myblues
17.04.08, 19:05
Czytam sobie to forum i wydaje mi się, że dosyć przyjazna atmosfera tu panuje. Jeśli nie mam jej w domu, poszukam tutaj...
Chciałabym sie wygadać, nie mam komu, może anonimowo łatwiej? Mam trzydzieści kilka lat, po kilkunastu latach małżeństwa usłyszałam od męża: nie kocham Cię, chcę rozpocząć życie z kimś innym...
To był szok. Bo oczywiście jako osoba bardzo spostrzegawcza i mało naiwna nie sądziłam, że moje małżeństwo jest idealne. Mój mąż z cudownego i miłego chłopaka poznanego kilkanaście lat temu zmienił sie w milczącego malkontenta, który wkurza sie o byle co. Nie odpowiadała mi ta bylejakość, prosiłam tysiące razy, wyjdźmy gdzieś, zostawmy dziecko rodzicom, porozmawiajmy, zróbmy coś fajnego, rutyna nas zabije. Niestety szczytem fajności było oglądanie filmu na DVD... Ja jestem bardzo rozmowna, otwarta, ale mój mąż nie chciał rozmawiać. Nawet trochę przyzwyczaiłam się do tego, że mąż to taka osoba co nie jest miła dla żony, wścieka się o byle co na własne dziecko. Czasami łapałam sie na tym, że ze zdziwieniem widziałam, że inne rodziny funkcjonują normalnie...Ale latami wszystko tłumaczyłam sobie jego stresem w pracy. Aż tu nagle jakbym pałką w łeb dostała, nie kocham, nowe życie z kimś innym. Kim innym okazała się koleżanka z pracy, czyli standardzik. Ot po prostu poderwała go sobie, a on się zadurzył i rozmawiał z nią, słał maile i smsy sto razy dziennie z pracy i z domu. Najpierw małe kłamstewka, ohydne i urągające mojej inteligencji. Potem przyznanie się do wszystkiego. Chciał z nią i jej dziećmi stworzyć rodzinę. Tyle, ze okazało się, ze rodzinę to ona już ma z innym facetem a szukała jedynie przygód i kochanka. No i mój mąż który codziennie mówił o wyprowadzce został z nami, oczywiscie oświadczajac mi, ze to nic nie zmienia bo mnie nie kocha a poza tym w każdej chwili może się znowu w kims zakochać.... No i tu się zaczyna mój problem, bo tego co działo sie wcześniej nawet nie warto opisywać, wylane może łez, brak snu. Ale teraz... Został ale ciągle powtarza, ze jak coś to może sie wyprowadzić. Strasznie mnie psychicznie dręczy. Moi znajomi mówią, ze jestem łagodną osoba i nie zasłużyłam sobie na takie traktowanie. Strasznie źle się z tym czuję. Poza tym wydaje mi się, a nawet jestem pewna że nie kocham już mojego męża, po tych wszystkich słowach... Nie umiem zaakceptować tego, że chciał z kim innym stworzyć nowy dom a tylko odrzucenie przez inna osobę spowodowało ze został ze mną... Nie umiem sobie z tym poradzić, nie wiem co będzie, czy bedę umiała ułożyć sobie życie od nowa? Sama nie wiem czy chciałam wogóle o cos pytac czy tylko się wygadać...