Dodaj do ulubionych

Prztrwałam te święta

10.04.12, 07:46
Pisałam wczesniej, ze nie lubię tego czasu, że miałam urodziny w Lany Poniedziałek...
O moich urodzinach pamietał mąż, dzieci i moi rodzice. Reszta złożyła mi życzenia "przy okazji"- Smacznego jajka, a przy okazji wszystkiego najlepszego z okazji urodzin...
Postanowiłam nie usmiechac się sztucznie jak do tej pory, skupiłam się na zabawie z dziećmi w tle słysząc że "no czemu się nie usmiechasz, takie brzydkie zdjęcie będzie...; a czemu ci smutno (rzucone na forum ogólnym i następnie zdziwienie, ze nie chcę się tłumaczyć przed 15 ciotkami ze swoich problemów). Oczywiście usłyszałam, że pewnie w ciązy jestem (nie piję alkoholu- no to przeciez tylko ciąża tłumaczy, nie), jak zaprzeczyłam to od razu było pytanie: no a kiedy trzecie dziecko? (oczywiście wszystko przy stole, przy wszystkich).
Jak im wszystkim odrzekłam, ze to chyba nie ich sprawa i że nie jest elegancko zadawać takie pytania to usłyszałam: no nie bądź taka obrażalska; juz nic nie można powiedzieć...
Na szczęście dzień urodzin miałam miły (to znaczy ten czas, który spędziłam tylko z mężem i dziećmi), chociaż tyle. Nawet tort zrobiłam...
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 10:15
      no i po co Ci to było, wcale Cię nei żałuję, to była twoja decyzja, wiedziałaś że tak będzie.
      • melancho_lia Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 10:59
        Alez ja nie potrzebuję Twojego żalu. Po nic mi to nie było. Ot, taka tradycja
        • lucyna_n Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 16:28
          taka tradycja co Cię doprowadza do choroby?
          oj , chyba jeszcze za dużo sił i zdrowia Ci pozostało że tak nim nieopatrznie szafujesz.
          albo przedstawiasz rodzinę gorszymi niż są?
          ciekawa jestem jak twój mąż to widzi? wspieralby Cię gdybyś postanowiła ustanowić granicę? czy woli Cię taką tradycyjnie uległą i niekonfliktową?
      • lesna_duszyczka Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 11:09
        Witajcie kochani!

        U mnie święta pod kątem depresji wypadły nawet nie najgorzej!Starałam się brać swoją nerwicę jak byka za rogi....Świętowaliśmy od soboty, w niedzielę pojawiła się tylko większa grupa osób z rodziny( tradycyjnie jak w każde święta)...niemniej jednak święta nie należały (pierwszy raz zresztą)do udanych...Rodzice (organizatorzy świąt) złapali grypę i ledwo zipali przy stole....Brat (który z bratową przyjechali prawie po półtorej miesiąca -mieszkają w innym mieście) znów został wykorzystany(tradycyjnie) jako szofer leniwej części rodziny, na co był wkurzony(lecz tradycyjnie nie potrafi się postawić), przed obiadem doszło do sprzeczki między bratem mojej mamy ze swoją żoną, w skutek czego wujek obraził się i poszedł do domu....spotkanie szybko się skończyło....rodzice musieli się położyć,została tylko młodzież , która do póznej godziny kulturalnie spożywała wódkę, racząc się wspomnieniami i opowieściami...było miło....ale wymęczona swoją walką padłam spać o wczesnej godzinie ( brat z bratową nie mogli odżałować,że tak szybko się "zwijamy"- przecież nie wiedzą ile mnie kosztowało tyle godzin siedzenia i jedzenia przy stole)..Poniedziałkowy obiad odbył się w ścisłym gronie, lecz rano czułam się bardzo zle, moje samopoczucie było wynikiem podłapania przeziębienia od rodziców...rozłożyło mnie wczoraj wieczorem na amen....okazało się, że brata z bratową też....A dziś święta,święta i po świętach....oby przyszłe były wspaniałe i rodzinne....a my zupełnie zdrowi! Tego nam życzę!

        Pozdrawiam!
        • lesna_duszyczka Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 11:43
          Zapomniałam dodać.....

          Zauważyłam,że po lekach na przeziębienie czuję się fantastycznie!....wspaniale....zrelaksowana...nie mam ataków paniki, lęku, ciśnienie w normie...Nie wiem, czy to skutek składu, czy moja psychika podświadomie mi podpowiada,że działają przeciwbólowo....czy to normalne?

          • lucyna_n Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 13:07
            niekóre z pseudoefedryną czy jak to tam się zwie działają na mnie podobnie jak setka wódki.
            Autentycznie czuję się jak pijana, a raczej czułam się raz bo więcej nie odważyłam się po nie sięgnąć, od tego czasu wolę zwykły apap czy polopirynę niż te wieloskladnikowe.
          • hazelden Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 14:34
            Uważaj na te z pseudoefedryną! Lepiej w ogóle ich nie bierz. Pseudoefedryna działa na tej samej zasadzie co amfetamina, tylko słabiej. Uzależnia psychicznie. W Stanach pseudoefedryna dostępna jest tylko na receptę, ściśle kontrolują te leki. W Polsce narkomani masowo wykupują pseudoefedrynę, bo daje podobne "odloty" jak amfetamina. W Polsce firmy farmaceutyczne sprzedają całą masę preparatów na zatoki, przeziębienie itd. z pseudoefedryną, bo jest to świetnie sprzedający się towar, z wiadomych powodów. Jak masz problemy z katarem, to już lepiej sobie wykup Sinupret, dobry ziołowy lek na zatoki.
    • canoine Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 13:45
      jak czytam takie rzeczy to się czasem zastanawiam czy nie zostać może jakim coachem i nie zacząć uczyć ludzi jak to się robi. największy błąd ofiary zazwyczaj polega na tym, że próbując być asertywna popada w bierną agresję (ofensywna defensywa). nie, nie i jeszcze raz nie. to zupełnie nie o to chodzi. ugh.
      ale dobra. pół punktu za to, żeś się nie poryczała.
      do następnych świąt masz jeszcze trochę czasu poćwiczyć.
      • lucyna_n Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 14:04
        uważam że taka osoba byłaby wprost bezcenna
        iluż to atakow nerwicy możnaby uniknąć
        przyznam że aż mnie aż skręca jak czytam takie opisy i sobie uświadamiam że pozwalałam się kiedyś traktować jak śmiecia, jak półgłówka bez żadnych praw, i uczuć. I to wszystko w imię "bo będzie mi przykro, niewdzięcznico".
        paranoja
        • canoine Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 14:34
          noo, o ile lżej się żyje kiedy zostawić ludziom ich własne problemy w spokoju. naprawdę - takie niby proste, a i tak człowiekowi się wyrywa "eureka" kiedy to wreszcie odkryje :]
          też się czasem nadziwić nie mogę, że tak sobie bez sensu niegdyś życie komplikowałam.
          żółwik, Lucy :>
          • lucyna_n Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 16:14
            oj tak, uświadomienie sobei że nie jestem odpowiedzialna za cudze emocje, cudze wybory i związane z nimi konsekwencje było krokiem milowym. Mam wrażenei że to wlaśnie , wyzbycie się nieustannego poczcuia winy i związanego z tym nieustannego walcowania rożnych zdarzeń przywrociło mi sen.
            żółwik:)
            wiesz że zawsze dla mnie będziesz Młoda nie mogę uwierzyć że to już jakieś 8 lat minęło i że w sumie jesteś dość stara:)
            • canoine Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 17:57
              w sumie dość jestem ;) ale we łbie dalej mam pstro :> poza tym nie gadaj, aż tak wielkiej różnicy między nami nie ma ;)

              a wracając do tematu - właśnie o to chodzi. o postawienie granic na zewnątrz - dla innych ludzi, ale też i w sobie - no nie można być odpowiedzialnym za cały świat i żyć wiecznie jak cień w strachu czy aby się komuś przykrości nie zrobiło. to jest ważna granica - granica odpowiedzialności za swoje i cudze emocje. ludzie są dorośli (ci, którzy są) - dlaczego więc czynić z nich w sobie dzieci, które nie potrafią zadbać o siebie? potrafią! i to jeszcze zazwyczaj całkiem nieźle. nie ma najmniejszych powodów, by ich ubezwłasnowolniać w ten sposób i przejmować za nich odpowiedzialność za ich emocje. bardzo dużo daje nauczyć się brać na logikę i rozpoznawać czy rzeczywiście się komuś sprawiło przykrość, czy tak naprawdę zachowanie było w porządku. jeśli grzecznie, w porządku i nie raniąc nikogo - to sprawa tej drugiej strony jak sobie poradzi z tą swoją przykrością. czyjeś oczekiwania nie mogą być całe życie wyznacznikiem każdego ruchu człowieka. bo wówczas to rzeczywiście może się odechcieć żyć.

              cieszę się, że możemy sobie przybić piątkę, bo obie do tego doszłyśmy :) cieszę się, bo wiem, jakie to ważne i ile ciężaru ze łba zdejmuje i fajnie czytać, że Ty się tego ciężaru także pozbyłaś :)
              • lucyna_n Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 18:33
                podpisuję się czterema kończynami,
                ja też się cieszę że jednak jak patrzę wstecz to widzę że nie mielę kolami w miejscu, że wiele, bardzo wiele rzeczy udało mi się naprostować, że nie dzwigam już takiego ogromnego tobołu. Moim wyznacznikiem jest trochę to ile robię samodzielnie i jak czuję się sama ze sobą pozostawiona w ciszy. Może to optymizm na wyrost, ale jest dobrze, dużo lepiej, mimo nawrotow depresji czuje się silniejsza, stabilniejsza. Depresja została pod postacią fizycznego niedomagania, nie towarzyszy jej już taki rozdzierający ból psychiczny. Może tak do 70-tki się z problemem zupełnie uporam:)
                Trochę mi szkoda że ta wiedza nie przyszła x lat wcześniej, teraz już pewne rzeczy trzeba siekierą wyrąbywać, a kiedyś może wystarczyłoby tylko piórko. Ja zreszta wogóle mam w rodzinie taką rolę lodołamacza- buntownika, zawsze, wszystko jako pierwsza, inni podążają często sprytnie tą wyrwą ktorą ja muszę wyłamać , przełamać, wziąć na klatę, a sił okazało się mniej niż brawury.
      • melancho_lia Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 14:39
        Nigdy nie zdarzyło mi się w takiej sytuacji popłakać.
        • canoine Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 14:44
          wydawało mi się, że w poprzednim wątku pisałaś coś innego.
          • melancho_lia Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 14:46
            pisałam o przyklejonym usmiechu.
            O płaczu było w ostatnim poście- na płacz pozwalam sobie tylko w domu, przy najbliższych mi osobach, które wiedzą o chorobie i akceptują mnie własnie taka.
            • lucyna_n Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 16:25
              a co by się stało gdybyś nagle ryknęla sobie na łonie rodziny?
              myślisz że takie połykanie łez jest dobre? dla rodziny pewnie dobre bo nie mają przykrego widoku, ale za to ta najbliższa rodzina mąż , dzieci "dostają" potem to co się należalo komuś innemu, Twój smutek, łzy, depresję. Czyli wychodzi na to że najbardziej ucierpisz Ty i Ci co Cię wspierają, po to by zaoszczędzić nieprzyjemności tym co Cię olewają. Co gorsza p[owtarzasz ten scenariusz co święta, co imieniny, co urodziny i sto innych obowiązkowych okazji.
              Udawanie że jest ok, to tylko wystawianie się na coraz bezczelniejsze teksty i zachowania, w końcu skoro nie ustanawiasz granic swojej osobistości to nie dziw że każdy Ci z butami włazi, nie ma granicy to nikt się nie krępuje, na pochyłe drzewo każda koza skacze. Z pewnością są przy rodzinnym stole osoby ktore nigdy nie dostaną pstryczka w nos, a jak dostaną to się tak asertywnie odwiną że w piety idzie głupiogadającemu a nie im. Warto zaobserwować jak oni to osiągają, zwłaszcza Ci co są odbierani sympatycznie, bo postrachem to nie sztuka.
              • melancho_lia Re: Prztrwałam te święta 10.04.12, 19:05
                Widzisz, ja łez nie polykam, rodzina bardziej mnie drazni niż zasmuca. Ich komentarze wyłacznie mnie denerwują. I żeby nie było, nie siedzę zupełnie cicho. Niektórych udało mi się "wychować', niestety są jeszcze inni, spotkanie z nimi raz w roku da się wytrzymać.
    • ogosia33 Re: Prztrwałam te święta 19.01.13, 14:32
      cześć mam pytanie czytałam twój artykuł i nie wiem czy masz problem z depresją czy z zatokami nie wiem czemu mnie to zainteresowało ale wyczuwam podobieństwo do mnie może byśmy pogadały jak dobre przyjaciółki ? ja też mam dwoje dzieci i męża którego ciągle nie ma w domu tak że mimo tego że mam dużo pracy w domu to i tak naprawdę nie mam z kim pogadać odezwij sie koniecznie.pozdrawiam goska
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka