Dodaj do ulubionych

Zaplace kazda cene

20.07.04, 23:53
Czy ktos moglby mi sprzedac prozac?
Domyslam sie, ze bez recepty nie kupie.
Obserwuj wątek
    • elaenna Re: Zaplace kazda cene 20.07.04, 23:57
      Cześć.
      A ktoś Ci to przepisał, czy chcesz poeksperymentować?
      • o-ren_ishi Re: Zaplace kazda cene 21.07.04, 00:00
        Chce sobie pomoc. Jest mi ciezko.
        • aneta10ta Re: Zaplace kazda cene 21.07.04, 00:03
          Niech każdy pomoże sobie, a każdemu będzie pomożone.
          Aneta
        • elaenna Re: Zaplace kazda cene 21.07.04, 00:09
          Nie wiem, czy dobrze chcesz zrobić. Mam prawie całe opakowanie Seronilu
          (chemicznie to samo, co prozac). Ale z takimi prochami jest tak, że:
          1. nie zadziałają od razu, dopiero po 1-3 tygodniach. Musiałbyć mieć stały
          dopływ recept.
          2. Wejście w leki przeważnie blokuje próby rozwiązania własnych problemów
          innymi metodami. Te leki nie leczą, one tylko poprawiają (sztucznie)
          samopoczucie.
          A jaki masz problem? Lęki, depresja?
          • hopeless5 Re: Zaplace kazda cene 21.07.04, 01:08
            Elene, co też koleżanka opowiada? Leki antydepresyjne nie leczą?
            Nie leczą tylko lęki wybitnie antylękowe - działają przez kilka godzin na
            objawy (lęk) dając krótkookresową ulgę.
            Oczywiście, że antydepresanty leczą, ale choroba musi być dobrze zdiagnozowana
            a leki muszą być odpowiednio dobrane przez lekarza w zależności do profilu
            objawów. Dobrze jak są wsparte psychoterapią z psychologiem.
            O-ren_ishi - powinnaś zobaczyć się z lekarzem, nie podejmuj decyzji o takich
            lekach sama, to nie witamina C.
            Poza wszystkim nie wierz w marketing wokół Prozacu - to lek jakich wiele. Jest
            cała masa leków, które być może w twoim przypadku (o ile jest w ogóle taka
            potrzeba)mogą okazać się lepsze, szybsze w działaniu i skuteczniejsze.
            Trzymaj się !!!
            • elaenna Re: Zaplace kazda cene 21.07.04, 01:22
              Drogi Kolego!
              Leki antydepresyjne (fluoksetyna) działają tylko na wychwyt serotoniny. I
              tylko, dopóki fluoksetyna krąży. Po odstawieniu, spada poziom serotoniny i
              wracamy do punktu wyjścia, bo naturalny mechanizm wychwytu serotoniny nie
              został zmieniony.
              Natomiast co do terapii niefarmakologicznej, to się zgadzam. Tylko zmiana
              wzorców zachowania może przynieść trwałą poprawę. Choć niekoniecznie musi to
              być psycho-terapia.
              Pozdrawiam
              • hopeless5 Re: Zaplace kazda cene 21.07.04, 12:30
                elaenna napisała:

                > Drogi Kolego!
                > Leki antydepresyjne (fluoksetyna) działają tylko na wychwyt serotoniny. I
                > tylko, dopóki fluoksetyna krąży. Po odstawieniu, spada poziom serotoniny i
                > wracamy do punktu wyjścia, bo naturalny mechanizm wychwytu serotoniny nie
                > został zmieniony.
                > Natomiast co do terapii niefarmakologicznej, to się zgadzam. Tylko zmiana
                > wzorców zachowania może przynieść trwałą poprawę. Choć niekoniecznie musi to
                > być psycho-terapia.
                > Pozdrawiam

                Droga Elene,

                Jak wiemy zarówno mechanizm powstawania depresji jak i jej leczenie nie jest do
                końca poznane. Ale wciąż niesty nie mogę się z Tobą zgodzić - długotrwałe
                przyjmowanie leków antydepresyjnych - jak twierdzą naukowcy - poprawia
                przewodnictwo neuronów mózgowych, wywołując zmiany receptorowe. Potrzeba na to
                czasu, dlatego leki te działają często ze sporym, kilkutygodniowym opóźnieniem.
                Oczywiście uzyskany efekt nie nie musi być trwały (pewnie nawet najczęściej nie
                jest). Stąd nawroty choroby.
                Nie jest jednak tak, że odstawienie leku od razu stawia nas w punkcie wyjścia.
                Mechanizm działania tych leków jest trochę bardziej skomplikowany niż kawy, czy
                amfetaminy.
                A co do terapii niefarmakologicznej - w przypadku depresji psychogennych jest
                skuteczna, a co z depresjami endogennymi?
                • elaenna Teoria i praktyka 21.07.04, 13:12
                  Drogi hopeless!
                  Ja nie jestem teoretykiem zaburzeń osobowości, a jedynie ich użytkownikiem. W
                  przeciwieństwie do wielu forumowiczów nie jestem obryta w teorii. I, powiem
                  szczerze, nie chcę być. Leki antydepresyjne (w tym fluoksetynę) oraz antylękowe
                  brałam wiele lat. I, niezależnie od tego, co mówi teoria i konowały, po ich
                  odstawieniu objawy wracały, więc co mi po takiej teorii?

                  Pozdrawiam
                  Elżbieta
                • bigda Re: Zaplace kazda cene 23.07.04, 00:49
                  hopeless5 napisał:

                  > Nie jest jednak tak, że odstawienie leku od razu stawia nas w punkcie wyjścia.
                  Rzeczywiście, nie jest, steżenie lekuu w surowicy kwri spada bardzo stopniowo i
                  powoli, jak opkazują abdania, ale kiedyś spada i wtedy mamy nawrót choroby.

                  > Mechanizm działania tych leków jest trochę bardziej skomplikowany niż kawy,
                  czy
                  > amfetaminy.
                  Obawiam się, że mechanizm działanie kawy i amfetaminy jest bardzo
                  skomplikowany. Pamiętaj, że amfetaminą wspomaga się niekiedy terapię depresji.
                  Kawa natomiast działa jak innyc lek - IMAO

                  > A co do terapii niefarmakologicznej - w przypadku depresji psychogennych jest
                  > skuteczna, a co z depresjami endogennymi?

                  A w przypadku depresji endogennych też, choć faktycznie mniej. W każdym razie
                  jeśli powoduje zmianę stanu, to jest to często zmiana trwała.
          • o-ren_ishi Re: Zaplace kazda cene 21.07.04, 11:25
            Hm.. Wlasciwie... Kiedys ciezko chorowalam na nerwice natrectw. Nie sadze
            jednak, zeby moj terazniejszy problem w jaki sposob byl z nia powiazany. Chodzi
            o to, ze zwykle dzialam bardzo preznie, nie mam zadnych depresji, lekow.
            Problem pojawia sie wtedy, gdy osiagam jakis cel, o ktory bardzo walczylam...
            Wowczas euforia po jego uzyskaniu trwa raptem 2 dni, a potem.. A potem wpadam w
            dziwny stan przygnebienia, nic nie jest w stanie mnie pocieszyc... Ciagle mysle
            o samobojstwie i o tym, zeby wiecej mnie tu nie bylo. Moze to przejdzie. Tyle,
            ze przytlacza mnie to, ze zamiast sie cieszyc zyciem w tak brutalny sposob
            potrafie go sobie zatruwac...
            • lucyna_n Re: Zaplace kazda cene 21.07.04, 11:34
              prozac to nie jest magiczna pigulka szczescia, nie bedzeisz po tym chodzila usmiechnieta w pol
              godziny po zazyciu,
              Nie rozumiem na cholere Ci takie eksperymenty na samej sobie, malo masz problemow?
              Idz do lekarza, jezeli jest Ci potrzebne wspomaganie to przeciez Ci zapisze upragnione lekarstewko.
            • elaenna Myślę, że poprzednie natręctwa i obecna depresja.. 21.07.04, 11:47
              ...mają to samo źródło. Zwróć uwagę na pewne podobieństwo: natręctwa były
              mechanizmem obronnym; stawianie sobie celów i kompulsywne (Ty mówisz -
              energiczne) dążenie do ich realizacji jest też mechanizmem obronnym. Natręctwa
              się skończyły, czy zamieniły w coś innego?
              Wypełnienie rytuałów przynosiło nie satysfakcję, tylko uśpienie lęku. Teraz
              osiągnięcie celu też nie daje satysfakcji - powoduje depresję.
              Myślę, że jednak odezwał się stary problem (nerwica), tylko w innej postaci. I
              sądzę, że nie ma co traktować tego, co jest teraz, jako przejściowego stanu,
              który można wyleczyć biorąc prozac przez kilka
              tygodni.
              Być może prozac (czy jakiś inny lek) jest potrzebny, ale jako wspomaganie
              terapii, która rozprawi się ze źródłem Twojej nerwicy.

              Pozdrawiam
              Elżbieta
              • o-ren_ishi Re: Myślę, że poprzednie natręctwa i obecna depre 21.07.04, 12:06
                Dziekuje ci elaenna za post.

                Czy wiesz, ze jak go czytalam to prawie sie poryczałam?

                Być może tak jest.. Wydaje mi się, że nigdy nie osiagne tego prawdziwego
                szczescia. Zawsze bede do czegos dazyc, bo wlasciwie to samo "dazenie" jest
                dla mnie prawdziwym antidotum na depresje, nerwice, czy to tam jeszcze.
                Wielokrotnie myslalam, ze to wina tego, ze jestem samotna.. tej strasznej,
                parszywej samotnosci, ktora wciaz napada mnie w nocy...

                "Jest serce co się kryjac w zakrawionym łonie,
                w nocy tylko oddycha, w nocy we łzach tonie,
                a w dzień pilnie ukrywa swoje cierpienia" J.S.

                Teraz jednak mam wrazenie, ze nawet wtedy, gdy wszystko sie ulozy, ze gdy
                wreszcie kogos znajde i tak nie bede potrafila z tego korzystac. I tak bedzie
                mi zle, bo ja zawsze, zawsze zabijam w sobie wszelka radosc...

                Jesli chodzi o nerwice. To troche sklamalam.. Jestem na nia chora od 16 lat,
                zawsze radzilam sobie z nia sama. Teraz generalnie nie jest zle. Jest nawet
                dobrze (prawie znikla, nie liczac mysli, ktore czasem wtargna do glowy...), co
                nie zmienia faktu, ze przez prawie dwa lata liceum toczylam z nia prawdziwa
                wojne... Bylo ciezko... Dobrze, ze to juz za mna...

                Dzieki Elzbieta...
                • elaenna Z tym można coś zrobić!!! 21.07.04, 12:36
                  Mam za sobą 25 lat pełnoobjawowej nerwicy. Objawiała się ona atakami lęków.
                  Wegetowałam w domu, bez kontaktu z ludźmi, wykańczając rodzinę.
                  Kilka miesięcy temu przeszłam poważną operację, której konsekwencją był zator
                  płuc i stan bezpośredniego zagrożenia życia. I choć wydawało mi się to
                  niemożliwe, objawy nerwicy jeszcze się nasiliły.
                  Byłam w rozpaczy, bliska skończenia ze sobą. Całkiem przypadkiem trafiłam na
                  ludzi, którzy mi pomogli. Przeszłam terapię oddechową, która kolosalnie
                  zredukowała lęki. Dzięki temu, pierwszy raz po wielu latach, poczułam, że żyję,
                  poczułam się jak człowiek, a nie jak zaszczute, przerażone zwierzę.
                  Ten stan pozwolił mi w końcu na poważny wgląd w siebie. I wiem, że jakkolwiek
                  pierwotne źródło lęków zostało dzięki sesjom oddechowym
                  zintegrowane, "rozpuszczone", to tkwi we mnie cała masa różnych mechanizmów,
                  które można nazwać neurotycznymi. One są do usunięcia. Wtedy, być może,
                  osiągnę upragniony przeze mnie spokój, akceptację siebie, innych ludzi,
                  świata. Pracuję nad tym. To trudna praca, ale efekty widać.

                  Myślę, że masz rację mówiąc, że poczucie osamotnienia jest tylko Twoim kolejnym
                  mechanizmem obronnym. Wypiera ono inne, bardziej dotkliwe. Że znalezienie kogoś
                  bliskiego, bycie z nim, nie zlikwiduje źródła Twojego cierpienia, tak jak nie
                  likwidowały go rytuały, czy osiągnięcie celu.

                  Nie wiem, czy terapia oddechem będzie dla Ciebie właściwą. Na pewno potrzebna
                  jest Ci taka, która bazuje na emocjach. Terapie werbalne (psychoanaliza,
                  Gestalt....), jeśli wogóle rozwiązują problemy związane z emocjami, to robią to
                  niesłychanie powoli. To lata pracy.

                  Jakiego rozwiązania byś nie wybrała, będę trzymała kciuki, żeby Ci się
                  powiodło.

                  Pozdrawiam
                  Elżbieta
            • stani111 Re: Zaplace kazda cene 22.07.04, 18:07
              Nie mam nerwicy natrectw ale...Jeśli coś mi wyjdzie to osiagam na jakiś czas
              dobre samopoczucie - parę godzin i potem niestety pojawia się potężny
              dół.Uzależniłem się od świństwa o nazwie Xanax i dopiero teraz mam
              problem>Odstawienie tego jest chyba trudniejsze od odstawienia heroiny a
              efekty - te pozytywne z czasem znikły a uboczne się nasilaja.
              • orlando10 Re: Zaplace kazda cene 22.07.04, 18:32
                stani111 napisał:

                > Uzależniłem się od świństwa o nazwie Xanax i dopiero teraz mam
                > problem>Odstawienie tego jest chyba trudniejsze od odstawienia heroiny a
                > efekty - te pozytywne z czasem znikły a uboczne się nasilaja.

                Radziłabym Ci pójść na odwyk, gdzie pod opieką lekarzy będziesz stopniowo
                odstawiał xanax. Wiem, ze to okropne gówno. Sama też kiedyś byłam od niego
                uzależniona - juz po 2 miesiącach codziennego brania (po 0,5 mg). Na szczęscie
                uzależnienie nie było silne, więc pod nazdorem psychiatry udało mi się w miarę
                bezboleśnie odstawić xanax w domu. Życzę powodzenia :-)
    • kaleson1 Re: Zaplace kazda cene 22.07.04, 18:14
      Prozak chyba może przepisać lekarz rejonowy, po prostu powiedz, że Ci juz raz
      pomogło (to samo zreszta psychiatrze, jakby co, to bedą spokojni).
      • o-ren_ishi Re: Zaplace kazda cene 22.07.04, 23:54
        To juz chyba sie przerzuce na jakies narkotyki...
        • elaenna Nie wygłupiaj się!!! 23.07.04, 09:18
          Xanax uzależnia, ale są inne leki, które nie uzależniają.
          Idź do lekarza, psychologa, zajrzyj na strone www.depresjastop.pl... Cokolwiek,
          tylko nie narkotyki. Dopiero wtedy będziesz miała problemy!!!
          Nie załamuj się, walcz, bo warto. W końcu walczysz o życie.
          Trzymam kciuki, jestem z Tobą.
          Elżbieta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka