negatywista
22.05.04, 01:58
rano otwarło ranę
zaciśniętą w czas snu
szczypaiącą przez cały dzień
który przepadł na dojazdach, powrotach...
na gubieniu się myślami
płodnymi jak pustynny piach
w brudnych otchłaniach
autobusowych
trawiony przez sapiące molochy
zamarzałem z samotności
jakaś dziewczyna
poparzyła mnie uśmiechem w metrze
jacyś dalecy znajomi
dopadli mnie wzrokiem na Jerozolimskich
a wieczorem znów będę powoli wyjmował z siebie
igły ich słów