Dodaj do ulubionych

cztery ściany

05.01.11, 15:46
Siedziałam dłuższą chwilę przy klawiaturze i zastanawiałam się nad tematem wątku...
Mam pustkę w głowie. Czuję przede wszystkim smutek, rozdrażnienie, totalne lenistwo, leżałabym tylko w łóżku, a ja mam pewne obowiązki- którym nie potrafię podołać.
Wczoraj umyłam tylko naczynia- wow. Dziś wstawiłam pranie- ale naczyń już chyba raczej nie umyję. Każde wyjście do pracy to walka ze sobą. Bywają momenty że wpadam w stany euforii, np puszczam muzykę i bawię się przy niej lepiej niż w jakimkolwiek klubie, ale za chwilę wpadam w dół. Najgorsze jest uczucie bezradności, ten smutek, nie umiem podjąć decyzji, a gdy już ją podejmę-zmieniam zdanie. Mój stan jest wywołany pewną sytuacją, która się wydarzyła, jednak za dużo byłoby pisania- więc się wstrzymam.
Nie jestem pewna czy to depresja.
Byłam wczoraj u psychiatry. Dostałam leki- Asertin 50, Deprexolet 10 mg na noc oraz hydroxyzynium
Jak na razie biorę tylko Asertin i hydroxyzynium, ponieważ wypadły mi w tym tygodniu zmiany nocne, więc moje obawy są chyba słuszne.
Wczoraj mój pierwszy dzień- cała tabletka Asertin. Atak paniki- szybka praca serca, bardzo dziwny ucisk w głowie, po jakimś czasie jakoś minęło. Cały dzień leżałam w łóżku, nie chciało mi się nawet wstać po szklankę wody. Nie czułam smutku- obojętność- piękną obojętność.
Dobrze się czułam w łóżku, nie chciało mi się z niego wychodzić... Niestety trzeba było się zebrać do pracy. Chwyciłam za telefon, wykręciłam numer do koleżanki- prosiłam ją aby w moim imieniu załatwiła u kierownika że zgłaszam opiekę nad dzieckiem. Koleżanka zaprotestowała- stwierdziła że tego nie zrobi i jakoś mnie przekonała do wyjścia. Nocka była ciężka, byłam jak pijana, miałam sucho w ustach, bałam się ludzi, których przecież znam, czułam się wyizolowana, wszystko jakoś płynęło jakby obok mnie. Nad ranem czułam jak działanie tabletki ustaje i poczułam ulgę, zastanawiałam się po co mi to? Te leki..Minęła obojętność a w myślach strasznie wyzywałam osobę która przyczyniła się do mojego stanu, wzrosła we mnie agresja.
Bałam się drugiej dawki- wzięłam tylko pół tabletki. Uczucie paniki oczywiście, bo jakże by inaczej. W zasadzie czuję się normalnie. Już sobie popłakałam, z łóżka jakoś wstałam. Prze...rąbane żeby nie powiedzieć inaczej :/
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: cztery ściany 05.01.11, 15:56
      Nie zrażaj się początkowymi efektami ubocznymi, niepotrzebnie zaczęłaś od calej tabletki, trzeba bylow w jakiś wolny od pracy dzień wziąć poł i zobaczyć jak się po tym czujesz.
      No i cierpliwości, na efekty lecznicze trzeba czasem dość długo czekać.
    • berta-live Re: cztery ściany 05.01.11, 16:10
      Skonsultuj się z lekarzem, być może dawka jest zbyt duża i poproś przy okazji o zwolnienie.
      • gosia_1985 Re: cztery ściany 05.01.11, 16:32
        Lekarz chciał mi wypisać zwolnienie, jednak odmówiłam. Sytuacja jest bardzo napięta- boje się że mnie zwolnią. W ogóle nie wyobrażam sobie tego:tylko łóżko i cztery ściany. Chociaż wcale mi się nie chce chodzić do pracy, to wiem że tylko ona mnie mobilizuje do tego, aby: umyć się, zrobić makijaż, uczesać się czy ubrać.
        • melazja Re: cztery ściany 05.01.11, 17:42
          I dlatego dobrze jest zacząć brać w piątek, po pracy.
          Wtedy przez weekend można przetrwać dwa dni w domu. Dla mnie w istocie dwa pierwsze dni były najgorsze i nie byłabym w stanie pracować, może w poniedziałek też nie było jeszcze cudnie, ale dało się pracować.

          Pozdrawiam i potwierdzę tylko, że nie można się zrażać pierwszymi dniami
          • tadzionalepa Re: cztery ściany 05.01.11, 19:20
            co moge napisac, po prostu rozumiem Cie, bo tez tak mialem gdy ten antydepresant ... Sam nie opisalbym tego stanu lepiej ... Niestety ale po lekach jak nie gorzej , to na pewno lepiej sie nie czulem.
            pozdrawiam
            • gosia_1985 Re: cztery ściany 05.01.11, 19:30
              Chyba nie jest najgorzej. Niedawno rozpoczęłam pewną ważną rozmowę, uczucie obojętności pozwoliło mi przyjąć fakty "jako tako", na zimno podjąć pewne decyzje, których mam zamiar się trzymać. Gdyby nie leki pewnie wpadłabym w furię i pewnie coś bym rozwaliła, co skończyłoby się potem okropnym bólem psychicznym (jak zwykle). Troche popłakałam, ale wzięłam pigułeczke i jest hm.. ok? Teraz jakoś trzeba przeżyć nockę w pracy. Ręce mi się trzęsą, cała się trzęsę... Obojętność- piękna rzecz :)
              • tadzionalepa Re: cztery ściany 05.01.11, 19:32
                jak to robisz?
                że jesteś taka opanowana ?
                • gosia_1985 Re: cztery ściany 05.01.11, 19:44
                  Z opanowania to ja raczej nie słynę, ale 2 tabletki hydroxyzynium zrobiły swoje.
                  • gosia_1985 ... 06.01.11, 16:10
                    Koleny dzień- kolejna dawka- połowę mniejsza, bez ataku paniki. Znów obudziłam się z tym okropnym uczuciem- uderzającym uczuciem żalu, winy, pustki, smutku i beznadziejności, świadomością tego co nieuniknione. Nawał obowiązków... Zawaliłam tyle spraw... A ja nadal leżę, albo siedzę przy komputerze. Dziś zastanawiałam się jak długo można bezczynnie leżeć, gapiąc się w sufit. Nie chcę się tak czuć! Czy to kiedykolwiek minie? Nienawidzę siebie, chyba nie tylko ja... Przeze mnie moi bliscy mają problemy, martwią się...
                    • gosia_1985 Re: ... 06.01.11, 16:12
                      znów zaczęłam nerwowo, do krwi obgryzać skórki wokół paznokci i usta.
                      • gosia_1985 5 dzień "Miłość i nienawiść" 08.01.11, 17:33
                        Przyjmuję pełne dawki leków. Dziś zupełnie dobrze je zniosłam, bez żadnych skutków ubocznych. Wczoraj ktoś bardzo usilnie starał się wytrącić mnie z równowagi, sprowokować do złych działań, wyzywając mnie i obwiniając o całe zło tego świata, oraz knując przeciwko mnie przerozmaite intrygi... Bóg jeden wie jaka jestem z siebie dumna- że się nie dałam. Pracuję nad sobą, bardzo, bardzo mocno.
                        Aż dziw, że człowiek, który niegdyś mówił że kocha- potrafi tak okrutnie niszczyć psychicznie...
                        Jednak prawdziwe jest to powiedzenie- "od miłości do nienawiści graniczy tylko cienka linia"
                        Ahhh... jak serce boli, jaki żal za grzechy i chęć zadośćuczynienia...
    • brdsz Re: cztery ściany 09.01.11, 16:33
      No tak, psychiatra = tabletki.
      A może by tak poszukać przyczyn i popracować trochę nad nimi. Wywalić niepotrzebne rzeczy z głowy, dać trochę motywacji itp.... Chemia wszystkiego nie załatwi
      Nie namawiam Cię do odstawiania tabletek, ostatecznie leki to też ważna rzecz. Ale zwróć się do kogoś jeszcze - psychologa, psychoterapeuty czy nawet innego terapeuty.
      • gosia_1985 Re: cztery ściany 24.01.11, 19:24
        Z pewnością masz rację. Do psychologa zapisana jestem na 15 lutego, tak że jeszcze trochę czekania przede mną.
    • canoine Re: cztery ściany 17.02.11, 06:42
      Biorę to samo, co Asertin, tylko pod inną nazwą. I pierwsze kilka dni, mimo iż jedynie połowa dawki, to też miałam ciężkie. Ale po tygodniu, z przejściem na pełną dawkę, minęło jak ręką odjął. Teraz już się nieco wyrównało, szału nie ma, ale jest ok.
      Nie ma co się zniechęcać, lepiej się nastawić, że pierwsze kilka dni może być cięższych i obserwować swoje reakcje. Ale też warto mieć świadomość, że lekowa chemia nie wszystko załatwi i, jak wspomniano wyżej, może spróbować problem bardziej "systemowo" rozwiązać. W sensie terapii jakiejś, choćby wspomagającej na ten trudny czas. Jeśli to jakaś bardziej skomplikowana sprawa i czujesz, że sobie nie radzisz.
      Osobiście uznaję leki jedynie jako przejściowy "dodatek" do psychoterapii. Aczkolwiek nie trzeba się ze mną zgadzać :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka