Czytałam sporo na ten temat ostatnio i ogólnie BLW fajne jest, ale mam kilka wątpliwości (może już były tu dyskutowane te tematy, jeśli tak to sorry):
1. Wysoko sobie cenię nasze uwarunkowanie ewolucyjne. Jak świat światem matki dawały niemowlętom przeżuty przez siebie pokarm (zamiast miksowania). Dlatego moim zdaniem półroczne niemowlęta się dławią, bo ewolucyjnie są przystosowane do papki z maminych ust.
2. Pokarm rozdrobniony jest lepiej przyswajalny (patrz książka: "Walka o ogień"). Jedną z największych zdobyczy człowieka było to, że nauczył się wyciągać więcej kalorii z pokarmu rozdrabniając go (a potem poddając obróbce termicznej, ale tutaj to bez znaczenia). Im drobniejsze kawałki - tym łatwiej strawne, tym więcej składników i witamin można wydobyć z pokarmu. Miało to oczywiście znaczenie przy niedoborach pokarmu, ale dla dziecka, które mało je i nie przybiera na wadze to może być istotne.
3. Niestety strasznie dużo pracy z tym BLW. Mój 7-miesięczny syn zapaskudza całą kuchnię, a mam też drugiego nieco starszego tylko i nie mam czasu cały dzień sprzątać

4. Zje za mało i ciągle jest głodny, a mi się nie chce ciągle go karmić.
5. Moje dziecko odrzuca pierś na rzecz pokarmów stałych już od 5 miesiąca, nie wiem czemu. Jest głodne, ryczy, piersi nie chce, rzuca się na zupki i kaszki. To go niestety eliminuje z BLW, bo jest uzależniony od dostaw pokarmu z zewnątrz w dużej ilości, piersi w dzień ssać nie chce (nawet jak jest głodny, tylko na śpiocha).
6. Wniosek: myślę, że każde dziecko jest inne i że nie wszystkie da się wychować purystycznym BLW, dlatego u swojego zamierzam dawać jak nawięcej do rączki, dokarmiając łyżką, a pełne BLW wprowadzić ok. 9 miesiąca życia albo i później.
Czy połowiczne BLW to jeszcze BLW?