planasana
21.05.04, 19:15
Czesc wszystkim Wam,
Zaledwie tydzien uplynal, a na forum spory ruch, duzo nowych i kilka
osob "odpada". Szkoda, bo przyzwyczailam sie juz do starych bywalcow.
Zostalo mi jeszcze 2 tyg. pobytu w szpitalu i jestem przerazona tym, co
dalej. Powinnam wrocic do starej pracy, ale NIE CHCE. Predzej rzuce sie z
mostu niz tam wroce. W ogole - tradycyjnie - no perspectives. Musze powynosic
rzeczy ze starego mieszkania, w ktorym przezylam najgorsze chwile depresji.
Zre jak szalona, w ciagu dnia mam skrajne nastroje - od mysli samobojczych i
checi lezenia w lozku, po wyglupy z ludzmi (dodam, ze glowna inicjatorka
wyglupow jestem ja sama).
2 lekarki psychiatrowe ze szpitala, powiedzialy, ze mnie nie zostawia, ze
pomoga mi znalezc terapeute (psychoterapeute i psychiatre w jednym), ze nie
jest powiedziane, ze jestem skazana na prochy do konca zycia. Wiedza o moich
samobojczych planach, mowia, ze wolam o pomoc w ten sposob.
Psycholog- hipnotyzer przenikliwy, zlapal mnie na tym, ze moje obzarstwo to
glod bycia kochana przez mezczyzne, a jednoczesnie ciagle uzywam
slow "chujowy". Czyli co - żrę, bo się nie seksię ? A seks jest wstretny,
teraz taki mi sie wydaje, bo jak chudne, to moze byc, czemu nie.
TRADYCYJNIE juz nie chce mi sie zyc, nie chce mieszkac z rodzicami, a kasy na
wlasne 4 kąty nie mam. NIE WIEM CO ZE SOBA ZROBIE, tak jak przed szpitalem
nie wiedzialam. W szpitalu czuje sie najbezpieczniej.
Czytam "Niespokojny Umysl", slucham plyty Ani Dabrowskiej. Przejadam cale
dnie, ojciec mowi: "tylko zadnych slodyczy nie kupuj". To mnie jeszcze
bardziej wkurwilo. Pojebus. Sam jest uzalezniony od fajek i jeszcze
codziennie żłopie piwo. Hipokryta jebany.
Siedze przed kompem, kupilam drinka Smirnoff Ice i mysle, czy by sie na
alkohol nie przerzucic zamiast tych slodyczy. Slodyczami sie nie zajem na
smierc, a drinkami byc moze.
pozdrawiam awanture, abdona, morgane i nevade
Pojebana planasana