Dodaj do ulubionych

jest em przygnębiona

17.08.04, 11:23
Obserwuj wątek
    • o-ren_ishi Re: jest em przygnębiona 17.08.04, 11:45
      Ja tez wczoraj (miedzy 1:00 a 1:35) zaliczylam zjazd emocjonalny, dobrze, ze
      jakos wyhamowalam bo pewnie znow wypadlabym za burte.. Drogi raku. Jesli to
      jest tylko _przygnebienie_ to sie nie przejmuj, wyjdzie z Ciebie tak syzbko jak
      weszlo.. My tu wszyscy mamy takie dolki, depresje :)
    • rak220 Re: jest em przygnębiona 17.08.04, 11:46
      ups;
      Proszę powiedzcie mi i pomóżcie jak mam sobie radzić .
      JesSama naczytałam się wiele o konsekfencjach tej choroby i naprawdę jestem
      bardzo przwteśmy małżenstwem juz od 20 lat .Od 17 lat mój mąż choruje .tz;
      została u niego potwierdzona choroba nerek .Niby jak narazie to nie jest
      najgorzej ,ale w związku z osłabionym organizmem przez tę chorobę ,ciągle coś
      się do niego przyczepia .Ja dużo się naczytałam o powikłaniach tej choroby i
      teraz ciągle się denerwuję ,że kazde pogorszenie to moze zwiastować już
      niewydol.ność nerek .Nie wiem co się ze mną dzieje.jestem ciągle zdenerwowana i
      ciągle jest mi bardzo smutno staram się jakoś sobie radzić ale czasami to już
      nie daję rady .Wiem ,ze taka atmosfera niczemu nie służy ale moze jak się choć
      trochę wyzalę to mi ulzy .Mąż nie chce ze mną rozmawiać i rozwiewać moje
      wątpliwości i moze to też się przyczynia .Wydaje mi się ze moze on coś wie i
      mnie nie chce powiedzieć ,choć zapewnia mnie ze tak nie jest.
      Może ktoś jest w takiej lub podobnej sytuacji i doradzi mi jak mam sobie pomóc .
      Pozdrawiam
      • rak220 Re: jest em przygnębiona 17.08.04, 12:02
        rak220 napisała:

        > ups;
        > Proszę powiedzcie mi i pomóżcie jak mam sobie radzić .
        >
        >Jesteśmy małżenstwem juz od 20 lat .Od 17 lat mój mąż choruje .tz;
        > została u niego potwierdzona choroba nerek .Niby jak narazie to nie jest
        > najgorzej ,ale w związku z osłabionym organizmem przez tę chorobę ,ciągle coś
        > się do niego przyczepia .Ja dużo się naczytałam o powikłaniach tej choroby i
        > teraz ciągle się denerwuję ,że kazde pogorszenie to moze zwiastować już
        > niewydol.ność nerek .Właściwie to o niczym innym nie mogę myśleć tylko o
        myślę o tym jak mam mu pomóc .Cały czas mam obawy co do jego zdrowia .Ciągle
        się denerwuję i sama nie wiem już jak mam sobie z tym radzić .
        >
        > .Wiem ,ze taka atmosfera niczemu nie służy ale moze jak się choć
        > trochę wyzalę to mi ulzy .Mąż nie chce ze mną rozmawiać i rozwiewać moje
        > wątpliwości i moze to też się przyczynia .Wydaje mi się ze moze on coś wie i
        > mnie nie chce powiedzieć ,choć zapewnia mnie ze tak nie jest.
        > Może ktoś jest w takiej lub podobnej sytuacji i doradzi mi jak mam sobie
        pomóc
        > .
        > Pozdrwiam .Jeszcze raz przepraszam ale to widać jak jestem spięta i przejęta
        tą całą sytuacją ,że tak jakoś to dziwnie napisałam .

      • nie_zwracaj_uwagi Re: jest em przygnębiona 17.08.04, 12:23
        > JesSama naczytałam się wiele o konsekfencjach tej choroby

        O chorobie to najgorzej sie "naczytac".Taa.. I tak juz czlowiek jest mocno
        przestraszony, a jak jeszcze zaczerpnie troche wieczy z innych, jakze naukowych
        zrodel to juz wogole. Lepiej unikac "naczytywania sie" jak ognia.

        > Nie wiem co się ze mną dzieje.jestem ciągle zdenerwowana i
        > ciągle jest mi bardzo smutno staram się jakoś sobie radzić ale czasami to już
        > nie daję rady .

        Drogi raku, musisz uwierzyc i ciagle (ustawicznie, do znudzenia) powtarzac
        sobie, ze napewno zadnych powiklan nie bedzie, ze wszystko skonczy sie
        pomyslnie. Moze nieszczegolnie odkrywcze sa te moje powyzsze zdania, ale nic
        innego poradzic Ci nie potrafie. Bo widzisz, choc tak wielu upiera sie,ze
        kwestia psychiczna niewiele w chorobie ma do gadania, ze to tylko
        takie "bajdurzenia" to jednak... Postaraj wzbudzic sobie optymizm, zaszczepic
        sobie pod skore dobre wizje przyszlosci. Tak, wiem, ze jest to wrecz
        awykonalne, ze juz z pewnoscia latwiej byloby wielbladowi przez ucho igielne
        przejsc niz Tobie wyhodowac nieco wiary.. mimo wszystko, warto stawic czola...
        Czego serdecznie Ci zycze.

        O REN
              • rak220 Re: jest em przygnębiona 17.08.04, 15:01
                dzięki za zainteresowanie się .
                Ale łatwo się mówi tylko trudniej jest to zrobić .Sama powtarzam sobie ,że
                będzie dobrze ale to siedzi gdzieś głęboko i nie daje mi myśleć
                pozytywnie .Sama nie jestem zdrowa ale ja z samą sobą to sobie radzę tylko tak
                bardzo się przejmuję tą chorobą męża .Praktycznie co bym nie robiła to i tak to
                mnie trzyma .Moze dlatego że mój jest mało mówny i sam nie jest optymistycznie
                nastawiony co do tej choroby niby mnie pociesza ale to nie jest jakieś takie
                szczere (tak to czuję ).Wiem ,że to moje zamartwianie się odbija się na całej
                rodzinie ale niestety nie potrafię inaczej .
                Pozdrawiam
                • o-ren_ishi Re: jest em przygnębiona 17.08.04, 15:54
                  Radzilabym przeprowadzic taka "zbiorowa psychoterapie" rodzinna. Pozbierac
                  kazdego po kolei, wsadzic do jednego pokoju i zaczac odkazajaca rozmowe. Co
                  kazdy z was czuje, co mysli, w jaki sposob sobie radzi z cala sytuacja..
                  Podczas takich zyciowych zakretow najwazniejsze sa wsparcie i otwartosc, nie
                  warto tak samemu ciagle... Sproboj chociaz cos takiego zorganizowac.Zycze
                  powodzenia, i nie martw sie, zawsze jest rozwiazanie, zawsze jest wyjscie z
                  sytuacji, tylko czasem to parszywe przygnebienie zakrzywia rzeczywistosc i
                  odbiera nadzieje...A tej nadzieji z calego serca Ci zycze raczku.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka