Dodaj do ulubionych

no i się skończyło...

10.05.04, 17:29
i nie powiem, żebym się nie spodziewała..
wczoraj po scianach chodziłąm z radości :)
a dziś znów smutno, źle - stare, znajome klimaty..
więc wracam zawinąć się w kocyk, schować łeb, żeby nie widzieć tego świata..

a do nocnych towarzyszy wędrówki - jak się nie zjawię wybaczcie proszę..
po prostu znaczy, że dalej się "ukrywam"..
Obserwuj wątek
    • zoltanek Re: no i się skończyło... 10.05.04, 17:34
      Usiąde razem z tobą w dolince rozpaczy. Pomilczymy sobie razem przykryci
      kocykami. O nocną wyprawe się nie martw. Wezme cię na barana i podejde choć
      kilka kilometrów. Zastanawiam się co zrobimy u celu podróży? Musi to być coś
      szczególnego. Pozdrawiam!
      • kasiajulia Re: no i się skończyło... 10.05.04, 17:36
        Zoltanek:-)

        Piszemy w jednym czasie
        i myslimy o tej samej osobie,
        uśmiechnęłam się,
        K.
        • zoltanek Re: no i się skończyło... 10.05.04, 17:48
          Ja też :)

          Miłe uczucie ogarnia, kiedy wiesz że ktoś tam inny w tej samej chwili podomnie
          myśli.
          • an_a1 Re: no i się skończyło... 11.05.04, 21:04
            Wasza myśl staje się wsółjednią...
        • an_a1 Re: no i się skończyło... 11.05.04, 21:03
          Metfizyczna bliskość...
      • nevada_blue Re: dziękuję Zoltanku... :] 10.05.04, 17:48
        bardzo, bardzo..
        świetny z Ciebie przyjaciel i można liczyć :)
        zaraz się wkulam pod kocyk, ale na wyprawę się stawię!
        może będę trochę powłóczyć nogami, ale trudno - wczoraj zrobiliśmy taki
        dystans, ze możemy sobie pozwolić na opóźnienie..
        a zresztą - czy nam się gdzieś spieszy?..
        • zoltanek Re: dziękuję Zoltanku... :] 10.05.04, 17:52
          Droga Przyjaciółko. Oczywiście, że Nam się nie śpieszy. Osiągnięcie celu nie
          jest ważne, ważna jest sama wędrówka w naszym gronie. Dojście do Patagoni
          będzie końcem wędrówki i momentem naszej rozłąki, niech więc trwa jak
          najdłużej, najlepiej wiecznie. Pozdrawiam.
          • aneta10ta Re: dziękuję Zoltanku... :] 11.05.04, 21:07
            Zoltanku, co Ci się probiło?
            Aneta
      • an_a1 Re: no i się skończyło... 11.05.04, 21:02
        Może by upiec barana w płomieniach niewygasłej miłości?
        Ana
    • kasiajulia Re: no i się skończyło... 10.05.04, 17:35
      Poczekaj Nevada,
      kocyk niech tez poczeka,
      chciałam Ci coś dobrego napisać
      i diabli wzięli,

      ja też "emocjonalnie niestabilna jestem"
      ściskam Ciebie serdecznie
      K.
      • nevada_blue Re: dziękuję Kasiu... :] 10.05.04, 17:46

        • kasiajulia Re: dziękuję Kasiu... :] 10.05.04, 17:50
          Kochana Nevado.
          Czasami robi mi się lepiej,
          bo oto widzę, że w swoich smutkach,
          żalach i zmiennych nastrojach sama nie jestem,
          i dużo łatwiej być, trwać, coś robić, jakoś działać.
          Prawda?
          • zoltanek Re: dziękuję Kasiu... :] 10.05.04, 17:52
            prawda!!!!!!
            • an_a1 Re: dziękuję Kasiu... :] 11.05.04, 21:14
              Oby jedna... Która prawdziwa?... Która wiedzie na manowce złudy?
              O wieczna torturo poznawania...
              Ana
          • nevada_blue Re: dziękuję Kasiu... :] 11.05.04, 00:29
            dużo łatwie jak jest ktoś, kto rozumie...
            przytulam ciepło Kasieńko :)
            • aneta10ta Re: dziękuję Kasiu... :] 11.05.04, 21:16
              W czym łatwiej?
              • nevada_blue Re: dziękuję Kasiu... :] 11.05.04, 21:35
                łatwiej sobie z tym poradzić..
                z tym co się ze mną dzieje - czymkolwiek to jest
    • randybvain Spiderwoman:^) 11.05.04, 02:22

      • nevada_blue Re: Spiderwoman:^) 11.05.04, 09:28
        hehe :)
    • nevada_blue Re: kolejny dzień, kolejna porażka... 11.05.04, 10:27
      na miły początek poranka..
      ech, szkoda gadać..
      buuu :(
      • greta_30 porażka to bedzie wtedy... 11.05.04, 16:43
        kiedy pod koniec drogi nie zobaczysz nic innego oprócz miliarda małych nic nie
        znaczących porażek. Może nadaj im jakieś znaczenie, co? Łatwiej będzie Ci je
        zaakceptować. Ja na przykład mam deprechę, po to by poraz kolejny z niej wyjść.
        Jeszcze mądrzejsza. Jeszcze silniejsza. Jeszcze piękniejsza.
        co Ty na to?
        ściskam mocno w pasie ;)
        greta
        • nevada_blue Re: porażka to bedzie wtedy... 11.05.04, 18:16
          wiesz Greto moja "depresja" [czy co to tam jest] uświadomiła mi parę ważnych
          rzeczy do tej pory: jak wiele sama potrafię znieść, na ile moja silna wola jest
          rzeczywiście silna i gdzie jest jej granica, że umiem sobie jakoś poradzić
          nawet jak całkiem źle, nauczyłam się wreszcie mówić o swoich problemach i
          zaakceptowałam fakt, ze nie zawsze muszę sobie dawać radę sama, że czasem są
          rzeczy, które mnie przzerastają i wtedy nie na siłę na własną rękę, ale żeby
          poszukać wsparcia i pomocy u kogoś drugiego.. i co najważniejsze - odryła
          przede mną istotę przyjaźni, a raczej fakt, że znalazłam paru ludzi z mojego
          otoczenia, których mogę nazwać przyjaciółmi i zawsze na któregoś mogę liczyć w
          razie czego..

          ja wiem, że to nie jest taki całkiem stracony czas..
          sama głęboko wierzę, że nic w przyrodzie nie ginie i wszystko jest po coś..
          a co my z tym zrobimy to już nasza broszka..
          był taki dzień jakiś czas temu, że zaczęłam sie doszukiwać plusów swojej
          choroby.. i paradoksalnie znalazłam ich dość sporo - przynajmniej więcej niż
          się spodziewałam..

          ale to mimo wszystko nie zmienia faktu, że jak źle to źle i wszystko inne traci
          mniej lub bardziej na znaczeniu..

          pozdrawiam serdecznie!
          • greta_30 Re: porażka to bedzie wtedy... 11.05.04, 20:49
            no, to prawda co piszesz... Ale fajnie jednak mimo wszystko ze masz tą
            świadomość że nie po nic zupełnie. A wogóle, to fajna z Ciebie jest Dziewucha!
            Love Nevada_blue! i nie pękaj, będzie dobrze. a nick faktycznie fajowy :)
            greta
            • nevada_blue Re: porażka to bedzie wtedy... 11.05.04, 20:51
              i znów ktoś rozpieszcza moje ego :))))
              dzięki :)
              Ty tez jesteś fenomenalna!! :)
              ściskam ciepło!
          • aneta10ta Re: porażka to bedzie wtedy... 11.05.04, 21:24

            > sama głęboko wierzę, że nic w przyrodzie nie ginie i wszystko jest po coś..
            Wierzysz czy wiesz?
            Jeśli wiesz, to podziel się ze mną odkryciem, po co jest wszystko.
            Aneta
            • nevada_blue Re: porażka to bedzie wtedy... 11.05.04, 21:35
              wierzę - przyjmuję to za aksjomat
            • greta_30 Do ANETY!!!! 12.05.04, 04:04
              jedno i drugie, bo to inplikuje. A po co jest - było pisane niedawno na tym
              Forum. Czytaj uważnie to będziesz wiedziła.
              Powiedz mi moja droga, czy Ty tu na tym forum to istniejesz tylko po to by siać
              ferment, łapać za słówka i naszym kosztem podnosić sobie morale. Burzyć to każdy
              głupi potrafi (patrz jak dzieci łatwo rowalają domek z klocków, a ile go
              budują). Spróbuj być konstuktywna dla odmiany a zdziwisz się jaka to przyjemność
              i siła dla innych.
              OSTRZEGAM CIĘ! nie fikaj do mnie i moich Przyjaciół, bo od godziny czytam Twoje
              wypowiedzi i wkurw coraz większy mnie bierze...
              greta
        • aneta10ta Re: porażka to bedzie wtedy... 11.05.04, 21:20
          greta_30 napisała:

          > Ja na przykład mam deprechę, po to by poraz kolejny z niej wyjść.
          > Jeszcze mądrzejsza. Jeszcze silniejsza. Jeszcze piękniejsza.
          > co Ty na to?
          Też chcę!!!
          > ściskam mocno w pasie ;)
          Uważaj, może żygnąć!
          Aneta

          • greta_30 Re: porażka to bedzie wtedy... 12.05.04, 04:06
            aneta10ta napisała:

            > Uważaj, może żygnąć!

            Ostrzegałam! Po co Ty żyjesz kobieto? Odpierdol się ode mnie i nie życzę sobie
            Twoich wpisów pod moimi wypowiedziami. Psujesz mi wizerunek, idiotko.
            greta
    • greta_30 a gdzie Wy się wogóle szlajacie po nocach? 11.05.04, 16:45
      też czasem mnie nosi... Planeta Ziemia, chociaż? Bo jak gdzieś dalej to nie
      obiecuję... ;)
      info na skrzynkę, lub nie. Jak chcecie.
      buziaki
      greta
      • abdon Re: a gdzie Wy się wogóle szlajacie po nocach? 11.05.04, 20:41
        greta_30 napisała:

        Na założonym prze Nevadę wątku Puk Puk Jest tak kto? Do zobaczenia koło 24.
        Inni może będą wcześniej.
      • nevada_blue Re: a gdzie Wy się wogóle szlajacie po nocach? 11.05.04, 20:45
        a sama wędrówka zaczęła się również na moim watku o wdzięcznej nazwie "o ho
        ho" - fajna fabuła sie tam urodziła.. :)
        pozdrawiam serdecznie!
        • abdon Re: a gdzie Wy się wogóle szlajacie po nocach? 11.05.04, 20:56
          Nevado!

          Staraj się ciągle płynąć pod prąd! Wytęż siły. Nie daj się zawrócić nurtom.
          ---
          abdon vel dr Jackyll
          • nevada_blue Re: a gdzie Wy się wogóle szlajacie po nocach? 11.05.04, 21:02
            Abdonie - wytężam swoje siły jak tylko potrafię..
            naprawdę..
            tylko ja niewiele tej siły chyba mam..
            dziękuję Ci za troskę :]
            uściski! :]
            • abdon Nevado! 11.05.04, 21:08
              Kolega psychiatra opowiadał mi, jak przychodzą do niego pacjenci i mówią "panie
              doktorze, nie dam już rady". On odpowiadał "da pan radę, da pan radę, zobaczy
              pan, że da pan radę".
              • an_a1 Re: Nevado! 11.05.04, 21:31
                Co powiedziałaby psychia?
            • an_a1 Re: a gdzie Wy się wogóle szlajacie po nocach? 11.05.04, 21:30
              Połóż się na łagodnej pianie fal... Zwróć wzrok ku gwiazdom... Odpoczywaj...
              kólysana w kolebce topieli...
              Ana
          • aneta10ta Re: a gdzie Wy się wogóle szlajacie po nocach? 11.05.04, 21:27
            A to niby w jakim celu?
            Depresjonaci i tak toną we łzach.
            Aneta
            • nevada_blue Re: a gdzie Wy się wogóle szlajacie po nocach? 11.05.04, 21:38
              ja tylko wewnątrz..
              bo zazwyczaj coś we mnie w środku płacze, ale ja jakoś nie bardzo mogę..
              nawet jak bardzo źle..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka