Dodaj do ulubionych

nie podobam sie sama sobie.....

18.04.04, 16:08
nie moge zaakceptowac siebie...swojego wygladu.....swojej figury....calej
siebie...i ciagle jak patrze na inne kobiety mowie sobie ...maja dobrze a ja?:
(dlaczego to ja nie wygladam tak jak jedna czy druga:(....nie lubie sama
siebie.....
Obserwuj wątek
    • mr_hyde Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 16:46
      basia-33 napisała:

      > nie moge zaakceptowac siebie...swojego wygladu.....swojej figury....calej
      > siebie...i ciagle jak patrze na inne kobiety mowie sobie ...maja dobrze a ja?:
      > (dlaczego to ja nie wygladam tak jak jedna czy druga:(....nie lubie sama
      > siebie.....


      Na pewno brzydale i tłuściochy częściej mają depresje.Idź na aerobik.
    • zoltanek Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 16:47
      Wyślij mi swoje zdjęcie to ci powiem.
    • basia-33 Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 16:50
      obojetnie co powiesz i tak wiem swoje:(
    • carlabruni Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 16:51
      Stań przed lustrem i uważnie się sobie przyjrzyj. Napewno znajdziesz w sobie
      coś ładnegonp. oczy, nos czy coś innego. Osoby szczupłe nie zawsze sa ładne.
      pamiętaj o tym.Mam dużo koleżanek, które są puszyste i atrakcyjne
      zarazem.Pamiętaj lepiej być pyzatym wesołkiem niz smutnym wieszakiem. Wierze w
      to, że niebawem będziesz właśnie takim pyzatym wesołkiem. Głowa do góry.
      Sciskam cię bardzo mocno.
      • basia-33 Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 16:53
        czy przy 162 cm wzrostu majac 59 kg wagi to nadwaga?czy moge nazywac sie
        tluscioszkiem?
        • zoltanek Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 16:55
          Nie no co ty????? To spoko waga. Git proporcje, w ogóle się tym nie przejmuj,
          bo kurde nie ma czym.
          • basia-33 Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 16:57
            hmm..no to ide sobie zrobic kogel mogel:)
            • zoltanek Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 16:59
              ooooooooo mniam mniam. 10 lat nie jadłem hogel mogla. dasz troche?
              • basia-33 Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 17:01
                nie wiem...salmonella czycha..a potem powiesz ze to przeze mnie....
                • zoltanek Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 17:03
                  pomysłowa wymówka, ale nie dziwie sie Tobie. Ja też nie oddałbym nikomu
                  pyyyyyyysznego hogelmogla. Smacznego!
                  • basia-33 Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 17:04
                    dzieku:):):)mniam
    • thistle1 Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 17:08
      pocieszę Cię koleżanko,że nie tylko Ty jedna nie akceptujesz swojego wyglądu.ja
      też należę do tych osób.choćby Cię ludzie pocieszali ile wlezie,i tak siebie
      nie akceptujesz,to idzie od środka,to poczucie niskiej wartości , tkwi głęboko
      w nas depresjoników.najpierw trza popracować nad poczuciem własnej wartości,a
      to nie jest proste,kiedy się swoje samopoczucie uzależnia od oceny innych i
      ciągle Ci się wydaje,że ta ocena innych jest niska.takie rady,znajdź w sobie
      coś ładnego,spływają po mnie osobiście jak po kaczce.co z tego,że mam ładne to
      i owo ,jak nie mam ładnego tego i owego.tacy,co nie akceptują siebie,tacy jak
      ja naprzykład,chcieliby być idealni we wszystkim,perfekcjoniści,a wiadomo,że
      ideałem być nie można,więc nie akceptują siebie całych i nigdy nie
      zaakceptują,chya,że na jakiejś psychoterapii ktoś im wmówi,że mają szerokie
      możliwości,że są wielcy,że mają swoje atuty,które moga wykorzystywać,a wadami
      mają się nie przejmować.no tak...tylko długa psychoterapia w chodzi w grę:-(
      • basia-33 Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 17:11
        masz racje...poczucie niskiej wartosci....zawsze podziwiam ludzi ktorzy moge
        powiedziec o sobie cos....dobrego..je niestety nic a nic nie widze w
        sobie ...ani w wygladzie ani w zachowaniu ani w mowie:(...jeden wielki kicz
        • zoltanek Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 17:13
          piszesz bardzo sympatyczne posty. już masz!
      • zoltanek Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 17:12
        Jest prostrzy i skuteczniejszy sposób niż dłuuuga psychoterapia. Nic bardziej
        nie podnosi samooceny niż osoba która Cię kocha, z którą jesteś, która wybrała
        właśnie Ciebie spośród prawie 3 miliardów innych, dla której jesteś
        najpiękniejsza na świecie. To pomaga! (tak słyszałem, sam nie próbowałem).
        Pozdro.
        • basia-33 Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 17:25
          a jesli jedna osoba ktora cie kocha pomaga...a druga ktora kochala doluje....co
          zrobic...kogo sluchac....wiedzac ze robi sie nei zawsze tak jak powinno.....
        • rumiankowa Re: nie podobam sie sama sobie..... 22.04.04, 21:47
          zoltanek napisał:

          > (..) Nic bardziej
          > nie podnosi samooceny niż osoba która Cię kocha, z którą jesteś, która
          wybrała
          > właśnie Ciebie spośród prawie 3 miliardów innych, dla której jesteś
          > najpiękniejsza na świecie. To pomaga! (tak słyszałem, sam nie próbowałem).

          A ja probowalam ;) I owszem to dziala, na jakis czas, na kilka pierwszych lat.
          Ale jak przez ten czas nie zbuduje sie samoakceptacji, idacej z wlasnego
          wnetrza - to lipa. Po prostu nie da sie na dluzsza mete zbudowac akceptacji
          ogladajac sie w czyichs oczach.

          Rumiankowa
          • greta_30 zgadzam się! 28.04.04, 12:00
            W oczach czichś się nie zbudujesz na wieki, bo czyjeś oczy mogą np. zerknąć se
            gdzie indziej. Dlatego: najpierw się zbudować, potem zakochiwać! Bo wtedy siłę
            swą własną masz a siła tej Drugiej Osoby to najpiękniejszy bonus świata.
            pozdrwaiam
            greta
    • thistle1 Re: nie podobam sie sama sobie..... 18.04.04, 17:28
      ano tak...zapomniałam o miłości,jeśli się ją ma...:-(
    • randybvain Popatrz na to odwrotnie 18.04.04, 18:12
      Gdybyś się sobie podobała, to byłoby to zboczenie zwane narcyzmem:)
      • pan_coito Re: Popatrz na to odwrotnie 19.04.04, 22:44
        > Gdybyś się sobie podobała, to byłoby to zboczenie zwane narcyzmem:)

        W takim razie 90% (ostrożnie szacując) populacji w tym mieście to zboczeńcy.
        Ani niska, ani wysoka samoocena nie jest niczym złym. Jedno i drugie ma swój
        urok, choć dla mnie raczej to pierwsze - similarities attract, wbrew
        powiedzonku :)
        • negatywista Re: Popatrz na to odwrotnie 20.04.04, 01:29
          Ja bym powiedział, że zawyżona samoocena jest zła tak samo jak zaniżona.
          Samoocena powinna być adekwatna. Z adekwatną samooceną umiesz należycie mierzyć
          siły na zamiary. Nie każdy dostał olśniewającą urodę od natury, to trzeba sobie
          powiedzieć otwarcie - żeby jedni byli ponadprzeciętnie ładni, drudzy
          (większość) siłą rzeczy muszą niestety stanowić dla nich tło.
          Co nie znaczy, że ci drudzy mają być z tego powodu permanentnie nieszczęśliwi.
          Nie porównuj się z modelkami, które widzisz na plakatach. Wygląd to nie
          wszystko, chociaż niektórym jego kwestia przesłania cały świat - zwłaszcza
          ludziom mającym kompleksy. Oczywiście powyższa rada jest dla ciebie w tym
          momencie nie do zrealizowania samodzielnie, potrzebna psychoterapia. Pozdrawiam.
          • basia-33 Re: Popatrz na to odwrotnie 21.04.04, 21:58
            wiem o tym ze nie kazdy i nie wszyscy musza byc piekni...ale nie o to
            chodzi...ja po prostu czuje niechec do siebie...i nie podobam sie sama
            sobie...i jest mi z tym zle:(bo nic co posiadam mi sie nie podoba:(i jakos
            trudno mi zaakceptowac siebie...taka jaka jestem......
            • negatywista samoocena 21.04.04, 23:24
              Samoocena nie jest czymś, co wynika z racjonalnych przesłanek czy bilansu
              sukcesów i porażek. Wynika ona z emocjonalnego stusounku do samego siebie,
              który to stosunek kształtuje się w dzieciństwie. Wsparcie rodziców, poczucie
              bezpieczeństwa, akceptacja z ich strony - gdy te elementy są spełnione, dziecko
              wkracza w dorosłość silne i pewne siebie, nawet pomimo różnych ewidentnych
              mankamentów - wie jak sobie radzić, jak kombinować, jest stabilne emocjonalnie
              i ma szacunek do siebie. Z reguły ci ludzie potem umieją naprawdę cieszyć się
              życiem. Odnoszą sukcesy, bo są wyluzowani, nie są sparaliżowani lękiem, który
              psuje im wszystko i obniża skuteczność działania. oza tym im tak bardzo nie
              zależy na utwierdzeniu swojej samooceny, są silni w środku, nie muszą się
              potwierdzać, nie negują siebie i wszystkiego co związane z ich jestestwem.
              Ty do tych ludzi nie należysz. Ja też nie. Moja psychoterapeutka twierdzi
              jednak, że jeśli coś w przeszłości było zepsute, da sie to naprawić. Nawet
              jeśli nie naprawić, to poprawić. Mi dało dużo już choćby to, że uświadomilem
              sobie DLACZEGO jestem słabszy od innych, mam mniej spektakularnych sukcesów,
              mimo oczywistych ku temu warunków. Przestałem obwiniac siebie, przestałem
              brzydzić się sobą, zacząłem bardziej się szanować. Psychoterapia trwa,
              zobaczymy, co będzie dalej. Tobie też polecam, to mus dla ciebie wręcz. Pozdr.
              • pan_coito Re: samoocena 22.04.04, 14:46
                > Wynika ona z emocjonalnego stusounku do samego siebie,
                > który to stosunek kształtuje się w dzieciństwie. Wsparcie rodziców, poczucie
                > bezpieczeństwa, akceptacja z ich strony - gdy te elementy są spełnione,
                > dziecko wkracza w dorosłość silne i pewne siebie

                Psychoanaliza Twoim bogiem.
                Dużo bym dał, żeby to była naukowa prawda, ale nie jest. Równie ważne są
                doświadczenia wyniesione z kontaktów z otoczeniem - również te późne. Człowiek
                nie przestaje się kształtować mentalnie po przejściu okresu adolescencji. Nigdy
                nie przestaje. Zależnie od punktu widzenia niestety lub na szczęście.
              • tripper Re: samoocena 23.04.04, 00:02
                stary, jestem na terapii, jak na razie mnie doluje i czekam z niecierpliwoscia,
                az mi w czyms pomoze, a tu niespodzianka... :-/////
            • greta_30 Re: Popatrz na to odwrotnie 28.04.04, 12:04
              basia-33 napisała:

              > (i jakos trudno mi zaakceptowac siebie...taka jaka jestem......

              Hallo tu Ziemia:
              ZMIEŃ TO. tak PO PROSTU. Do roboty, a nie do narzekania. Tyle powiem.
              A wagi, to Ci kochana tylko pozazdrościć, więc tym bardziej nie marudż tylko
              połóż se maseczkę na bużkę, ogól nogi, wyskub brwi i przede wszystkim russz się
              z domu. Może ktoś powie Ci że ładnie dziś wyglądasz? :)
              pozdrawiam
              greta
    • negatywista powyższy mój list - do basi33 20.04.04, 01:30
    • vinja Re: nie podobam sie sama sobie..... 20.04.04, 01:42
      Eeeeeee tam , ważne żebyś się chłopu jakiemuś spodobała :-)
      • aneta10ta Re: nie podobam sie sama sobie..... 20.04.04, 13:46
        Właśnie. Jakiemuś.
        Aneta
    • aurora0 Re: nie podobam sie sama sobie..... 20.04.04, 13:34
      Widzę,że nie jestem sama ale nie jest to pocieszająca informacja.
      Ja siebie nienawidzę, nie tylko nieakceptuję. Mam czasem takie dni,że
      zastanawiam się po co takie coś jak ja żyje, przecież i tak nic dobrego mnie
      nie spotka. Żadna terapia i leki nie zmieniły mojej osobowości choć trochę.
      • zoltanek Re: nie podobam sie sama sobie..... 20.04.04, 13:51
        nic w przyrodzie nie ginie, nawet chuje i świnie
    • pan_coito Re: nie podobam sie sama sobie..... 22.04.04, 14:55
      Daj link do jakiegoś zdjęcia, wyrazimy opinię. :D
      Na Forum Kobieta też taka jedna mówiła o sobie per "potwora", zupełnie
      bezpodstawnie, jak się okazało.
    • straszaksam Re: nie podobam sie sama sobie..... 22.04.04, 21:08
      Nie możesz opierać oceny siebie opierając się na tym co jednaaaa......osoba..Ci
      mówi...bo bo jest równiez jedna...która widzi prawdziwą Ciebie...prawdziwą
      piękną kobietę...jedna...i miliony innych..których nie znasz....
    • eulogete Re: nie podobam sie sama sobie..... 28.04.04, 10:44
      o, nie jestem wyjątkiem, inni też nie podobaja się sobie...

      zwykle jak już musiałam to malowałam się w łazience bez okna - kiepskie
      oświetlenie trzymało mnie w błogiej nieświadomości. Aż razu pewnego
      wzięłam lusterko powiększające
      usiadłam przy oknie
      spojrzałam
      o k...a
      to ja tak wyglądam?!
      Potem pomaszerowałam do dużego lustra
      (tu ukłon do tych co radzą znaleźć w sobie coś ładnego)

      biust jakieś 10 cm poniżej mojej dolnej granicy tolerancji
      cóż karmienie trójki dzieci zrobiło swoje
      najtrafniejsze porównanie (zasłyszane)to "jajka sadzone"

      talia
      12 lat temu było 62 cm
      jest 78

      poniżej wielka d...
      bodajże 103 cm + rozstępy + cellulit

      zusammen do kupy 67 kg przy 164 cm wzrostu
      (Więc Basia to przy mnie gwiazda i ekstra laska)

      Wnioski:
      Kiedy przechodze obok dużego lustra, robię to szybko i patrzę w drugą stronę
      Maluję się znowu w łazience
      Patrząc na billboardy przypominam sobie że to efekty komputerowe
      Oraz powiedzonko koleżanki :
      "niech się wstydzi ten kto widzi"
    • another_story Re: nie podobam sie sama sobie..... 28.04.04, 11:54
      Przepraszam, ale nie macie pojęcia, o czym piszecie.
      Nie macie. I radzę Wam się z tego cieszyć.
      Urodziłam się z czymś, co medycyna określa beznamiętnym mianem defektów
      fizycznych.
      Czyli z wyrokiem wypisanym na twarzy, bez metafory.
      Kiedy słyszę, jak dziewczyny płaczą z powodu nadwagi czy małego biustu, robi mi
      się słabo. Oprócz wad wrodzonych nie istnieją takie niedoskonałości, których
      nie dałoby się usunąć. Nie istnieją, rozumiecie? Więc radzę przestać jęczeć i
      zrobić coś z życiem, które zostało Wam dane mimo wszystko w normalnych
      warunkach. Pozdrawiam.
      • another_story Re: nie podobam sie sama sobie..... 28.04.04, 12:26
        A skoro już tu jestem, to sobie chociaż ponarzekam, bo wątek wydaje mi się
        adekwatny...

        Ja nie wiem, jak można z czymś takim żyć. Często mi się wydaje, że wariactwem
        byłoby w moim wypadku nie popełnić w końcu samobójstwa. Już nawet pomijam te
        wszystkie chamskie docinki na ulicach - przestałam się nimi przejmować, bo
        czuję się mądrzejsza od dresiarzy i innych skretyniałych typów, którzy je
        wygłaszają. Przerażenie ogarnia mnie dopiero na myśl o moim ewentualnym
        dorosłym życiu, o najprostszych codziennych sytuacjach urastających dla mnie do
        rangi problemu. Ja oczywiście mam fobię społeczną, najchętniej w ogóle nie
        wychodziłabym z domu. Moim marzeniem jest zaszycie się na jakimś odludziu z
        książkami i płytami Rubinsteina, i pozostanie tam już na zawsze. Kiedyś
        postaram się coś takiego sobie zorganizować, choćby na mniejszą skalę. Sumę
        upokorzeń, jakich doznałam, potrafiłabym może nawet przeboleć, ale na następne
        nie mam po prostu ochoty.

        To tak jak w wierszu Herberta:

        "gdybym zasadził wszystkie pestki
        jakie rzucano mi w twarz
        wyrósłby gaj oliwny
        rozległa palmowa oaza"

        Ale ja ich nie zasadzę, nie widzę sensu.
      • greta_30 dokładnie TAK! Brawo Another_story! 28.04.04, 15:35
        Cierpiące Niebotycznie Że Mój Boże, Dziewczyny:
        odpuście sobie płytkie onanizowanie sie na temat zmarszczek na Wych pośladkach i
        Mega Wielkiego Problemu pt. "mały obwód biustu"! Są fora, gdzie da radę tym
        akurat zrobić furrorę... Po co pchac się z problemem cellulitisu tutaj akurat?
        Nie zdążam, jak bozie kocham!
        • zoltanek Re: dokładnie TAK! Brawo Another_story! 28.04.04, 15:39
          a ja lubie małe biusty
    • another_story Re: nie podobam sie sama sobie..... 28.04.04, 16:21
      Nie chciałabym być źle zrozumiana. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że wygląd
      zewnętrzny może stanowić dla kogoś problem. Ale w takim wypadku bardzo dużo da
      się zrobić dzięki własnej pracy, kosmetykom, czy nawet - jeśli chcecie -
      specjalistom. I tyle. Nie widzę sensu silenia się na teatralność i wmawiania
      światu, że kilka kg więcej to tragedia.
    • basia-33 Re: nie podobam sie sama sobie..... 28.04.04, 18:55
      powiedzialam ze nie moge zaakceptowac siebie......swojego wygladu....swojej
      figury....a nie powiedzialam ze mam maly biust czy cellulit.........wg miaray
      chyba jest calkiem normalny.....
      • basia-33 Re: nie podobam sie sama sobie..... 28.04.04, 18:58
        a pomomio wszystko nie moge zniesc siebieeeeeeeeeeeeee.......
        • another_story Re: nie podobam sie sama sobie..... 28.04.04, 19:52
          Jeśli to dla Ciebie rzeczywiście takie bolesne, idź do psychologa.
          Samoakceptacji można się ponoć nauczyć (i kto to mówi...). Jako dyletantka
          poradzę Ci jedno: zamiast patrzeć z zazdrością na inne kobiety, skoncentruj się
          na pozostałych aspektach życia. Ja staram się właśnie tego nauczyć. Sama
          pomyśl: jaki sens ma zadręczanie się własnym wyglądem, skoro na świecie dzieje
          się tyle innych rzeczy wartych zainteresowania? Wiem, że pokusa zamartwiania
          się jest ogromna. Też przez to wszystko przechodzę. Cóż...
          • eulogete Re: nie podobam sie sama sobie..... 30.04.04, 10:37
            ok, więcej nie będę przynudzać na temat "co mi się nie podoba kiedy patrzę w
            lustro"
            miałam nadzieję że Basi chociaż troszkę nastrój się poprawi skoro jest
            szczuplejsza...
            Please daj znać jak to zrobić, żeby skoncentrowac się na czymkolwiek
            • another_story Re: nie podobam sie sama sobie..... 30.04.04, 11:18
              eulogete napisała:

              > Please daj znać jak to zrobić, żeby skoncentrowac się na czymkolwiek

              Kiedy czuję się naprawdę beznadziejnie, kupuję nową książkę. To taki mój
              prywatny rodzaj terapii. Powtarzam sobie jak zaklęcie ten oklepany frazes, że
              liczy się dusza, bo przecież wygląd zewnętrzny "zawdzięczam" li tylko
              perfidnemu przypadkowi. Tobie radzę to samo - skup się na tym, co sprawia Ci
              przyjemność. Reszta powinna przyjść z czasem. I uwierz mi, wiele rzeczy możesz
              zmienić, to zależy tylko od Ciebie. Pozdrawiam serdecznie.
              • eulogete Re: nie podobam sie sama sobie..... 03.05.04, 00:14
                another_story napisała:

                > eulogete napisała:
                >
                > > Please daj znać jak to zrobić, żeby skoncentrowac się na czymkolwiek
                >
                > Kiedy czuję się naprawdę beznadziejnie, kupuję nową książkę. To taki mój
                > prywatny rodzaj terapii. Powtarzam sobie jak zaklęcie ten oklepany frazes, że
                > liczy się dusza, bo przecież wygląd zewnętrzny "zawdzięczam" li tylko
                > perfidnemu przypadkowi. Tobie radzę to samo - skup się na tym, co sprawia Ci
                > przyjemność. Reszta powinna przyjść z czasem. I uwierz mi, wiele rzeczy
                możesz
                > zmienić, to zależy tylko od Ciebie. Pozdrawiam serdecznie.

                dzięki za radę
                tylko nie mam siły walczyć o coś przyjemnego dla mnie
                szczerze mówiąc jakiś czas temu próbowałam przypomnieć sobie , co ja właściwie
                lubię robić i ...
                zero
                nic
                zapomniałam, co to przyjemność.

                widzisz nie umiem zorganizować sobie dnia
                i to "widać słychać i czuć"
                tzn bałagan w domu a nikt nie zrobi porządku za mnie
                (a przy 3 dzieci jest co robić)
                więc każda próba zrobienia sobie frajdy o ile w ogóle jest możliwa - to ciągnie
                za sobą poczucie winy, że powinam w tym momencie zrobić coś innego
                kiedyś byłam w stanie nadrobić nieodrobione szkolne zadania
                przygotować się do sprawdzianu lub egzaminu w dzień czy dwa
                to mi ratowało skórę po okresie nicnierobienia
                a teraz kicha
                nie nauczyłam sie planować kiedyś
                a teraz kiedy próbuję - to plany biorą w łeb
                bo dziecko zachorowało
                bo tescie nie mogą się zaopiekować małolatami
                bo mąż miał wrócić wcześniej a nie wrócił i nie mogę wyjść z domu
                bo spacerówka się popsuła...
                Do wyboru , do koloru

                Kiedyś czas był MÓJ
                pokój był MÓJ
                decyzje były MOJE

                Dzisiaj już nie. Moge dysponować tym czasem jaki mi zostanie po "odrobieniu
                pańszczyzny" w domu. Wyjść kiedy mam z kim zostawić dzieci. Kupić książkę za
                złotówkę od menela na bazarze i przeczytać ją w kibelku udając że mam jakiś
                problem z układem trawiennym ;-)

                Mój problem z wyglądem chyba ywnika z dwóch rzeczy:
                - kiedyś było fajnie a teraz już nie
                - to że nie jest fajnie zależy ode mnie - za dużo jem, za mało sie ruszam, nie
                dbam o siebie - i czuje się winna.

                Dziękuje że napisałaś do mnie

                Pozdrawiam
    • brzydulca Re: nie podobam sie sama sobie..... 01.05.04, 06:01
      zawsze znajdziej piekniejsza, ladniejsza, bardziej seksowna i co?
      zabijesz sie? bedziesz plakac? mozesz byc najladniejsza w klasie w szkole,
      ale np Beyonce spiewaczka jest od Ciebie ladniejsza, i jestes w tym momencie
      brzydsza. To wszystko jest wzgledne.

      Skoncentruj sie lepiej na swojej unikalnosci jako osoba. I moze pomysl ze
      jestes dzieckiem Boga, ktory Cie widzi jako unikalny klejnot.
      • piega97 Re: nie podobam sie sama sobie..... 01.05.04, 19:30
        Też tak mam, że kazdego dnia kiedy patrzę w lustro,widzę swoje odbice w szybach
        wystawowych to rzygam!!!!!Mam 172cm waga 67kg, te przeklęte, kręcone włosy(jak
        murzynek bambo),piegi na buzi i ramionach, owłosiona ręce i ta skrzywiona
        rzadko uśmiechnięta gęba. ZAWSZE zazdroszczę innym można powiedzieć,że
        wszystkiego: biegłej znajomości języków obcych, figury, buzi, ubioru, uśmiechu,
        włosów, ładnych paznokci, butów, że potrafią jeździć na rolkach, fajnie tańczą,
        potrafią pływać, mogą na plaży pokazać się w stroju kąpielowym,...., i że mają
        RODZINĘ nie są resztką. Może teraz Basiu poczujesz się lepiej. Pozdrawiam.Pa:))
    • thistle1 Re: nie podobam sie sama sobie..... 01.05.04, 22:15
      tak to już jest ,jeśli ktoś ma zaniżoną ocenę,to choćby miał wszystko na
      miejscu i tak nie podoba się sobie.jeśli Cię to Basiu pocieszy,to ja też nie
      podobam się sobie,jak większości ludzi z depresją.niby mam wszystko w
      normie,przeciętną urodę,jestem szczupła,w miarę foremnie zbudowana,ale nie
      idealna,a chciałabym mieć idealną figurę,więc całe życie będę cierpieć z powodu
      swojej niedoskonałości.
      myślę Basiu,że nie zależy Ci na radach forumowiczów,tylko na wyżaleniu się i
      zrozumieniu Ciebie przez innych.ja Ciebie doskonale rozumiem,bo codziennie
      patrząc w lustro czuję złość,że nie mam twarzy modelki.
      • basia-33 Re: nie podobam sie sama sobie..... 02.05.04, 00:28
        Dziekuje...Ty chyba mnie najbradziej rozumiesz.....nie wiem czy to dobrze ze
        wiesz i odczuwasz to samo...czy zle.....dobrze ze nie jestem sama...zle ze
        czujesz sie tak jak ja....ale moze mi powiesz jak sobie z tym
        radzisz....akceptujesz to ze jest cii z tym zle i to wszystko?Jest latwiej?Czy
        masz inney cel i o tym nie myslisz ...a pojawiaja sie mysli raz po raz?Dziekuej
        i Pozdrawiam......
        • thistle1 Re: nie podobam sie sama sobie..... 03.05.04, 13:36
          basiu,
          jak sobie z tym radzę?raz jest lepiej,raz gorzej.są okresy,że całkowicie sobie
          odpuszczam,najczęściej zimą,mam wtedy jakiś dziwny stan,leżę godzinami przed
          telewizorem albo siedzę przed kompem i użalam się nad sobą,jaka to jestem
          przeciętna,patrzę w lustro i sie zamartwiam:tu cellulitis,tu kilka
          fałdek,wyprostowuję się,wciągam brzuch i myślę''o,tak bym chciała wyglądać''za
          chwilę rozluźniam się i ciało wraca do normalnej formy.wykrzywiam twarz,wywalam
          na siebie język i mówię do siebie''ale jesteś beznadziejnie przeciętna''
          ostatnio po lekach przytyłam,więc w moim organiźmie włączył się
          alarm:''ćwicz ,bo będziesz gruba,spasła!nie zmieścisz się w drzwiach!ludzie
          będą się litować nad tobą!''no i się wzięłam do roboty,codziennie półtorej
          godziny jazdy rowerem,godzina ćwiczeń.daje to efekty wizualne.
          bywają chwile załamania,że siadam i obżeram się tonami słodkiego.gdy to
          mija,przychodzą wyrzuty sumienia-tyle ćwiczeń i to zaprzepaszczę.
          toczę ciągłą walkę z sobą,słabość z samozaparciem i nie czuję się przez to
          szczęśliwa.za zazdrością patrzę na kobitki,które chodzą w miniówkach mając
          grube nogi,w obcisłych bluzeczkach z opasłym brzyuszkiem,ubrane niegustownie i
          się niczym nie przejmują.żeby spodobać się sobie,musimy najpierw zmienić nasze
          wnętrze,podwyższyć poczucie wartości,a to bardzo trude.zazwyczaj ludzie z
          niskim poczuciem wartości nie tylko mają awersję do swego wyglądu zewnetrznego
          ale przede wszystkim do swego wnętrza.
    • vernis Re: nie podobam sie sama sobie..... 03.05.04, 12:03
      I wlasnie najsmutniejsze jest to, ze wyglad zewnetrzny to nie jest nasz
      najwiekszy problem. Ja postanowilam zrobic cos ze soba, a poniewaz najlatwiej
      (chyba) zrobic cos z wygladem zaczelam od tego. Schudlam, zmienilam fryzure,
      kupilam soczewki, nowe ciuchy (tylko kilka, bo juz mi sie nie chcialo chodzic
      do sklepow). Zmiana zostala zauwazona, ale co z tego skoro znow wpadlam w dolek
      i wlasnie nadrabiam to nad czym pracowalam przez 3 m-ce. Siedze tu przed kompem
      i zjadlam juz podwojne chipsy, czekolade, ciasta i chalwe. Teraz czuje do
      siebie wstret ale wiem ze problemem jest akceptacja siebie w glebszym wymiarze.
      Sam wyglad nie spowoduje ze wyjdzie sie z depresji (w przeciwnym wypadku wcale
      sie jej nie mialo). Bo naprawde ktos brzydszy, grubszy moze byc fajniejszy,
      lepszy, bardziej lubiany, kto po prostu akceptuje siebie niz ten co zawsze
      chodzi ze skwaszona mina (sama mam taka) i gada o odchudzaniu.
      pozdrawiam
      • wanna421 Re: nie podobam sie sama sobie..... 03.05.04, 15:00
        Po pierwsze to ja też tak mam,że często się sobie nie podobam,ale nie o tym
        chciałam pisać.
        Nigdy nie zapomnę mojej nowej sąsiadki,a raczej reakcji na nią.Boże!5 lat za
        sam wygląd.Tylko,że to trwało momencik,ta pani okazała się być najlepszą ze
        wszystkich sąsiadek.Za chwilę była dla mnie najpiękniejsza.Natomiast druga
        sąsiadka o całkiej niezłej powierzchowności była koszmarną jędzą,miała głębokie
        problemy,ale nie mnie było w nie wnikać.
        Chyba dużo zależy od tego jak wartościujemy ludzi i siebie też.Ja z racji swej
        profesji(jednej z kilku)umiem poprawiac wygląd-sobie też.Ale to co się złego
        dzieje we mnie zawsze w końcu wyjdzie.I od tego są inni specjaliści.
      • eulogete Re: nie podobam sie sama sobie..... 03.05.04, 16:45
        troszke (ale tylko troszkę) przed opychaniem się słodyczami hamuje mnie to, że
        następnego dnia po nich chodzę jak bomba zegarowa i moje problemy rooosną.
        Więc jak już się słodkiego nażrę to zaraz łykam do kompletu vit. b z magnezem ,
        bo już wiem, że jak nie łyknę albo nie przestanę futrować się słodyczami, to
        będę miała ochotę zabić każdego, kto mi wejdzie w drogę (dzieci włażą
        najczęściej)
    • tinu Re: nie podobam sie sama sobie..... 03.05.04, 16:52
      też się sobie nie podobam
      na szczęście globalnie nie ma to żadnego znaczenia -
      na nieszczęście nikogo to nie obchodzi
      ;)
    • basia-33 Dziekuje.... 03.05.04, 19:19
      Dziekuje Wam wszystkim za te slowa ktore tutaj piszecie....mysl o tym ze nie
      jestem sama....ze nie tylko ja mysle o sobie w ten sposob doadaje mi chyba
      sily...a moze tak faktycznie czas zaprzestac uzalac sie nad soba...a zaczac po
      prostu cos robic...moze naprawde zaczac wierzyc w siebie....zaczac myslec o
      sobie z lekka inaczej...moze czas samej sobie udowodnic ze jest wlasnie inaczej
      niz o sobie mysle...jak siebie widze....moze naprawde nie zawsze jestem do
      kitu....Moze naprawde sie komus podobam nie tylko wizualnie....moze czas
      uwierzyc ze dla kogos moge cos znaczyc i moze mnie lubic tka jaka wlasnei
      jestem....(NBBMKM?)
      Nie wiem...moze mi sie to nie uda....ale zaczynam..zaczynam walczyc sama ze
      soba....zaczne moze od tego...ze bede sluchala co mowi do mnie inna
      osoaba...moze osoba dla ktorej naprawde cos znacze!!!!
      Zaczynam walke!!!! walke sama ze soba!!!!
      Moze wygram...a jak przegram za duzo nie strace....bede na tej samej pozycji co
      teraz..mam nadzieje
      Dziekuje wam wszystkim....
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka