w okolicach 6 miesiąca życia, ma się na uwadze bardziej to by dziecko poznawało inne pokarmy i się ich uczyło a nie żeby się nimi najadało. To jest chyba istota BLW. Tak więc dla mnie nie istnieje argument że niezmiksowanym jedzeniem dziecko się nie naje, bo go nie przyswoi. Za to w wieku gdy oczekuję, że posiłkiem dziecko się będzie najadać ono umie samodzielnie jeść i dokładnie rozdrabniać pokarm.
        • aleksandra1357 Re: BLW - moje wątpliwości 21.02.11, 22:34
          Joshima, masz całkowitą rację, ale co zrobić z dziećmi mało-piersiowymi? Bo ja strasznie bym chciała karmić piersią jak najdłużej, ale moi obaj synowie nie chcieli, spadali w centylach, odrzucali pierś i ratowałam się podając im wcześnie zupki, tak więc oni musieli najadać się tym już przed 6 miesiącem życia. Drugi synek ma teraz 6,5 miesiąca, nie siedzi jeszcze, a pierś toleruje tylko w nocy (chyba o tym wspomniałam powyżej), więc do czystego BLW się nie nadaje po prostu, ku mojej rozpaczy.
    • mrs.t Re: BLW - moje wątpliwości 21.02.11, 22:47
      kurka, gdzie moj post wcielo uncertain
      juz i tak mialam wczoraj pisac z komorki, bo to bardzo ciekawe spostrzezenia
      po pierwsze owszem, przyznam ze gdzies po drodze ta wiadomosc o podawaniu przezuwanego pokarmu mi sie o uszy obila - jestes w stanie podac jakies zrodlo sobie o tym doczytac? Na jaka 'skale' bylo to zjawisko? bo mi sie nie wydaje jednak by bylo tak 100%powszechne, i by w taki sopsob kazde pozywienie podawano - owszem, wiem ze mieso; ale wydaje mi sie ze to byl dodatek jakis tylko, a dziecko jednak samo jadlo, nie dostawalo wszytskiego przezutego.
      moze sie myle, chetnie doczytam.


      > 2. Pokarm rozdrobniony jest lepiej przyswajalny (patrz książka: "Walka o ogień"
      no ale mama rozdrabniajac pokarm w swojej buzi juz z nieg 'zabiera' chyba chodzi o rozdrabnianie pokazmu przez dziecko - wlasnie po to ostatnio wkleilam watek o przezuaniu - JAK BARDZO JEST WAZNE - to ze dziecko samo sobie miedli w buzi ( i anwet jak wypluje ten kawalek miesa) to i tak skorzysta z tego wiecej niz dziecko ktore polknie papke prosto do zoladka, gdzie nie wymiesza sie pozywienie z enzymami w buzi.

      pozostale trzy punkty to cenne aczkolwiek osobiste jakies kwesie, ktore, jak dokladnie piszesz, sprawiaja ze moze nie kazdy musi od deski do deski kierowac sie zasada podawania dziecku jedzenia do raczki. Specjalnie nie pisze tu 'blw' bo po raz kolejny, BLW to nie tylko balagan i kawalki i brak papek.
      to kultura jedzenia ( z rodzina) higiena (bez telewizora, zabawiania , wmuszania) , i inne - to nie wyklecie lyzeczki smile

      blw to zawsze BLW i kazde dziecko 'musi' przez to przejsc, my tu wierzymy ze lepiej wczesniej niz pozniej przyzwyczajac do wyraznych smakow, szerokiej gamy kolorow, faktur, dobrych nawykow...
    • mrs.t Re: BLW - moje wątpliwości 21.02.11, 22:49

      > e tutaj to bez znaczenia). Im drobniejsze kawałki - tym łatwiej strawne, tym wi
      > ęcej składników i witamin można wydobyć z pokarmu

      jw, no ale nie wszystko z pokarmu wydobywa sie w zoladku, ba, tam to juz chyba wrecz za pozno, soki trawienne rozkladaja to co pozostalo na kupe wink
      nie wiem moze mam braki z biologii, lata temu do szkoly chodzilam, ale tak mi swita smile

      -
      • aleksandra1357 Re: BLW - moje wątpliwości 21.02.11, 23:15
        mrs.t, dzięki za odpowiedź, liczyłam na Ciebie wink
        Z tym przeżuwaniem przez matki, to niestety nie poprę tego faktu żadnymi badaniami, bo tego zbadać się nie da, chyba że dziś w jakiś prymitywnych kulturach, ale mam w głowie taki obraz z różnych lektur, które czytałam w trakcie całego życia. Wydaje mi się, że jedzenie ludzi pierwotnych to było na początku głównie mięso i jakieś tam jagódki i korzonki. W zimie właściwie tylko mięso i ryby, więc myślę, że jednak matki przeżuwały. I może to własnie pomagało w trawieniu, bo enzymy z ust matki były już w mięsie?
        Ale jednego jestem pewna: trawienie odbywa się w żołądku. Zaczyna się w ustach, ale to soki żołądkowe rozkładają pokarm na postać płynną. To jest bardzo dokładnie opisane w książce "walka o ogień", eksperymenty na otwartym żołądku smile No więc Twoja teoria żołądkowa na pewno nie jest OK wink W żołądku kwas rozkłada żarcie na płyn, potem w jelitach się to wchłania, a co się nie wchłonie, to bakterie pochłaniają i powstaje KUPA - tak to w skrócie się odbywa, z tego co wiem.
        Ale bardzo ciekawa to co piszesz o znaczeniu przeżuwania przez dziecko w ustach. Bo mój rzeczywiście, prosto z łyżki łyka, aż nie nadążam dawać. Nie sądzę jednak, żeby to miało istotny wpływ na trawienie pokarmu. Czy na ten Twój przykład z mięsem, z którego więcej wysysa dziecko bez połykania, masz jakiś dowód?
        Jutro zamierzam podać dziecku kurczaka, bo ten filmik z półroczniakiem jedzącym wielkie kurze udo mnie urzekł. Szkoda tylko, że to mięso jest nafaszerowane hormonami.

        Aha - dzięki za przypomnienie, co jest istotą BLW, że nie tylko jedzenie do rączki.
        Ja przeżywałam i przeżywam straszny koszmar z zabawianiem 3-letniego niejadka przy jedzeniu. Mam tego po dziurki w nosie, ale jak przestałam zabawiać, to się zagłodził i musiałam się poddać (próbowałam przez 3 tygodnie). No więc mam nadzieję z młodszym nie popełnić tego błędu. Ale starszy ok. 9 miesiąca życia sam z siebie odmówił bycia karmionym i jadł wyłącznie sam, zabawianie zaczęło się jakoś później, jak przestał jeść.
        • mrs.t Re: BLW - moje wątpliwości 21.02.11, 23:32

          > mrs.t, dzięki za odpowiedź, liczyłam na Ciebie wink
          no co ty ale ja nic nie wiem wink


          > ami, bo tego zbadać się nie da, chyba że dziś w jakiś prymitywnych kulturach, a
          no tez mi tak t w ten sposob swita


          > ięso i jakieś tam jagódki i korzonki. W zimie właściwie tylko mięso i ryby,
          trafne, trafne!

          >wię
          > c myślę, że jednak matki przeżuwały. I może to własnie pomagało w trawieniu, bo
          > enzymy z ust matki były już w mięsie?
          jak wyslalam moj post tez o tym pomyslalam smile ze przeciez one nadżuwaly, nie?



          > Ale jednego jestem pewna: trawienie odbywa się w żołądku. Zaczyna się w ustach,
          > ale to soki żołądkowe rozkładają pokarm na postać płynną. T
          no o te poczatki mi chodzilo,
          chetnie przeczytam sobie te walke o ogien! braki w wyksztalceniu wychodza wink))


          > z mięsem, z którego więcej wysysa dziecko bez połykania, masz jakiś dowód?
          podobnie, raczej nie, raczej wynika to z wiary ze to wlasnie na skutek enzymow w buzi pobieramy juz cos z pokarmu - no bo jak wklejalam ten watek ostatnio o zuciu , wlasnie sie nad tym zastanwilam, niestety nie zalazlam informacji ktore mnie satysfakcjonowaly, wkleilam co bylo, co najciekawszego znalazlam. mialam nadzieje ze sie ktos dopisze smile
          #


          > Ja przeżywałam i przeżywam straszny koszmar z zabawianiem 3-letniego niejadka p
          > rzy jedzeniu. Mam tego po dziurki w nosie, ale jak przestałam zabawiać, to się
          > zagłodził i musiałam się poddać (próbowałam przez 3 tygodnie). No więc mam nadz

          ano, mnie tez tak chcieli, za mlodu - glodem, glodme, dwa dni sie nei dalam az mama skapitulowala smile
          ale uwazam ze to jest wlasnie skutek tego jakie poczatki rozszerzania fundujemy dziecku.
          Na pewno sa dzieci, ludzie z z wiekszym apetytem ,mniejszym ma na to wplyw tysiac roznych rzeczy, potem dochodzi generalnie bycie na 'nie' (kolo trzeciego roku zycia, nie?smile -
          ale od poczatkow wychowujemy , uczymy dziecko jesc - i pomijajc kryzysy potem jakos to sie ksztaltuje w pewien okreslony sposob.
          • mrs.t Re: BLW - moje wątpliwości 21.02.11, 23:33

            > ac roznych rzeczy, potem dochodzi generalnie bycie na 'nie' (kolo trzeciego rok
            > u zycia, nie?smile -
            > ale od poczatkow wychowujemy , uczymy dziecko jesc - i pomijajc kryzysy potem
            > jakos to sie ksztaltuje w pewien okreslony sposob.

            o o wiedzialam ze tego nei wymyslilam, tylko przeczytalam!
            forum.gazeta.pl/forum/w,97130,121842549,121842549,Po_co_tyle_szumu_na_podst_art_.html

            U niektórych dzieci, ok. 3 r.ż. (okres negatywizmu wczesnodziecięcego) obserwuje się swoisty „rytuał” podczas posiłków (domaganie się: bajki, włączenia TV, zabawek, obietnic itp.) Utrwalanie tego przez rodziców doprowadzić może do wystąpienia wielu wtórnych trudności w jedzeniu i karmieniu.
            (odnir.republika.pl/index_pliki/Page1256.htm)
            • joshima OT - zabawki 22.02.11, 02:13
              mrs.t napisał:

              > U niektórych dzieci, ok. 3 r.ż. (okres negatywizmu wczesnodziecięcego) obserwuje się swoisty „rytuał” podczas posiłków (domaganie się: bajki, włączenia TV, zabawek, obietnic itp.)

              He he he. Moja córka jeszcze dwóch lat nie ma a od kilku tygodni mam z nią niezłe pierapałki. Za każdym razem jak siada do jedzenia ostro ze mną pertraktuje wzięcie do fotelika lalek i misiów. Muszę się nieźle napocić, żeby wynegocjować, że lalki i misie, w najlepszym wypadku siedzą na sąsiednim krześle i patrzą jak Emilka je.
              • aleksandra1357 Re: OT - zabawki 22.02.11, 22:57
                mrs.t napisał:

                > U niektórych dzieci, ok. 3 r.ż. (okres negatywizmu wczesnodziecięcego) obserwuje się swoisty „rytuał” podczas posiłków (domaganie się: bajki, włączenia TV, zabawek, obietnic itp.)

                Moim zdaniem to jest nie tak, bo to zabawianie podczas jedzenia się ok. 3-4 roku życia kończy właśnie, a zaczyna już od pół roku, co z przerażeniem obserwuję u młodszego dziecka. Starszy od niemowlęctwa podczas jedzenia bawił się zabawkami, bez tego nie otwierał dzioba. Ok. półtora roku zabawki zostały zastąpione przez opowiadane przeze mnie bajeczki. Przez chwilę myślałam, że to postęp, bo wreszcie cały stół nie był zawalony zabawkami, ale to było jeszcze bardziej zgubne - znienawidziłam opowiadania tych cholernych bajeczek 3 razy dziennie, a bez nich nie jadł. Próbowałam nie opowiadać, nie myślcie sobie, ale po prostu się zagładzał (czy wspominałam, że moje dziecko to mutant, który nie odczuwa głodu?)
                No i teraz mam drugiego na razie małego, 7 miesięcy, i już mu daję coś do rączek, bo bez tego nie je kaszki sad Próbuję go stoponiowo przestawiać na samodzielne jedzenie, ale średnio mu to idzie, parę miesięcy się zejdzie.
                • mrs.t Re: OT - zabawki 22.02.11, 23:33

                  > No i teraz mam drugiego na razie małego, 7 miesięcy, i już mu daję coś do rącze
                  > k, bo bez tego nie je kaszki sad Próbuję go stoponiowo przestawiać na samodzieln
                  > e jedzenie, ale średnio mu to idzie, parę miesięcy się zejdzie.

                  no widzisz
                  ja dawalam dziecku do raczki...jedzenie.
                  zabawa jedzeniem konczy sie szbciej niz by sie wydawalo - bo jedzenie w koncu kusi, no i mama jedzenie wklada do buzi - tak czy siak, predzej czy pozniej, fajniej brokula wlozyc do buzi niz rozsmarowac we wlosach (choc to tez neizla zabawa, zwlazcza jak mama reaguje zalamywaniem rak i litania-dlatego a niech tam, niech sie tych pare tygodni tym przykladowym brokulem wybawi, bez komentowania zbednego - no moze poza powtarzaniem 'kochanie, brokul sie je ,do buzi' )
                  zabawianie przy jedzeniu to dla mnie slepy zaulek - owszem, czasme jak synek po dwoch gryzach mowi ze chce wyjsc z krzeselka, odwracam jego uwage , pokazuje ptaszki przez okno (mamy szczescie jesc na przeciwko okna) - ale nei wykorzystuje tego do zapakowania kolejnego gryza mu do buzi - tylko odwracam uwage od checi wyjcia z krzeselka- zaraz wraca do posilku, KTORY SAM W SOBIE jest interesujacy jak sie je samemu.
                  ale to tylko dla mnie takie wazne, bo troche czuje sie ze mi tego nie dano, jedzenie, siedzenie przy stole nie bylo dla mnie przyjemnoscia sama w sobie nigdy raczej ..
            • misior_biorn Re: BLW - moje wątpliwości 22.02.11, 08:19
              mrs.t napisał:

              >
              > > ac roznych rzeczy, potem dochodzi generalnie bycie na 'nie' (kolo trzecie
              > go rok
              > > u zycia, nie?smile -
              > > ale od poczatkow wychowujemy , uczymy dziecko jesc - i pomijajc kryzysy p
              > otem
              > > jakos to sie ksztaltuje w pewien okreslony sposob.
              >
              > o o wiedzialam ze tego nei wymyslilam, tylko przeczytalam!
              >
              rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,97130,121842549,121842549,Po_co_tyle_szumu_na_podst_art_.html
              >
              > U niektórych dzieci, ok. 3 r.ż. (okres negatywizmu wczesnodziecięcego) obserwuje się swoisty „rytuał” podczas
              posiłków (domaganie się: bajki, włączenia TV, zabawek, obietnic itp.) Utrwalanie tego przez rodziców doprowadzić może do
              wystąpienia wielu wtórnych trudności w
              jedzeniu i karmieniu.
              (
              href="odnir.republika.pl/index_pliki/Page1256.htm)" target="_blank"
              rel="nofollow">odnir.republika.pl/index_pliki/Page1256.htm)

              Ta... Hubert ostatnio je z kredkami i kolorowanka. Zasluga niani, jak przypuszczam. Dobrze, ze w kuchni nie mamy telewizora.
              I jeszcze m. go nauczyl, ze super zabawnie jest wziac sobie z szafki jakies przegryzki (dobrze, ze chociaz w miare zdrowe np. groszek ptysiowy, rodzynki), nasypac do miseczki, zaniesc do pokoju i zarzadac puszczenia bajki.

              To tak w temacie "zdrowych nawykow zywieniowych" tongue_out
    • mama_leonka Re: BLW - moje wątpliwości 22.02.11, 10:15
      Tak jak piszesz, to ja też nie stosuję takiego czystego BLW. Leo mój straszny głodomór i w nocy budzi się co 2h lub częściej. Aby po jego zaśnięciu mieć chwilkę na odsapnięcie (lub pojechanie na jogę) daję mu wieczorem kaszkę łyżeczką. Ale staram się by to nigdy nie było na wcisk - tyle ile chce, a je bardzo chętnie. I o dziwo jest to jedyny pokarm który da sobie podac łyżeczką. Przy innych jest płacz. I ja to akceptuję smile Tak jak piszesz - nasze maluchy są takie różne i wszystko trzeba dostosować do nich smile

      A jeśli chodzi o trawienie, to wiem, ze:
      1. W jamie ustnej wchłania się niewiele (głównie cukry proste, ale też niektóre zw. czynne i np. alkohol) ale tu rozpoczyna się proces trawienia węglowodanów (enzymy zawarte w ślinie)
      2. Żucie jest bardzo ważne w trawieniu i nie tylko chodzi o rozdrobnienie treści, ale o to, ze proces żucia i wydzielania w jamie ustnej powoduje dalsze wydzielanie soków trawiennych w żołądku, a potem dalej łańcuchowo w jelitach.

      To tyle smile
      • aniczka.r Re: BLW - moje wątpliwości 22.02.11, 12:29
        ja tez nie stosuje czystego blw od czasu,kiedy moje dziecko polubilo lyzeczke.ja podaje na przyklad kaszke manne wieczorem,ktora moj dziec uwielbia.i czesto je sama.niestety wcale to nie pomaga jej w spaniu dluzej.czesto budzi sie nawet pol godziny po pojsciu spac,choc po kaszce i kapieli obala piers badz dwie!a potem co 2-4 godziny-zalezy od..czort wie czego.
        na poczatku stosowalam czyste blw,bo moj dziec na widok lyzki dostawal skretu karku,aj w egzorcyscie prawie.to zreszta przyczynilo sie do odkrycia blw i zastosowania w praktyce.nigdy sie mala nie dlawila.czasem miala odruch wymiotny,ale jedna z dziewczyn (chyba misior..) pisala,ze te miejsce na jezyku,ktore powoduje odruch wymiotny u dzieci jest umiejscowiony dalej od gardla niz u doroslych,wlasnie po to aby zapobiec zadlawieniu.przesuwa sie on wglab jamy ustnej wrast z wiekiem,wiec im pozniej dziecko uczy sie rzuc tym wieksze ryzyko zadlawienia.
    • topola80 Re: BLW - moje wątpliwości 22.02.11, 16:58
      Sporo czytałaś, ale chyba tylko w necie wink Przeczytaj sobie książkę, tam jest czarno na białym napisane, o co chodzi z tym przeżuwaniem smile
      • luliluli Re: BLW - moje wątpliwości 22.02.11, 17:16
        Topola, a mogłabyś pokrótce napisać, CO konkretnie jest napisane w sprawie przeżuwania?smile
        • topola80 Przeżuwanie wstępne str.127 22.02.11, 18:25
          Oczywiście smile Przeżuwanie w różnych kulturach dot. głównie mięsa, można tak robić, ale po przeżuciu dziecko dostanie więcej białka, za to mniej żelaza (którego więcej przyjmie po prostu przez ssanie, a tak matka mu zabierze).

          Poza tym dzieci na blw wcześniej same przeżuwają, więc w ogóle nie widzę problemu smile

          • luliluli Re: Przeżuwanie wstępne str.127 22.02.11, 21:09
            Dziękismile w książce "Bobas..." była mowa o tym, że dziecko ssąc kawałek mięsa i tak zabiera z niego to co najwazniejsze, bo wszelkie składniki wysysa z mięsnymi sokami (=krwią), zostawiając suchy wiór - to by się zgadzało w praktyce (u nas przynajmniej)wink a jak komuś zależy, aby dziecko zjadło więcej "całokształtu" mięsa, zawsze można podać pokrojone w poprzek włókien lub też zmielone do formy pasztetu/pulpeta, moje dziecko zjada też rozdrobione na małe kawałeczki i nabite na widelecsmile
            • topola80 Re: Przeżuwanie wstępne str.127 23.02.11, 10:24
              Tak, tak - to właśnie ta ramka smile Az ją sobie wyszukałam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka