Dodaj do ulubionych

creche- dylematy

25.01.07, 11:03
Kochane,
Nina ma wprawdzie dopiero 11 dni, ale wczoraj na spacerze ścięłam się z mężem
w sprawie żłobka. Będzie tam musiała wylądować we wrześniu
najprawdopodoobniej, na 3 dni w tygodniu powiedzmy. No i pojawia się dylemat-
co ważniejsze: odległość od domu czy 'przekrój społeczny'? Już tłumaczę:
mieszkamy w mocno mieszanej dzielnicy. Mamy niedaleko przyjemny żłobek, ale
dla mojego męża to nie jest pomysł, bo on by wolał wozić dziecko choćby
daleko, byle w lepszej dzielnicy. Mąż ma lekko wysnobowane poglądy, ja czysto
praktyczne;))) Ale może on ma rację????? Czy miałyście takie dylematy? Co
jest ważniejsze? Jak wybrać creche? Na co zwracać uwagę? Wielkie dzięki za
wszelką pomoc i sugestie. Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • lariks Re: creche- dylematy 25.01.07, 11:39
      czesc
      ja co prawda nie mam jeszcze dzieci, pierwsze dopiero sie urodzi w najblizszych
      tygodniach, jednak mam male doswiadczenie jesli chodzi o creche. Nie wiem gdzie
      mieszkacie ale w Amsterdamie nie mam zbyt dobrego mniemania o tych instancjach i
      na pewno moje dziecko nigdy tam nie trafi. znam creche w baardzo dobrych
      dzielnicach amsterdamu i jeden w takiej normalnej (mieszanej )dzielnicy. zadne z
      nich sie niczym nie roznia, no moze jedynie wyposazeniem i zabawkami ale tego
      nie jestem tez pewna. atmosfera w crechach nie zalezy od dzielnicy tylko od
      ludzi ktorzy w nim pracuja. (acha ja kiedys bylam na probe w takim crechu do
      pracy ale po pol dnia zrezygnowalam z tego ze wzgledu ze nie moglabym na
      przyklad dac dziecku plakac "bo ona zawsze placze"). znam creche drozszy od
      innych, dla bogaczy ale nie widze w nim nic nadzwyczajnego, chociaz wydaje mi
      sie ze tam reaguja na placz dzieci- niemowlakow.
      musisz patrzec tez na to czy dzieci chodza z "gilami" pod nosem, czy
      wystarczajaco czesto zmianiaja pieluchy, choc tego nie mozesz sprawdzic.
      pare razy spotkalam sie ze przy odbiorze dziecka z crechu zanim wyszlam musialam
      mu zmienic pieluche z kupy ktora na pewno nie byla swiezo zrobiona, ze tak powiem.
      moja kolezanka sie dowiadywala juz i wybrala tak zwane gastouders. najlepiej
      jakies starsze malzenstwo ktore nie ma wnukow a bardzo by chcialo - masz
      gwarancje ze beda sie opiekowac z sercem tez i twoim dzieckiem. oni moga miec
      najwiecej 4 dzieci oprocz swoich (w przypadku kogos mlodszego).
      przepraszam jesli zamacilam ci w glowie, dodam ze ja jestem wielka
      przeciwniczka crechow dla dzieci. a w ogole to uwazam ze matka powinna
      przynajmniej pierwszy rok dziecka z nim zostac w domu.
      powodzenia w dokonywaniu wyboru.
      pozdrawiam,
      Ania
      • monikat4 Re: creche- dylematy 25.01.07, 12:41
        Przyznam sie szczerze,ze tez nie poslalabym tutaj dziecka do crechu.Uwazam,ze
        tutejsze creche sa beznadziejne,dzieci od malenkosci pija wode z kranu,a na
        chleb pasztet-ohyda!Nie mowiac o tym,ze matki wysylaja tam chore
        dzieci,spotkalam sie nawet z takim crechem,ze mozna dziecko z ospa
        przyprowadzac.To jest nienormalne.Jak widze dzieci moich kolezanek ,ktore
        chodza do crechu,z gilami pod nosem,wiecznie chore,podrapane to mam dosc.Moja
        mala ma 2 lata i zastanawiam sie czy poslac ja do peuterspeelzal,chodzi mi o to
        zeby miala kontakt z dziecmi,ale jak pomysle,ze tam jest to samo co w crechu to
        juz nie wiem co robic.
        • nesla Re: creche- dylematy 25.01.07, 13:13
          Oczywiscie zrobisz jak uwazasz, a ja ci napisze moja rade: pojdz do wszystkich
          zlobkow ktore sa promilu osiagalnym dla ciebie, umow sie na spotkanie w kazdym z
          nich z osobna i zrob sobie liste pytan, poogladaj wnetrze, popros o program
          pedagogiczny, zlustruj pokoje i toalety i podejmij decyzje na swoje wyczucie. Ja
          na pewno nie kierowalabym sie odlegloscia od domu, a przynajmniej nie JEDYNIE
          tym. Sama Milene zapisalam do zlobka na drugim koncu miasta, ale nie tylko
          dlatego ze to byla lepsza dzielnica, ale rowniez dlatego ze zlobek bardziej mi
          sie podobal i opiekunki i niedlugo mielismy sie przeprowadzac do tej dzielnicy
          wiec nie chcielismy dziecku zmieniac zlobkow. Pomimo, ze Milena tam chodzila
          sporadycznie, 2 x po 3-4 h w tygodniu to do dzisiaj mam dobry kontakt z
          opiekunkami i odwiedzamy zlobek co jakis czas. Mala byla w grupie malych dzieci
          (0-1,5 roku) a miala 6 miesiecy, chodzila tam pol roku, nie chorowala w ogole,
          ale moze dlatego ze to byla wiosna i lato. Jak chcesz to moge poszukac listy z
          pytaniami, ktora kiedys przygotowalam sobie i ci wyslac, moze ci sie przyda..
          chociaz pewnie pomysla ze jestes przewrazliwiona jak zaczniesz zadawac te pytania ;D
          Nie uwazam, ze zlobki sa z reguly zle, ale jesli w granicach rozsadku, 5 dni w
          tygodniu to oczywiscie absurd, ty piszesz o 3 dniach. Nie wiem jakie masz opcje
          zastepcze, bo podobno dzieci w zlobkach duzo czesciej choruja, wiec wtedy nie
          moga byc w zlobku, musisz miec dla dzidzi albo back-up opieki albo ustalic z
          pracodawca ze wtedy bierzesz urlop.. ale tego sie nie da zaplanowac.

          Ewentualnie jest druga mozliwosc: gastouders. Ja bym sie nie decydowala na
          starsze malzenstwo, jak ci tu przedmowczyni radzi, ale to moje zdanie. Moim
          zdaniem gastouders zdaja egzamin jesli sa na zasadzie "rodziny" i dzieci
          przebywaja w towarzystwie innych dzieci, moga sie wspolnie bawic i rozwijac, a
          gastouder jest "mama". Milena chodzila do gastouder przez pol roku w wieku okolo
          1,5 roku i byla zachwycona, chodzila tam z otwartymi ramionami i uwielbiala
          bawic sie z synkiem opiekunki. Co prawda to tez trudne znalezc zaufana nianie,
          moja akurat byla moja kolezanka, ktora poznalam na kursie rodzenia i miala synka
          w wieku Mileny, do dzisiaj sobie podrzucamy dzieci w razie potrzeby, ale jako
          gastouder bylam z niej bardzo zadowolona. W domu bylo zawsze czysto, chodzila na
          szkolenia pedagogiczne i z pierwszej pomocy, miala mnostwo zabawek i codziennie
          chodzila z dziecmi na spacery, razem ze swoim synkiem miala 3 dzieci pod opieka.
          Mialam do niej pelne zaufanie. Koszty tez byly nizsze od zlobka, bo placilo sie
          tylko za godziny wykorzystane, wiec jak mielismy urlop, albo inna zmiane w pracy
          to sie dogadywalismy i wszystko dzialalo idealnie.

          Mamy maja rozne doswiadczenia ze zlobkami i z gastouder, anitax w koncu
          zdecydowala sie na au-pair i u niej taki rodzaj opieki zdaje najlepiej egzamin.
          Najwazniejsze ze masz wybor i ze koszty zlobkow i gastouders sa juz od tego roku
          w takim stopniu oddawane przez fiskusa ze finansowo oplaca sie pracowac, bo do
          niedawna wiele kobiet zostawalo w domach poniewaz nie oplacalo im sie pracowac.
          Owocnych przemyslen zycze i trafnej decyzji :) Napisz potem na co sie
          zdecydowalas :)
          • tijgertje Re: creche- dylematy 25.01.07, 15:27
            Podpisuje sie pod nesla: trzeba isc i wszystko na wlasne oczy obejrzec,
            pozadawac troche drazliwych pytan, tylko w ten sposob dojdziesz, czy zlobek
            jest w porzadku, czy nie. Osobiscie jakos nie mam przekonania do zlobkow, nie
            mialam tez sytuacji, ze musialam dziecko do niego wyslac, wiec i decydowac nie
            musialam. Dylemat mialam z wyborem speelzaal, bo mieszkam w malej wsi, gdzie
            normalne jest, ze dziecko chodzi do przedszkola na miejscu. Poszlam na dzien
            otwarty, przewalkowalam folder, zadalam kilka pytan i obejrzalam wszystko
            niemal przez lupe, a potem stwierdzilam, ze po moim trupie... Poijezdzilam po
            sasidnich wsiach, musze mlodego dowozic, ale jestem bardzo zadowolona. Zawsze
            sa te same opiekunki, dzieciaki maja wprawdzie niezbyt duzo miejsca, ale jest
            czusciutko i jasno, zabawki nie walaja sie wszedzie gdzie popadnie, jak fziecko
            przestaje sie czyms bawic, opiekunki pilnuja, zeby odkladaly zabawki na
            miejsce.Co miesiac cdostaje list z wyszczegolnieniem programu, co i jak beda
            robic w najblizszym czasie, jaki temat beda walkowac od kazdej strony. Widze
            naprawde ogromne postepy, odkad Kasper poszedl do przedszkola. Przede wszystkim
            bardzo szybko ruszyl z gadaniem, wie, jak sie ma obchodzic z farbami, zeby
            calego domu nie wymalowac itp. Nigdy tez nie zdazylo mu sie wrocic z kupa do
            domu. Wczoraj gadalam z sasiadka, ktora ma syna w wieku Kaspra. Jak
            slyszalam,ze przeprowadzili sie do wiekszych pomieszczen i w jego grupie na 2
            panie jest 5 dzieci, to sie zastanawialam, czy dobrze zrobilam. Wczoraj
            uznalam, ze dokonalam slusznego wyboru. Tutejsze przedszkole narzuca z gory, w
            ktore dni dziecko ma przychodzic. Teraz dziewczyna musi szukac opiekunki, bo w
            jeden dzien, gdy ona pracuje, podrzuca dziecko swoim rodzicom, a oni nie maja
            mozliwosci go do przedszkola dowiesc. Dziecko konczace 3 lata idzie do innej
            grupy, z innymi opiekunkami i grupy maja po 16 dzieci. Dopiero za 2 miesiace
            zwolni sie miejsce w innej grupie, wtedy Larsa przeniosa znowu do innych dzieci
            i innych pan. Dziecko, ktore do tej pory niechetnie chodzi do przedszkola,
            zostaje przestawiane jak jakis mebel. Najdziwniejsze, ze oba przedszkola sa w
            tej samej gminie i maja odgornie podobne zalecenia, jednak dopiero na miejscu
            widac, ile zalezy od pan. Dlatego trzeba isc zobaczyc samemu, a nie kierowac
            sie odlegloscia czy polozeniem w lepszej czy gorszwej dzielnicy.
      • tere_tere Re: creche- dylematy 28.01.07, 10:08
        lariks napisała:


        > moja kolezanka sie dowiadywala juz i wybrala tak zwane gastouders. najlepiej
        > jakies starsze malzenstwo ktore nie ma wnukow a bardzo by chcialo - masz
        > gwarancje ze beda sie opiekowac z sercem tez i twoim dzieckiem. oni moga miec

        nie masz ZADNEJ gwarancji...
    • kruszynka28 Re: creche- dylematy 25.01.07, 13:55
      To moze jeszcze ja troche zamace ;-)
      Moje dziecko chodzi do zlobka 3 dni w tygodniu i jestem bardzo zadowolona!
      Jeszcze nie spotkalam sie z sytuacja zeby jakiekolwiek dziecko plakalo samo
      sobie. Atmosfera jest bardzo rodzinna, moze dlatego ze jesto to bardzo maly zlobek.
      Choroby, pewnie ze sie zdarzaja ale jak niania zachoruje to tez trzeba miec
      zastepstwo.
      U mnie przy wyborze zlobka kierowalam sie takze odlegloscia od domu. Traf
      chcial, ze ten ktory nam najbardziej przypadl do gustu jest najblizej domu
      (jakies 5 minut spacerkiem). Blogoslawie te odleglosc zwlaszcza w takie dni jak
      mielismy w zeszlym tygodniu (wichura i deszcze) a takze gdy komunikacja miejska
      nawala. Moje dziecko do najbardziej cierpliwych nie nalezy i trudno mi sobie
      wyobrazic jak by sie zachowywalo w zatloczonym tramwaju (pracuje w centrum
      A'damu wiec o dojezdzie do pracy samochodem nawet nie ma mowy).
      Plusem zlobka kolo domu jest tez to, ze poznajesz innych rodzicow i ich pociechy
      z sasiedztwa.
      Jesli zdecydujesz sie na zlobek to juz czas najwyzszy sie zapisac! W niektorych
      zlobkach sa nawet kilkuletnie listy oczekujacych.
      Powodzenia w podjeciu decyzji! :)
      • nesla Re: creche- dylematy 25.01.07, 16:48
        Kruszynka, zalezy jaka niania, jesli chodzi o nianie z gastouderbureau to zwykle
        umawia sie z biurem rodzine zastepcza, ktora jest back-upem jesli wlasna niania
        zachoruje, wtedy dziecko zawozi sie do tej innej (drugiej) niani. Przynajmniej
        tak bylo u mnie, chociaz nigdy nie skorzystalam z tej mozliwosci, ale JEST.

        Faktycznie trzeba sie zapisywac jak najszybciej sie da, ja Milene zapisalam
        bedac jeszcze w ciazy, a wczoraj zapisalam na wachtlijst do zlobka OBOJE dzieci
        (drugie urodzi sie dopiero w kwietniu albo nawet w maju.. hehe), zawsze moge
        zrezygnowac, nie wiem kiedy wroce do pracy i na ile dni.

        Kruszynka, jak dlugo juz korzystacie ze zlobka? Przeszliscie juz caly rok,
        wszystkie sezony? Jesli twoje nie choruje to masz szczescie, slyszalam ze ze
        zlobka dzieci non stop cos przynosza i uniemozliwia to normalna prace.
        • kruszynka28 Re: creche- dylematy 25.01.07, 21:55
          Z niania to mialam na mysli taka normalna, dochodzaca do dziecka.
          A z tym back-upem to pewnie fajna rzecz w teorii ale w praktyce nie wiem jak to
          wyglada: zawozi sie dziecko do obcego miejsca, do obcej osoby... ja chyba bym
          nie miala serca zostawic tam dziecka (ale ja tylko teoretyzuje oczywiscie :)

          Bastian chodzi do zlobka juz ponad rok (zaczal w grudniu 2005) wiec wszystkie
          sezony za nami. A chorowac choruje. Na szczescie sa to niegrozne przeziebienia,
          czasami jakis silniejszy wirus. Antybiotyk dostawal raz i to tylko dlatego ze
          lecielismy za kilka dni do Polski i balismy sie o bol w uszach (przez co
          mielismy tylko problemy bo okazal sie uczulony na penicyline!).
          Bastian chodzi do zlobka od wtorku do czwartku. Czesto w piatek zaczyna
          chorowac, przez weekend go kuruje, we wtorek jest ok i idzie do zlobka :)
          Mam ten plus, ze oboje z mezem mamy wyrozumialych pracodawcow. Jesli Bastian
          jest chory i ktores z nas musi z nim zostac w domu to staramy sie wymieniac (w
          zaleznosci od tego, ktore ma lzejszy okres w pracy). Urlopu nikt mi nie zabiera
          za te dni, ktore zostaje w domu wybierac. To samo u meza.
          Moze dlatego jestem zwoleninniczka zlobka, ze u nas ten system dziala bez
          zarzutu. Ciekawe jak to bedzie z dwojka dzieci...
          • nesla Re: creche- dylematy 27.01.07, 13:57
            Masz racje, zostawia sie dziecko na poczatku u obcej osoby.,. no chyba ze
            regularna niania czesciej choruje to wtedy z ta druga niania zaciesnia sie
            kontakty.. No ale w zlobku tez jak normalna opiekunka zachoruje to wskakuje na
            jej miejsce zastepstwo, do tego przewijaja sie stazystki i praktykantki wiec tez
            nie jest tak ze dziecmi opiekuja sie tylko i wylacznie te same osoby.

            Z tym chorowaniem potwierdzasz to co slysze od innych.. :/ dobrze chociaz ze to
            niegrozne i ze macie wyrozumialych pracodawcow. Ja ogolnie nie mam nic przeciwko
            zlobkom ani gastouders, uwazam, ze kazda forma ma plusy i minusy i trzeba
            podejsc do tego indywidualnie. ZYcze zeby z dwojka dzieci tez zlobek zdal egzamin!
            • kasia191273 Re: creche- dylematy 27.01.07, 14:56
              dziekuję Wam za odpowiedzi- specjalnie jednoznaczne nie były, ale przynajmniej
              dały do myślenia;)

              u nas o posłaniu do żłobka, a nie szukaniu niani (pewnie polskiej, bo
              holenderskie znałam i są beznadziejne, generalizując) zdecydują dwie kwestie:
              - językowa: chcemy, żeby dziecię mówiło po niderlandzku. Oboje jesteśmy
              Polakami, znamy miejscowy język, ale będziemy do niej mówić po polsku, to
              oczywiste. Dobrze by więc było, gdyby mogła się socjalizować w otoczeniu
              niderlandzkiego. No i w ogóle socjalizować w otoczeniu innych dzieci.
              - finansowa: na nianię z ogłoszenia nie otrzymamy kinderopvangtoeslag, a na
              pieniądzach nie leżymy, ja od września wracam na studia, które też kosztują i
              jeśli dziecko ma być po czyjąś opieką, to przynajmniej wolelibyśmy czuć się
              nieco dofinansowani, jeśli można...

              Zapiszemy ją wstępnie w dwa miejsca w Hadze, jedno to niedaleko, inne nieco
              dalej, które zrobiło na nas niby lepsze wrażenie, nie zaszkodzi, a potem
              przejdziemy do bardziej szczegółowego rekonesansu.

              Nie pamiętam dokładnie, które z Was są z Hagi oprócz Corneliss. Może
              miałybyście jakieś konkretniejsze spostrzeżenia, porady, miejsca sprawdzone
              itd.?
    • haganl Re: creche- dylematy 28.01.07, 15:28
      To moze ja cos dodam, bo moje dziecko jest tu w zlobku 4 dni w tygodniu juz od roku. Uwazam ze zlobek jest ok, to zalezy od dziecka, ale przy tak ruchliwym i niecierpliwym jak moje to jedyna opcja - z niania by sie zanudzil. Maly mniej choruje niz dzieci moich kolezanek w Polsce w zlobku. To prawda, nie ma cieplego jedzenia, ale ja go zabieram juz ok 3 i wtedy daje obiad. Jesli chodzi o dzielnice, wiesz mi sie wydaje, ze niewielu rodzicow stac na zlobki w zwiazu z tym jest tam troche "przebrane" towarzystwo, nie tak jak w Polsce, gdzie w zlobkach sa dzieci z roznych rodzin.... w zwiazku z tym chyba nie ma grozby jakiegos "zlego" towarzystwa, jesli o to Ci chodzi, mam nadzieje ze dobrz Cie zrozumialam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka