cwaknuty
08.06.12, 00:29
witam wszystkich cierpiacych,staz 23 lata OCD ponoc,nie leczone,po dwoch terapiach,skutek marny,raczej gorzej.robal widzi ze chce go usunac.biedny broni sie tyle lat razem,co zrobic tabletki to jak na zeba,dentysta i tak konieczny,tyle ze to nie do wyrwania.Zabic sie jak a co jezeli sie nie uda.To wstyd obudzic sie w szpitalu z rodzina u boku i w beciku,poddac sie nie sposob,walka jak z wiatrakiem,nawet zwariowac nie mozna,to co mozna?.Lek ogromny ,bez leku tez zle bo przyzwyczajenie,spokojnie na chwile zle bo to u mnie obce zjawisko wywolujace strach.Lekarz powiedzial po 23 lata praktyki,jak u mnie,sklad chemiczy mozgu mojego w ktorego posiadanie watpie po dzis dzien,ulega zmianie i to co mi uprzyjemnia zywota stalo sie niezbedne do zycia,po tej rozmowie wyszedlem przygnebiony,alkoholowa dawka rozluzniajaca,przyniosla rezygnacje i watpliwosci zupelne w sens dalszych zmagan.A moze na tym to polega,meczyc zawodnika i gdy sie przewraca to mu podac reke,zeby znowu go do poziomej pozycji popychac.