IP: *.autocom.pl 30.08.04, 20:18
byłam wreszcie u psychiatry - sugeruje nerwicę lękową konwersyjną. Zakazał mi
się dalej badać. Nie wyklucza także poczatków depresji. dostałam bioxetin.

Dzisiaj także, po wizycie, powiedziałam o tym mojemu narzeczonemu.
Powiedziałm mu rownież, że mój tata choruje na depresję.

Zostawił mnie samą w pokoju, poszedł gotować obiad. Nic nie mówi. Czuję się
podle. Myslałam, że mnie przytuli. Może czuje się oszukany, bo kiedys byłam
zdrowa.

Wczoraj powiedziałam o planie wizyty u psychiatry moim rodzicom. Moja mama
wpadła w panikę, zaczęła krzyczec, płakać, że urodziła zdrowe dziecko, a ono
teraz idzie do psychiatry. Bardzo się na mnie wściekła, musiałam wyjść z domu.

Tata, choruje na depresję, powiedział, że mnie wspiera i że gdyby on poszedł
wczesniej, moze Dzisiaj byłoby lepiej.

Gówno.


Obserwuj wątek
    • sabeena Re: dzisiaj.. 30.08.04, 20:42

      > byłam wreszcie u psychiatry - sugeruje nerwicę lękową konwersyjną. Zakazał mi
      > się dalej badać. Nie wyklucza także poczatków depresji. dostałam bioxetin.
      >

      To juz cos. Poczatki brania bioxetinu moga byc nieprzyjemne - efekty uboczne,
      jak po kazdych lekach, ale jest to do zniesienia.

      > Dzisiaj także, po wizycie, powiedziałam o tym mojemu narzeczonemu.
      > Powiedziałm mu rownież, że mój tata choruje na depresję.
      >
      > Zostawił mnie samą w pokoju, poszedł gotować obiad. Nic nie mówi. Czuję się
      > podle. Myslałam, że mnie przytuli. Może czuje się oszukany, bo kiedys byłam
      > zdrowa.

      Daj mu chwile czasu na oswojenie sie z ta mysla. Faceci nie zawsze reaguja tak,
      jak my bysmy sobie tego zyczyly, czasem po takiego kalibru informacji musza
      miec chwile spokoju dla siebie, tak dzialaja i juz. Ale widzisz, poszedl zrobic
      obiad, a nie wyszedl bez slowa. A poza tym co to, ze kiedys bylas zdrowa?
      Jakbys miala grype, albo zapalenie pluc, albo raka, to tez mialby prawo czuc
      sie oszukany? A guzik, kazdego moze to spotkac, Twojego narzeczonego tez.

      > Wczoraj powiedziałam o planie wizyty u psychiatry moim rodzicom. Moja mama
      > wpadła w panikę, zaczęła krzyczec, płakać, że urodziła zdrowe dziecko, a ono
      > teraz idzie do psychiatry. Bardzo się na mnie wściekła, musiałam wyjść z domu.

      Wiesz, mama moze miec za soba przejscia z mezem rowniez cierpiacym na depresje,
      i reagowac na Twoja depresje histerycznie. Moze rowniez potrzebuje czasu na
      uspokojenie sie i pogodzenie sie z ta mysla. A taki wybuch zlosci, ze urodzila
      zdrowe dziecko jest, delikatnie rzecz ujmujac, nie na miejscu. Jakbys miala
      zapalenie pluc, gruzlice albo raka, to co, tez by sie zloscila, ze urodzila
      Ciebie zdrowa, a teraz jej nagle zachorowalas? Depresja to taka sama w gruncie
      rzeczy przypadlosc jak kazda inna. No, jeszcze rozumiem, gdybys palila
      papierosy tonami pomimo upomnien mamy, a potem poinformowala ja o tym, ze masz
      raka pluc, tutaj zlosc jest moze i uzasadniona. Ale przeciez nie prosilas sie o
      depresje, ani jej celowo nie wywolalas. Minie troche czasu i mama sie pewnie
      uspokoi, i moze wyluzuje.

      > Tata, choruje na depresję, powiedział, że mnie wspiera i że gdyby on poszedł
      > wczesniej, moze Dzisiaj byłoby lepiej.

      Moze by i bylo, moja mama tez miala depresje, i tata tez. Oboje poszli
      wczesniej do lekarza (mama to nawet w trybie przyspieszonym na oddzial), oboje
      sobie teraz radza, lepiej albo gorzej, ale sobie radza. Pomysl o tym, co
      pozytywne, masz tate, ktory wie, z czym sie borykasz i wspiera Cie w tej walce,
      nie jestes sama z choroba.
      PS pisalam "depresja", chociaz Twoj lekarz sugerowal nerwice lekowa, ale to
      wszystko, co pisalam, ma takie samo zastosowanie do obu tych chorob.

      Pozdrawiam bardzo, bardzo mocno, Kasiu.
      S.
      • Gość: kasia Re: dzisiaj.. IP: *.autocom.pl 30.08.04, 20:52
        Ja wszystko zniosę, aby nie czuć się tak jak teraz.
        Wiesz saabeno, moja mama często się na mnie złościła, jak była chora, nawet na
        głupią grypę. Moze to jej sposób na radzenie sobie z bezradnoscią, złoszczenie
        się na wszystko i wszystkich. Wczoraj tak płakała jak jej o tym powiedziałam,
        że musiałam jej obiecać, że nie pójdę do psychiatry, że to tylko mój wybryk, że
        się dobrze czuję, i w ogóle. A ja i tak poszłam, bo chcę ratowac siebie, bo już
        dalej nie mogę. A tacie jak powiem, że byłam, to on wypaple mamie i będę miała
        przechlapane. Mama się wkurzyła, zaczęła krzyczeć, że to przez taty rodzine, że
        kolejna jestem taka śmiaka i owaka. Nie powstrzymała się też dzisiaj co by na
        mnie powrzeszczeć przez telefon. To moja mama, bardzo ją kocham, ale zupełnie
        sobie z nią nie radzę.

        Narzeczony... poczekam. Jestem tak zmęczona i wyczerpana wewnętrznie, że nie
        wiem. Boję się, że go rozczarowałam i że, on taki aktywny i pragnący życia, nie
        poradzi sobie ze mna. No nic, czekam po prostu.

        • sabeena Re: dzisiaj.. 30.08.04, 21:05
          Mamy tak czasem maja. Moja mama potrafi, walczac ze swoja bezradnoscia,
          zachowywac sie w sposob nieprzewidywalny i niekiedy cholernie bolesny. Ma
          natomiast jedna zalete nie do przecenienia, kiedy moja psyche zaczyna
          szwankowac, moja mama dziala jak najlepszy psychoterapeuta. Twoja mama jest po
          prostu bezradna wobec innych zjawisk wokol siebie niz moja.

          Kasiu, to, ze poszlas do psychiatry, bylo najrozsadniejsza decyzja, jaka moglas
          podjac, to jest pierwszy krok do tego, zeby Twoi rodzice mieli zdrowa corke, a
          narzeczony zdrowa i szczesliwa zone. Narzeczony, jesli jest to wart zachodu
          narzeczony, na chwile zwolni bieg swojego zycia tak, abys mogla mu dotrzymac
          kroku, albo bedzie sie zatrzymywal i cofal, zeby powiedziec Ci, co tam sie w
          przodzie peletonu dzieje. Poza tym nikt nie powiedzial, ze otrzymana diagnoza
          wykluczy Cie teraz z zycia, wrecz przeciwnie. Bez wizyty u psychiatry
          prawdopodobnie nadal kontynuowalabys korowod wizyt lekarskich i wyszukiwanie
          kolejnych dolegliwosci, i dopiero taka niezdiagnozowana i nieleczona nerwica,
          rozwijajaca sie swobodnym i bujnym kwieciem mialaby szanse wylaczyc Cie z
          aktywnego, radosnego zycia calkiem skutecznie.
          Pozdrawiam, a co do reszty to juz wiesz, co robie :)
          S.
      • majkaa18 Re: dzisiaj.. 30.08.04, 21:42
        jestem z Toba, bedzie ok..pogadaj z facetem, jesli kocha, na pewno zrozumie i
        bedzie cie wspieral..3maj sie;)
    • Gość: kasia Re: dzisiaj.. IP: *.autocom.pl 30.08.04, 20:44
      jest gorzej niż myślałam. siedzę sama w pokoju, a przed chwilą było słychać huk
      za oknem (ktoś w śmietniku coś poprzewracał). Narzeczony wpadł do pokoju bo
      myślał chyba, ze wyskoczyłam przez okno. A ja nie myśle tego zrobić przecież.
      Jak zobaczył, że żyję zapytał tylko dlaczego każe mu się martwić. A ja nie każę
      nic przecież. Co robić..
      • devinjammer Re: dzisiaj.. 30.08.04, 20:46
        Przeczekać najgorsze Kasiu. I tyle, rób swoje.
        Pozdrawiam DJ
      • sabeena Re: dzisiaj.. 30.08.04, 20:51
        Dokladnie tak jak kolega przedmowca radzi. Przeczekac. Narzeczonemu wytlumaczyc
        tylko, ze wlasnie nie chcesz go martwic, i ze sadzisz, ze bardziej zmartwiony
        (i oszukany, tym razem calkiem serio) bybly, gdybys mu nie powiedziala o
        wizycie u psychiatry i diagnozie, ktora dostalas. A to, czego od niego
        wymagasz, to dokladnie to samo, czego wymagalas do tej pory, tego zeby z Toba
        byl, przytulil od czasu do czasu (moze teraz troche czesciej), opiekowal sie
        Toba i otaczal wsparciem - to jest dokladnie to, czego sie oczekuje od
        partnera, tyle ze w Twojej sytuacji tego przytulania i opiekowania sie, i
        wsparcia potrzeba troszke wiecej.
        Pozdrawiam mocno i cieplo, i chociaz to pewnie zaden rarytas tak na odleglosc,
        przytulam tez baaaaaaaaardzo mocno!
        S.
      • hopeless5 Re: dzisiaj.. 30.08.04, 20:53
        Kasiu,
        Podjęłaś bardzo dobrą i mądrą decyzję zaczynając leczyć właściwą przypadłość,
        zamiast tracić życie na bezcelowe bieganie po lekarzach.
        To żaden wstyd i żadna ujama - choroba jak każda inna, którą można pokonać. Ale
        nie zrobi się tego szukając przyczyny w nerkach, sercu, wątrobie itd...
        Rozmawiaj ze swoimi bliskimi o Twojej przypadłości, o tym czego od nich teraz
        oczekujesz. Szkoda, że tak panicznie reagują, ale myślę, że oswoją się z myślą
        i zaczną Cię wspierać w sposób, który jest Ci teraz potrzebny.
        Gdyby Twoją przypadłością była depresja poleciłbym Twoim bliskim do
        przeczytania bardzo dobry wywiad, który pozwoliłby im lepiej Cię zrozumieć:
        www.zaginieni.pl/main.php?S=leczdepresje&L=pol&T=media_wt1
        • Gość: kasia Re: dzisiaj.. IP: *.autocom.pl 30.08.04, 22:08
          narzeczony zrobił obiad, poprzytulał:), i powiedział, że po pierwsze nic sie
          nie zmieniło w naszej relacji wobec tego co było rano, a po drugie to nie ma
          się czego wstydzić, i że powinnam się cieszyć, że ktoś mi wreszcie pomoże.
          Chyba sobie przetrawił wiadomość. No i powiedział, że mu przykro, że jestem w
          stanie opisać to co czuję w sieci, a nie mówić jemu. (chyba podglądnął, że
          siedze na forum).
          Rodzicom nie powiem niestety.
          Dziekuję, nie wiem co bym bez Was zrobiła
          • lucyna_n Re: dzisiaj.. 31.08.04, 19:14
            To dobrze rokuje, po poprzednich wpisach juz sie zmartwilam ze narzeczony cos sie nie sprawdzil, ale
            widze ze jest bardzo ok.
            Reakcja mamy troche szokujaca jak dla mnie, chyba nie masz innego wyjscia jak to olac poki co.
            Duzo sil i szybkiego powrotu do zdrowia:)
    • gilraena Re: dzisiaj.. 30.08.04, 23:17
      u mnie w domu wszyscy udaja ze nie ma zadnej nerwicy i depresji. jak zmieniam
      lek i zle sie czuje to zawsze z wielkim zdziwieniem pytaja a czemu zle sie
      czuje. wiedza ze chodze na psychoterapie itp,ale jakos wylatuje im to drugim
      uchem. z jednej strony moze to i dobrze bo nie rozczulam sie za bardzo nad
      soba. ale tez bym chciala by mnie ktos przytulil i nawet powiedzial- wiem jak
      ci ciezko ale dasz rade. ja cie przytulam wirtualnie ;) a przez nerwice to ja
      chlopaka z rak wypuscilam....za bardzo sie w poczatkowej fazie choroby
      skupialam na sobie
      • Gość: kasia Re: dzisiaj.. IP: *.autocom.pl 30.08.04, 23:24
        no miły powiedział mi właśnie przed chwilą (ale bardziej z żartem), że muszę
        się na nim skupić, bo ciagle tylko myślę o własnym Ja. A ja mu powiedziałam, że
        jak był w moim wieku, to też tak myślał (jest straszy o nieco duże troche).
        Gilraeno - mogę sobie tylko wybrazić jak Ci cięzko, ale wierze, że dasz sobie z
        tym wszystkim radę. A chłopak jak tramwaj, jeden odjedzie, drugi przyjedzie
        (może nietrafna metafora, ale moze coś w tym jest).
    • smoczyslaw Narzeczony sie przyzwyczai, jeśli nie to pies go 30.08.04, 23:33
      trącał. Lepiej teraz niz później. Matka jest histeryczką, prostą kobietą, więc
      powinnaś wybaczyć. Ojciec jako depresyjny jest osoba myslącą.
      • Gość: Kasia Re: Narzeczony sie przyzwyczai, jeśli nie to pies IP: *.autocom.pl 30.08.04, 23:45
        Ja pomyslałam, że moja mama tez powinna pójść do psychiatry, bo sama ma
        nerwice, moim zdaniem na kilometr. A prosta to ona nie jest, raczej lękliwa i
        nieufna, co nie przeszkadza mi jej kochać. A narzeczony... zobaczymy.
        • sabeena Do Kasi i Gilraeny 30.08.04, 23:59
          Dziewczyny, ja Was mocno przytulam i serdecznie, wiem ze zadna miara nie
          przypominam idealu faceta, a do idealu kobiety tez mi daleko, zwlaszcza z
          charakteru, ale jestem duchem z wami! Trzymajcie sie cieplutko, a jesli jest
          czego to i mocno!
          Pozdrawiam
          S.
    • ja87 Re: dzisiaj.. 31.08.04, 00:22
      A ja zupelnie z innej strony. Mam chlopaka, ktory ma nerwice natrectw. Coz Ci
      moge powiedziec... Kiedy sie o tym dowiedzialam, nie wiedzialam tak naprawde,
      co to oznacza. Zareagowalam raczej normalnie, choc moze nie kazdy tak by
      zareagowal. Wydawalo mi sie, ze to niczego nie zmienia miedzy nami, ale faceci
      inaczej mysla i czuja. Ja dopiero teraz przekonuje sie, jak jest mu cholernie
      ciezko i jak bardzo mnie potrzebuje. Ale powiem Ci, ze jest naprawde kochanym
      czlowiekiem i jezeli mialby taki nie byc... Mysle, ze u Was wszystko bedzie ok,
      ze wlasnie teraz Twoj narzeczony zrozumie, jak bardzo go potrzebujesz... A
      rodzice? hmm... W tacie juz teraz masz oparcie, a mama... Moze po prostu
      potrzebuje czasu, aby sie z tym oswoic. 3maj sie cieplutko :)
    • zoska3 Re: do Kasi 31.08.04, 18:04
      Kasiu czy pani lekarz lub pan lekarz ok. Czy chodzisz na Lenartowicza. Jak
      wrażenie. Kiedy masz następną wizytę. Czy chodzisz pryw. Jeśli nie to jak
      wygląda procedura zapisywania, przydziału lekarza, psychologa. Czy najpierw
      jest psychiatra a potem psych. Przepraszam, że tak dużo pyt., ale chyba też tam
      się wybiorę.Z góry dziękuję za odp.
    • qele Kaśku - ściskam 01.09.04, 11:21
      ludzie myślą, że Ci co do psychiatry chadzają to 100% świry
      nie zdając sobie sprawy
      że połowa ludzi na ulicach kwalifikuje się do leczenia
      z nimi włącznie

      świr, wariat, pomyleniec
      wstyd takiego mieć w rodzinie
      niebezpieczny pewnie

      wszystko bzdury
      i chrześcijańsko - tradycyjnie polskie
      wyrzucanie za nawias wszystkich - co nie mieszczą się w pojęciu

      jesteśmy niedoedukowani - stąd taka reakcja



      --
      frakcja dumnych poplątańców
      durnych
      • paradiso29 Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 11:40
        gej z depresją... za ktory nawias siega ?

        dlaczego powodem najistotniejszych problemow sa ludzie ? Dlaczego tak ciasno z
        nimi, a zyc bez nich tez sie nie da. Nie moge tego pojac.
        • qele Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 11:43
          paradiso29 napisał:


          > dlaczego powodem najistotniejszych problemow sa ludzie ? Dlaczego tak ciasno
          > z nimi, a zyc bez nich tez sie nie da. Nie moge tego pojac.


          bo mamy przymus tulenia się do istot ciepłokrwistych, które do nas mówią
          tylko one albo nie mówią, albo mówią źle, albo w ogóle ich nie ma
          • paradiso29 Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 12:04
            Czy to sie leczy, da sie zabić, wymontować... ?

            TAK / NIE ?
            • qele Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 12:15
              ależ oczywiście, że można

              ... z płucami
              • paradiso29 Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 12:26
                Wybacz, poniosło mnie niepotrzebnie. Bez sensu.
                Wyrzucony z młockarni na zbity pysk. Tu leczy sie depresje!

                J., przepraszam. Wiesz, ze Cie lubie.
                • qele Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 12:34
                  :-) ależ paradiso - wcale mnie nie uraziłeś!!

                  nie da się usunąć - chyba, że silnymi farmaceutykami
                  które wprawią nie tyle w stan szczęśliwości
                  co odurzenia

                  Też Cię lubię :-)
                  • lira_korbowa Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 12:41
                    Czyś Królową Chaosu??
                    • qele Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 13:31
                      Jam jest Liro ;-)

                      chaotyczna
                      bezkrytyczna
                      dychawiczna - ja
                    • lucyna_n Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 14:34
                      ta sama? a nie taka sama?, znow?
                  • paradiso29 Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 12:45
                    Wiesz, ze wyglada to jak fatalna pomyłka... Ale jesli nia nie jest/em, w jakim
                    celu mi to zrobiono ? Tak dla jaj ? Czy dla gimnastyki umyslu ? Mam wynalezc
                    nowa forme ? Wyzszy cel czy pajacowanie ? Ciszą czy wrzaskiem ?

                    qele napisała:
                    > nie da się usunąć - chyba, że silnymi farmaceutykami
                    > które wprawią nie tyle w stan szczęśliwości
                    > co odurzenia
                    Alkohol szkodzi zdrowiu.. A co mu służy ? ha ha ha

                    Pozdrawiam,
                    słodko-kwaśny, znaczy neutralny, nienaturalny z zasady. żal mi...
                    • qele Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 13:35
                      paradiso29 napisał:

                      > Wiesz, ze wyglada to jak fatalna pomyłka... Ale jesli nia nie jest/em, w
                      jakim
                      > celu mi to zrobiono ? Tak dla jaj ? Czy dla gimnastyki umyslu ? Mam wynalezc
                      > nowa forme ? Wyzszy cel czy pajacowanie ? Ciszą czy wrzaskiem ?

                      Wyższy cel - jesteśmy produktami ubocznymi
                      stwarzania ludzkiego człowieka

                      ale nie ze względu na nasze charakterystyki
                      tylko niezdolność do oswojenia ich
                      • paradiso29 Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 13:47
                        Jak dobrze, ze dzis znowu pojde na łąkę
                        poleze na ziemi, bo tam moje miejsce
                        ale wzrokiem i tak! dotkne nieba
                        reszta niewazna, niech wali sie swiat
                        Boże - jak ja Cie kocham!
                        • qele Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 14:19
                          to jesteś krok do przodu
                          bo ja uwielbiałabym łąki
                          ale boję się robaczków

                          • Gość: Kasia Re: Kaśku - ściskam IP: *.autocom.pl 01.09.04, 14:45
                            Dziękuję za dobre słowa. Jak ktoś bedzie uważac mnie za walniętą, trudno, jakoś
                            się tym nie przejmuje. Grunt że juz 2 dni nie płaczę, nie wiem czy to bioxetin
                            czy moja podświadomość. Wczoraj spędziłam wiele godzin na rozmowie z
                            przyjaciółką, którą unikałam ostatnimi miesiącami. Bardzo dużo dała mi rozmowa,
                            jakoś mnie uspokoiła, wiele mi uświadomiła. Zobaczymy co bedzie dalej, na razie
                            jestem w czyśccu.
                          • paradiso29 Re: Kaśku - ściskam 01.09.04, 14:56
                            krok w przód, dwa w tył i tak wokoło, heejjjjj
                            szkoda, że w tym tańcu nie zakręcę się do nieprzytomnego zapomnienia, siup!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka