29.11.11, 17:20
Witam
Przegladałam dzis to forum znalazłam dzial fobi spolecznej ku mojemu zdziwieniu jest dosc obszerny ..W jednym z watków jednak starszych znalazlam temat zwiazków relacji uczuciowych osób cierpiacych na fobie spoleczna i tak sie zastanawiam czy takie osoby sa skazane na samotnosc? czy relacja dwojga ludzi z tym samym schorzeniem bedzie zdana na porazke ? Przeciez to zycie w ciaglych obawach lękach jak nie jednej to drugiej strony natomist bycie w relacji gdzie tylko jedna z osob jest obarczona fobia bedzie ciaglym niezrozumieniem walka o zrozumienie ryzko bicia glowa w mur
Obserwuj wątek
    • witajcie2 Re: uczucia 07.12.11, 18:50
      Myślę że nie można się skazywać od razu na porażkę. Wszystko zależy od Ciebie. Zaburzenia lękowe są czymś z czym można walczyć. Nie wiem w jakim stopniu lęk uniemożliwia Ci funkcjonowanie, nie wiem czy korzystałaś z terapii, ale mogę powiedzieć że to nie jest skazanie na samotność. Lepiej żeby druga osoba była zdrowa. Także w związku zmienia się dużo i lęk może stać się mniej nasilony, wzrasta pewność siebie.
      • 1.zielona Re: uczucia 15.12.11, 21:37
        Wiesz tak mi wydaje ..ze w zwiazku osoba np z fobia ale tez moze to byc inna przypadlosc na chwile (rok .dwa) moze byc taka paradoksalnie atrakcyjnoscia czyms nowym czyms innym..natomiast na dluzsza mete osoba zdrowa bedzie sie meczyc fobia powoduje duze ograniczenia w zyciu automatycznie dwóch osób w zwiazku z czym chyba idac na 'latwizne' lepiej widziec partnera który potrafi zobaczyc swiat ten chorobliwy ten troche wyimagonowany ale od naszej strony ..zdrowy czloowiek bedzie tylko dochodzil do naszej swiadomosci do tego czego sie boimy ..ale nigdy nie pojmie ..z drugiej strony dwoje ludzi chorych oni nie musza wkladac zadnego wysilku by zrozumiec by dostrzec siebie ..nie ma w tym wiekszych staran ..a przez co mniej satysfakcji..z innej strony jeszcze tak mi sie wydaje moze za duzo czasami wymagamy od tego calego swiata i postrzegania zwiazku..jako silnej emocjonalnej wiezi..moze glebsze mysli nalezy laczyc z przykaciolmi psycjologiem itp ..a zwiazek to wspolne obiady praca swieta sex..moze emocji na prózno w tym szukac ..jakiejs głebszej prawdy pozatym w zwiazku nawet jesli druga osoba jest zdrowa to na poczatku kiedy wystepuje zauroczenie czesto nazywane miloscia w tym okresie bo wtedy najwieksza latwosc i nieswiadomosc znaczenia ludzie sie straja nawet jesli sa problemy ludziom sie cchce natomiast powiedzmy sobie szczerze po roku dwóch , tzrech emocje gasna taka kolej rzeczy i wraz z ich końcem coraz mniej checi by starac sie rozumiec czyjes prpoblemy na dluzsza mete kazdy szuka świetego spokoju laekkosci relacji ktora mozna latwo przyswoic ..natomiast zycie z osoba z fobia nigdy nie bezdzie latwe ni nigdy nie bedzie tylko we dwojke zawsze bedzie fobia ..czytajac rozne fora i obserwujac nie trudno dojsc do wniosku ze ludzie tylko łacza sie w pary ..zyją..ale jakos tak bez siebie ..robiac te wszystkie rzeczy ale bez siebie w srodku..a co tu w ogole mowic o zwiazku kiedy sa takie problemy..ja miewam rozne okresy mam wrazenie ze im jestem starsza tym mniej odwagi tym gorzej ..kazda sfera zycia oslabla ..w kazdej sferze z tych takich podstaw z ktorych sklada sie zycie czyli np praca w kazda sklada sie z kontaktów z ludzmi..wiec odbija sie to echem w kazdej sferze ..choc w kazdej zdecydowanie w innym natezeniu..praca ..to najwiekszy problem na dzien dzisiejszy..przepraszam za chaos
        • witajcie2 Re: uczucia 16.12.11, 19:10
          Myślę że opisywane przez Ciebie trudności występują nie tylko w związku, w którym osoba zmaga się z fobią społeczną. Wypalenie może zdarzyć się wszędzie. Myślę, że każdy potrzebuje zrozumienia, nie tylko osoba zaburzona i to wymaga dużej empatii od drugiej osoby. Też zależy od tego na ile fobia utrudnia funkcjonowanie. Jeśli fobik siedzi w domu, nie jest w stanie nic załatwić, jest niesamodzielny, totalnie zdany na innych, do tego stale narzeka to rzeczywiście nie wróżę przyszłości takiej relacji. Ale jak już pisałam nad tym można pracować, trzeba wierzyć że się uda i małymi krokami iść do przodu. To prawda że wszędzie jest kontakt z ludźmi, jeśli Twój lęk się nasila polecam udać się do terapeuty. Z doświadczenia mogę tylko dodać że nie warto się wycofywać z kontaktu z ludźmi, a wręcz przeciwnie.
          • 1.zielona Re: uczucia 16.12.11, 21:01
            Czy Ty równiez masz problem lekliwosci spolecznej..?Pytasz czy fobia uniemozliwia mi zycie spoleczne ..otóz tak ..natomiast czy jetsem zdana n ainnycj w pewnym sensie tak ale tez mysle ze do jakiegos stopnia ogarniam przynjamnej niektóre sprawy..czASAMI boje sie ze skoncze pod mostem ...za iles lat..przeciez trzeb apracowac i chociaz zdarzaja sie okresy ze ta praca jest to jednak okresowo rok , pół ..i uciekam..nie jestem s wstanie ..przemóc sie w kontaktach zintegrowac w zwiazku z czym przytlacza mnie ta 'sztywnosc' i napiecie do tego stopnia ze final jest wiadomy..
            • witajcie2 Re: uczucia 17.12.11, 09:46
              tak, mam problem. I w pewnym momencie wycofałam się z wszelkich kontaktów z ludźmi bo nie dałam rady, lęk narastał do tego stopnia że czasem bałam się sama wyjść do sklepu, wyjść do parku. nie miałam koleżanek,kolegów, pojawiły się myśli samobójcze, nie dawałam rady w szkole, ale nadal starałam się do niej chodzić. Myślałam że nie stworzę żadnej relacji, nawet koleżeńskiej, dlatego nawet jak ktoś mnie zagadywał odsuwałam się i potem płakałam że to zrobiłam. im bardziej uciekałam tym lęk się nasilał, im bardziej zaczynałam unikać sytuacji których się bałam tym było ciężej. W pewnym momencie lęk uniemożliwił mi kontynuację tego co dotychczas robiłam, zaczęłam planować samobójstwo i to wypełniało mi całe dni(...) Powrót był bardzo trudny i powolny, dlatego napisałam żeby się nie wycofywać, chociaż wiem że to bardzo trudne a brzmi tak prosto. Zaczynałam od tego żeby przebywać z ludźmi nie uciekać, nie odzywać się, ale byc, słuchać o czym mówią, siadać na przerwach koło kogoś a nie chować się po kątach, potem na nowo próbować nawiązywać jakieś relacje, wychodzić z koleżankami do kina, na lody. Z czasem lęk już nie był tak silny, chociaż nigdy nie ustąpił do końca, ale nauczyłam się dlaczego on się pojawia i to pomogło mi funkcjonować. wiem że jestem sztywna, napięta, mało się odzywam, przykro mi jak usłyszę że się nie odzywam bo uważam się za lepszą, bo nudzi mnie czyjeś towarzystwo, nie zadaję pytań bo mnie coś nie interesuje ( a w głębi ducha marzę o tym żeby je zadać), wolę siedzieć na korytarzu niż wejśc do pokoju w którym siedzą ludzie bo nie lubię ich towarzystwa, nie jem z kimś posiłku bo wolę swoje własne towarzystwo, nie smieję się z innymi bo ich nie lubię i nie mogę się doczekać pewnie aż pójdę do domu, nie pójdę gdzieć bo jestem ciapą i nic nie umiem załatwić. To boli bardzo ale znalazłam ludzi którzy mnie akceptują tak jak jest i zawsze w takich sytuacjach sobie o tym mysle.
              • 1.zielona Re: uczucia 17.12.11, 11:29
                Rozumiem... trudna twa historia duzo w niej smutku ale chyba w przypadku fobii nie moze byc inaczej wiesz co jest najgorsze ? ze u nas u wiekszosci z nas pewnie kazdy dzien jest taki sam ze czlowiek ma poczucie zamrozenia ze wszyscy ida na przód a ja stoje..to malo powiedziane ale jest poczucie silnego cofania ..ze czas wplywa na niekorzysc czlowiek staje sie coraz bardziej wycofany ..bo..porownuje sie ..kiedy bylo sie np na pulpaie szkoly wtedy kazdy był na tym samym starcie..z uplywem czasu widac jak bardzo nasze zycie odbiega..Piszesz ze znalazlas ludzi którzy Cie akceptują..moze jestes silniejsza bo bylas zdolna ich znlaezc ..mialas sile zeby ich znalezc ..a moze to czas i odpowednie miejsce sprawily to i twoja obecnosc..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka