Dodaj do ulubionych

przegrane życie

10.04.15, 18:37
Drodzy Forumowicze!

Jestem na skraju wytrzymałości,nienawidzę siebie,tego kim byłam całe dotychczasowe życie.Mianowicie zakompleksioną,zahukaną dziewczyną ze wsi,nadal nią jestem,tylko że dopiero dziś widzę,co zrobiłam ze swoim życiem.Nie usprawiedliwiam swojej przegranej domem,z w jakim sie wychowałam,wiem że inni mieli gorzej,ale jak tylko skończyłam szkołę średnią,tak sobie nie radzę z życiem.Nie umiem odnaleźć się w świecie,w wymogach stawianych ludziom,w rynku pracy.Poszłam na studia,przerwałam,raz to brak finansów i czasochłonność kierunku,a dwa że mimo wszystko gdybym była bardziej zdolna to pogodziłabym pracę z nauką,nie zrobiłam tego bo i tak chciałam wrócić do domu,podobno DDA tak już mają...Potem praca za granicą,znów powrót do domu,szukanie pracy w Polsce,jakiś maly sukces-praca za biurkiem,po roku wylot z pracy,w międzyczasie studia,na które nie było czasu bo praca w soboty...Znów zagranica,powrót i robota-najgorsza i najlepsza zarazem dla mnie-tyranie od 4 rano do południa,ale za to umowa na jakiś czas,niestety straciłam tam zdrowie-poszedł mi kręgosłup...Zwolnienie lekarskie,rehabilitacja,niewielka poprawa,i w efekcie utrata zatrudnienia...Przez całe 10 lat nie zrobiłam nic by się rozwinąć,zadnego kursu,zadnych umiejętności,prawo jazdy i angielski to dziś śmiech na sali.Przez więcej jak 10 lat zmagałam się z silną depresją.Paradoksalnie kiedy to popadłam w problemy ze zdrowiem od fizycznej strony,poprawiło mi się samopoczucie,a raczej zapragnęłam zrobić coś dla siebie,czegoś się nauczyć,rozwinąć,ale...Szukam pracy od kilku miesięcy,kilka rozmów po których nie przyjęto mnie bo "nie mam doświadczenia",nie wiem po co było zawracać mi głowę dojazdami na rozmowę,nie mam na to nawet zbyt wiele środków,reszta to oferty na pół etatu,a ja mam kilkadziesiąt km do najbliższego miasta,albo prace fizyczne,do których nie mam zdrowia.Nikt mnie nie chce,bo na niczym się nie znam itd.nie wiem co ma zrobić taki przegryw jak ja,który przespał swoją młodość i dziś nie potrafi niczego?Nienawidzę siebie,tego że przez tyle lat trawiła mnie depresja/lenistwo.strach,przogromne kompleksy,zagubienie,komputer w ogole obsługuję od niedawna..heh.Naprawdę jestem nikim.Teraz mogę stanąć na głowie,a zwyczajnie nie ogarniam wymogów na rynku pracy,nie mówiąc już,że moje CV to prace fizyczne,więc z czym do ludu.Nie mogę na siebie patrzeć!!! Marzę o tym by strzelić sobie w łeb!!!
Obserwuj wątek
    • nativeau Re: przegrane życie 10.04.15, 18:48
      e, tam, 90 procent ludzi tak ma.
    • lucyna_n Re: przegrane życie 10.04.15, 19:42
      im gorzej o sobie mówisz tym gorzej sie czujesz i tym mniej masz szans na wydobycie się z zaklętego kręgu. Po Twoim sposobie pisania widać że jesteś osobą inteligentną i całkiem ogarniętą, Chociaż nie chcesz się tym usprawiedliwiać, co jest bardzo ambitne, to ja myślę sobie jednak że to nie twoje lenistwo i brak zdolności ale jednak kiepskie dzieciństwo brak wsparcia ogólny, brak możliwości normalnego uczenia się studiowania, brak wsparcia na starcie nie tylko finansowego ale też wpakowanie Cię w ten garb jakim jest dda. Do tego nie każde studia da się połączyć z pracą, osoby które to łączą najczęściej mają wsparcie w rodzinie, np mieszkają u rodziców, lub mają własne mieszkanie w mieście w którym studiują, nie muszą wynajmować, pracują na częśc etatu itp itd. Ty nie wystartowałaś z tego samego punktu z którego startuje przeciętny student, i nie powinnaś się obwiniać że nie dałaś rady. Naprawdę bez pieniędzy, mieszkania z depresją, dda i jeszcze rozwalonym zdrowiem fizycznym to trudno coś takiego uciągnąć.
      Szkoda że na wsi nie masz możliwości jakoś się rozwinąć, teraz tyle mówią o rolnictwie, rożnych programach pomocowych z unii, dopłatach itd, ale to dotyczy pewnie też tych którzy mają już jakiś swój majątek i ziemię. (Jeżeli miałabym możliwość wybrania sobie wymarzonej pracy to byłoby to uprawianie roślin, jakbym miała takie możliwości i siłę fizyczną, to naprawdę rozważyłabym zostanie rolnikiem, ale to tylko takie moje mrzonki)

      Niestety nie umiem Ci nic powiedzieć poza tym żebyś się sama nie biczowała tymi określeniami i oskarżeniami. Trzeba zawsze myśleć o sobie dobrze, nie wszystko co się w życiu dzieje od nas zależy,a le to jedno możemy zawsze, nie dokładać sobie, nie krytykować.
      • nico6 Re: przegrane życie 10.04.15, 23:03
        serdecznie dziękuję za bardzo ciepłe słowa :)
    • nvv Re: przegrane życie 10.04.15, 22:47
      Dopóki żyjesz, dopóty jeszcze wiele może się wydarzyć.

      Z pewnej szerszej perspektywy, życia nie da się ani przegrać, ani wygrać.

      Życie to nie zawody. Tzn. ludzie urządzają sobie zawody, oceniając wg wybranych kryteriów, ale to tylko subiektywne spojrzenia - a ile ludzi na świecie, tyle spojrzeń. Dla jednego Twoje życie jest przegrane, drugi oddałby wiele aby móc być Tobą lub żyć z Tobą. Jest np. taki gość (Nick Vujicic) który nie ma ani rąk, ani nóg (i jakoś cieszy się życiem chyba i wiele osiąga). Ludzie żyją w krajach trzeciego świata i nie mają czasem nawet jedzenia tyle aby się najeść porządnie, o internecie, darmowej edukacji, itp. nawet nie marzą.

      Nawet najbardziej "przegrane" życie wg jakiś kryteriów społeczeństwa, które to ocenia po pozorach, może być wewnętrznie dość udane, szczęśliwe, rozwijające.

      I nie musisz się na niczym znać, ani nie musisz być w niczym dobra, myślę że znajdziesz na tej Ziemi osoby dla których Twoja sama obecność obok może być przyjemna.

      Takie słowa Alana Watts mi się przypominają:
      "Sensem życia jest po prostu życie. To takie proste i oczywiste, a mimo to ludzie pędzą w wielkiej panice jakby było koniecznym osiągnąć coś ponad nich samych."
      • nico6 Re: przegrane życie 10.04.15, 23:05
        rownież wielkie dzięki i za ciekawe przykłady.Od siebie chciałabym dodać jeszcze,że będę walczyć,choć sił co raz mniej,Proszę trzymać za mnie kciuki.
        • nvv Re: przegrane życie 10.04.15, 23:27
          Nie walcz, daj się ponieść, z ciekawością i bez oczekiwań.

          Życie jest jak pływanie po zimnym jeziorze - można się mocować z wodą, panikować, denerwować, przejmować bólem.

          Można też po stoicku oddać się wodzie, zaufać, i płynąć.

          Trzymam kciuki za to, że i dla Ciebie wyjdzie w końcu słońce i znajdziesz swoje szczęście.
          • lucyna_n Re: przegrane życie 10.04.15, 23:45
            o to to, walczyć to nie, bo się człowiek szarpie i frustracja go zżera, ale nie opuszczać rąk, po prostu próbować nowych rzeczy, rozglądać się za nowymi możliwościami, podejść do swojego życia od innej strony, wyjść ze schematu który się nie sprawdził, pomyśleć o sobie inaczej, przeżyć dzień inaczej niż zwykle, ot choćby postanowić sobie "nie będę się już więcej zadręczać ani źle o sobie myśleć, choćby wbrew wszystkiemu i wszystkim" ot nawet na zasadzie ciekawego nowego doświadczenia.
            .
            Wierzę że wyjdziesz na prostą, może to będzie inna prosta niż sobie kiedyś założyłaś czy wymarzyłaś, ale mam nadzieję będzie dla Ciebie dobra. Paradoksalnie grupa odnosząca tzw sukces zawodowy często jest naznaczona depresją, nerwicą, chorobami serca itp itd. Ceną za finansowy sukces potrafi być samo życie. Obserwując ludzi stwierdzam że często nie stoi skórka za wyprawkę.
      • nativeau Re: przegrane życie 11.04.15, 12:28
        Dobre. Jeszcze zeby o tym wiedzieli psychologowie i psychiatrzy!
        • nico6 Re: przegrane życie 11.04.15, 13:06
          tzn. o czym?
          • nativeau Re: przegrane życie 11.04.15, 18:20
            tzn o tym: ...Takie słowa Alana Watts mi się przypominają:
            "Sensem życia jest po prostu życie. To takie proste i oczywiste, a mimo to ludzie pędzą w wielkiej panice jakby było koniecznym osiągnąć coś ponad nich samych." ...

            To nic ze byl doktorem z budki tramwajowej ale napisal rowniez: Ksiazka o taboo kim naprawde jestes.
    • zoliborski_goral Re: przegrane życie 10.04.15, 23:25
      Fakt, nie da rady przegrać życia z natury rzeczy. Gdy jeszcze przyjąć tę prawdę na poziomie codzienności człowiek staje się mistrzem duchowości...Tutaj problem jest prosty jak drut, dziewczyna potrzebuje sensownej pracy (choć większość i tak pracuje bez sensu za jakieś tam srebrniki). Na marginesie znam sporo ludzi bez angielskiego i bez prawa jazdy. Trudno tu włazić z jakimiś radami, z tego co piszesz nie jesteś żadnym gamoniem wyniosłas tylko nawyk chłostania siebie o wszystko, przykładowo że los nie dał talentów, szczęścia etc. Masz możliwość iść na NFZ pogadać z psychologiem? Może rozmowa w uzrędzie pracy z doradcą? OPS-u? Znajoma dostała np. 40 k na firmę zajmującą się porządkowaniem grobów i stawianiem tam na rocznice i święta wystrojów żeby posłać rodzinom za granicą klip z widokiem zadbanego grobu, inna organizuje opiekunki dla dzieci, sama się opiekowała...Różne rzeczy można sobie wymyślać jak kiszki marsza grają i trzeba.
      • nico6 Re: przegrane życie 11.04.15, 13:13
        Dokładnie tak jak piszesz-potrzebuję sensownej pracy,by stać mnie było na dojazdy do niej i móc opłacić rachunki.Staże są,ale nie dla ludzi w moim wieku-byłam,pytałam,wierciłam im dziurę w brzuchu.Nawet jeśli to za 600 zł na rękę wystarczy tylko na dojazdy,bo do najbliższego miasta mam kilkadziesiąt km,czyli tam gdzie staż mogę odbyć(pomijaj,że go nie ma dla mnie).Chciałam na interwencyjne-też nie ma.Kursów i szkoleń nie prowadzą-o czym dowiedziałam się od pań z UP z uśmiechem na ustach!
        Leczyłam się psychiatrycznie,tzn.przyjmowałam antydepresanty,mam wrażenie,że pomogły to raz,a dwa że paradoksalnie kiedy straciłam zdrowie fizyczne to zyskało na tym psychiczne,nie wiem jak to dobrze określić,po prostu strach i przygnębienie,które mnie zawsze paraliżowały ustąpiły miejsce chęci zrobienia czegoś ze swoim życiem,no ale nie mam możliwości tego zrobić,bo wszędzie droga zamknięta.Aplikuję na różne oferty pracy,i albo cisza albo absurdalne rozmowy kwalifikacyjne,na których oświecają mnie,że "przecież nie mam doświadczenia w branży",pytam zatem w jakim celu ściągają mnie te kilkadziesiąt km,na które by je przejechać muszę żebrać pieniądze na paliwo?
        • zoliborski_goral Re: przegrane życie 11.04.15, 15:36
          HRowcy też muszą się wykazać statystyką bo ich wypieprzą. Może pomyśl o wyprowadzce gdzieś w gęsciejsze rejony? Wiem że łatwo powiedzieć.
          • nico6 Re: przegrane życie 11.04.15, 17:26
            nie dam rady się wyprowadzić.
            • nativeau Re: przegrane życie 11.04.15, 18:17
              jezeli ciagle robisz to samo a oczekujesz innych rezultatow to podpadasz pod definicje obledu. Zacznij od czegos nowego zeby przerwac zklety krag: 5km dwojka po rowie na poczatek.
              • nico6 Re: przegrane życie 11.04.15, 18:21
                "5km dwojka po rowie na poczatek. " wybacz,nie rozumiem.
                oczywiscie,że czuję się jakbym wpadała w obłęd,ale nie jest tak,że ciągle robię to samo.Po prostu nie wychodzi mi to nawet jak próbuję...
                • nativeau Re: przegrane życie 11.04.15, 18:26
                  fajno, wiec napisz kiedy przejdziesz te pierwsze 5km.
                  • nico6 Re: przegrane życie 11.04.15, 18:38
                    skoro tak... ale chętnie poczytałabym o Tobie.Kim jesteś,jak żyjesz? Nie narzekasz na swoje życie,jak rozumiem?
                    • nativeau Re: przegrane życie 12.04.15, 13:35
                      i nastepna proba odbicia pilelczki: wy jestescie naprawde w tym dobrzy. Powtarzam: przejdz 5km na poczatek.
                      • nico6 Re: przegrane życie 12.04.15, 17:03
                        masz jakieś problemy z komunikacją,i agresją.Dopatrujesz się w normalnym pytaniu ataku.Mam nadzieję,że wróciłaś/eś z tego 5km biegu ;)
                        • monola_jola Re: przegrane życie 12.04.15, 17:13
                          Nativeau to osobnik niecierpiący osób depresyjnych, w takim stopniu jak niektórzy kolorowych, puszystych czy biednych, starych lub dzieci. Nie przejmuj się, a z tym chodzeniem to jakiś kompuls..Ostatnio nakazywał przejście 20 km. Cosik mu się teraz poprzeczka obniżyła.
                          • nico6 Re: przegrane życie 12.04.15, 17:57
                            "a z tym chodzeniem to jakiś kompuls.."
                            widać każdy ma jakąś nerwicę ;)


                            • zoliborski_goral Re: przegrane życie 12.04.15, 19:02
                              Mysle że ma dobre zamiary z nadzieją że jeśli nie jemu to komuś pomoże. Niestety gdyby 20-kilometrowe spacery działały na problemy psychiczne ulice byłyby pełne o każdej godzinie. Całkiem niedawno samobójstwo popełniła niemiecka reprezentankka kraju w biatlonie. Machała sporo więcej niż te 20 km dziennie. Ale oczywiście długie spacery jak najbardziej są wskazane...Mozna stracić trochę kilogramów i faktycznie poprawić samopoczucie. Długie spacery niestety nie przewarunkowują naszego myślenia.
                              • monola_jola Re: przegrane życie 12.04.15, 19:17
                                Zgodzę się, ponieważ wczoraj chodziłam 3 godziny po ZOO a dziś pieliłam na działce. Ale przychodzi noc nieprzespana, albo i dwie czy trzy i histeria ogarnia moje życie. A wg teorii notiveau powinno mi przejść.
                              • nico6 Re: przegrane życie 12.04.15, 19:52
                                Otóż to.Co więcej powiem też,że ja często spaceruję,problemy zostają.I tak jak przykład niemieckiej biatlonistki,i przykłady innych spełnionych z pozoru ludzi pokazują,że depresja może być tak niezależną przypadłością,jak i wynikiem ciągłych niepowodzeń.
            • zoliborski_goral Re: przegrane życie 14.04.15, 10:44
              Może idź w kierunku włąsnej działalnosci w takim razie. W czym? Nie wiem. Przedstaqwicielstwo? Sklep internetowy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka