Dodaj do ulubionych

psychoterapia

08.07.04, 13:40
Proszę o odpowiedź ludzi, którzy chodzili bądź chodzą do psychoterapeuty
(odpowiedź psychologa też mile widziana).
1. Czy to norma, że po jednej rozmowie terapeuta decyduje o leczeniu
farmakologicznym? Czy nie powinno się lepiej poznać pacjenta?
2. Rozumiem, że na pierwszych spotkaniach opowiadasz o sobie, terapeuta
zadaje banalne pytania, ale po jakim czasie (po którym spotkaniu) zaczyna się
faktyczna terapia i praca nad pacjentem?
3. Czy terapeuta powinien (i jak to jest w praktyce) głównie słuchać i
radzić, czy również wygłaszać oceny dotyczące samego pacjenta (jego
charakteru, postępowania itp. - np. "uważam, że jesteś egoistą" albo "to
wydarzenie było twoją winą"). Czy krytykowanie pacjenta może być metodą
psychoterapii (coś w rodzaju "kubła zimnej wody")? Słyszałam że Kotański w
ten sposób pracował z narkomanami (np. mówiąc im że są szmatami itp.), ale tu
mówię o leczeniu depresji, która i tak wiąże się z niską samooceną?
4. Co byście pomyśleli (a może to też przyjęta metoda?), gdyby terapeuta
oznajmił wam, że pod żadnym pozorem nie wolno wam powiedzieć nikomu o tym, co
się dzieje w jego gabinecie, o czym rozmawiacie, co robicie itp.?

Proszę o odpowiedzi, to dla mnie ważne, napiszcie też jeśli możecie jak
wygląda "typowa" sesja u psychologa.
Obserwuj wątek
    • blanchet Re: psychoterapia 08.07.04, 14:01
      ja z reguły jestem tak wystraszona że cieszę się że gościu tylko kiwa głową i
      zapisuje to co chce, teraz muszę się wybrać znowu- i mam nadzieję że nie będzie
      mi nic tłumaczył (boze- co on mi może takiego wytłumaczyć czego ja nie wiem),
      jak się wezmę w garść to może umówię się za tydzień.
    • looserka Re: psychoterapia 08.07.04, 14:16
      Ad.1 - nie jest to norma, zależy od wstępnej diagnozy i stanu pacjenta
      Ad.2 - tu też nie ma reguł, ale pierwsze spotkanie tak na ogół wygląda. Co
      dzieje się dalej zależy juz od wielu czynników - od terapeuty, metody jaką
      stosuje,od samego pacjenta również.
      Ad.3 - to o czym piszesz w psychoterapii nerwic, depresji i innych zaburzeń
      jest niedopuszczalne. Leczenie narkomanów czy alkoholików to w ogóle inna bajka.
      Ad.4 - takie zasady obowiązują na terapii grupowej. jesli chodzi o terapie
      indywidualną,to hmmm... dziwię się z lekka. Napisz coś więcej.
    • blanchet Re: psychoterapia 08.07.04, 14:19
      co do kubła zimnej wody kotańskiego- ta metoda jest stosowana w monarach do
      dziś- ma to się przyczynić do tego że "nowi" utracą całą swoją źle
      zsocjalizowaną osobowość, ze tak to ujmę i potem bedzie ona budowana na nowo-
      kiedy będą zdobywać monarowskie stopnie- w sumie metoda hamska ale skuteczna.
    • clued_up Re: psychoterapia 08.07.04, 14:45
      Czy ten terapeuta jest psychiatrą, czy psychologiem? Sama wolałabym, aby o
      farmakoterapii decydował lekarz. Uczestniczyłam w psychoterapii indywidualnej u
      dwóch terapeutek - u pierwszej porażka, u drugiej strzał w 10.Terapeuta nie ma
      prawa Cię oceniać. Gdyby to była terapia grupowa, obowiązywałaby Cię tajemnica,
      skoro jednak dotyczy to wyłącznie Twojej osoby? Może chodzi o to, abyś nie
      posłuchała czyjejś dobrej rady w stylu: 'Co ty mówisz, to stek bzdur, daj sobie
      spokój'. Ale na to jesteś chyba za mądra...Przemyśl to, szczególnie jeśli
      płacisz za wizyty. Pozdr
    • amelia1 Re: psychoterapia 08.07.04, 15:06
      1. Raczej tak - jedna rozmowa wystarczy, zeby ustalic, w jakim czlowiek jest
      stanie i czy beda potrzebne leki.

      2. Nie ma tu wyraznych granic.

      3. Z cala pewnoscia nie powinien oceniac pacjenta. Nie chodzi przeciez o to,
      zeby ktos Cie wychowywal i naginal do wlasnych pogladow i systemu wartosci
      tylko raczej o to, zeby pomogl Ci poznac siebie i dojsc, co moglo spowodowac
      problemy. Terapeuta powinien byc obiektywny i zachowywac neutralnosc.

      4. Dziwne to troche - nigdy sie z czyms takim nie spotkalam. To jego obowiazuje
      tajemnica, a nie Ciebie.
    • sol_bianca Re: psychoterapia 08.07.04, 15:34
      No dobrze. Wasze odpowiedzi w sumie potwierdzają to, co sama podejrzewałam.
      Opowiem wam moją historię, może zrobi mi się lepiej - to było jakiś czas temu,
      ale czasami jeszcze o tym myślę i zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie
      tak, może jestem przewrażliwiona, a może źle trafiłam.
      Pierwsza wizyta: formalności, pytania o rodzinę, itp., w sumie normalka.
      Umówiłam sie na kolejną wizytę, w międzyczasie mój stan się pogorszył, więc
      przyszłam zdenerwowana, trzęsły mi się ręce. Pani psycholog popatrzyła na mnie
      i mówi: w takim stanie nie będę z tobą rozmawiać, wypisała mi receptę na
      Seronil i kazała przyjść za jakiś czas. Seronil trochę pomagał, ale i tak na
      kolejną wizytę przyszłam załamana, bo dzień wcześniej zerwałam z chłopakiem.
      Powiedziałam jej o tym, i że już od jakiegoś czasu czułam, że przestał mnie
      kochać. A ona na to: "wiesz co? Myślę, że to ty go nie kochasz, ty nie
      potrafisz kochać, jesteś egoistką i tylko wymagasz, a sama nic nie dajesz
      innym". Prawdę mówiąc, poczułam się obrażona, popłakałam się i wyszłam. Więcej
      do niej nie wróciłam. Ponieważ było ze mną coraz gorzej (mimo że miałam jeszcze
      zapas Seronilu), poszłam do innej poradni, a tam usłyszałam właśnie że "nie
      wolno mi nikomu opowiadać tego co się tu dzieje" (to nie była terapia grupowa).
      Do tego na drugiej wizycie padło pytanie o moje życie seksualne, i powiedziałam
      że jest kiepsko od czasu, kiedy ledwo uniknęłam próby gwałtu. Usłyszałam
      (wypowiedzianą tonem dobrej cioci) uwagę, że mogłabym się przejmować, gdyby to
      było molestowanie w dzieciństwie przez pedofila, a tak to muszę wziąć pod
      uwagę, że dorastająca dziewczyna wręcz promieniuje seksem i to zachęca facetów,
      a może podświadomie tego chciałam. Też już więcej do tej kobiety nie poszłam.
      To moje jedyne doświadczenia z terapią, w sumie 100% niewypał, więc zaczęłam
      się zastanawiać czy może krytykowanie pacjenta nie jest przyjętą powszechnie
      metodą. Czy tylko ja mam takiego pecha :(
      • rzeznia_nr_5 Re: psychoterapia 08.07.04, 15:44
        sol_bianca napisała:

        > No dobrze. Wasze odpowiedzi w sumie potwierdzają to, co sama podejrzewałam.
        > Opowiem wam moją historię, może zrobi mi się lepiej - to było jakiś czas
        temu,
        > ale czasami jeszcze o tym myślę i zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie
        > tak, może jestem przewrażliwiona, a może źle trafiłam.
        > Pierwsza wizyta: formalności, pytania o rodzinę, itp., w sumie normalka.
        > Umówiłam sie na kolejną wizytę, w międzyczasie mój stan się pogorszył, więc
        > przyszłam zdenerwowana, trzęsły mi się ręce. Pani psycholog popatrzyła na
        mnie
        > i mówi: w takim stanie nie będę z tobą rozmawiać, wypisała mi receptę na
        > Seronil i kazała przyjść za jakiś czas. Seronil trochę pomagał, ale i tak na
        > kolejną wizytę przyszłam załamana, bo dzień wcześniej zerwałam z chłopakiem.
        > Powiedziałam jej o tym, i że już od jakiegoś czasu czułam, że przestał mnie
        > kochać. A ona na to: "wiesz co? Myślę, że to ty go nie kochasz, ty nie
        > potrafisz kochać, jesteś egoistką i tylko wymagasz, a sama nic nie dajesz
        > innym". Prawdę mówiąc, poczułam się obrażona, popłakałam się i wyszłam.
        Więcej
        > do niej nie wróciłam. Ponieważ było ze mną coraz gorzej (mimo że miałam
        jeszcze
        >
        > zapas Seronilu), poszłam do innej poradni, a tam usłyszałam właśnie że "nie
        > wolno mi nikomu opowiadać tego co się tu dzieje" (to nie była terapia
        grupowa).
        >
        > Do tego na drugiej wizycie padło pytanie o moje życie seksualne, i
        powiedziałam
        >
        > że jest kiepsko od czasu, kiedy ledwo uniknęłam próby gwałtu. Usłyszałam
        > (wypowiedzianą tonem dobrej cioci) uwagę, że mogłabym się przejmować, gdyby
        to
        > było molestowanie w dzieciństwie przez pedofila, a tak to muszę wziąć pod
        > uwagę, że dorastająca dziewczyna wręcz promieniuje seksem i to zachęca
        facetów,
        >
        > a może podświadomie tego chciałam. Też już więcej do tej kobiety nie poszłam.
        > To moje jedyne doświadczenia z terapią, w sumie 100% niewypał, więc zaczęłam
        > się zastanawiać czy może krytykowanie pacjenta nie jest przyjętą powszechnie
        > metodą. Czy tylko ja mam takiego pecha :(


        Nie tylko Ty to jest właśnie polski standard usług.A to były terapeutki
        licencjonowane? czy tylko psychiatry.
        • looserka Re: psychoterapia 08.07.04, 15:53
          Niestety muszę zgodzić się z rzeźnikiem, bo bardzo często poziom
          usług "psychoterapeutów" to hooror jak wyżej opisany. No i miałaś cholernego
          pecha, żeby dwukrotnie trafić tak fatalnie. To były prywatne wizyty, że zapytam
          z ciekawości?
          • o0oo Re: psychoterapia 08.07.04, 16:05
            nie kazdy psycholog to psychoterapeuta. studia psychologiczne nie wystarczaja
            do tego zeby prowadzic terapie, to sa calkowicie inne szkolenia. do psychologa
            to mozesz isc zeby ci testy zrobil albo sie dowiedziec co zrobic z knabrnym
            dzieciakiem, od terapii sa terapeuci, rekrutujaca sie z garstki magistrow
            psychologii a takze innych wydzialow.
          • sol_bianca Re: psychoterapia 08.07.04, 16:09
            Prywatne, za ciężką kasę :(
            Prawdę mówiąc, zraziłam się, i długo się zastanowię zanim znowu
            poszukam "profesjonalnej" pomocy. Ale miało to o tyle pozytywny skutek, że
            zaczęło mi bardziej zależeć na wyjściu z "dołka", żeby już nie musieć takiej
            pomocy szukać... No i jakoś sobie poradziłam. Nie jest lekko, ale stawiam na
            pracę nad sobą i zaufanie do bliskich osób, i jakoś funkcjonuję. Tylko się
            zastanawiam, co będzie jak będę mieć nawrót...
            • beekeeper Re: psychoterapia 08.07.04, 16:34
              tak na marginesie - trzeba niestety pozbyć się pewnych złudzeń. psychoterapia
              jest oferowana głównie przez sektor prywatny, na zasadach komercyjnych. to
              oznacza, że „pomoc terapeutyczna” jest towarem (ściślej – płatną usługą),
              przedmiotem rynkowej wymiany towarowo-pieniężnej. to ma następujące
              konsekwencje:

              1. zawsze pojawią się naciągacze oferujący trefny, wybrakowany, wadliwy lub
              przereklamowany towar. (to jest pewnie Twój przypadek)

              2. nawet jeśli trafisz na kompetentnego terapeutę, pozostaje jeszcze jeden
              problem: ponieważ za tę „usługę” płacisz mu od wizyty, w jego interesie leży by
              ta komercyjna relacja między wami trwała jak najdłużej. tym samym twoje
              interesy (szybkiej diagnozy i pomocy) są sprzeczne z jego interesami
              (utrzymania stałego strumienia przychodów). stąd m.in. bierze się
              fenomen „biernego terapeuty” ;)

              3.no i oczywiście – sam towar jest luksusem dla nielicznych

              to są uroki komercjalizacji pewnych sfer życia :(

              pozdr.
              beekeeper
              • o0oo Re: psychoterapia 08.07.04, 16:40
                jest cos takiego jak oddzial nerwic. jest on panstwowy. i wiekszosc nerwicowcow
                tam sie leczy.
                • rzeznia_nr_5 Re: psychoterapia 08.07.04, 16:43
                  o0oo napisał:

                  > jest cos takiego jak oddzial nerwic. jest on panstwowy. i wiekszosc
                  nerwicowcow
                  >
                  > tam sie leczy.


                  Ale to jest leczenie na odpierdol się.Zwykle spędzają 10 naraz w jedno miejsce
                  i jednego psychologa(milczącego) ale jakoś musi zarobić na etat.To się nazywa
                  terapia grupowa.

                  ;-)
                  • looserka Re: psychoterapia 08.07.04, 16:53
                    No, ja akurat terapię grupową wspominam dobrze - choć łatwe to nie było. Ale
                    może miałam jakieś nadzwyczajne szczęście.
                  • o0oo Re: psychoterapia 08.07.04, 17:12
                    najpierw nieodpowiada ci ze psycholog krytykuje pacjenta, teraz ze psycholog
                    milczy, czego ty oczekujesz od psychologa. psychoterapeuta na grupowej pelni
                    role pomocnicza, specjalisty, caly ciezar terapii spoczywa na interakcjach
                    pomiedzy uczestnikami, a psycholog daje nam narzedzia zebysmu umieli spojrzec
                    na siebie swoje zachowania i stosunek do innych, obiektywnie. im bardziej
                    uczestnicy beda szczerzy i bardziej "skloceni ;-)" tym wiecej zachowan i
                    przekonan nerwicowych wychodzi na jaw i tym wiecej rzeczy mozna zrozumiec. znam
                    wielu ludzi po grupowych terapiach ktorym ona pomaga, natomiast na forum jest
                    wiele narzekan na prywatnych psychoanalityko, ktorzy wyciagaja duza kase,. dla
                    mne wybor jest oczywisty: za darmo i z efektami, drogo i z watpliwymi efektami,
                    wybrac nalezy grupowa.
              • looserka Re: psychoterapia 08.07.04, 16:55
                beekeeper napisał:

                > tak na marginesie - trzeba niestety pozbyć się pewnych złudzeń. psychoterapia
                > jest oferowana głównie przez sektor prywatny, na zasadach komercyjnych. to
                > oznacza, że „pomoc terapeutyczna” jest towarem (ściślej – pła
                > tną usługą),
                > przedmiotem rynkowej wymiany towarowo-pieniężnej. to ma następujące
                > konsekwencje:
                >
                > 1. zawsze pojawią się naciągacze oferujący trefny, wybrakowany, wadliwy lub
                > przereklamowany towar. (to jest pewnie Twój przypadek)
                >
                > 2. nawet jeśli trafisz na kompetentnego terapeutę, pozostaje jeszcze jeden
                > problem: ponieważ za tę „usługę” płacisz mu od wizyty, w jego inter
                > esie leży by
                > ta komercyjna relacja między wami trwała jak najdłużej. tym samym twoje
                > interesy (szybkiej diagnozy i pomocy) są sprzeczne z jego interesami
                > (utrzymania stałego strumienia przychodów). stąd m.in. bierze się
                > fenomen „biernego terapeuty” ;)
                >
                > 3.no i oczywiście – sam towar jest luksusem dla nielicznych
                >
                > to są uroki komercjalizacji pewnych sfer życia :(
                >
                > pozdr.
                > beekeeper

                Dlatego też właśnie z reguły odradzam prywatne psychogabinety. Forsy szkoda i
                tyle, a jeszcze może Ci się pogorszyć.
      • amelia1 Re: psychoterapia 08.07.04, 15:50
        Po prostu mialas pecha i trafilas na konowalow. :(
        Mysle, ze sensoni terapeuci w Polsce tez sa, tylko trzeba poszukac i nie
        zniechecic sie, co moze byc dosc trudne zwazywszy na opisywane przez Ciebie
        zachowania terapeutow.
        • wola25 Re: psychoterapia 08.07.04, 18:40
          Ja nie wiem czy mam szczęscie czy nie :) chodzę do psychoterapeutki (prywatnie)
          drugi miesiąc, raz w tygodniu. Jest przemila ladną kobieta pare lat starsza ma
          (koło 35 lat)dobrze nam sie rozmawia tzn prawie ja caly czas gadam ona pisze
          kiwa glowa często mnie nastawia ze zachowania ktore mi wydaja sie głupie i nie
          normalne sa jak najbardziej ok. To mi pomaga tylko mam wrażenie ze nic nie
          idziemy do przodu w tej calej terapii, ale czuje ze czuje sie troche lepiej:)
          A i jeszcze jedno ona jak najbardziej przestrzega mnie przed lekami mówiąc ze
          wcale mi ich nie potrzeba i to tez mnie bardzo uspokoiło !
          A tak na marginesie to ile taka terapia trwa pół roku, rok może pięć?
          • amelia1 Re: psychoterapia 08.07.04, 21:40
            A moge zapytac, ile placisz?
            Ja tez chodze prywatnie do faceta i jestem bardzo zadowolona. Zachowuje sie jak
            profesjonalista, nie ma zadnych glupich sytuacji i chyba troche pomaga, chociaz
            powoli to idzie.
            A cZas trwania jest bardzo rozny - od kilku spotkan do kilku lat nawet. To
            zalezy, ile bedzie potrzebne.
            • wola25 Re: psychoterapia 09.07.04, 00:22
              amelia1 napisała:

              > A moge zapytac, ile placisz?
              > Ja tez chodze prywatnie do faceta i jestem bardzo zadowolona. Zachowuje sie
              jak
              >
              > profesjonalista, nie ma zadnych glupich sytuacji i chyba troche pomaga,
              chociaz
              >
              > powoli to idzie.
              > A cZas trwania jest bardzo rozny - od kilku spotkan do kilku lat nawet. To
              > zalezy, ile bedzie potrzebne.
              Place 50 zl za wizyte
    • bigda Re: psychoterapia 08.07.04, 20:18
      sol_bianca napisała:
      > 3. Czy terapeuta powinien (i jak to jest w praktyce) głównie słuchać i
      > radzić, czy również wygłaszać oceny dotyczące samego pacjenta (jego
      > charakteru, postępowania itp. - np. "uważam, że jesteś egoistą" albo "to
      > wydarzenie było twoją winą").

      Ciekaw jestem, jak byś zareagowała na taką ocenę. To chyba rzadko jest
      sensowne, żeby ich dokonywać. W pzrypadku delikatnych, krótkotrwalych psychoz
      można uświadomić człowiekowi, że to było tylko urojenie, ale raczej tak, zeby
      sam się mógł o tym przekonać, a nie po prostu to usłyszeć.


      > 4. Co byście pomyśleli (a może to też przyjęta metoda?), gdyby terapeuta
      > oznajmił wam, że pod żadnym pozorem nie wolno wam powiedzieć nikomu o tym, co
      > się dzieje w jego gabinecie, o czym rozmawiacie, co robicie itp.?

      Po ostatnich wydarzeniach zwiazanych z Andrzejem S. chyba by mnie lokalna
      społeczność zlinczowała za coś takiego. I tak niektóre matki przestały
      przyprowadzać dzieci. Dwudziestolatki na szczęście przychodzą ;)
      • sol_bianca Re: psychoterapia 08.07.04, 20:46
        > Ciekaw jestem, jak byś zareagowała na taką ocenę.
        Jak zareagowałam, opisałam w poście niżej. Wyszłam. Nie widzę innej możliwości
        jeśli ktoś mnie obraża. Ale przyznaję, że potem przez chwilę miałam
        wątpliwości, czy dobrze zrobiłam. Wasze posty przekonują mnie, że tak :)

        > Po ostatnich wydarzeniach zwiazanych z Andrzejem S. chyba by mnie lokalna
        > społeczność zlinczowała za coś takiego.
        Wiesz, też mi się ta afera skojarzyła :) Chociaż to było dawno, ja nie byłam
        już dzieckiem, a terapeutą była kobieta a nie facet. Ale zaniepokoiłam się, w
        końcu terapeuta ma pewną władzę (psychiczną) nad pacjentem, zaczęłam się
        zastanawiać co ona kombinuje...
        • eulogete Re: psychoterapia 09.07.04, 17:13
          Jak widac pecha miałaś wyjątkowego jeśli chodzi o terapeutów - może warto
          zpróbować w zwykłej , publicznej poradni. Na pocieszenie - test zdrowego
          rozsądku zdałaś bardzo dobrze.
        • bigda Re: psychoterapia 09.07.04, 17:23
          > Wiesz, też mi się ta afera skojarzyła :) Chociaż to było dawno, ja nie byłam
          > już dzieckiem, a terapeutą była kobieta a nie facet. Ale zaniepokoiłam się, w
          > końcu terapeuta ma pewną władzę (psychiczną) nad pacjentem, zaczęłam się
          > zastanawiać co ona kombinuje...

          Trzeba ją byłoo to zapytać. Jeśli sytuacja jest jasna inie ma niedowmówień,
          napięcie spada. Jednym z elementów owej przewagi jest wlaśnie to napięcie.
          Chociaż oczywiście nie ma sensu chodzić do terapeuty, przed którym trzeba się
          bronić

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka