Dodaj do ulubionych

NIECH KTOŚ WYŁĄCZY TĄ WIOSNĘ !!!

03.04.04, 12:05
Zaslaniam zaslony, bo drazni mnie to slonce.
Kolejny rok nie ciesze sie wiosna i latem.
Jestem gruba i nie rozbiore sie.

W szpitalu na nerwicach fizycznie odpadam.
Psychicznie - tez na dnie.

Nie mam sily analizowac innych i siebie samej, nie wiem co mi jest i nie
widze wyjscia dla siebie.
Naczytalam sie o obżarstwie i depresjii i na tym jade.
Sama juz nie wiem, dlaczego sie objadam. Jestem juz zmeczona.

Nie wierze juz w wyzdrowienie, byc moze wcale nie chce, bo nie mam zadnych
planow. Nie mam do czego wracac.

Rodzice zalamami, bo "cudowna" terapia w szpitalu nic nie daje, a mialo byc
tak pieknie.
NIE MAM JUZ SIL FIZYCZNYCH ZEBY ZYC. BOLA MNIE OCZY.
Mama mowi: "zrob sobie badanai krwi, moze zelaza i magnezu Ci brakuje...."
Moze.

Przestalam sie malowac, bo i po co i dla kogo.
Reszte zycia przekibluje w psychiatryku.
Poddaje sie.
I BLAGAM, NIE PISZCIE, ZE SLONECZKO, ZE WIOSNA I ZE BEDZIE DOBRZE, JAK SLYSZE
COS TAKIEGO, TO MNIE KURWICA STRZELA.
musze zrobic pranie, chociaz nie chce mi sie w 3 dupy.
Obserwuj wątek
    • cafe_lorafen Re: NIECH KTOŚ WYŁĄCZY TĄ WIOSNĘ !!! 03.04.04, 12:13
      POPIERAM !
      Jak widze slonce, zakochanych i te wszystkie usmiechniete mordki to mi tez sie
      chce rzygac. Ja mam dosc wszystkiego !!!!!
      Wylaczyc wiosne !!!!
    • nevada_blue Re: NIECH KTOŚ WYŁĄCZY TĄ WIOSNĘ !!! 03.04.04, 12:22
      się własnie wykulałam spod kocyka, w który zawijam się jak nie chcę widzieć
      tego świata.. [bo skoro nie widzę, to go nie ma, a mnie na nim tym bardziej! -
      taka głupawa filozofia..]..
      mnie też drażni cała ta wiosna, słoneczko itd., a tym bardziej, że zawze je
      lubiłam.. a teraz jak patrze na to, coś we mnie w środku zaczyna płakać.. :/

      wiem jak to jest kiedy się nie ma siły dłużej żyć [parę miesięcy teemu
      zaliczyłam próbę samobója i tylko kwestia techniczna, że to teraz piszę, zwykły
      niefart.. :/ ], ale niedawno zaczęłam się leczyć, bo znalazł się ktoś, kto był
      ze mną przez te wszystkie ostatnie miesiące i przekonał, że warto walczyć..

      zgłosiłam się po pomoc w dniu kiedy zrobiło się nieco lepiej, bo uwierzyłam, że
      tak może być - dobrze, normalnie..
      miewam czasem chwile, kiedy krzycze całemu światu, ze to wszystko nie ma sensu,
      ale mimo to próbuję walczyć, chociaż sama nie wiem po co.. staram się unikać
      tego pytania...

      też nie wiem, co będzie jutro i nie mam żadnej koncepcji na przyszłość, też się
      tego boję... wczoraj miałam paskudny 6-godzinny napad lęku.. ale dziś jest
      lepiej i znów wierzę. Wierzę, że wszystko będzie dobrze i chcę Ci część tej
      wiery i siły przesłać tym postem :]

      piszesz, że przestałaś się malować, dbać o siebie - bo po co? dla kogo?
      dla siebie kotku, po prostu dla samej siebie..
      nie dręcz się tak proszę, spróbuj to swoje zagubione, bezbronne JA nieco
      przytulić.. :]
      ja wiem, że to się tylko tak łatwo mówi..
      i przytulam Cię jak tylko mogę najcieplej - niestety jedynie wirtualnie
      mogę.. :]

      nie poddawaj się prosze..
      "kiedyś wszystkie czarne dni obrócimy w dobry żart.." - uwierz..
      jestem z Tobą, ściskam cieplutko :]

      [nevada]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka