Dodaj do ulubionych

Nie chce mi się żyć

11.12.11, 16:39
Jak w temacie. Mam 34 lata. Nie mam żadnych znajomych, żadnych perspektyw. Prowadziłam aktywne życie, choroba to wszystko zabrała. Byłam żywą, atrakcyjną i aktywną osobą. Przez ostatnich pięć lat jakby mnie nie było. Czuję się jak staruszka, wydaje mi się, że wiem dobrze, co to samotność i starość. Nic nie powinno mnie w przyszłości zaskoczyć. Tylko, że ja do niej nie dociągnę. Chodzę do pracy a w weekendy zabijam czas. Praca nie jest tak rozwijająca, jak kiedyś bywało, a życia towarzyskiego nie ma wcale. Zapisałam się na jakiś kurs, jego początek się opóźnia i dalej nic się nie dzieje. Jedyną osobą, której zrobiłoby różnicę moje ewentualne nieistnienie jest moja Mama, a więź i tak chyba nie jest zbyt bliska. Nie wiem, co robić. Zbliżają się Święta, a ja się ich wręcz boję. Nie wytrzymam tego. Tak nie było wcześniej. Długo nie mogłam uwierzyć, że życie mam za sobą, ale to prawda. Jeżeli można było spędzić tak samotnie ostatnie pięć lat, to już reszta naprawdę nie rokuje. Jesli tej zimy nic sobię nie zrobię, to się zdziwię. Już naprawdę nic mnie nie trzyma. Tylko kot.
Obserwuj wątek
    • melania.po2 Re: Nie chce mi się żyć 11.12.11, 17:01
      Przepraszam a dzieci to jest jakis abstrakcyjny czy moze juz niemodny(trendy)temat rozdzial zycia?Tylko nie pisac, ze kandydata nie ma bo w wieku 34 lat to nie tlumaczenie.Co sie robilo przez ostatnie 14 lat-bąki zbijało?
      • obatala Re: Nie chce mi się żyć 11.12.11, 17:21
        robiłam w życiu dużo, ale dzieci akurat nie stworzyłam. Myślę, że to i lepiej, bo się nie nadaję i pragnienia zbyt mocnego nie mam. Dobrze wyszło. A kandydatów, kiedy się ma tyle lat, co ja, już nie ma. Czas umierać. Życie przeżyłam.

        Zostały mi tylko wspomnienia, mam całkiem sporo, bo kiedyś naprawdę żyłam pełnią życia. Ostatnie 5 lat, z czego trzy na antydepresantach, są nic nie warte. Ciężko jest się pogodzić z faktem, że kiedy traci się atrakcyjność życie się kończy. Ale tak naprawdę jest. Może nie jest ze mną jeszcze tak beznadziejnie, ale bywało znacznie lepiej i skutki zmniejszenia zainteresowania odczułam bardzo. A myslałam, że to dane na zawsze. Myliłam się i za pomyłki płacę.
        • wiki9611 Re: Nie chce mi się żyć 11.12.11, 18:51
          Rozumiem Cię doskonale też przechodzę taki stan ,że życie straciło dla mnie sens ,pare razy próbowałam skończyć ze sobą ale jestem tak beznadziejna że i zabić się dobrze nie umiem ,kobieto pomyśl co będzie czuła twoja mama jak skończysz ze sobą jaki jej ból zadasz ile cierpienia zastanów się czy chcesz mamie wyrządzać ból i cierpienie mogło by jej serce tego nie wytrzymać .Zabijając siebie zabiejesz równiesz ją .
        • dorcia1974 Re: Nie chce mi się żyć 11.12.11, 20:38
          obatala, co sie stalo,ze w wieku 34 lat stracilas na atrakcyjnosci? ciekawosc czysta, nie odpowiadaj jesli nie chcesz. Myslisz ze wszyscy odwrocili sie od ciebie z powodu twojej choroby i zmiany wygladu? a moze to ty przestalas ich do siebie dopuszczac?
        • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 24.02.15, 06:48
          kazda kobieta tak mysli: tyllko TEN, ten albo ten, bylebybylbylebybyl, depresja
          Atrakcyjnosc uzywaja jako lomu zeby sobie wyrwac tzw lepszy los, a jak osiagnie nie to zaplanowala to wielki kwik i depresja. nierealne zamierzenia i oczekiwania prowadza kobiety do depresji, a mezczyzn do depresji wioda kobiety. Mezczyzna igraszka w rekach kobiety a kobieta igraszka w rekach diabla=depresja
      • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 11.12.11, 19:00
        Mela, jak masz pisać takie rzeczy to lepiej idź do sąsiadki na kawę.
      • martta_84 Re: Nie chce mi się żyć 13.12.11, 21:23
        > Przepraszam a dzieci to jest jakis abstrakcyjny czy moze juz niemodny(trendy)te
        > mat rozdzial zycia?Tylko nie pisac, ze kandydata nie ma bo w wieku 34 lat to ni
        > e tlumaczenie.Co sie robilo przez ostatnie 14 lat-bąki zbijało?

        Mamy 21. wiek, zauważyłaś?
    • wiki9611 Re: Nie chce mi się żyć 11.12.11, 18:58
      sorki nie wiem czy masz mamę ,ale warto żyć choć by dla tego kota co po twojej śmierci z nim będzie chyba że go chcesz zabrać ze sobą ,przemyśl swoją decyzję 100 razy zanim popełnisz błąd
    • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 11.12.11, 18:59
      wyjedź na wycieczkę, najlepiej zagraniczną
      od tego polskiego piekiełka może się odechcieć.
      • rotterdamus Re: Nie chce mi się żyć 02.09.24, 09:43
        ....taaaak. Najlepiej do Taliböw 🤣
    • szaryforever0 Re: Nie chce mi się żyć 11.12.11, 19:35
      melania idż faktycznie na kawę do sąsiadki
    • babetschka Re: Nie chce mi się żyć 12.12.11, 11:00
      jestem rok starsza od ciebie i czuje się również jak staruszka, niedawno nawet usłyszałam ze "skapcaniałam" i mam osobowość emerytki....to drugie chwytam, ten pierwszy zwrot nadal rozgryzam. ktoś tu po drodze napisał, ze nie tyle ludzie odwracają się co samemu człowiek dokonuje izolacji, i chyba tak właśnie jest - z góry zakładamy ze zostaniemy "zdemaskowani" i uciekamy przed tym.kto będzie chciał przebywać z użalającym się nad sobą, zrzędzącym,smutnym,zgorzkniałym monstrum wyjałowionym z kreatywnej wyobraźni, marzeń,pomysłów i planów. coraz częściej siedzę, robię bilans - wpadam co chwile w panikę, ze młodość już za mną, ze moi rodzice niedługo umrą...ta wizja jak zostaje sama na tym świecie powoduje ze zaciska mi się gardło.....trąci może odrobinę kryzysem wieku średniego?......znów słyszę trzepot skrzydeł czarnego nietoperza nad głową......uciekam
    • kobe_tai Re: Nie chce mi się żyć 13.12.11, 12:07
      podobnie sie czuje. u mnie jest ten plus (a moze minus), ze ja miewam okresy kiedy jestem szczesliwa, radosna, ciesze się z życia. ale to mija i potem znowu jest dół. najgorsze że mam wrażenie ze za każdym razem coraz gorszy i boję się że któregoś razu już się po prostu nie podniosę, że zostanę na zawsze w tej czarnej pustce. a wspomnienia szczęśliwych chwil w czasie smutku sprawia okrutny ból, tak jakby ktoś mi coś dał a potem brutalnie wyrwał z ręki.

      do tego jeszcze prześladują mnie okropne lęki. chciałabym się zabić, ale ogarnia mnie panika, że może śmierć wcale nie jest końcem, może jest przejściem do jeszcze gorszego piekła.

      próbuje się pocieszać ustalaniem daty śmierci - tzn. jeżeli do tego i tego dnia się nie polepszy, to się zabije. ale nie wiem czy dam radę to zrobić.

      trzymaj się obatala, bo cóż tu Ci mogę napisać poza tym ze żal mi strasznie nas wszystkich, żal mi siebie, żal mi każdego człowieka i ludzi w ogóle, nie wiem czemu musimy tak cierpieć i czy jest jakas nadzieja a jeśli nawet, to po co, skoro i tak śmierć wszystko zabierze.
      • rotterdamus Re: Nie chce mi się żyć 02.09.24, 09:46
        Bo zycie zawsze boli...kazdego na inny sposöb. Stare wpisy a...rozwiäzan, jak nie ma tak nie ma. Pzdr. z ...sam w sumie nie wiem!
    • maraviella Re: Nie chce mi się żyć 13.12.11, 23:08
      Idź do lekarza a jak to nie pomoże do do drugiego.
      Swięta są straszne sam ich się boję bo to kolejne kiedy powtarzam sobie że to ostatnie w następne coś się zmieni ale się nie zmienia , jak coś cię to pocieszy to ja nawet kota nie mam..
      trzymam kciuki za ciebie,..
      • maraviella Re: Nie chce mi się żyć 13.12.11, 23:12
        Psychotropy odradzam spróbuj najpierw u lekarza 1 kontaktu mnie pomógł bardziej niż psychiatrzy bo tych mamy słabych i , każdy jest samotny , czasem tak jest lepiej czasem nie..
    • mamalgosia Re: Nie chce mi się żyć 14.12.11, 14:38
      Nie można tracić nadziei, że spotka Cię w życiu jeszcze coś pięknego. Nie mówię, że będzie to jutro czy za tydzień, ale trzeba wierzyć...
      Mnie też coś wspaniałego spotkało, gdy już straciłam nadzieję
    • another_story Re: Nie chce mi się żyć 16.12.11, 00:59
      "Gdy życie ci zbrzydło i stało się piekłem..." - pewnie znacie ten szlagier.

      A tak na serio - z moich ostatnich doświadczeń wynika, że w sytuacjach kryzysowych dobrze jest wytyczać sobie jakieś nowe długofalowe cele, choćby i na siłę. Przykład: niedawno ostatecznie rzuciłam znienawidzone przez siebie studia i po raz nie wiem który stwierdziłam, że nie mam pojęcia, co dalej. Kilka dni patrzenia w ścianę i nagłe olśnienie - nauczę się porządnie języka i napiszę magisterkę za granicą; wcześniej popracuję przez chwilę w jakimś sklepie czy knajpie, no bo przecież nie mogę do końca życia siedzieć rodzicom na karku. Ot, taki niezbyt odkrywczy pomysł, ale od razu zrobiło mi się trochę lepiej. Kupiłam samouczek i odświeżam swój cherlawy francuski. W międzyczasie piszę listy motywacyjne. I jakoś się to na razie kręci.

      A w przyszłym roku będzie koniec świata. Czego sobie i Wam serdecznie życzę.
      • grazkavita Re: Nie chce mi się żyć 17.12.11, 17:38
        Choroba to bardzo duża zmiana wżyciu, jest depresja, uczucie niemocy, ale to mija i zacznie się Pani ukazywać światełko w tunelu...Dobrze jest zaplanować sobie przyszłość , choćby te Pani marzenia się nie spełniły...ale pokażą się nowe łatwiej osiągalne....Nic nie wiem o Pani chorobie, proszę o niej trochę napisać...Koty są wspaniałe ja biorę swego często na ramiona, a on zaczyna swoje mruczando..... Pozdrawiam i WESOŁYCH ŚWIĄT!
        • a.g.g.a Re: Nie chce mi się żyć 17.12.11, 19:00
          Z tym planowaniem to w depresji bardzo trudno,a szczególnie z planowaniem przyszłości.Trudno myśleć o przyszłości,kiedy terażniejszość i chwila obecna są nie do zniesienia i wydaje się,że będzie to trwać wiecznie.Gdzieś kiedyś słyszłam słowa,że planowanie oznacza zdrowienie..Może warto na siłę zasiać w głowie ziarenko,może coś z niego wyrośnie,kto wie..
          A Świąt to ja też nie lubię,ba,nienawidzę
          • grazkavita Re: Nie chce mi się żyć 17.12.11, 23:25
            Święta to magiczny czas, bo nie musisz nic robić, aż tu nagle zjawia się ktoś komuś możesz coś dać, a to cukierka dziecku, a to rzecz którą ktoś bardzo potrzebuje, a ty ją akurat masz...Czasem sie zdarza, że nie Ty jesteś Świętym Mikołajem, a go spotykasz... i otrzymujesz ni stąd ni zowąd coś o czym marzyłaś...W ten czas można coś upiec lub ugotować coś nowego co tylko będzie Twoje.Można zrobić coś innego, bo ma się dużo, dużo wolnego czasu....Domyślam się , ze denerwuje Cię ta świąteczna krzątanina, ale tak to już jest , że jeśli się dobrze nie zmęczysz to nie będzie tego nastroju....
            • a.g.g.a Re: Nie chce mi się żyć 18.12.11, 10:40
              Ale właśnie o to chodzi,że nie ma żadnej krzątaniny,żadnych prezentów,żadnego klimatu. A już na pewno na żadne cuda nie liczę.
      • rotterdamus Re: Nie chce mi się żyć 02.09.24, 09:58
        Dawno dawno temu...Wiem
        Niestety...a moze stety, konca swiata nie bylo. Nad czym boleje (okolo) pöl swiata. A nauka fr. ? pochwalam. Kiedys mieszkalem 5 lat na Le cliché Paris, ale dzis tez musialbym mocno odswiezyc. Mam nadzieje, zes juz Pani Magister. Pzdr. z Nordsee ;)
        ps. tam dzis lecze upadlä Psyche
    • zoliborski_goral Re: Nie chce mi się żyć 18.12.11, 12:38
      Ale robiłaś w ogóle coś z tym? Idź najlepiej na grupę, jak się inni powywnętrzają i zobaczysz siebie na tym tle to i punkt widzenia może się zmienić.
      • a.g.g.a Re: Nie chce mi się żyć 18.12.11, 13:48
        Proszę żoliborski,tylko nie wyjeżdżaj z tym,że inni mają gorzej,dlatego ja powinnam się cieszyć. Nic takiego nie powinnan,bo są też tacy,którzy mają lepiej.A grupa to na mnie może sobie samopoczucie poprawiać..To tak pół żartem pół serio.Tak,zrobiłam i zrobię co możliwe aby święta były przyjemnym przeżyciem,żeby nie było że tylko marudzę a nic nie robię.Chociaż na niektóre sprawy niestety nie mam wpływu.
        • zoliborski_goral Re: Nie chce mi się żyć 18.12.11, 14:27
          Nie o to chodzi. Po prostu słuchając spowiedzi innych zaczynamy sie dziwić i inaczej możemy spojrzec na siebie. Szczególnie że otrzymujemy od innych feedback co do swojej osoby.
        • al_bundy123 Re: Nie chce mi się żyć 18.12.11, 19:24
          a.g.g.a widzę że dalej nie rozkimałaś drzewka :D goral odpisywał obatali chyba jednak bez linijki się nie obędzie :)
          Pozdrawiam
          • a.g.g.a Re: Nie chce mi się żyć 18.12.11, 20:11
            Chyba pozostanę drzewkowym ignorantem;)
    • a.g.g.a Re: Nie chce mi się żyć 18.12.11, 20:15
      Obatala możesz coś z tym zrobić.Czy masz jakieś bliskie osoby,z którymi możesz porozmawiać o swoich problemach?Niestety choroba ogranicza,niestety,z pewnymi faktami trzeba się pogodzić.Ale nie wierzę,że tak wszystko wokół Ciebie i w Tobie wymarło.Terapia to dobry pomysł,mnie bardzo pomaga.
      A swoją drogą tylu samotnych w sieci,szkoda że nie mogą spotkać się w realu.
    • w3.4 Re: Nie chce mi się żyć 11.11.13, 19:48
      Witaj,mam bardzo podobnà sytuacje, wiek I stosunek do zycia. Jakby Pani chciala porozmawiac:
      wojtekwilk17@googlemail.com
      • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 12.11.13, 06:16
        podpadasz pod kilka mozliwych grup ludzi:
        1.zawodowy podrywacz
        2. polujacy na kobiety z problemami.
        3. Marketingowiec/dystrybutor/producent Krotko mowiac jestes na smyczy jakihcs producentow/uslugowcow. Ile ci placa?

        Na drugi raz mniej plosz zwierzyne.
        • polymorph Re: Nie chce mi się żyć 28.11.13, 23:21
          A jak by tak szczerz ktos chcial jej pomoc?
          PS. mam zone ktora kocham i nie chce nikogo podrywac
          • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 00:55
            to szczerze powiedz zonie niech do mnie napisze to jej pomoge.
    • bie_dron83 Re: Nie chce mi się żyć 09.12.13, 16:56
      Rajusa, mam to samo, z tym, że mam ... 30 lat. No, za chwilę 31, ale i tak stanowczo za mało, aby czuć, że wszystko, co dobre, już mnie w życiu spotkało.

      W 2008 roku straciłam ukochaną pracę dziennikarza/ reportera od spraw społecznych. Wymyśliłam sobie wtedy własną firmę. Założyłam ją, przez rok walczyłam o przetrwanie, po roku byłam psychicznym wrakiem z długami, dałam za wygraną. Stanęłam przed pytaniem: co dalej? W akcie desperacji (nie mogłam znaleźć pracy) zajęłam się... hmmm... nazwijmy to "pracą w domu". Miała to być opcja na przetrwanie. Trwa po dziś dzień.

      To, co robię, nie daje mi satysfakcji, choć pomaga związać finansowo koniec z końcem (ostatnio coraz ciężej). Wiążę się za to z PERMANENTNYM siedzeniem w domu, w samotności. Całe dnie niemal spędzam we własnym towarzystwie i swoimi myślami, które stają się coraz czarniejsze. Też czuję się jak staruszka, która żyje wspomnieniami: ech, kiedyś to było życie, byłam młoda, beztroska, miałam fajną robotę i znajomych... Wszystko się skończyło. Nie mam ŻADNYCH znajomych, bo nie mam gdzie ich poznawać. Owszem, chodzę na siłownię i zajęcia fitness, nawet bardzo często, ale co z tego. Nie owocuje to żadnymi dłuższymi znajomościami. Próbowałam się umówić z paroma znajomymi z przeszłości przez FB, ale też nie wyszło. Wszyscy zajęci własnymi sprawami, straciliśmy kontakt, relacje są już nie do odrobienia. Nie mam przyjaciela, na którego mogłabym liczyć. Rodzice starają się wspierać, ale to ludzie z innej epoki.

      Mam faceta, który od 2 m-cy stawia własną firmę, więc jest po uszy zaangażowany w swoje sprawy. Nie mam do niego o to pretensji, sama dobrze wiem, jak to jest. Nie jestem dla niego dobrą partnerką, ze swoją depresją, ujemnym poczuciem własnej wartości, przekonaniem, że już nic dobrego mnie w życiu nie spotka. Ciągle próbuję wrócić do ukochanego zawodu- bezskutecznie. Moje CV przepadają w czeluściach netu bez echa. Czuję się bezwartościowa, choć wiem, że nie jestem głupia. Mam wiele zainteresowań, skończyłam politologię, potrafię porozmawiać na każdy temat, mam sporą wiedzę o świecie, cholera jasna! I co z tego...

      W wieku 30 lat mam wrażenie, że- jak w średniowieczu- jestem już stara, "zramolała" i nic dobrego mnie nie czeka. Dzieci nie mam i mieć nie chcę, nie mam w ogóle instynktu macierzyńskiego, wręcz przeciwnie. Poza tym nie mam warunków- materialnych, finansowych itp. Mam 2 koty, które bardzo kocham. I faceta, który w sumie jest bardzo pozytywną postacią, ale nie potrafi mi pomóc. A ja mam nieustannie wyrzuty sumienia, że mu sobą zatruwam życie.

      Kilka tyg. temu postanowiłam wziąć się w garść, poszłam do psychologa, umówiłam się na 2 wizytę i ... odmówiłam, bo nie miałam kasy. Teraz staram się ją zorganizować, ale z moim trybem pracy takie sytuacje będą się zdarzać. Do d...y z taką nieregularną terapią. Sądzę, że leki byłyby wskazane, ale to wymaga z kolei wizyt jeszcze u psychiatry. Znowu kasa, ubezpieczenia nie mam. Kilka lat temu leczyłam się na depresję, brałam m.in. Zoloft i jakieś leki na sen, bo od lat cierpię na bezsenność (częste wybudzenia w nocy, nocne koszmary), która też nie poprawia mi nastroju. Terapię przerwałam, bo zrobiło mi się lepiej, ale widzę, że to był głupi pomysł.

      Nie wiem, co ze sobą robić. Mam wrażenie, że marnuję swój potencjał, stoję w miejscu, choć przecież nie jestem jeszcze taka stara! Co i raz wpadam na jakiś desperacki pomysł (zostanę tłumaczem, bo znam 3 języki; wyjadę do UK), ale niemal natychmiast dopada mnie przeświadczenie, że to wszystko nie ma sensu, że i tak się nie uda. Że nie mam siły, że sobie nie poradzę. Zupełnie nie potrafię się wyrwać z kręgu tego myślenia, co wzbudza we mnie paniczny lęk, że już do końca życia będę sfrustrowana i nieszczęśliwa. A takie życie to męczarnia.

      Bardzo chciałabym mieć przyjaciela/ przyjaciółkę, z którym mogłabym pogadać od serca, bez strachu, że komuś "truję". Z poczuciem, że tej osobie na mnie zależy. Chciałabym też być takim przyjacielem dla kogoś- sądzę, że jest we mnie sporo empatii. Poza tym dobrze wiem, jak to jest potrzebować człowieka. Jak na razie pozostaje mi tylko pisać na forum.

      Autorko wątku- nie wiem, co Ci poradzić, bo nie wiem również, co poradzić sobie. Może fakt, że nie jesteś sama w takiej sytuacji, jakoś Ci pomoże.
      • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 09.12.13, 20:32
        a nie możecie wspólnie rozkręcać tego interesu?
        • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 00:56
          piekne, juz drugi raz usmiechnalem sie z twojego powodu. Jak tez potrzebujesz przyjaciela to chetnie ci pomoge
          • bie_dron83 Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 11:42
            @ nativeau: czyżbyś to dzięki mnie się uśmiechnął/ uśmiechnęła? Jeśli tak, to wspaniale, nie przypuszczałam, że mogę jeszcze kogokolwiek sprowokować do śmiechu! Przyjaciel nadal poszukiwany...
            • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 12:03
              dziewczyno, szukanie przyjaciół na tym konkretnie forum, a już po zgrozo partnera życiowego to naprawdę zahacza o autodestrukcję i jest proszeniem się o większe klopoty. Trzymaj się reala, "chcesz być normalny i zdrowy wracaj do stada"
            • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 18:05
              biedr-ona, usmiechnalem sie do postu lucyny bo ostatnio daje ona lekko cyniczne odpowiedzi roznym takim, jednakowoz, w odpowiedzi na blysk twojej inteligencji przeczytalem twoj dluuuugi post, o dziwo dotrwalem do konca i postanawiam sie zaoferowac jako wirtualny przyjaciel. jak chcesz to napisz na skrzynke. co do postu lucyny ponizej to mysle, ze jest on niepotrzebnie zgryzliwy (zauwaz ze nie uzywam slowa 'negatywny').
              • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 23:18
                nie ma we mnie krzty cynizmu
                • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 11.12.13, 01:21
                  wierze ze w tobie to nie ma ale w twoim tekscie to kazdy moze przeczytac.
                  • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 11.12.13, 12:14
                    ty to nie każdy
                    • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 12.12.13, 16:45
                      oczywiscie ze ja to nie kazdy ale KAZDY moze przeczytac. Nie dasz mi rady, za chuda w uszach jestes.
          • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 12:10
            chciałbyś, ale ja nie gustuję w nerwicowych.
            • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 18:07
              twoj wybor ale diagnoza nietrafiona, mimo to pozdrawiam forumowo.
        • bie_dron83 Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 11:41
          Niestety, nie. Interes jest z branży, która mi w ogóle nie pasuje. Podobnie było, gdy ja otwierałam swój biznes, choć facet mi w tym pomagał. Ale prowadzenie go było już na mojej głowie. Poza tym ten biznes to jego "dziecko", nie chcę mu się wchrzaniać na siłę. Obawiam się również, że permanentne przebywanie ze sobą i dzielenie jeszcze tych samych problemów związanych z firmą byłoby gwoździem do trumny naszego związku. Już teraz, chociaż widujemy się raptem 2-3 h dziennie, nie jest wesoło i sporo między nami napięć. A może to nie napięcia, tylko coraz bardziej się od siebie oddalamy? Summa sumarum, ze swojego związku, jak i z całej reszty swojego życia, nie jestem zadowolona. Zastanawiam się, czy to wynik jakiejś beznadziejnie roszczeniowej postawy wobec życia, przerost ambicji, czy rzeczywiście coś jest na rzeczy.
          • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 12:01
            myślę że sama tego nie rozkminisz, chyba jeszcze sama dobrze nie wiesz jaka chcesz być i jak chcesz żyć, zresztą jak wiadomo spojrzenie z boku czesto jest jedyną metodą na ogarnięcie co jest na rzeczy. Pewnie na Twoje samopoczucie sklada się wiele czynników ale jakich? oczekiwania Twoje, nierealistyczne oczekiwania Twojego otoczenia, splot zewnętrznych okoliczności czy czynniki niezależne od Ciebie jak depresja, cechy osobowości? Nie wiadomo? Teoretycznie w takich sytuacjach idealne byłoby rozpoczecie psychoterapii, ale nie tak łatwo znaleźć mądrego terapeutę.

            co do dzielenia obowiązkow, uważam że wspolne prowadzenie biznesu zbliża, ale pod warunkiem że się uzupełnia i wspiera a nie rywalizuje. Tak więc szkoda że nie jesteście w stanie pracować wspolnie. Moim zdaniem nie ma lepszego tesu dla związku niż praca wymagająca wspóldzialania, choćby banalny remont, jak na dłoni wychodzą wtedy wszystkie plusy i minusy. Owszem, jeżeli tej konkretnie osoby nie jesteś pewna to wiązanie się relacjami zawodowymi może nie być dobrym pomysłem bo po rozstaniu zostalabyś na tzw lodzie, ale bezczynność dla osoby skłonnej do takiego rozmieniania na drobne i analizowanai życia na wszystkie strony to najgorsza opcja, bo masz za dużo czasu na myslenie.
            • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 18:09
              totalnie bez sensu ale nie chce mi sie tego 'rozkminiac' :]
            • bie_dron83 Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 19:47
              Lucyno, nie chcę pracować z moim A., bo on robi coś, co mnie kompletnie NIE INTERESUJE. Rozkręca serwis rowerowo- narciarski, a ja jestem dziennikarką i tylko jako dziennikarka czułam się naprawdę "na miejscu". Robiłam już różne rzeczy, żeby się sprawdzić, i nic nie wychodziło mi tak dobrze i nie dawało takiej satysfakcji. Chałupnictwo, które teraz uprawiam, również nie jest zgodne ze mną- moim wykształceniem, aspiracjami, pragnieniami i dlatego mnie DOBIJA. Praca z A. też by mnie DOBIJAŁA, bo robiłabym coś, co jest mi obce. Dogadać, to byśmy się pewnie dogadali, ale nie widzę sensu psucia związku poprzez nieustanne przebywanie ze sobą i przerabianie tych samych problemów.

              Wspólna praca to nie jest rozwiązanie. Chciałabym móc wreszcie realizować siebie w życiu, a nie mogę. Kiedyś realizowałam, ale przez kilka głupich decyzji (człowiek był młody i nierozsądny) sytuacja uległa diametralnej zmianie. Uwieszanie się na facecie i jego życiu mi nie pomoże, muszę sama wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Tyle że nie bardzo wiem, jak to zrobić.

              Byłam na 1 sesji u terapeuty z Ośrodka Psychoterapii Rasztów. Ośrodek ma dobre recenzje, ale przez 1 godzinę niewiele da się zdziałać. Wiem jednak, że jeśli nie wezmę się poważnie za terapię (długotrwałą), to nie ruszę z miejsca. Już któryś raz w życiu jestem w takiej sytuacji i mam dość kręcenia się w kółko.
              • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 23:15
                Marzyć można, ale żyć trzeba zawsze tu i teraz.
                • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 11.12.13, 01:24
                  tak, ale tego NIGDY Strzelec nie pojmie.
                  • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 11.12.13, 12:12
                    mam strzelca w domu, one żyją tylko i wyłącznie chwilą i są obłędnie pozytywnie nastawione do świata. Niezaobserwowalam podobnych objawów do Biedronki więc z tymi znakami zodiaku to chyba kit
                    • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 12.12.13, 16:41
                      chwila to zyja ale definicja chwili tojest ich wlasna. Najglupszy znak zodiaku to wlasnie teen pop-ny Strzelec. Qrv.a sie do obledu, ich depresja moze sluzyc za ksiazkowa definicje tego terminu. O, tak, maja talenta, organizatorski, planistyczny, logistyczny ale wszystko marnuja w imie "bo jestem wolnym strzelcem". Zalezy tez jakie planety na nich ciaza. Oblednie pozytywne to sa z powodu oblednego wyrachowania. Mam wrazenie ze prostytutki to wlasnie Strzelce, no i niektore Skorpionice.
              • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 11.12.13, 01:24
                no tak, typowy Strzelec, rozbiegany po zyciu. bedzie gorzej.
                • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 11.12.13, 12:13
                  może to typowy zamożny strzelec?? bo zwykły strzelec to nie.
                  • bie_dron83 Re: Nie chce mi się żyć 11.12.13, 12:32
                    Jeśli mowa o mnie, to jestem koziorożcem. A moje życiowe rozedrganie to pewnie po części wynik wychowania, po części lekkiego ADHD, a po części- życia przez spory czas w świecie iluzji, wykreowanej w dużej mierze przez moich rodziców.
                    • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 11.12.13, 13:32
                      ha!, mówiłam że nie strzelec:)
                      • bie_dron83 Re: Nie chce mi się żyć 11.12.13, 14:58
                        Koziorożec, nie koziorożec, a i tak nieszczęśliwy.
                        • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 11.12.13, 15:47
                          oj tam, no to chwilowe jest, jak już się rozpatrzysz w tym swoim pkomplikowanym świecie wewnętrznym, złapiesz wiatr w żagle to będzie lepiej.
                          • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 12.12.13, 16:44
                            nie zlapie bo Koziorozce daja w gardlo. Jak mowi porzekadlo jedynaczka jak nie qrva to pijaczka.
                            • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 12.12.13, 18:21
                              i po co takie brednie wypisujesz
                              • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 13.12.13, 00:06
                                piszem bo muszem. A sio, babo!
                                • lucyna_n Re: Nie chce mi się żyć 13.12.13, 12:08
                                  zamień sobie na "myślem bo muszem" i będzie git.
                                  • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 14.12.13, 17:12
                                    zdejumij spodnie i zaloz sukienke. Acha, i przestan chodzic do meskich toalet.
          • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 10.12.13, 18:10
            twoje rozterki sa typowe dla zodiakalnego strzelca.
    • nativeau Re: Nie chce mi się żyć 12.12.13, 04:42
      za bardzo sie na sobie koncentrujesz, to tak jakbys patrzala na kromke chleba przez mikroskop, zauwazysz zaraz chodzace robaczki. Im bardziej zajmujesz sie soba tym wieksza depresja. kopnij czarnego psa w doope!
    • ralkito Re: Nie chce mi się żyć 15.12.13, 18:49
      Masz dla kogo żyć, bo masz kota, który bez ciebie sobie nie poradzi. Także mamę, której sprawiłabyś wielka krzywdę gdybyś się zabiła. Dzieci jednak nie powinny obarczać rodziców swoją śmiercią, więc nie ma co się zabijać zanim nie umrze mama. To że nie masz dzieci to bardzo dobrze, ja też ich nie mam z tego samego powodu - nie chcę żeby męczyły się na tych pie prz onym świecie, którego też mam dosyć po dziurki w nosie.
      Jeśli bardzo źle się czujesz, może powinnaś zwiększyć dawki leku, lub zmienić lek, to powinno pomóc. A na ból życia, pomaga zaangażowanie się w pomoc innym, może jakieś schronisko odwiedz dla zwierząt - zawsze można w takich miejscach pomóc.
    • wero-sia3 Re: Nie chce mi się żyć 09.02.15, 23:07
      podejrzewam że wiele osób jest na zakręcie życiowym, nie wie co dalej, brakuje im motywacji, chęci do życia. Polecam takim osobom darmową konferencję on-line www.mistrzmotywacji.pl/
    • doris6666 Re: Nie chce mi się żyć 11.02.15, 19:16
      Witam , przeczytałam twoją wiadomość i bardzo rozumiem twoje samopoczucie , chętnie z tobą mogę porozmawiać jesli chcesz .Bo Zawsze jest ktoś kto ciebie potrzebuje i jest blisko ciebie i jest w stanie dodawać siły w krytycznych sytuacjach ....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka