Dodaj do ulubionych

Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni...

30.05.04, 00:18
Czym się w życiu zajmujecie oprócz koncentrowania się na tym, że jest wam
źle, że jesteście niespełnieni, odrzuceni i w ogóle zabłądziliście gdzieś
kiedyś i nie możecie wrócić na tory normalności? Czy coś was interesuje, czy
coś może was porwać, czy przy czymś możecie się jakoś zapomnieć, czy macie w
co uciekać i czy w ogóle cokolwiek jest dla was w życiu ważne? Czy w stanie
permanentnej frustracji i braku poczucia sensu i stabilności można w ogóle
jakąś pracę wykonywać skutecznie, chociaż rzetelnie? Czy nie paraliżuje was
wasza sytuacja na zasadzie przykładowego schematu: po co zgłębiać wiedzę, po
co mi kariera naukowa, doktorat, profesura - skoro moje życie osobiste i
intymne jest i prawdopodobnie będzie fatalnej jakości? Bardzo mnie to
interesuje.
Obserwuj wątek
    • f_durkee Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 30.05.04, 01:15
      owszem, jest parę ważnych rzeczy, parę celów ponadjednostkowych, żeby nie
      powiedzieć – idei, które mnie czasowo pochłaniają. tylko czasowo niestety, bo
      z reguły górę bierze balast lęku przed ludźmi, chorobliwej samoświadomości,
      przewrażliwienia etc.. i koło się zamyka.
    • mskaiq Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 30.05.04, 03:49
      Mysle ze piszesz o motywacji. Jest bardzo wazna. Jesli jest i jakakolwiek by
      nie byla to jest dobrze. Pozwala przelamac wszystkie bezsensy ktore w nas
      tkwia. Mysle ze kazda motywacja ktora pozwala nam zyc ma sens. Nie ma znaczenia
      czy jest to profesura czy pieniadze czy zwykle zainteresowanie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • 50latka Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 30.05.04, 05:19
      negatywista napisał:

      po
      > co mi kariera naukowa, doktorat, profesura - skoro moje życie osobiste i
      > intymne jest i prawdopodobnie będzie fatalnej jakości? Bardzo mnie to
      > interesuje.

      Tak, dokladnie to powyzej.

      ja na sile wszystko robilam - szkola, studia, wierzac ze moja osobista sytuacja
      sie zmieni. Nie zmienila sie. Jestem wyksztalcona osoba wszechstronnie,
      pochodze z rodziny inteligentnej. Ale emocjonalnie jestem wielkie zero. Pelno
      kompleksow, napiecie, stres i ta choler.a depresja.
      • zimowysen Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 30.05.04, 06:46
        Mam trochę podobnie jak powyżej. Jestem na studiach, bo miałam nadzieję, że
        wyrwę się z tego błędnego koła samotności. Na razie mi się nie udaje, chyba
        dlatego, że nie umiem być z ludźmi, tak jak nie umiem być sama, oni to
        wyczuwają. Nie widzę sensu tych dalszych studiów i jestem przerażona.
        • greta_30 dyplom górnictwa 9strzeliłam) nie jest 31.05.04, 22:10
          przepustką do świata dobrych kontaktów z Bliźnimi. I żadna gwarancja na sukces,
          ale może pomóc. Zależy od człowieka jak wykorzystyje swoją wiedzę. tak mi się
          wydaje, przynajmniej.
          greta
      • greta_30 poradzę Ci jak mi sie tu radziło: lakonicznie i po 31.05.04, 22:09
        chamsku: nie bądź mazgaj! zmień to!
        hehehe, i jak Ci? przykro, nie? tak sie starałaś a jakaś małolata mówi Ci że to
        za mało... cóz, musisz z tym żyć
        greta
    • mskaiq Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 30.05.04, 07:32
      Emocjonalnosc mozna kontrolowac i to wcale nie jest takie trudne. Aby ja
      kontrolowac trzeba przebywac jak najwiecej na powiertrzu, biegac, spacerowac,
      jedzic na rowerze itp. Wiek nie stoi na przeszkodzie ja bigam z pania ktora ma
      79 lat. ja robie swoje kilometry a Ona swoje.
      Rowniez wazny jest sposob odzywiania, papierosy herbata kawa to wszystko
      zwieksza emocjonalnosc.
      Reszta zalezy od naszej otwartosci do wszystkiego co nas otacza. Niezwykle
      wazna jest otwartosc do ludzi. Bez nich trudno znajdowac sens tego wszystkiego,
      zreszta na tym forum jestesmy po to aby sie kontaktowac z innymi. Nie mozna
      negowac, im wiecej jest tego w nas tym wiecej jest depresji.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • o0oo Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 30.05.04, 21:30
      Mnie wogole zastanawia na tym forum, wszyscy pisza jaki kiepski maja stan, ze
      to juz nie depresja ale conajmniej psychoza i calkowite rozpady osobowosci a
      pozniej wychodzi ze maja prace i problem jest ten sie w niej nie spelniaja,
      maja narzeczonych ktorzy sa im podpora, robia studia ale problem w tym ze moga
      miec egzamin poprawkowy. Kurwa, czy tylko ja zjebalem zycie na forum depresja?
      • thistle1 Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 30.05.04, 21:51
        oOoo
        czytam czsami Twoje wypowiedzi i odbieram Cię jako mądrego gościa.skądś tę
        madrość musisz czerpać...
        dlaczego uważasz,że masz zjebane życie?
      • grof Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 30.05.04, 21:51
        A jesteś pewien, że zjebałeś życie?
        Może masz coś, czego "Ci inni" nie mają, ale tego nie zauważasz, bo przecież Ty
        nie skończyłeś studiów (zgaduję) i nie masz narzeczonej (zgaduję), a przecież
        to jest w życiu najważniejsze! Nie dla każdego... Zresztą, przecież nie ważne
        jaka jest rzeczywista sytuacja danej osoby, lecz subiektywna percepcja tejże.
        Tak, wiem, że to banał.
        Pozdrawiam serdecznie! Bardzo lubię Cię czytać!
        • thistle1 Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 30.05.04, 21:54
          grof ,racja ,subiektywna percepcja
      • greta_30 oOoo, spokojnie. ja 5 miesięcy temu czytając 31.05.04, 22:12
        to Forum beczałam jak bóbr i wyłam, że taki ze mnie cienias bo oni tacy dzielni
        a ja znowu w szpitalu, znowu bez pracy i Dziecko mnie opluwa... czas i praca nad
        sobą - nie ma inaczej.
        trzym się
        grecia, hehe ;)
      • lucyna_n Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 01.06.04, 17:42
        Przeciez masz dopiero 19 lat to jak mogles zjebac swoje zycie? Ta mozliwosc dopiero przed
        Toba.
        Depresja Ci wyszarpala kilka lat ale zasadniczo zycie dopiero przed Toba.
        Wogole od jakiegos czasu piszesz jakbys Ty to nie byl ten sam o0oo czy cos sie stalo czy po
        prostu ogolnie nastroj Ci siadl. Zaczynam sie martwic o Ciebie .Serio:(
        • o0oo Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 01.06.04, 19:42
          skad ten pomysl ze mam 19 lat:) fakt dojrzale to ja sie tu nie zachowuje,
          niestety mam wiecej
          • lucyna_n To sie wyglupilam... 01.06.04, 21:26
            Ktos tak napisal ino nie pamietam kto ale ja go znajde:))
            Tez sie troche dziwilam ze Ty za madry
            jestes jak na 19 ale wiesz wszystko jest mozliwe. A duzo wiecej masz??
          • greta_30 oOoo - oszukałaś nawet grete, no no spryciarz... 02.06.04, 08:22
            • lucyna_n Re: oOoo - oszukałaś nawet grete, no no spryciarz 02.06.04, 11:34
              widze ze nie ja jedna w tym klubie.
    • thistle1 Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 30.05.04, 22:09
      na pytanie postawione przez Negatywistę odpowiem,że miałam swoją
      odskocznię,którą była psychologia,to była moja pasja,skończyłam rok studium
      socjoterapii,chciałam pomagać ludziom nieszczęsliwym.robiłam też awans
      zawodowy,napisałam program dla dzieci nadpobudliwych i nieśmiałych,chciałam
      prowadzić z nimi zajęcia.dzięki temu zapominałam o swoim złym stanie
      psychicznym.
      niestety moje plany zawaliła depresja,która w ostatnim czasie bardzo się
      nasiliła.przestałam radzić sobie na zajęciach socjoterapii.żeby pomagać
      innym,trzeba samemu być zdrowym psychicznie.musiałam to przerwać.od tej pory
      jest ze mną gorzej,bo myślę o sobie,mając swoje zainteresowania,zapominałam o
      swoich problemach,a teraz muszę przyjrzeć się swoim uczuciom,leczyć się.dzisiaj
      w wolnych chwilach sięgam po książki psychologiczne ,ale z moich ambitnych
      planów nici,ale nie wykluczam,że kiedyś do tego powrócę,na razie muszę zająć
      się sobą.mimo depresji widzę sens zycia i wierzę,że coś się w nim zmieni.
    • greta_30 moja największą pasją jest życie.... a ściślej 31.05.04, 22:05
      mówiąc człowiek w nim sie próbujący odnaleźć. szerokie spekrtum, bo przewalam
      sie przez wszysko: moralność, filozofię, anatomię, kulturoznawstwo, psychologię,
      a przez fakt że choruję - rónież psychiatrię. Mój pomysł na życie: przeżyć je
      nalepiej jak potafię. Dać soś od siebie, bo mam taki imperatyw. Życie dla siebie
      mnie nudzi i przeraża. Nie przyszłam na świat żeby cierpieć i być samotna. Za
      cenna jestem. tak byślę... i jaka skromna... ;))
      greta - bo tak!
    • greta_30 a zawód dobrałam sobie do tepperamentu 31.05.04, 22:07
      jestem grafikiem komputerowym. Nie pracuję u kogoś, bo jak choruje to mnie
      wywalają. mam firmę w domu, swiadczę usługi. da się wyżyć choć kokosów nie
      zarabiam. Dobrze że stary poluje, bo czasem na chleb nie starcza... ale za to
      nikt sie nade mna nie wytrząsa kiedy mi gorzej.
      greta - bo tak!
      • o0oo Re: a zawód dobrałam sobie do tepperamentu 31.05.04, 22:09
        greta_30 napisała:

        Dobrze że stary poluje, bo czasem na chleb nie starcza...

        na kaczki w Parku Saskim?
        • greta_30 nie w avonie, tez jest grafikiem. Na kasę poluje 31.05.04, 22:14
    • mskaiq Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 01.06.04, 16:14
      Napisalas Greto
      Życie dla siebie
      mnie nudzi i przeraża. Nie przyszłam na świat żeby cierpieć i być samotna. Za
      cenna jestem. tak byślę... i jaka skromna... ;))

      Nic dodac, masz racje.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • greta_30 o rety, poprawił mi sie humor od Ciebie, dzięki ;) 01.06.04, 19:21
        jesteś dobry kumpel! Masz browara! ;)))) hehehe.
        grecia ;)
    • another_story Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 01.06.04, 16:57
      Im więcej mam lat, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że moje położenie
      jest cokolwiek ekstremalne. Nie mogę robić sobie nadziei na "szczęśliwe życie"
      w konwencjonalnym znaczeniu tego wyrażenia. Nie będzie mi dana ani miłość, ani
      własna rodzina, ani inne elementy tzw. stabilizacji. Oczywiście, trochę się
      jeszcze przeciw temu buntuję, ale fakt pozostaje faktem. Przed samobójstwem
      powstrzymuje mnie jednak pewna iluzoryczna nadzieja: może uda mi się do czegoś
      w życiu dojść, chociażby na płaszczyźnie naukowej? Nie ukrywam, że mam zamiar
      się o to postarać. Do cholery, coś mi się przecież należy w ramach rekompensaty
      za wszystkie doznane upokorzenia. Jeśli nie wyjdzie - trudno, kolejny kopniak
      od losu. Przeczytanych książek nikt mi tak czy inaczej nie odbierze.

      Czasami te plany wydają mi się rzecz jasna śmieszne i żałosne, pozbawione
      realnych podstaw. Ale na ogół tylko dzięki nim żyję. Ciekawe, co zrobię, jeśli
      okażą się one niemożliwe do realizacji.

      Negatywisto - fajnie, że jesteś.
      • greta_30 Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 01.06.04, 19:24
        nie wiem co z Tobą jest NIETAK, ale zapewniam Cię, że każdy na tym świecie ma
        możliwość realizacji swoich marzeń... Przykłady: nie możesz mieć dziec? -
        adoptujesz azjatę, jesteś lesbijką? - zakładasz rodzine inną niż wszyscy, jesteś
        ułomna i normalni Cię nie chcą? - znajdujesz sobie kogoś podobnego, albo
        otaczasz sie ludźmi takimi ja ja, na przykład. I szafa gra! Uwierz w to, bo
        inaczej będziesz nieszczęśliwa i gucio osiągniesz.
      • negatywista do another-story, ale nie tylko... 01.06.04, 20:31
        Na Twój głos, przyznam się, że czekałem najbardziej. Nasza sytuacja jest chyba
        w zasadzie podobna - moje życie również jest, nazwijmy to
        ekstremalne. "Szczęśliwe życie" mnie również nie czeka, nie widzę jasnych
        punktów na horyzoncie - mój problem tkwi jednak w tym, że ta świadomość dotarła
        do mnie stosunkowo niedawno, po latach histerycznego rzucania się na wszystkie
        strony i chwytania się wszelkich możliwych brzytew, aby tylko wynurzyć się na
        powierzchnię "normalności". Byłem jakby pijany iluzją, że mogę dużo osiągnąć,
        że wszystko przede mną - tysiące możliwości i żadnych ograniczeń, a moje
        ewidentne wady tak naprawdę nie są żadnymi wadami, albo są bez znaczenia.
        Nie udało mi się to i już nie uda, chciałbym móc przybrać taką stoicką postawę
        jak Twoja, ale cały czas niezaspokojone namiętności narosłe latami ścierają się
        we mnie, napięcie nie chce puścić. Marzenia o przyszłości, w które uciekałem
        przez całe życie przed beznadziejną teraźniejszością, okazały się raz na zawsze
        niemożliwe do spełnienia, a ja pozostałem zawieszony w próżni. Rezultat tego
        jest taki, że nie jestem w stanie w nic się zaangażować, nawet w przeczytanie
        książki - nic mnie nie interesuje, wszystko jest mi absolutnie obojętne. Żadne
        wartości nie istnieją, bo nic mi już na świecie nie da szczęścia, a każda moja
        tymczasowa satysfakcja jest bez znaczenia. Rodzice kiedy mnie wychowywali,
        nauczyli mnie podejścia, że wszystko, co robię, robię by być szczęśliwym w
        przyszłości - wszystko co robiłem, każde przejawy mojego działania, to były
        jakby cegiełki, które miały budować moją nieokreśloną, odległą w czasie,
        idylliczną dorosłość. Dziś wiem, że nie nastąpi już żadne wielkie wybicie się,
        moje życie zawsze będzie chaotyczne, tak jak do tej pory, że moja słabość,
        ukryte lęki i moje naturalne ograniczenia zatriumfują.
        Tylko, że z drugiej strony boję się śmierci jakoś irracjonalnie i chciałbym,
        żeby moja egzystencja, przynajmniej na najbliższe lata, przybrała jakąś formę.
        A ja leże pod kołdrą i nie wiem czego chce - a raczej wiem, że nie chcę
        niczego. Chciałbym czymś się zainteresować, w coś wsiąknąć, w coś uciec - ale
        nie mam w co. Co daja ci przeczytane książki? Co jest w nich, co Cię interesuje
        w świecie? A może jesteś wierząca i czekasz na lepsze życie. Ja w nic nie
        wierzę, dla mnie wszystko to absurd.
        • another_story Do Negatywisty 01.06.04, 20:51
          Napiszę Ci maila, mogę? Najchętniej jutro, bo muszę sobie przemyśleć Twój post.
          • negatywista Re: Do Negatywisty 01.06.04, 21:18
            Jasne, czekam. Ale napisz najlepiej na konto negatywista@op.pl
            pozdrawiam
        • greta_30 w pochwale absurdu tez można znależć ukojenie 02.06.04, 08:29
          od dziecka zaczytywałam się Toporem i Vonnegutem. Lektury tych książek
          uświadomiły mi, że tak na prawdę nikt nade mną nie czuwa, nikogo tak na prawdę
          nie interesuję i wszyscy tak po prostu se żyją bezmyślnie, bo życie tak jest
          absurdalne, że nie ma SPOSOBU, ani algorytmu... Płyniemy po tym oceanie
          beznadziei i dobrze! Niech będzie! Nie ma sensu dla grety? greta sobie poradzi!
          wymyśli własny cel i zawalczy o marzenia, bo skoro juz tu jest (a sie nie
          prosiła, pamiętajcie o tym) - to wyciśnie to życie jak cytrunkę ;) Tyle lat
          leżałam i śmierdziałam, żarłam tablety które mnie roztyły i zmieniły wyraz
          twarzy na otąpiony do granic człowieczeństwa... Kogoś to obeszło? A skąd! Niby
          taka pomoc, niby wszyscy współczuli, ale tak na prawdę w dupie mieli i zamykali
          w szpitalach żebym tam zdychałą, bo żal było patrzeć na wrak człowieka...
          Powstałąm i nie położę się już!!! mam 34 lata i życie dopiero teraz dla mnie się
          zaczyna. Odchowałąm dziecko, mam dla niej mieszkanie - teraz moja kolej na życie
          prawdziwe. Tak właśnie postanawiam niniejszy.
          greta - bo tak się walczy z depresją!
          • morgana_le_fay Wrażenie... 02.06.04, 09:19
            Mam coraz silniejsze wrażenie, że Greta to ja, tylko bardziej...
          • lucyna_n Re: w pochwale absurdu tez można znależć ukojenie 02.06.04, 11:41
            Po raz setny i nie ostatni
            Malenka jestes Wielka!!!!
    • nevada_blue Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 01.06.04, 17:45
      mnie ratuje czasem pisanie..
      i nie ukrywam, ze to własnie chciałabym w życiu robić..
      i podróżować..
      na razie jednak nie zapowiada się na rychłą realizację..
      choć ciągle czekam na list od wydawcy..
      wysłałam parę swoich wierszy..
      może akurat?..
      • greta_30 a tymczasem możemy publikować Cię na naszej 01.06.04, 19:25
        depresze. Otwarcie już w lato! Pozdry Nevadko!
    • pan_coito Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 01.06.04, 18:08
      > po co zgłębiać wiedzę, po
      > co mi kariera naukowa, doktorat, profesura - skoro moje życie osobiste i
      > intymne jest i prawdopodobnie będzie fatalnej jakości?

      Pracuję w zawodzie i poza zawodem po to, żeby zapomnieć o jakości swojego życia
      osobistego. Nienawidzę wracać do pustego mieszkania, nie cierpię nie mieć nic
      do roboty - wtedy moja samoświadomość podsuwa mi na tacy wyłącznie obelgi.
    • orlando10 Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 01.06.04, 21:03
      negatywista napisał:

      > Czym się w życiu zajmujecie oprócz koncentrowania się na tym, że jest wam
      > źle, że jesteście niespełnieni, odrzuceni

      1. Moja praca, która jest dla mnie spełnieniem marzeń i którą mogłabym
      wykonywać nawet za darmo (nie, nie walczę w kisielu ;-)
      2. Spotkania z tą garsteczką znajomych, którzy mi jeszcze zostali.
      3. Książki! Kocham.
      4. Muzyka! Kocham.
      5. Jedzenie. Kocham! :-(
      • greta_30 Orlando10! swoja babka jesteś! masz browara! ;))) 02.06.04, 08:38
        bo dobrze gadasz. Kto powiedział, że celem musi być zbawienie całego świata?
        Zbawny siebie poprzez dobre żarcie i fajne książki. To wystarczy, Chrystus
        życie oddał za nas i chyba przesadził, bo jak Mu się ludzkość odwdzięcza? Raz w
        tygodniu że żony nie pobije w niedzielę? To za mało! Pokój w sercach! Tyle powiem.
        greta
    • eulogete Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 02.06.04, 09:10
      z przymusu zajmuję sie rodziną - kiedby już nie da sie od tego wykręcić albo
      odłożyć na potem, zwykle wściekła, że zmuszona jestem do aktywności.
      Oczywiście pytanie "po co" pojawia sie w umyśle zawsze kiedy próbuję zacząć
      cokolwiek i najczęściej odpowiedź jes że po nic, bo nie dam rady /nie będzie mi
      się chciało / ktoś lub coś mi przeszkodzi / nie mam szans - niepotrzebne
      skreślić...
      Pozostaje mi przekonanie, że problemy, w jakie sie pakuję, wynikają nie z
      rzeczywistych , obiektywnych i niezależnych ode mnie przyczyn, ale biorą się ze
      zwichrowanego pojmowania świata (bo depresja zniekształca percepcję) i ze złych
      wzorców myślenia i zachowań ( np. braku planowania, rezygnowania z wysiłku
      zanim przyniesie efekty itd)
      Nie mogę w zgodzie z logiką powiedzieć że przepieprzyłam swoje zycie, wg danych
      statystycznych czeka mnie jescze jakieś 40 lat. Jest jeszcze co marnować - ale
      jest jeszcze czas na naprawianie błędow. dzisiaj jeszcze nie jest przesądzone,
      jak spędzę resztę życia.
      Janek Mela został niemal za kołnierz wyciągnięty z kalectwa i letargu. Kaleka
      bez nogi doszedł na biegun. Nie wpadł na ten pomysł sam - ktoś mu pomógł. Potem
      oczywiście włożył mnóstwo własnego wysiłku, ale chodzi mi o to, że nie wszyskie
      ograniczenia jaki widzimy przed soba są rzeczywiście barierami nie do
      pokonania, że można uzyskać pomoć z zewnątrz, że ta pomoc może być skuteczna,
      że wytrwałość w mądrej i dobrej sprawie kiedys wreszci przynosi wyniki.
      Czy można jakąś pracę wykonywać rzetelnie? Na pewno łatwiej poradzić sobie z w
      miarę prostym zajeciem, ktore daje sie zakończyć w niedługim czasie, które
      daje jasno określony wynik. (moje małe zwycięstwo to wieczorne zmywanie naczyń,
      od dwóch tygodni zmuszam się do tego, żeby wieczorem zmywak był pusty, to daje
      poczucie, że nie zmarnowałam dnia do końca, że chociaż drobiazg, ale zrobiłam)
      Mam nadzieję że stopniowo zacznę radzic sobie z bardziej złożonymi zadaniami.
      Kariera naukowa może niekoniecznie, ale wydaje mi się że po iluś udanych małych
      kroczkach mozna uwierzyć w to, że panuje się nad własnym życiem ,że można
      osiągnąc w nim sukcesy, że może się udać.
      Zyczę wam dośc silnej woli, żeby - jeśli możemy wpłynąć choćby na 5% naszej
      przyszłości - było to wpływanie na plus. Życzę przekonania, że nawet jeśli
      dziś nie widać sensu kontynuowania nauki czy studiów, to świadectwo czy dyplom
      ułatwi dalsze życie. Powodzenia.
      • lucyna_n Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 02.06.04, 11:55
        Fajnie to ujelas, podoba mi sie ten projekt na zycie przede wszystkim dlatego ze w
        przeciwienstwie do kariery naukowej i innych wznioslych lecz odleglych rzeczy jest realny i
        mozliwy do wykonania. To jest cos czego mozna sie zaczac trzymac teraz, juz, od zaraz a nie w
        mitycznych czasach jak sie juz nie bedzie chorym.
        Trzym sie cieplo:) rowna z Ciebie babka i madrze gadasz. W rzeczach malych a nie wielkich
        trzeba szukac sensu i celu wtedy te wielkie tez sie dadza zrealizowac a jak nie? no to najwyzej,
        przynajmniej sie zycia nie spedzi na zapiecku.
        Ech pozmywam dzis te naczynia chyba w koncu:))
        • eulogete Re: Nieszczęśliwi, zakompleksieni i samotni... 02.06.04, 14:56
          dzięki zacna kobieto za dobre słowo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka