amb25
07.09.11, 13:24
Moj maz podobno ma jednak depresje, a tak wlasciwie, to zaden lekarz (psychiatra tez na 100% nie jest pewny). Ale to inna historia. Przebadali mu wsystko i nic nie znalezli.
Zakladajac, ze jednak ma ta deprsje, mam takie pytanie, moze niezbyt madre..
Jak to jest: skoro sa problemy to trzeba starac sie je jakos rozwiazac. Logiczne, ale moj maz jedyne co potrafi to uzalac sie nad soba bo to mu sie nie udalo, bo tamto, bo jest chory, bo co z nim bedzie, bo na pewno ma raka, bo nic nie jest w stanie zrobic itp itd. No i na tym jekoleniu konczy a do niczego konkretnego, zeby ten stan rzeczy zminic, sie nie wezmie. Taki stan utrzymuje sie bez wgledu na tabletki (przetesowal ich juz kilkanascie roznych).
Ja tego nie rozumiem i strasznie mnie to wkurza, staram sie opanowac, ale trudno mi dmuchac na doroslego chlopa jak na zgnile jajo... Mam kolejne dzieko w domu...
Jak ja mam go traktowac? Bo juz trace cierpliwosc.