czarnywujek
18.02.04, 17:06
witam,
mam taki problem: straszne wachania nastrojów, np. siedze sobie w pracy i
wszystko jest świetnie, ptaszki śpiewają itd... nagle coś klika i wpadam w
kompletny marazm, beznadzieję, doła, robi mi się smutno itd.,nic mi sie nie
chce, nie moge właściwie nic zrobic, chce uciec do domu i pójść spac. to moze
trwac kilka godzin (nigdy dni) i potem znowu cos klika i swiat znowu jest
piekny.
byc moze jest to wierzcholek gory lodowej, bo bylem u kilku lekarzy i wszyscy
mowili ze mam nerwice na tle neurotycznym czy na odwrót itd i te wachania z
tego sie biorą. faktycznie mam pewne trudnosci tzw. socjalne, ale nie zawsze -
czasem czuje sie jak pan świata i moge wszystko, innym razem - dno (uczucie
bycia jak w klatce a świat dookoła jest złyyyyy).
jedna pani dr kazala isc na psychoanalize. tam z kolei wypytywano mnie przez
pół godziny o moje fantazje seksualne - interesująca rozmowa ale nie mam
jakoś zaufania do takich metod.
mam zatem 2 pytania: 1)czym sie rozni psychoanaliza od psychoterapii i co
byloby lepsze w moim przypadku?
2)czy te nagle zmiany nastroju to nie jest jakas kwestia chemiczna do
leczenia farmakologicznego (b. czesto wystepują bez konkretnego powodu), czy
tylko przez terapie?
wlasciwie jeszcze 1 pytanko: czy ktos mógłby mi polecic jakies dobre ksiązki
w takiej lub podobnej materii?
gracias